REKLAMA




[Polityka] Mózg na haju

Dlaczego substancje pochodzenia roślinnego – na przykład narkotyki czy alkohol – tak osobliwie oddziałują na ludzki mózg?

toudy

Kategorie

Źródło

Polityka
Przemysław Bieńkowski

Odsłony

1612

Dlaczego substancje pochodzenia roślinnego – na przykład narkotyki czy alkohol – tak osobliwie oddziałują na ludzki mózg? <strong>Jesteśmy coraz bliżej odpowiedzi na to pytanie.</strong> Zabrzmi to paradoksalnie, ale zażywanie narkotyków przyniosło wiele pożytku współczesnej nauce. I nie chodzi tu o odkrycia dokonywane pod "wpływem", ale o fundamentalne pytania, które zadawali sobie naukowcy obserwujący pociąg Homo sapiens do wielu substancji produkowanych przez rośliny. Dlaczego nasze mózgi są tak wrażliwe na nikotynę z liści tytoniu, morfinę wytwarzaną przez niepozorny mak lekarski czy kokainę z krzewu kokainowego? Dzięki takim pytaniom odkryto w latach 70. ubiegłego wieku tzw. wewnętrzną morfinę. Naukowców intrygowało wtedy, czemu człowiek i zwierzęta laboratoryjne odczuwają niepohamowany pociąg do morfiny i jej bliskiej krewniaczki heroiny. Po wykonaniu setek eksperymentów okazało się, że mózgi ssaków same produkują narkotyki. Wewnętrzna morfina – mimo że różna pod względem chemicznym – działaniem bardzo przypomina morfinę z maku lekarskiego. Komórki mózgowe, przyzwyczajane od urodzenia do własnej morfiny, reagują podobnie, tylko o wiele silniej, na morfinę pochodzenia roślinnego.

Podobnie wygląda historia odkrycia tzw. wewnętrznej marihuany. W 1964 r. prof. R. Mechoulam, chemik z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, wyizolował z konopi indyjskich aktywny składnik popularnej "trawki", nazwany później 9-tetrahydrokannabinolem (THC). Bodźcem do poszukiwań substancji zwierzęcych o działaniu podobnym do THC stało się odkrycie w latach 80. XX w., przez inną grupę naukowców, wyspecjalizowanych miejsc wiążących THC na powierzchni komórek mózgu. Miejsca te znane są dziś jako receptory kannabinoidowe. W tym samym czasie Mechoulam i jego zespół, znając już historię z wewnętrzną morfiną, zaczęli się zastanawiać, dlaczego mózgi myszy i człowieka wychwytują i wiążą zawarty w marihuanie THC. A może mózg produkuje też własną wewnętrzną marihuanę? Na pozytywną odpowiedź trzeba było poczekać do lat 90. XX w. Wtedy to zespół Mechoulama opublikował serię prac, z których wynikało, że obecny w mózgach wielu gatunków zwierząt anandamid może silnie wiązać się z receptorami kannabinoidowymi szarych komórek. Anandamid został wkrótce uznany za zwierzęcy odpowiednik THC, czyli za wewnętrzną marihuanę. Przesądziły o tym obserwacje, że wpływ anandamidu na komórki mózgu przypomina efekty THC. Wyizolowany z mózgu anandamid, tak jak THC z marihuany, działa uspokajająco, przeciwbólowo, hamuje zapamiętywanie nowych informacji, osłabia odruch wymiotny, zwiększa też apetyt na słodycze i seks. Wewnętrzna marihuana jest wytwarzana przede wszystkim przez te komórki mózgu, które zmuszane są do zbyt ciężkiej pracy. Przemęczona komórka szybko uwalnia anandamid na zewnątrz. Tam wiąże się on z receptorami kannabinoidowymi sąsiednich komórek, hamując ich aktywność. Dzięki czemu komórki-sąsiadki nie poganiają utrudzonej koleżanki i dają jej chwilę odpocząć.

Opisany mechanizm przypomina działanie wywieszonej na chwilę białej flagi. Anandamid i jego mózgowe receptory tworzą razem, nomen omen, układ endokannabinoidowy. Osobny od mózgowego układ endokannabinoidowy występuje w sercu. Badaczy zadziwia podobieństwo niektórych efektów ochronnych wywieranych przez anandamid na uszkodzone (np. niedokrwieniem) mózg i serce. Czyżby natura wykorzystywała do ochrony dwóch najważniejszych organów te same narzędzia? Ciekawostką jest też duża liczba receptorów kannabinoidowych na komórkach układu immunologicznego. Z tej obserwacji wynika zainteresowanie wykorzystaniem THC i innych kannabinoidów w terapii chorób będących konsekwencją pobudzenia układu immunologicznego, np. w leczeniu stwardnienia rozsianego. Okazuje się także, że wyjątkowo dużo wewnętrznej marihuany zawiera matczyne mleko. Czy to oznacza, że karmiąc dziecko kobieta uspokaja je nie tylko ciepłem i czułością? THC z marihuany pobudza układ endokannabinoidowy mózgu, naśladując działanie anandamidu, czyli naszej wewnętrznej marihuany. Tak jak THC, układ endokannabinoidowy mózgu mogą oszukiwać inne substancje. Alkohol i nikotyna wyraźnie stymulują produkcję anandamidu w mózgu. Nie dziwi więc, że myszy pozbawione wskutek manipulacji genetycznych receptorów kannabinoidowych wyraźnie tracą ochotę na nikotynę. Z kolei na szczurach przetestowano działanie rimonabantu – związku blokującego dostęp anandamidu do receptorów. Zwierzęta, którym podano ten lek, natychmiast przestały interesować się nikotyną. U szczurów apetyt na czysty alkohol lub piwo wyraźnie wzrastał po podaniu THC lub innych kannabinoidów. Z drugiej strony, rimonabant zmniejszał zainteresowanie zwierząt alkoholem – zarówno czystym, jak i tym o chmielowym posmaku. Nawet szczury z genetyczną skłonnością do nałogowego upijania się, traciły apetyt na alkohol po podaniu leku.

Historia z odkryciem wewnętrznej marihuany pokazuje, że tak różne z pozoru substancje jak THC, alkohol i nikotynę więcej łączy, niż dzieli. Wyniki wielu badań świadczą, że palacze "trawki" mogą łatwiej uzależnić się od napojów wyskokowych i nikotyny. Młodzi ludzie sięgający wcześniej po marihuanę szybciej uzależniają się od alkoholu i papierosów. Chociaż nie można wykluczyć wpływu środowiska lub czynnika genetycznego, który skłania niektóre osoby do eksperymentowania z różnymi substancjami, to i tak jest to poważny argument przeciwko poszerzaniu listy legalnych narkotyków. Przykłady morfiny, THC i innych naturalnych substancji działających na mózgi zwierząt prowokują do pytań o naturę powiązań między florą i fauną. Jedna z odpowiedzi na te pytania brzmi: cóż, rośliny produkują niektóre substancje właśnie pod kątem naszych potrzeb. I nie chodzi tu o jakiegoś ducha natury, który każe roślinom obdarowywać mózgi zwierząt morfiną czy THC. Ot, po prostu los na ewolucyjnej loterii wygrywają czasami te organizmy roślinne, które zdolne są zaintrygować zwierzęta swoimi liśćmi i nasionami. Inna koncepcja mówi, że rośliny i zwierzęta nie dzieli znów pod względem chemicznym tak wiele. Niektóre substancje mogły się w toku ewolucji przydawać i jednym, i drugim. Niezależnie od tego, co filozofowie powiedzą o THC, amatorom konopi indyjskich należy się przypomnienie, że naczelną zasadą rządzącą chemią mózgu jest zasada równowagi. Nie można bezkarnie zmieniać składu tej biochemicznej zupy, a przynajmniej nie można tego robić na dłuższą metę...

Dr hab. med. Przemysław Bieńkowski jest docentem w Zakładzie Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Był stypendystą "Polityki" w ramach pierwszej edycji akcji "Zostańcie z nami!"

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
Dziwne że w artykule nie ma żadnej wzmianki na temat DMT, chyba troche do tyłu jesteście panowie profesorowie.
Anonim (niezweryfikowany)
Gdzie jest tekst źródłowy? Mogę linka?
KpW (niezweryfikowany)
http://wiadomosci.onet.pl/1438808,242,1,kioskart.html
Anonim (niezweryfikowany)
TNX
Elwis (niezweryfikowany)
Ciekawe, tylko jedna rzecz mnie zdziwniła - niby thc zwiększa podatność na uzależnienia od alkoholu i nikotyny. U mnie jest raczej odwrotnie - odkąd popalam ziółko nie mam zupełnie ochoty na alkohol czy fajki...
Anonim (niezweryfikowany)
Hehe :) Bo widocznie nie jestes szczurem w labolatorium. panowie profesorowie albo nie wzieli tego pod uwage albo ponaciagali wyniki badan zeby ich teoria sie zgadzala
Anonim (niezweryfikowany)
To oczywiste że szczury po thc piły piwo i wódkę. Pić im się chciało, a to było najbliżej. W Mleku matki jest "wewnętrzna marihuana"? rotfl!
strunka (niezweryfikowany)
... – na przykład narkotyki czy alkohol ! profesjonalne podejście... wrrrrrrrrrrrrrrr
ConrPL (niezweryfikowany)
Artykuł dobry, ale trochę zbytnio wszystko upraszczający, nie używający właściwych nazw i w ogóle napisany w sposób "słuchacze nie zrozumieją", który mnie lekko irytuje. Chciałbym zwrócić szczególnie jednak Waszą uwagę na sformułowanie: "(...)Nie można bezkarnie zmieniać składu tej biochemicznej zupy, a przynajmniej nie można tego robić na dłuższą metę..." Myślę, że należałoby dodać, że w większości przypadków i przy obecnym stanie posiadanej wiedzy. Owszem mózg zaskakująco systematycznie dąży do homeostazy, ale są osoby, które są bardziej skore do pracy i którym sprawia ona przyjemność, oraz takie, które cierpią na nadmierne lenistwo. Są osoby o lepszym i gorszym usposobieniu. Z pewnością różnią się one tylko układem połączeń pomiędzy poszczególnymi neuronami, oraz niewielkimi mutacjami. Skoro istnieją substancje zdolne chwilowo przekształcić jednych w drugich (kosztem dalszego pogłębienia ich problemów w przyszłości i/lub uszkodzeń mózgu), to dlaczego nie miałyby istnieć takie, które prowadziłyby do trwałej zmiany struktury mózgu na pożądaną, minimalizując przy tym zmiany w osobowości? Lub pozwalające na chwilową zmianę, bez żadnego długoterminowego kosztu? Moim zdaniem powstanie sposobów na uzyskanie takich efektów jest tylko kwestią czasu, a każde odkrycie bardziej wyrafinowanej metody wpływania na nasze mózgi utwierdza mnie w tym przekonaniu. Obawy budzić może jedynie złe wykorzystanie takiej technologi, wbrew woli ludzi, na których byłaby stosowana. A co Wy na ten temat sądzicie?
Anonim (niezweryfikowany)
Dobrze gadasz ziomek Tylko gdybym to ja przeprowadzał badania na szczurach to OPRÓCZ piwa i innych alkohole podałbym im jeszcze do picia wode i sprawdził co wolą bardziej...
Obywatel (niezweryfikowany)
SAM NAPISZ USAWE LUB PRZEDSTAW SWOJĄ PROPOZYCJĘ ZMIAN W USTAWIE ANTYNARKOTYKOWEJ http://www.obywatel.jof.pl
Anonim (niezweryfikowany)
Dobre buchy =)
monika (niezweryfikowany)
w moim przypadku bylo troche inaczej, jak palilam weed przestawalam miec ochote na papierosy, ktore mnie poprostu dusily i jeszcze bardziej zamulaly, a co do alkoholu to unakam go jak moge, nie lubie pic, nie lubie stanu upojenia, ani kaca, jest mi niedobrze i w ogole...;) najbardziej odpowiada mi babka:) nie zamula wrecz przeciwnie:) ciekawe czy sa tez receptory amfetaminowe, wszak nie jest to naturalna substancja, a jednak niektorzy maja do niej pociag;)) pozdro
Anonim (niezweryfikowany)
alkohol/nikotyna wywołują produkcję anandamidu w drobnych ilościach. THC dostarczamy w większych ilościach. Lubimy ten efekt -> wybieramy to co łatwiej i silniej go wywołuje :)
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne


impreza ze snu freda...


fred spi.


bob wrzuca pigule



rozkrusza srubokretem wsrod obcych sobie ludzi,


zapytanie


`chcesz pigule?`


na 3 czesci


maszek maszek maszek


kto je ta pigule


podzielona juz



bob szybko przeciaga palcem po swojej kresce i z lubosica oblizuje



jakies szkilste te oczy wokolo...



  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie
  • Tytoń

Bardzo pozytywne nastawienie, ciekawość z nutką strachu, ale również z dużą dozą optymizmu. Pokój oczyszczony, sam w mieszkaniu.

Witam. Jest to mój pierwszy TR, zatem z góry proszę o wyrozumiałość oraz oczywiście zapraszam do lektury!

Słowem wstępu:

  • Dekstrometorfan

Dzikie, rozkopane pole nad rzeczką, gdzieniegdzie wielkie, betonowe studnie nazywane mariobrosami, wszechogarniający sceptycyzm z nutką wewnętrznego podjarania, sam na sam z kumpelą.

20:15 zjadłyśmy po 15 tabletek. Po upływie pół godziny zaczęła mnie swędzieć głowa, nogi miękły. Wrażenie wchłaniania się w ziemię. Lekko przerażona wdrapałam się na 1.5 metrową studzienkę. Zajebiście kołysało. Przeszyła mnie fala gorąca, zrzuciłam szalik, kurtkę i sweter. Słońce paliło mi skórę. Wypłynęłam w rejs. Ja na pokładzie statku, wraz ze mną całkiem spora załoga (miałam wrażenie, że otacza mnie grupa bardzo bliskich mi osób, chociaż w rzeczywistości byłam sam na sam z A.). Od tego kołysania zaczęło mnie mdlić. Choroba morska?