Pasażer zapalił marihuanę na pokładzie, samolot awaryjnie lądował w Denver

Niesforny pasażer zmusił samolot linii American Airlines do awaryjnego lądowania w Denver. Mężczyzna powiedział innym pasażerom, że jest pod wpływem kokainy, po czym zamknął się w łazience.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

o2.pl
Natalia Bogucka
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

319

Niesforny pasażer zmusił samolot linii American Airlines do awaryjnego lądowania w Denver. Mężczyzna powiedział innym pasażerom, że jest pod wpływem kokainy, po czym zamknął się w łazience. Gdy wyszedł, postanowił zapalić na pokładzie Airbusa A321 marihuanę.

Samolot linii American Airlines leciał z Phoenix w stanie Arizona do Minneapolis w Minnesocie. Po ok. godzinie lotu, pilot oznajmił, że istnieje „problem z bezpieczeństwem", który wymaga przekierowania lotu i awaryjnego lądowania w Denver w Kolorado.

Pasażerowie komentowali między sobą, że chodzi o mężczyznę z tyłu, który podczas lotu powiedział, że jest pod wpływem kokainy. Chwilę później pobiegł do łazienki i zamknął się w niej na 10 minut, podczas których stewardessy próbowały go wydostać.

Gdy samolot zbliżał się do lądowania, mężczyzna wrócił na swoje miejsce i próbował zapalić marihuanę. Airbus A321 wylądował w Denver, a na miejsce wezwano policję. Mężczyzna uderzył jednego z pasażerów, po czym został zakuty w kajdanki i wyniesiony z samolotu na noszach. Dwie godziny później pozostali pasażerowie odlecieli do Minneapolis.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Metropolis
Niektórym powiedzenie "zażywasz przegrywasz" nigdy nie wystarczy. Całkiem mu się poplątało, mógł dyskretniej w tym kiblu trochę podsmarzyć i nie mówić o kokainie.
Zajawki z NeuroGroove
  • DOC
  • Etanol (alkohol)
  • Tripraport

Zimowy dzień, który dość szybko zamienił się w wieczór, a potem noc i w końcu ranek. Początek w lesie, później w mieszkaniu kumpla, parku i ostatecznie w knajpie. Kondycja i ogólny nastrój - tego konkretnego dnia w miarę nieźle, choć w szerszej perspektywie bez szału. W podróży towarzyszyli mi: P i S, z którymi tripowałem już kilka razy, oraz H i J, z którymi odbyłem jednego delikatnego tripa dwa miesiące wcześniej.

Wstęp: Trip był testem nowej substancji, dlatego też zaczynałem ostrożnie. W czasie zbierania informacji o DOCu, natknąłem się na informację, że 3mg to zalecana dawka. Wywnioskowałem, że 2mg też powinno dać jakieś efekty, zapewniając jednocześnie komfort, który dobrze mieć kiedy bierze się coś po raz pierwszy. Zwłaszcza zimą w lesie. Z nielicznych opisów wynikało, że DOC jest dosyć podobny do LSD. Moje oczekiwania były zatem wysokie. Opis jak zwykle po długim czasie (3 lata).

  • DOI


DOI

Dawka: ok. 2,5 mg

Waga:63 kg

Metoda przyjęcia: Doustnie

Wcześniejsze doświadczenia z tą substancją: Brak

Set & Setting: Lekki kac po imprezie z dnia poprzedniego, dobry humor i nastawienie, pusty żołądek



Wstałem lekko skacowany. Skacowany po imprezie ziołowo-alkoholowo-tussipectowej. Nie było jednak tak źle. Przywitałem się z moją kobietą, która spała koło mnie. Umyłem oczka, ząbki i paszki.


  • Dekstrometorfan

Set & Setting - weekend, ciepły dzień roku 2009. Nastrój bardzo dobry ze względu na to, że w plenerze wypiłem sobie ze znajomymi po 3 zimne piwka. Wracając do domu spotkałem starego przyjaciela, który powiedział, że ma pieniądze, fajki i ochotę do picia. Jako, że moja matka poinformowała mnie, że wychodzi na noc postanowiłem przyłączyć się do przyjaciela i jego kolegów ze szkoły.

Doświadczenie - MJ, dopalacze, alkohol.

Dawkowanie - 30 tabsów. 5 co 2-3 minuty zapijane piwem.

  • 4-HO-MET
  • Pozytywne przeżycie

Trip planowany od jakiegoś czasu. Nastawienie pozytywne, otwartość na nowe doświadczenia. Pierwsza część tripa - podwarszawski las przy ładnej pogodzie, druga część - moje mieszkanie, obecność siostry i mamy, które wiedziały o moim stanie.

Wydaje mi się, że powinnam to napisać w pierwszym raporcie, ale jakoś wtedy nie przyszło mi to do głowy. Dopiero przez ostatni tydzień zaczęłam myśleć o tym, co w jakimś większym czy mniejszym stopniu wpływa na moje oczekiwania wobec psychodelików i interpretację tych moich pierwszych doświadczeń.