REKLAMA




Podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku Kordian B. był odurzony amfetaminą!

Dla zobrazowania stanu, w jakim był kierowca, analiza instytutu wykazuje, że stężenie narkotyku można swobodnie odnieść do sytuacji, w której mamy do czynienia z pijanym kierowcą, który ma we krwi od 0,8 promila do 1,2 promila alkoholu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Krakowska
Agnieszka Nigbor-Chmura
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

269

Gorlickiej prokuraturze udało się ustalić dwie ważne niewiadome w sprawie Kordiana B., 26-letniego dzisiaj mieszkańca okolic Mielca, podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na drodze krajowej nr 28. Zginął w nim mieszkaniec Gorlic. - Wynik badania krwi kierowcy wykazał, że był pod wpływem amfetaminy, a z opinii medyczno-sądowej wynika, że poszkodowany zmarł kilka chwil, po tym, jak jego ciało znalazło się pod tirem - mówi prokurator Sławomir Korbelak.

To już pewne. O ile Kordian B., podejrzany o spowodowanie w kwietniu ubiegłego roku śmiertelnego wypadku był trzeźwy, to analiza krwi na obecność narkotyków wykazała, że był pod wpływem amfetaminy.

Nowe światło na sprawę rzuca też drugi wątek, nad którym pochylili się śledczy. Uzupełniająca opinia medyczno-sądowa wykazała, że 54-letni wówczas gorliczanin zmarł chwilę po tym, jak znalazł się między kołami tira.

Biegły kategorycznie i jednoznacznie wykluczył, by ofiara mogła samodzielnie się poruszać, a tym samym przemieścić poza obszar drogi, na której została potrącona. To dla prokuratury dowód na to, że Kordian B. próbując zatrzeć ślady, przeniósł martwego już mężczyznę.

Wziął działkę, która sprawiła, że zachowywał się, jakby miał promil alkoholu we krwi

- W toku postępowania przebadana została krew podejrzanego w zakresie obecności alkoholu i środków odurzających - mówi Sławomir Korbelak, prokurator, który był na miejscu wypadku. - O ile test na alkohol okazał się negatywny, to Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie sporządził opinie, z której wynika, że w krwi podejrzanego obecna była substancja psychotropowa, a konkretnie amfetamina - dodaje prokurator.

Pracownicy wspomnianego instytutu obliczyli też ilość narkotyku we krwi.

- Była ona taka, jaką zwykle przyjmuje się w celu odurzenia. Miała więc wpływ na organizm kierowcy, co więcej upośledziła jego sprawność psychomotoryczną - dodaje prokurator.

Dla zobrazowania stanu, w jakim był kierowca, analiza instytutu wykazuje, że stężenie narkotyku można swobodnie odnieść do sytuacji, w której mamy do czynienia z pijanym kierowcą, który ma we krwi od 0,8 promila do 1,2 promila alkoholu.

Kordian. B. podczas przesłuchania dotyczącego faktu, iż w trakcie wypadku był pod wpływem substancji psychotropowej, odmówił jakichkolwiek wyjaśnień.

54-latek zginął natychmiast, więc kierowca chciał zatrzeć ślady i ukryć ciało

Drugi wątek śledztwa, które toczy się już dziesięć miesięcy, rozwikłała uzupełniająca opinia medyczno-sądowa.

- Z tej, cennym dla nas wnioskiem jest fakt, że ogrom obrażeń, które poniósł poszkodowany, doprowadził do niemal natychmiastowej śmierci, dosłownie w kilka chwil po tym, jak znalazł się między kołami ciężarowego auta - dodaje prokurator.

Biegły kategorycznie i jednoznacznie wykluczył możliwość samodzielnego poruszania się przez ofiarę potrącenia. To może być dowód na to, że podejrzany, próbując zatrzeć ślady wypadku, wyciągnął ciało spod samochodu, przeniósł je na ulicę Słowackiego i tam porzucił.

Przebieg wypadku mają odtworzyć specjaliści z Politechniki Krakowskiej

Z analizy tachografu, wynika też, że kierowca na pewno przekroczył dozwoloną w tym miejscu prędkość 70 km na godzinę. Niestety z dostępnych materiałów - monitoringu z pobliskiego budynku i zeznań świadków - kierowców, którzy mijali stojącego na drodze tira, niewiele wynika.

- Mamy nadzieję, że kluczowa w sprawie będzie analiza, którą na potrzeby tego śledztwa przygotuje dla nas Insytut Pojazdów Samochodowych Politechniki Krakowskiej - dodaje prokurator Korbelak.

Ma ona otworzyć przebieg zdarzenia i pozwolić ustalić jego przyczyny.

Pójdzie siedzieć na 12 lat?

Kordian B. usłyszał dwa zarzuty Chociaż wstępnie prokuratura gorlicka postawiła Konradowi B. zarzuty spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym dla 54-letniego gorliczanina i ucieczkę z miejsca zdarzenia, po wyjaśnieniu dodatkowych wątków uległy one zmianie.

Teraz kierowca tira jest podejrzany o kierowanie samochodem pod wpływem substancji psychotropowych. Usłyszał też zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, rozszerzony o odpowiedzialność, związaną z kierowaniem samochodem ciężarowym pod wpływem narkotyków. Drugie zaostrzenie dotyczy ucieczki z miejsca zdarzenia. Tym samym grozi mu od 2 do 12 lat bezwzględnego pozbawienia wolności, czyli bez możliwości zastosowania warunkowego zawieszenia kary.

Oceń treść:

Brak głosów