Dziś postanowiłam rzucić to gówno. Zerwałam z moim chlopakiem A. To on mi pierwszą lufe podał, pokazał cały ten narkotykowy świat.
Z podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych do budżetu państwa trafia rocznie ok 17 mld zł. Skoro z kieszeni palaczy wpływa tak duża kwota, to wydawałoby się, że państwo powinno jej istotną cześć zwrócić w postaci programów wsparcia walki z nałogiem. Niestety, tak się nie dzieje.
Minister zdrowia ubolewa, że Polacy palą papierosy. Jak przekonuje, fakt ten jest dla zdrowia publicznego większym zagrożeniem niż smog. Nikotyna jest zabójcą w kardiologii, pulmonologii i onkologii. Budżet państwa jednak korzysta z palaczy, od których rocznie otrzymuje ok. 17 mld zł, ale do wspierania walki z nałogiem się nie kwapi.
Chociaż co roku liczba Polaków palących papierosy wyraźnie topnieje, to nadal jesteśmy w niechlubnej czołówce Europy. W 2015 r. codziennie paliło 24 proc. Polaków (dane Głównego Inspektoratu Sanitarnego). Po papierosy sięgało ok. 31 proc. mężczyzn i 18 proc. kobiet.
Minister zdrowia w TOK FM (3 stycznia) wskazywał, że w obecnej chwili smog - o którym tak głośno zrobiło się w mediach - nie jest powodem do paniki. W jego opinii na stan zdrowia publicznego nadal bardziej negatywny wpływ mają palacze. Tylko na leczenie chorób odtytoniowych w kraju wydawane są miliardy.
Skoro to tak ważna kwestia (w opinii ministra ważniejsze od zanieczyszczania powietrza), postanowiliśmy sprawdzić, jak państwo pomaga walczyć z tym szkodliwym nałogiem. Sylwia Wądrzyk, rzecznik Narodowego Funduszu Zdrowia, poinformowała nas, że osoba uzależniona od nikotyny może uzyskać pomoc finansowaną ze środków publicznych:
Na świadczenia antynikotynowe składa się głównie porada lekarska diagnostyczna i terapeutyczna.
- NFZ finansuje też program profilaktyki chorób odtytoniowych. Celem tego programu jest m.in. zmniejszenie zachorowalności na schorzenia odtytoniowe oraz poprawa dostępności do specjalistycznego leczenia uzależnienia od tytoniu, w szczególności dla osób obciążonych chorobami układu krążenia, układu oddechowego i nowotworowymi, a w konsekwencji zmniejszenie kosztów leczenia chorób odtytoniowych - wyjaśnia rzecznik.
Dodaje: - Programu profilaktyki chorób odtytoniowych (w tym POChP) jest adresowany do osób powyżej 18. roku życia palących papierosy, w tym - w zakresie diagnostyki POChP (przewlekłej obturacyjnej choroby płuc) - do kobiet i mężczyzn pomiędzy 40. a 65. rokiem życia, którzy nie mieli wykonanych badań spirometrycznych w ramach programu profilaktyki POChP w ciągu ostatnich trzech lat, oraz u których nie zdiagnozowano wcześniej w sposób potwierdzony badaniem spirometrycznym, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, przewlekłego zapalenia oskrzeli lub rozedmy.
W 2016 roku świadczenia w tym zakresie realizowało 133 świadczeniodawców POZ. Program obejmuje zebranie wywiadu dotyczącego palenia tytoniu i pomoc odwykową.
Etap specjalistyczny programu adresowany jest do osób skierowanych z etapu podstawowego (realizowanego przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej) lub z oddziału szpitalnego oraz zgłaszających się bez skierowania. W 2016 roku świadczenia w tym zakresie realizowało 17 świadczeniodawców.
Program obejmuje diagnostykę i terapię, oparty jest o farmakoterapię lub psychoterapię.
Specjaliści nie maja jednak złudzeń: palacz, który chce rozstać się z nałogiem raczej na wsparcie państwa nie może liczyć. W praktyce systemowa walka z nałogiem ogranicza się do faktu, że lekarz POZ w ramach porady ma "wyłuskać" palącego papierosy i doradzić mu zaprzestanie palenia.
- Dziś trudno mówić o tym by faktycznie państwo wspierało naszych obywateli w walce z paleniem. W kraju działa zaledwie 5 poradni (przy milionach uzależnionych), które w sposób profesjonalny prowadzą terapię antynikotynową. Jeżeli popatrzymy jaki odsetek Polaków pali, to widać, że jest to kropla w morzu potrzeb. Faktycznie taka placówka potrzebna jest w każdym powiecie - ocenia dr Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę i Choroby Alergiczne i Przewlekłe Obturacyjne Choroby Płuc.
W jego opinii, aby system faktycznie objął Polaków skutecznym wsparciem, musi zmienić się finansowanie działalność poradni antynikotynowych.
- Po prostu nie opłaca się ich prowadzenie, bo nie są one w stanie się bilansować. Zresztą i sam zakres świadczeń przewidziany przez płatnika jest zbyt okrojony, by mówić o skutecznej terapii. Dodatkowy problem to fakt, że pacjent, który przeszedł terapię antynikotynową, a ma poczucie, że była ona nie wystarczająca lub zakończyła się niepowodzeniem, nie ma już możliwości ponownego skorzystania z niej w ramach refundacji - komentuje ekspert.
Zdaniem naszego rozmówcy, mamy jedynie zaczyn, który umożliwia zbudowanie programu, który wspierałby palaczy w walce z nałogiem, a nie faktycznie działający system.
- Z podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych do budżetu państwa trafia rocznie ok 17 mld zł. Skoro z kieszeni palaczy wpływa tak duża kwota, to wydawałoby się, że państwo powinno jej istotną cześć zwrócić w postaci programów wsparcia walki z nałogiem. Niestety tak się nie dzieje, chociaż taki zapis znajduje się w ustawie antynikotynowej - podkreśla Dąbrowiecki i wyjaśnia, że zgodnie z przepisami 0,5 proc. z tej puli, czyli ponad 80 mln zł powinno być wydawane na profilaktykę. Jednak faktycznie nigdy nie przeznaczono na ten cel więcej niż ok miliona zł.
Dzieje się tak, ponieważ resort finansów uważa, że 0,5 proc. wpływów z akcyzy MZ powinno "wyjąć" z ogólnej puli funduszy na zdrowie.
Specjaliści przypominają, że były programy, które wspierały walkę z tym zgubnym nałogiem. W roku 2000 został wprowadzony Narodowy Program Wczesnego Rozpoznawania i Profilaktyki POChP na lata 2000 - 2004, który umożliwiał wczesne rozpoznanie tego schorzenia. Celem programu było wykrywanie POChP wśród palaczy papierosów, a także skłanianie ich do porzucenia nałogu, aby uchronić te osoby przed dalszym rozwojem choroby.
Z biegiem lat program został przekazany do NFZ i poważnie okrojony. Dziś szacuje się, że liczba wszystkich chorych na POChP wynosi ok. 2 mln osób. Kolejne miliony palaczy cierpią na nowotwory i choroby kardiologiczne.
Lekarze przyznają, że w walce z paleniem tytoniu najistotniejsza jest edukacja, która powinna być realizowana m.in. przez media, samych lekarzy, a także przez państwo. Decydenci mogliby w końcu bardziej zaangażować się w tego rodzaju działania. Tymczasem pomoc w rzuceniu nałogu palenia jest tak samo marginalizowana, jak walka ze smogiem.
Brak motywacji do czegokolwiek. Moment w którym nic już nie cieszy, nic nie ma sensu. Liczy się tylko zdobycie narkotyku, jaranie go w spokoju.
Dziś postanowiłam rzucić to gówno. Zerwałam z moim chlopakiem A. To on mi pierwszą lufe podał, pokazał cały ten narkotykowy świat.
- bardzo pozytywne nastawienie, ukrywałem uśmiech podczas kupowania - miejscówka to mój pokój, jedyne źródło światła to ekran laptopa
Piątkowe wyjście ze znajomymi dobiega końca. Dosyć pijany idę w kierunku domu, jest nieznośnie zimno i w dodatku leje deszcz. Nagle do głowy wpada mi genialny pomysł - zahaczę o całodobową aptekę i sobie polatam - pomyślałem. Tak też zrobiłem, w nocnym kupiłem jeszcze 2 litrowy sok grejpfrutowy i całkiem przemoczony wróciłem do domu. Na klatce schodowej przytulam grzejnik aby odzyskać czucie w palcach, połykam pięć tabletek i zapijam kilkoma dużymi łykami soku. Po wejściu do domu wycieram włosy i wypijam jeszcze dwie szklanki soku. Troszkę przetrzeźwiałem na tym zimnie.
Nastawienie pozytywny. Normalny weekendowy rejw, jedna znajoma dla towarzystwa. Wiekszość akcji dziala sie w zasadzie na malym placyku tuż obok ,,Clubu"
Jak tytuł mówi - standardowa miłośc i niemałe zaskoczenie. A więc od początku
- jako stały bywalec i fan muzyki elektronicznej udałem się na rejw z zamiarem dobrej wkętki po Emce. Zazwyczaj nie chodzę sam więc przygarniam kumpele, której cele sa identyczne do moich.
Standardowe procedury, odprawienie, bilety, szatnia (czas cos wrzucic)
Godzina 00.00 - 0,5 tabletki, na poczatek (zaznaczajac, ze mam bardzo niska tolernacje do wszelakich uzywek)
Ekscytacja, ciekawość, pozytywne nastawienie do wszystkiego.
Sobota rano. Dzień piękny, wyczekiwany. Jeszcze nie wiemy jak piękny jest dziś świat, bo światło przysłania nam słomkowa roleta. Jest może koło 11 rano, umówieni jesteśmy na mieście dopiero o 14. Ja i G. ogarniamy się powoli, jemy śniadanie, pijemy kawę. Pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy. Maluję się, palimy lufkę, pokładam się ze śmiechu na podłodze, kończę makijaż. Wychodzimy. Jadąc na rowerach podziwiamy wiejski krajobraz. Mam wrażenie, że czytanie masowej ilości tripraportów o psychodelikach na kilka dni przed wywarło wpływ na moje postrzeganie świata.