REKLAMA




Pole Bitwy: Nevada

Najnowsza reklama, skierowana do nastolatków i ich rodziców przedstawia dwóch z nich, którzy upalają sie w gabinecie ojca, paplają apatycznie, nastepnie jeden strzela do drugiego zabijając go na miejscu.

Anonim

Kategorie

Źródło

Time
Matt Baron/Chicago, Laura A. Locke/San Francisco, Viveca Novak/Washington, Sean Scully/Los Angeles

Odsłony

7621
Antynarkotykowy boss szykuje się do widowiskowych zapasów. Posiada już pseudonim artystyczny i teraz zabawia tłum pogróżkami przed walka. W każdej przemowie wygłaszanej w stanie Nevada, gdzie przybył wyznaczony przez Busha John Walters by walczyć z propozycją ustawy, która zalegalizowałaby marihuanę wyzywa on swoich trzech zaciekłych wrogów. Bossowi, uważacie, nie podobają się miliarderzy-filantropi George Soros, Peter Lewis i John Sperling, którzy popierają pro-kanabowy ruch i chce on by każdy wiedział, że jest gotowy do bitwy na śmierć i życie. Na spotkaniu loży Łosi skreśla ich nazwiska z listy członków i mówi - "Ci ludzie używają ignorancji i swoich olbrzymich pieniędzy by wywierać wpływ na elektorat. Nie można kryć się za ścianą pieniędzy i odmawiać rozmowy, zamiast wstać i mówić za siebie, wynajmować gadające głowy". Pod koniec podobnej przemowy w centrum leczenia uzależnie? w Reno powiedział "Przesta?my sie ukrywać. Ja jestem tutaj. A gdzie wy jesteście?". Boss coraz bardziej się rozgrzewa.

Zanim nowy boss został wyznaczony na to stanowisko w grudniu, rząd wolał nie wspominać ani słowem o zwolennikach legalizacji, ale ruch pro-kanabowy zyskał już takie poparcie wśród mas, że nie może być ignorowany jako element radykalny. Amerykanie, jak się okazuje, wcale nie są skłóceni pod względem swoich poglądów na temat marihuany. Chca, by nadal była nielegalna, ale by prawo to nie było zbyt intensywnie wprowadzane w życie. Ankieta przeprowadzona przez Time/cnn w zeszłym tygodniu pokazała, że zaledwie 34% chce, by marihuana została całkowicie zalegalizowana (liczba ta zwiększyła się o niemal 200% od 1986 roku), ale ogromna większość z sympatią traktuje oficjalne furtki: 80% jest zdania, że rozdawanie marihuany dla celów medycznych jest OK i 72% myśli, że ludzie złapani z trawka paloną dla rozrywki powinni co najwyżej dostać grzywnę. Ten pozorny paradoks daje pro-kanabowcom ogromną szansę do wykorzystania. Osiem stanów już zezwala na marihuanę do celów medycznych i kilka innych zmniejszyło wyroki dla palaczy trawki praktycznie do zera.

W międzyczasie, wybory z 5. listopada jeszcze bardziej podgrzały atmosferę. W czasie, gdy wahadło znajduje się w punkcie równowagi, a wyścig do Senatu wszedł już w morderczą fazę, trend polityczny w sprawie marihuany jest jasny: głosów "za" jest coraz więcej. Najbardziej interesujące batalie w czasie listopadowego głosowania odbędą się o następujące inicjatywy ustawodawcze: zezwolić miastu San Francisco na hodowlę i dystrybucje marihuany do celów medycznych, zamianę kary więzienia na odwyk w stanie Ohio oraz dekryminalizację użycia marihuany w stanie Arizona. Wiele z tych propozycji jest stosunkowo umiarkowanych, ale siły pro-kanabowe już podnoszą stawkę. Mimo, że elektorat zdaje się być zadowolony z paradoksu niedbałego wprowadzania prawa w życie, niektórzy ze szczególnie potężnych ludzi po obu stronach przyjęli skrajne punkty widzenia w celu zako?czenia politycznego zastoju i zmuszenia mieszka?ców USA do dokonania wyboru - ALBO marihuana nie jest taka zła i powinna być legalna ALBO ludzie powinni być aresztowani za jej palenie. Polem bitwy dla tego starcia jest stan Nevada, gdzie Pytanie 9 pozwoliło by dorosłym na posiadanie do 3 uncji marihuany do prywatnego użytku. W efekcie, rząd stanowy stworzyłby legalny rynek dla sprzedaży i kupna ziela. Powszechne zdziwienie budzi fakt, że wyścig ten jest bardzo wyrównany.

Podczas, gdy pro-kanabowe siły oddały wynik decyzji w ręce głosujących, przeciwnicy próbowali jako kontruderzenia użyć sił prawa. Po zeszłorocznej decyzji Sądu Najwyższego potwierdzającej, że prawa antynarkotykowe stopnia federalnego są silniejsze od praw stanowych, DEA wysłała agentów federalnych do stanu California aby schwytać hodowców marihy do celów medycznych, ruch, który spowodował wściekłość obywateli tego stanu, którzy przegłosowali zgodę na jej hodowlę i użycie. W samej rzeczy, im bardziej DEA zaostrza swoje postępowanie przeciwko pro-kanabowym siłom, tym więcej poparcia zyskują zwolennicy kanaby.

Dla największych pro-kanabowych wojowników marihuana do celów medycznych to tylko zasłona dymna. Tak, istnieją w rzeczywistości chorzy ludzie, którzy sądzą, że potrzebują marihuany w celu zmniejszenia bólu, zmniejszenia ciśnienia w gałce ocznej w przypadku jaskry, uspokojenia gwałtownych skurczów mięśni lub odzyskania apetytu w celu walki z wyniszczeniem wywołanym AIDS. Mimo to, nie są to ludzie, którzy spowodowali, że problem ten znalazł się w świetle reflektorów. Kilka lat temu, DPA (organizacja założona przez miliardera-filantropa Sorosa, który chce legalizacji marihuany i reformy praw antynarkotykowych poprzez zamianę kary więzienia na odwyk) zdecydowała, że będzie popierać tylko te inicjatywy ustawodawcze, które mają szanse na wejście w życie. A zatem, grupa przeprowadziła serie ankiet, aby dowiedzieć się, jaką opinię mają mieszka?cy USA na temat Wojny z Narkotykami i okazało się, że jedynymi znaczącymi propozycjami były trzy z nich: ludzie preferowali leczenie zamiast wsadzania do pierdla (w niektórych wypadkach), wściekle nienawidzili przepadku mienia z powodu jednego jointa i przeważająca większość była zdania, że marihuana dla celów medycznych powinna być całkowicie legalna. Soros i spółka postanowili więc zacząć od marihuany do celów medycznych. Szło im całkiem nieźle, szczególnie po tym, gdy ku ich zdumieniu Rząd Federalny połknął haczyk i rozpoczął aresztowania nieszkodliwych staruszek i zbrojne rajdy na spokojnych plantatorów maryśki. Zwolennikom kanaby szło tak dobrze, że niektórzy z nich stwierdzili, że nadszedł czas na zrzucenie zasłony i walkę o pełną legalizację. Dodatkowo, zważywszy na to, że Wielka Brytania eksperymentowała z "konfiskatą i ostrzeżeniem" zamiast aresztowania palaczy marihuany oraz Kanada zastanawiała się nad spróbowaniem tego samego, blantowi wojownicy byli gotowi na zrzucenie kamuflażu i walkę w otwartym polu. A gdzieżby indziej ją rozpocząć jak nie w stanie Nevada?

Oto dlaczego antynarkotykowy boss jest w Vegas, siedząc w pokoju w Venetian Hotel, strzeżony przez U.S. Marshals. Boss, inteligentny, miły w obyciu, szczery facet, który wierzy w to, że pomaga Amerykanom walcząc w Wojnie z Narkotykami jest określany przez przeciwników jako "brat bliźniak Billa Bennetta" - faktycznie, pracował dla Benneta pod rządami Reagana w Ministerstwie Edukacji i potem jako pomocnik bossa w składzie pierwszej administracji Busha. Kiedy George W. Bush go wyznaczył, powiedział mu, by obejrzał film Traffic w celu zrozumienia wagi problemu. Nowy boss, który powiedzał reporterom Time, że nigdy nie palił trawki, wierzy, że marihuana nie tylko prowadzi prostą drogą do heroiny, ale także, że jest nieprawdopodobnie niebezpieczna sama z siebie - powoduje wypadki drogowe, domowe bijatyki, problemy ze zdrowiem i silne uzależnienie. Jest on zdania, że spory o legalizację są absurdem, zwłaszcza, że jest ona proponowana przez libertaria?skich Republikanów, którzy są tak fanatyczni, że ośmielają się nie być w jego partii. "To jest dobre do pogaduszek o 2 w nocy w pokoju w akademiku; że niby wszystkie prawa powinny być zgodne ze sobą. W prawdziwym świecie nie są. Mówienie, że mamy mnóstwo problemów z powodu alkoholu więc powinniśmy je wielokrotnie zwiekszyć przy pomocy marihuany to dziecinada" - mówi. Wkrótce wraca do sprawy trzech miliarderów - "To sytuacja bez precedensu, taka ilość pieniędzy wyłożona przez taką garstkę ludzi z powodu jednej sprawy". To na pewno SPISEK! - agquarx

Zwolennicy legalizacji, włączając w to miliarderów przedstawianych przez Waltersa jako czarnych bohaterów, nie mają dla niego zbyt wiele miłych słówek. Słowa te w ustach starych bogaczy mogą w samej rzeczy przypominać przemowy rozgrzewającego się zapaśnika. Jeden z nich, Sperling (lat 81), założyciel wysoce dochodowego University of Phoenix (i jego filii). Wydał 13 milionów dolców na kampanie promujące reformę praw antynarkotykowych i mnóstwo pieniędzy na inne ciekawe projekty, takie jak sklonowanie swojego kota. "Mr. Walters jest żałosnym cieniem opanowanym żądzą wojny przeciwko narkotykom, broniącym całego katalogu potworności, które nic go nie obchodzą" - mówi Sperling w swoim biurze w mieście Phoenix w stanie Arizona - "Rządowa polityka antynarkotykowa jest napędzana przez Chrześcija?skich Fundamentalistów i ich poczucie moralności, które spostrzega użycie którejkolwiek z tych nielegalnych substancji jako czyste i absolutne zło". Sperling powiada, że palił trawkę w celu walki z bólem wywołanym przez raka, z ktorym zmagał sie w latach 60\'.

Lewis (lat 68), były CEO firmy ubezpieczeniowej Progressive, nie gardzi bossem antynarkotykowym w tym samym stopniu, ale walczy z nim jeszcze zacieklej. Lewis ma troche bardziej oczywiste powody. Jego koledzy określają go jako "nałogowego jaracza". Połowę roku spędza na swoim wybudowanym za 16,5 miliona dolarów, 255 stopowym jachcie, na którym pali regularnie maryhę, był nawet aresztowany w Nowej Zelandii za narkotyki parę lat temu, jak powiedział magazynowi Plain Dealer. Jest on jednym z głównych popleczników radykalnej propozycji dla stanu Nevada, jako że wpompował tony pieniędzy w Marijuana Policy Project, która to organizacja wprowadziła Pytanie 9 w tym miejscu. "Absurd tego, że marihuana jest nielegalna był dla mnie oczywisty już od pewnego czasu. Dowiedziałem się o istnieniu marihuany od moich dzieci i zdałem sobie sprawę, że jest ona o wiele lepsza od Szkockiej, a ja uwielbiam Szkocką. A potem odwiedziłem mojego lekarza i on mi mówi \'Jestem przerażony. Pijesz zbyt dużo. Lepiej pal marihuane, zamiast alkoholu\'".

Soros (który palił kiedyś trawke, ale już tego nie robi) odmówił wywiadu i jak reszta trójcy, nie zamierza zgodzić się na publiczną debatę z Waltersem. Odmawiają prawdopodobnie z dwóch powodów: 1) prawdopodobnie by przegrali, bo przecież żaden z nich nie jest politykiem i 2) jeśli podróżowałbyś sobie dookoła świata w 255 stopowym jachcie, czy "Boss Antynarkotykowy" byłby jednym z portów do którego byś zawinął?

Zamiast tego walczą z federalnymi prawami przy pomocy inicjatywy za inicjatywą, jednocześnie broniąc lokalnych, pro-kanabowych praw. Ich strona zdobyła znaczne zainteresowanie mediów w stanie California we wrześniu, po tym jak agenci federalni najechali zbrojnie o świcie Santa Cruz Wo/Men\'s Alliance for Medical Marijuana. Federalni wywlekli z łóżek właścicieli farmy, którzy legalni, zgodnie z prawem stanu California, hodowali marihuanę i zaciągneli ich do budynku federalnego w San Jose za złamanie prawa federalnego i trzymali pod kluczem sparaliżowanego rezydenta tej farmy przez wiele godzin. "Otworzyłam oczy i ujrzałam pięciu agentów federalnych celujących w moją głowę z karabinów, \'Ręce na głowę! Wstawać! Wstawać!\'. Zdjełam respirator z twarzy i wyjaśniłam im, że jestem sparaliżowana" - powiedziała Suzanne Pheil (lat 44), okaleczona w wyniku komplikacji po porażeniu dziecięcym (choroba Heinego-Medina). Jej opowieść została pokazana w całym USA, ponieważ pro-kanabowi na to czekali właściwie, wbijając wszystkie numery telefoniczne na swojej liscie mediów kilka minut po najeździe. Zdumiewające, jak szybko potrafią działać ludzie kanaby, gdy przychodzi im na to ochota.

Najazd nie mógł przysłużyć się lepiej dla Sprawy. Główny prokurator stanu California, Bill Lockyer natychmiast wysłał pełen oburzenia list do szefa DEA, Asa Hutchinson, który odpisał mu, że prawo federalne pozwala federalnym na konfiskatę trawki. "W czasie rządów Clintona tego nie robili" - mówi Lockyer - "Wzbudziło moje rozczarowanie to, że marnują cenne zasoby zachowując się jak banda mięśniaków". Szef policji San Jose, William Lansdowne, był tak wkurzony tym rajdem, że wycofał swoich ludzi z lokalnych sił interwencyjnych DEA, ko?cząc 15 lat ścisłej współpracy. Nawet gubernator Gray Davis, który dotąd nie wypowiadał się w sprawie marihuany, wyraził zaniepokojenie wpadką federalnych. W tydzie? po rajdzie oficjele Santa Cruz zgromadzili się w ratuszu, aby nadzorować publiczne rozdawnictwo marihuany dla członków Wo/Men\'s Alliance for Medical Marijuana, w obecności ekip telewizyjnych - forma obraźliwego gestu w strone Waszyngtonu.

Zdaniem wielu Republikanów, pogarsza to aurę polityczną wokół Busha. "Wydaje mi się, że jest to tak dalekie od Współczującego Konserwatyzmu jak to tylko możliwe" - mówi były doradca Nixona i Reagana, Lyn Nofzinger - "Jest strasznie wielu ludzi ponad 50. letnich i młodszych, którzy palili trawkę kiedy byli młodsi i jakoś nie dostrzegają w niej czegoś, co zniszczyło ich całe życie. Myśle, że pojawiło się o wiele więcej umysłów uważających sprawę marihuany za nadal otwartą niż było ich do tej pory".

W stanie Nevada, popularny gubernator-republikanin Kenny Guinn odmawia wyrażenia stanowiska na temat Pytania 9 (legalizującą marihuanę poprawkę do konstytucji stanu), mówiąc, że zrobi tak jak zagłosują ludzie. Zresztą, tak naprawdę nie musi się tym przez jakiś czas martwić, bo poprawka do konstytucji zacznie działać dopiero jeśli mieszka?cy zagłosują na tak 5 listopada i ponownie w 2004 roku. A zatem rozumnie będzie dla niego pozostać na zewnątrz debaty, ponieważ argumenty retoryczne stosowane przez obie strony wymknęły się spod kontroli. Najnowsza reklama bossa antynarkotykowego, skierowana do nastolatków i ich rodziców, pokazuje dwoje nastolatków , którzy upalają się w gabinecie ojca, apatycznie paplając o różnych rzeczach. Jeden z nich wyciąga pistolet z biurka, drugi pyta leniwie, czy bro? jest nabita. Trzymający ją nastolatek wzrusza ramionami i strzela do niego, zabijając go na miejscu. "To nie ma sugerować, że wiele dzieci będących użytkownikami marihuany ginie we własnych domach" - mówi Walters - "Chodzi oto, by pokazać, że marihuana upośledza twoją zdolność oceny sytuacji". W drugim obozie nie jest lepiej, jak wynika ze słow kilku pro-kanabowych mieszka?ców Nevady, wielu z pracowników okłamało głosujących w czasie zbierania podpisów w celu dodania Pytania 9 do referendum, mówiąc, że chodzi im o legalizację marihuany do celów medycznych. Oba obozy walczą nawet nieustannie o to, ile jointów można zrobić z 3 uncji gandzi (proponowane legalne maksimum). Pro-kanabowcy twierdzą, że 80, podczas gdy anty-kababowcy noszą ze sobą torby z 250 jointami w celu zilustrowania swych poglądów. Tak jest, mamy jak stan długi i szeroki spędzają sporą częśc nocy zwijając skręty z majeranku i oregano. Marijuana Policy Project stanu Nevada ma szansę częsciowo dlatego, że jest o wiele lepiej zorganizowana niż jej rozproszeni przeciwnicy. Projekt podjął mądrą decyzję najmując Billiego Rogersa, konsultanta Demokratów z Texasu, do prowadzenia kampanii w Nevadzie. Rogers dzie? w dzie? wysyła ludzi by gromadzili zwolenników, których można będzie wezwać i zawieść do urn wyborczych. To może przeważyć szale wagi, która według sondaży pozostaje w prawie idealnej równowadze. Biuro Rogera jest położone w Vegas, tuż nad azjatyckim salonem masażu, obok centrum nauki dla dzieci...co chyba wyjaśnia, dlaczego walka o tę poprawkę odbywa się w stanie Nevada. Biuro wygląda raczej jak ufundowane przez bractwo studenckie niż jak pokój w akademiku z lat 60\'. Plakaty namalowane przez dzieci przedstawiają obrazki w stylu pluszowego misia z serduszkiem z napisem "Głosuj tak na pytanie 9!". Rogers, ubrany w białą koszulę bez mankietów, wciąż pracuje, mimo, że jest już 1 w nocy - montuje reklamę. "W szkole siedzielibyśmy i gadali na ten temat; że jak dorośniemy to zmienimy te prawa. I oto teraz to własnie robimy!" - mówi. Rogers, który, jak powiedział, nie palił trawki od 15 lat, nie ma powodów osobistych dla prowadzenia tej walki, ale łatwo wprowadzić go w bojowy nastrój. Kiedy mówi o często powtarzanym przez Waltersa poglądzie (podzielanym przez National Institute on Drug Abuse), że marihuana ma znacznie wyższe stężenie tetrahydrocannabinolu (THC) niż miała kiedyś - to nie jest, według słów Waltersa, "marihuana naszych ojców", Rogers wścieka się - "To roślina! Że co? A to nie brukselka naszych ojców? Jej struktura genetyczna nie zmieniła się od 30 lat!" - mówi, zajadając stek podczas wieczornego posiłku - "Ci goście są w stanie powiedzieć cokolwiek. Gdybym ja miał miliardowy budżet, też bym mówił wszystko co mi wpadnie do głowy by nie wypaść z rynku".

Jest to jedna z teorii spiskowych głoszona przez ruch pro-legalizacyjny - gadka godna ery Eisenhowera, że rząd utrzymuje nielegalność marihuany by zachować ogromną machinę biurokratyczną Wojny z Narkotykami. Jego zwolennicy wierzą także, co zostało w sposób bezpośredni wyrażone w reklamach popierających marihuanę do zastosowa? medycznych niezależnego kandydata na gubernatora stanu Nowy York, miliardera Toma Golisano, że politycy siedzą w kieszeni firm farmaceutycznych, które obawiają się, że marihuana jest tak wspaniałym lekarstwem, że ich osłabi pozycję ich własnych produktów. Siły pro-legalizacyjne wierzą także, co jest bardziej przekonujące, że prawica Partii Republika?skiej łączy użycie narkotyków z grzechem i radykalizmem oraz upadkiem instytucji rodziny. "Znam Johna Waltersa od około 10 lat i nie sądzę by chodziło mu dragi" - mówi Ethan Nadelmann, głowa Drug Policy Alliance - "John jest ideologiem reakcji. To bitwa na szerszym planie, o to co mówimy dzieciom o życiu. To wstęp dla silniejszego i bardziej agresywnego podejścia do życia i rządzenia". Kongresman Demokratów, Barney Frank ze stanu Massachusetts twierdzi, że Wojna z Narkotykami to tak naprawde Wojna z Innością. "Alkohol czyni więcej szkód w wielu obszarach życia społecznego niż narkotyki, szczególnie marihuana, ale traktujemy marihuanę jako cos o wiele gorszego, ponieważ jest ona powiązana z subkulturą".

Niektórzy Republikanie są mimo to gotowi do zalegalizowania marihuany do celów medycznych. Kongresman ze stanu Texas, Ron Paul, lekarz i swego czasu kandydat na prezydenta ze strony Libertarian Party walczy o legalizację. "Z humanitarnego punktu widzenia nigdy nie powinnibyliśmy zabraniać ludziom tego typu pomocy" - mówi Paul. Niestety, jego kolega, republikanin Hutchinson stoi za decyzją o prześladowaniu. "Po co ktoś chciałby zgodzić się, pod juryzdykcją prawa stanowego, na coś co jest naruszeniem prawa federalnego?" - mówi - "To zagraża ludności, zagraża mnie. Daje zielone światło w jednej ręce i bilet do kicia w drugiej".

Pomiędzy glinami i innymi stróżami prawa także istnieją wyraźne podziały.Niektórzy, jak Joseph D. McNamara, były szef policji San Jose, aktualnie człowiek Hoover Institution, wzywają do zaprzestania robienia z marihuany źródła przestępstw. "Większość policjantów, których zatrudniłem w czasie 15 lat, gdy byłem szefem policji próbowała trawki" - mówi McNamara. Jak wielu zwolenników legalizacji, uważa system, który, jak mówi, aresztuje więcej ludzi za marihuanę niż za jakikolwiek inny drag, za rasistowski. "Dzięwiętnaście milionów obywateli USA próbowało marihuany. Kiedy się jednak popatrzy na to, kto trafia do więzienia, zauważymy ogromną dysproporcję - to głównie latynosi i czarni". Nic dziwnego, że temat ten jest tabu w policji. Andy Anderson, który był głowa największej organizacji policyjnej w swoim stanie - Nevada Conference of Police and Sheriffs, ogłosił, że członkowie rady jednogłośnie poparli inicjatywę pro-kanabową, aby umożliwić skoncentrowanie się na naprawde poważnych przestępstwach. Kilka dni później Anderson został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska. Głosem policjantów stanu Nevada został potem Gary Booker, prawnik wyznaczony do spraw przestępstw na drogach, do czasu, gdy powiedział reporterom, że wierzy w niesprawdzone stwierdzenie politycznego ekstremisty Lyndona LaRouche, który twierdzi, że Soros jest za lealizacją ponieważ czerpie zyski z narkotykowych karteli. Rozmawiając później z Time w loży Łosiów, do której wprowadzał antynarkotykowego bossa, Booker niechętnie próbował wyjaśnić swoje stwierdzenie: "Zostało użyte słowo kartel, nie narkotyk. Kartel to grupa biznesmenów kontrolujących cenę, a z tym tutaj mamy do czynienia. Trzech lub czterech gości kontrolujacych wszystko". On także wycofał się z roli głosu policjantów stanu Nevada.

Pro-kanabowcy czują, że zwycięstwo, nawet jeśli nie przyjdzie w tym roku i jeśli nie stanie się to w stanie Nevada, jest nieuniknione. Każdego roku żyje coraz mniej członków pokolenia przed "baby boom", którym zdarza się nie odróżniać heroiny od trawki. W 1983 tylko 31% zapytanych mieszka?ców USA próbowało kiedyś trawki. Nowy sondaż Time/cnn wskazuje na liczbę 47%. I mimo, że użycie marihuany w środowisku nastolatków zmalało od szczytu w latach 70., nowym fenomenem są rodzice ukradkiem kurzący jointy kiedy dzieci śpią. Sondaże jednak pokazują, że obywatele USA są wciąż przywiązani do nielegalnego statusu trawki, co wyjaśnia czemu pro-kanabowi tak się wysilają. "Można by liczyć na to, że nastąpi zmiana, ale ona nie następuje" - mówi Charles Whitebread, profesor prawa na University of Southern California, który specjalizuje się w prawie dotyczącym marihuany - "Mimo, że nic im się samym nie stało, strach, że w jakiś sposób uczyni ona ich dzieci nieczystymi sprawił, że niektórzy ludzie, którzy używali marihuany do woli teraz mówią \'Rany, ja bym rocej nie zmienioł legalnego statusu marihuany\'". Może to być jedna z głównych linii podziału pomiędzy pro i anty - nie sympatia do którejś grupy, ale bycie, lub nie, rodzicem. Nawet wśród rodziców, mamy są zwykle bardziej przeciw niż ojcowie.

A zatem, za wyjątkiem kolejnej fali radykalizmu ala lata 60\' albo masowych, źle przemyślanych aresztowa? przez rząd federalny, nic raczej nie zmieni szybko skomplikowanych poglądów obywateli USA na temat gandzi. Na dodatek najnowsze badania pokazujące, że marihuana może uzaleźniać (w znikomym procencie przypadków), spowodują, że rodzice będą jeszcze bardziej obawiać się, że ich niewinne dzieci przemienią się w palaczy trawska. I mimo, że alkohol i papierosy są o wiele bardziej niebezpieczne, wielu rodziców wolałoby raczej poczuc piwo w oddechu dziecka niż mieć 29. latka, żyjacego z rodzicami, wcinającego chrupki i oglądającego ScoobieDoo.

tłumoczenie - agquarx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

(niezweryfikowany)
No ta, a mało kto wie, że pan Bush to zaleczony alkoholik, teraz nie pije, ale swojego czasu, ho ho.
xclude (niezweryfikowany)
a ciekawe ile ludzi w polsce jest za legalizacja? pewnie z 10% :( ale czemu tu sie dziwic jak moja stara myslala ze trawke sie wstrzykuje dozylnie :D hehehehe moj stary mysli ze po trafce ludzie sa kurewsko agresywni [ze nie panuja kompletnie nad tym co robia] ehh co tu duzo gadac w USA przypuszczam ze przejdzie legalizacja za pare latek u nas my tego nie dozyjemy :( <br> <br>dlatego ja mam zamiar jak najszybciej przeniesc sie do holandii i tam zostac ... <br> <br>a jeszcze jedno jak bylem w te wakacje w amsterdamie to pytalem sie takiego Damiana [jego rodzice to polacy ale on sie urodzil w holandi i tam mieszka] o to co mu sie najbardziej nie podoba w polsce to powiedzial ze to ze sie musi bac tego ze lubi palic ze trzeba sie chowac i unikac policji bo mozna pojsc do wiezienia albo miec niezle przesrane ! <br>kurwa gdzie jest konstytucyjna wolnosc wyboru ? wolnosc wyboru wiary ? nie ma :( <br> <br>na koniec trzy slowa do ojca prowadzacego CHUJ CI W DUPE [ojciec prowadzacy to nasza DUPA pansta [czytaj kwas]]
jacenty (niezweryfikowany)
boże ocal królową <br>i bush opanuj się ( wiem, snie) <br> <br>jebać wszystkie rządy( znaczy opatrywać stosunek do nich grubym pancerzem ) <br> <br>
scr (niezweryfikowany)
a tak wlasciwie to historia lubi sie powtarzac i oto naszym oczom ukazuje sie Anslinger II. dokladnie te same metody, co 60 lat temu. <br>pocieszajacy jest fakt, ze _az_ (a nie, jak to napisano - zaledwie) 34% ludzi jest tam za pelna legalizacja trawki!! <br> <br>Anglinger II przegra!
upalony psychopata (niezweryfikowany)
no tak... ja też zawsze jak się z kumplem upalę to do siebie strzelamy, jak już wystrzelamy wszystkie magazynki to znudzeni wracamy na chatę szlachtować domowników...
xil (niezweryfikowany)
a ciekawe ile ludzi w polsce jest za legalizacja? pewnie z 10% :( ale czemu tu sie dziwic jak moja stara myslala ze trawke sie wstrzykuje dozylnie :D hehehehe moj stary mysli ze po trafce ludzie sa kurewsko agresywni [ze nie panuja kompletnie nad tym co robia] ehh co tu duzo gadac w USA przypuszczam ze przejdzie legalizacja za pare latek u nas my tego nie dozyjemy :( <br> <br>dlatego ja mam zamiar jak najszybciej przeniesc sie do holandii i tam zostac ... <br> <br>a jeszcze jedno jak bylem w te wakacje w amsterdamie to pytalem sie takiego Damiana [jego rodzice to polacy ale on sie urodzil w holandi i tam mieszka] o to co mu sie najbardziej nie podoba w polsce to powiedzial ze to ze sie musi bac tego ze lubi palic ze trzeba sie chowac i unikac policji bo mozna pojsc do wiezienia albo miec niezle przesrane ! <br>kurwa gdzie jest konstytucyjna wolnosc wyboru ? wolnosc wyboru wiary ? nie ma :( <br> <br>na koniec trzy slowa do ojca prowadzacego CHUJ CI W DUPE [ojciec prowadzacy to nasza DUPA pansta [czytaj kwas]]
oj (niezweryfikowany)
boże ocal królową <br>i bush opanuj się ( wiem, snie) <br> <br>jebać wszystkie rządy( znaczy opatrywać stosunek do nich grubym pancerzem ) <br> <br>
AleX (niezweryfikowany)
god damn america
g. (niezweryfikowany)
Gdzie moge znalezc czy tam sciągnąc ten cały filmik propagandowy ? <br>obejrzalbym sobie :)))
Zajawki z NeuroGroove
  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Popołudniowy, czwartkowy chillout. Jutro tylko dwie informatyki w szkole więc postanowiłem zaszaleć. Miejsce: Miasto (apteka), mieszkanie przyjaciela 'H', mój pokój.

Tak więc szperając od paru dni na neuro o kodeinie postanowiłem w końcu się przełamać i zajrzeć do "aptekowej oferty".
18:30 wkraczam do apteki, rzucam krótkie acz stanowcze "Poproszę Antidol 15, 2 paczki". Kobieta nic nie mówiąc położyła na ladę dwie zgrabne paczuszki szczęścia. Zapłaciłem 14zł, włożyłem paczki do prawej kieszeni dresu oraz opuściłem to kliniczne miejsce.

  • Tramadol

Witam! Jako, że dawno nic nie wrzucałem [na n/g naturalnie, nie w naturze ;)~ ] uznałem, że najwyższa pora się poprawić i wrócić do wspomnień. Na pierwszy ogień idzie więc tramal.





DAWKA: 7 x 50mg [kapsułki, odstępy 5min pomiędzy każdą sztuką]

  • Bad trip
  • Dekstrometorfan
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Sertralina

Lub inaczej: Jak nie pisać TRów aka Jak doznać zespołu serotoninowego edit by vart

Dzień 1.

S&S:Wieczór,depresja,brak chęci do życia,zaśmiecony pokój B.

Dawka:1G Mieszanki ziołowej "Bobby Sence"+150mg Sernaliny.[sertraliny autorze? - przypis by mod]

Wiek: 18 lat,60kg wagi.

Doświadczenie: Kodenia,dxm,mj,mieszanki ziołowe,amfetamina,sernalina,mirtazapina.

  • Szałwia Wieszcza


Salvia divinorum



Exp: ziolo, bialko, dxm, benzydamina, powoj

Set: wieczor, moje mieszkanie lub jakies odludzie (nie wiem gdzie to bylo, bo bylo ciemno, grunt ze za miastem)