Socjalistyczny deputowany Jean-Marie Le Guen zaproponował zorganizowanie w Paryżu, Lyonie, Marsylii i Lille pomieszczeń, w których narkomani mogliby czuć się swobodnie i gdzie dostaliby czyste igły, czy strzykawki, a lekarze będą im udzielać porad dotyczących zagrożeń związanych z narkomanią.
Miejsc, w których narkomani mogą się swobodnie narkotyzować, jest w Europie 80. Po propozycji socjalistycznego posła mogą powstać także we Francji.
W poniedziałek wieczorem, w większości lewicowa, rada Paryża przyznała subwencje w wysokości 26 tysięcy euro na wykonanie ekspertyzy dotyczącej miejsc dla narkomanów, gdzie będą mogli spożywać narkotyki bez najmniejszego ryzyka dla siebie. - To jest sprawa zdrowia publicznego – mówi jeden z radnych Paryża. - Jest konieczne zastanowienie się nad otwarciem takich sal, gdzie narkomani będą objęci opieką medyczną i socjalną. Socjalistyczny mer Paryża, zdeklarowany homoseksualista, Bertrand Delanoë wspiera tę inicjatywę.
W założeniu narkomani mieliby przychodzić do takich miejsc z własnymi narkotykami. Na miejscu, były do ich dyspozycji darmowe materiały takie jak igły, strzykawki czy słomki do wciągania kokainy. Wszystko miałoby się odbywać pod kontrolą lekarzy, którzy czuwaliby nad narkomanem, ale też uświadamialiby go o niebezpieczeństwach dla życia, jakie powoduje narkomania.
Pomysł nie jest nowy. Został przetestowany już w maju w paryskiej dzielnicy Belleville, gdzie sala dla narkomanów działała przez 10 dni. Stowarzyszenie Act up, znane bardziej z promowania przywilejów tzw. LGBT (lesbijek, gejów, bi- i transseksualistów) uznała te 10 dni za wielki sukces. Ale nie wszystkim się spodobał, bo przez media francuskie przetoczyła się dość gwałtowna debata na ten temat.
Zwolennicy azylów dla narkomanów widzą w nich sposób na zmniejszenie liczby zarażeń wirusem HIV, czy żółtaczki. Według Act up 70 proc. narkotyzujących się drogą dożylną zaraża się zapaleniem wątroby typu C w dwóch pierwszych latach uzależnienia. Czysty materiał pozwoliłby zmniejszyć liczbę zakażeń – przekonuje stowarzyszenie. Przeciwnicy twierdzą jednak, że takie „narkotyzownie” przede wszystkim pomogłyby dilerom narkotyków rozwijać swą działalność. Według Europejskiego Obserwatorium Narkotykowego, tego typu miejsca w Szwajcarii, Luksemburgu czy Hiszpanii nie przyniosły ponadto żadnych pozytywnych efektów w walce z AIDS czy zapaleniem wątroby. Zdaniem przeciwników takich kontrowersyjnych rozwiązań zamiast zwalczać skutki narkomanii (choroby), trzeba 'zaatakować” jej przyczyny: przemyt, uzależnianie się młodych ludzi, światowy wzrost podaży narkotyków.
- Wszędzie w Europie, gdzie takie miejsca powstały, spożywanie narkotyków raczej spadło – przekonuje jednak Le Guen, bez podania liczb. Socjalistyczny deputowany twierdzi też, że inicjatywa ta ma jeszcze jedną zaletę: utrzymanie pokoju w „pewnych” dzielnicach i przedmieściach, których mieszkańcy są bardzo często konfrontowani z narkomanami.
W Szwajcarii jest obecnie 31 takich sal dla narkomanów, w Niemczech ok. 20, w Hiszpanii 3 takie sale i jedna w Luksemburgu. W przeciągu roku niektóre centra pomocy zamykają część sal, podczas gdy inne otwierają nowe.
Minister zdrowia i sportu Roselyne Bachelot wyraziła „zainteresowanie” tego typu inicjatywami.
Komentarze