Paryż zastanawia się nad stworzeniem miejsc do narkotyzowania się

Socjalistyczny deputowany Jean-Marie Le Guen zaproponował zorganizowanie w Paryżu, Lyonie, Marsylii i Lille pomieszczeń, w których narkomani mogliby czuć się swobodnie i gdzie dostaliby czyste igły

Koka

Kategorie

Źródło

fronda.pl

Odsłony

1236

Socjalistyczny deputowany Jean-Marie Le Guen zaproponował zorganizowanie w Paryżu, Lyonie, Marsylii i Lille pomieszczeń, w których narkomani mogliby czuć się swobodnie i gdzie dostaliby czyste igły, czy strzykawki, a lekarze będą im udzielać porad dotyczących zagrożeń związanych z narkomanią.

Miejsc, w których narkomani mogą się swobodnie narkotyzować, jest w Europie 80. Po propozycji socjalistycznego posła mogą powstać także we Francji.

W poniedziałek wieczorem, w większości lewicowa, rada Paryża przyznała subwencje w wysokości 26 tysięcy euro na wykonanie ekspertyzy dotyczącej miejsc dla narkomanów, gdzie będą mogli spożywać narkotyki bez najmniejszego ryzyka dla siebie. - To jest sprawa zdrowia publicznego – mówi jeden z radnych Paryża. - Jest konieczne zastanowienie się nad otwarciem takich sal, gdzie narkomani będą objęci opieką medyczną i socjalną. Socjalistyczny mer Paryża, zdeklarowany homoseksualista, Bertrand Delanoë wspiera tę inicjatywę.

W założeniu narkomani mieliby przychodzić do takich miejsc z własnymi narkotykami. Na miejscu, były do ich dyspozycji darmowe materiały takie jak igły, strzykawki czy słomki do wciągania kokainy. Wszystko miałoby się odbywać pod kontrolą lekarzy, którzy czuwaliby nad narkomanem, ale też uświadamialiby go o niebezpieczeństwach dla życia, jakie powoduje narkomania.

Pomysł nie jest nowy. Został przetestowany już w maju w paryskiej dzielnicy Belleville, gdzie sala dla narkomanów działała przez 10 dni. Stowarzyszenie Act up, znane bardziej z promowania przywilejów tzw. LGBT (lesbijek, gejów, bi- i transseksualistów) uznała te 10 dni za wielki sukces. Ale nie wszystkim się spodobał, bo przez media francuskie przetoczyła się dość gwałtowna debata na ten temat.

Zwolennicy azylów dla narkomanów widzą w nich sposób na zmniejszenie liczby zarażeń wirusem HIV, czy żółtaczki. Według Act up 70 proc. narkotyzujących się drogą dożylną zaraża się zapaleniem wątroby typu C w dwóch pierwszych latach uzależnienia. Czysty materiał pozwoliłby zmniejszyć liczbę zakażeń – przekonuje stowarzyszenie. Przeciwnicy twierdzą jednak, że takie „narkotyzownie”  przede wszystkim pomogłyby dilerom narkotyków rozwijać swą działalność. Według Europejskiego Obserwatorium Narkotykowego, tego typu miejsca w Szwajcarii, Luksemburgu czy Hiszpanii nie przyniosły ponadto żadnych pozytywnych efektów w walce z AIDS czy zapaleniem wątroby. Zdaniem przeciwników takich kontrowersyjnych rozwiązań zamiast zwalczać skutki narkomanii (choroby), trzeba 'zaatakować” jej przyczyny: przemyt, uzależnianie się młodych ludzi, światowy wzrost podaży narkotyków.

- Wszędzie w Europie, gdzie takie miejsca powstały, spożywanie narkotyków raczej spadło – przekonuje jednak Le Guen, bez podania liczb. Socjalistyczny deputowany twierdzi też, że inicjatywa ta ma jeszcze jedną zaletę: utrzymanie pokoju w „pewnych” dzielnicach i przedmieściach, których mieszkańcy są bardzo często konfrontowani z narkomanami.

W Szwajcarii jest obecnie 31 takich sal dla narkomanów, w Niemczech ok. 20, w Hiszpanii 3 takie sale i jedna w Luksemburgu. W przeciągu roku niektóre centra pomocy zamykają część sal, podczas gdy inne otwierają nowe.

Minister zdrowia i sportu Roselyne Bachelot wyraziła „zainteresowanie” tego typu inicjatywami.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

<p>zawsze znajdzie sie jakas kurwa, która nie może pojąć istoty problemu i zamiast tego wygłasza swoje niczym nie poparte teorie, wyraża bezsensowny sprzeciw i staje na drodze do wprowadzenia innowacyjnej metody leczenia/prewencji/bezpieczeństwa. To co społeczeństwo próbuje osiągnąć przez kryminalizację narkotyków i sankcje karne wobec ich użytkowników całkowicie mija się z celem jaki chcą osiągnąć, czyli zwalczenie narkomanii, co samo w sobie jest tak naprawdę nierealne. Efektem tego jest najczęściej wyłączenie uzależnionej osoby ze społeczeństwa przez samo społeczeństwo, lub jest decyzją osby uzależnionej. Ludzie ci zostają bez opieki i kontroli, co prowadzi do często poza świadomością tych osób do roznoszenia chorób kojarzonych z narkomanami i narkomanią. Takie punkty pomogły by wrócić narkomanom do społeczeństwa, pokazałby że narkomania to choroba, z którą walczy się latami i potępianie narkomanów i spychanie ich na margines społeczeństwa nigdy nie rozwiąże problemów z nią związanych, stają się one niezauważalne bo tak jest wszystkim wygodniej-udawać, że problemu prawie nie ma. powszechne jest też przekonanie, że narkoman jest sam sobie winien, więc nie należy mu się żadna pomoc, a jeszcze czego, by fundować im miejsca, gdzie mogą się spokojnie i komfortowo narkotyzować oraz narzędzia służące do tego. Ale nikt tak naprawdę nie zrozumie takiej inicjatywy dpóki jego samego nie dotknie problem narkomanii. Nie da się nigdy tego zwalczyć i pokładanie olbrzymich środków finansowych w tego typu inicjatywy jest pozbawiona najmniejszego sensu. Nie sprawdziło się to nigdzie na świecie. Wiec należy dokładnie przemyśleć problem i próbową innych metod, bo jeśli walka jest z góry skazana na przegraną, czas zastanowić się nad tym jak chronić potencjalnych użytkowników narkotyków przed uzależnieniem, a uzależnionych chronić przed chorobami i pomagać im wyjść z tego, a jeśli tego nie chcą, przynajmniej minimalizować skutki związane z narkomanią czyli kradzieże, napaści, rozprzestrzenianie chorób itp. Cel uświęca środki.</p>
Anonim (niezweryfikowany)

<p>Kurwą sam jesteś. I jebanym komuchem.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Biedny heroinista! To nie jego wina, że ćpa - pewnie!</p> <p>&nbsp;</p> <p>&nbsp;</p> <p>To jest najbardziej pojebana inicjatywa XXI-go wieku. A myślałem, że komuchy już niczego głupszego nie wymyślą.</p> <p>...żeby z pieniędzy podatników finansować miejsca, w których ćpuny byłyby karmione, to jest chuj nad chujami.</p> <p>Niech ci wszyscy opiekuni "pokrzywdzonych przez los" stworzą PRYWATNE instytucje, w których będą leczyć narkomanów. Ciekawe, kto by się na coś takiego zdecydował za WŁASNE, NIEUKRADZIONE PODATNIKOWI pieniądze.</p> <p>Moja propozycja - niech przyjmujący dożylnie wyzdychają. I nagrodę Darwina każdemu z nich za oczyszczenie społeczeństwa z elementu szkodliwego.</p> <p>Ale cóż - Francja już nigdy nie będzie normalna.</p>
Anonim (niezweryfikowany)

<p>po co ta agresja, ziomuś? ratuje się samobójców za pieniądze podatnika? ratuje. ratuje chorych na raka płuc, którzy 40 lat jarali klubowe? ratuje. ratuje alkoholików pijących legalne specyfiki, z których państwo czerpie korzyści? ratuje. nie bredź więc, że jest jakaś różnica. inne niż ludzie zwierzęta mają skłonność do faszerowania się używkami i my też od zarania dziejów lecimy ostro z tematem. jedne kultury akceptują jedne używki, inne nie. żyjemy w czasach dominacji usa - czyli globalnej wojny z tzw. narkotykami, która z góry skazana jest na porażkę. to, czy wpadniesz po uszy, w niewielkim stopniu zależy od ciebie. jedni mogą pobawić się herą, koką, brownem, kompocikiem i po paru seansach odstawią temat albo uznają, że coś im podeszło i będą czasem sięgać, ale nigdy się nie uzależnią, bo nie mają genetycznych uwarunkowań. a inni polecą raz i mają zamiecione. nie wiem, czy można przeprowadzić testy sprawdzające, jakie jest niebezpieczeństwo uzależnienia. wiem, że będziemy sięgali po używki do końca świata i o jeden dzień dłużej, bo... to lubimy! żeby system miał ręcę i nogi, trzeba od podstawówki organizować rzetelne cykle dydaktyczne na ten temat. nie straszyć, nie opowiadać, że będzie strasznie po jednym czy drugim specyfiku, ale opowiadać prawdę. że jest super, po jednym tak, po innym inaczej, ale... łatwo stracić nad wydarzeniami kontrolę, a z pewnymi tematami trzeba poczekać aż jest się gotowym mentalnie. i niech wszystko leży w aptece, państwo niech ma z tego konkret hajc, przestanie ścigać rekreacyjnych użytkowników i osoby chore, a zajmie się zredukowanym do minimum podziemiem. spadną koszty całego przedsięwzięcia, a zjawisko patologii związanej z używkami będzie lepiej kontrolowalne. uwierz, kolego - socjaliści (prawidziwi) mają lepiej pod kiepełą niż zapewne uwielbiani przez ciebie kapitaliści i prywaciarze wszelkiej maści...</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie
  • Szałwia Wieszcza
  • Tytoń

Nastawienie pozytywne, czworo przyjaciół u boku, spotkanie w akademiku przewidziane na całą noc:)

Więc tak, pojechałem do akademika z moim przyjacielem mając sporo gotówki przy sobie. Wcześniej już myślałem, aby zrobić sobie mieszankę wszystkiego co lubie, wiedziałem, że nie muszę wracać do domu na noc, jedynie musiałem zapłacic 15 zł za noc spędzoną w akademiku. :))

  • Grzyby halucynogenne

Wczesniej nigdy nie mialem zamiaru jeść grzybków, choć doświadczenie z innymi Dragami mam spore bo na koncie oprócz MJ, amfetaminy, XTC, znalazły się także papierki (LSD), a przeciez to także mocne psychodeliki, a raczej najmocniejsze. Grzybków poprostu bałem się zjeść, że trafią mi sie jakieś trujące......ale do rzeczy jak już się trafiły to jeszcze w dodatku na uczelni załatwiła mi koleżanka od swojego kumpla bo akurat przywiózł świerze z południa Polski. Były świerze więc zakupiłem od niego dwie porcje (dla mnie i dla kolegi). Było ich po około 30 sztuk na głowę.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Był to mój pierwszy psyhodeliczny trip na który chciałem się wybrać sam, ponieważ oczekiwałem ,,otwarcia umysłu" o którym tak wiele już się naczytałem na tej stronie. Był to ranek, dopiero co wstałem z wyra- Wypoczęty, rześki, zadowolony z tego co stanie się za godzinę- dwie. Jadłem w swoim nieogarniętym pokoju, sam z wolnymi 12 godzinami wolnego czasu w pustym mieszkaniu.

Sobota 27.10.2012 roku.

Obudziłem się o 7 rano, wypoczęty, przygotowany nie małą wiedzą o grzybach oraz o ich działaniu z wielu TR'ów, oraz fascynacja LSD. Grzyby miały byc swoistym przygotowaniem mojego ,,ja" do podróży na LSD i jednocześnie stały się kluczem do moich psychodelicznych bram.
Myję spokojnie grzyby w lekko ciepłej wodzie i ładuję je na talerzyk.

  • MDMA (Ecstasy)


"Nie pozna ten, kto nie spróbował"



We wrześniu 2003 roku rozmawiałem ze swoją dziewczyną o spróbowaniu tabletki XTC. Chcielismy wziąć je na nadchodzącej imprezie technicznej dosyć dużego formatu. Ostatecznie jednak nie wzięliśmy gdyż moja dziewczyna nie chciała (mieliśmy układ-albo jemy razem albo wogóle).



Życie szło dalej. Z dziewczyną sie rozstałem.