REKLAMA




Paliłeś kilka dni temu? Mogą cię posądzić o jazdę na narkotykach. Policja kontra naćpani kierowcy

Większa liczba narkotestów na wyposażeniu funkcjonariuszy policji zapewne odstraszy kilka osób przed siadaniem za kierownice po zażyciu. Jednak niejasna interpretacja wyników może oznaczać więcej niesprawiedliwych wyroków skazujących dla kierowców, którzy mieli substancję zakazaną w organizmie, lecz nie prowadzili pod jej wpływem.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Noizz.pl
Daniel Arciszewski
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

858

Większa liczba narkotestów na wyposażeniu funkcjonariuszy policji zapewne odstraszy kilka osób przed siadaniem za kierownice po zażyciu. Jednak niejasna interpretacja wyników może oznaczać więcej niesprawiedliwych wyroków skazujących dla kierowców, którzy mieli substancję zakazaną w organizmie, lecz nie prowadzili pod jej wpływem.

Komenda Główna Policji wkrótce zakupi 20 nowoczesnych narkotesterów, które trafią do jednostek drogówki. W uzasadnieniu słyszymy, że Polacy coraz częściej decydują się na prowadzenie samochodu po zażyciu różnych substancji psychoaktywnych. W 2017 roku policja wykryła aż o 33 proc. więcej kierowców będących pod wpływem „środka działającego podobnie jak alkohol” niż w poprzedzającym 2016 roku (skok z 1147 przypadków do 1535). Dla porównania, wykrywalność kierowców znajdujących się w stanie nietrzeźwości po spożyciu alkoholu, spadła o 8 proc. Czyżby polscy zmotoryzowani zamienili alkohol na inne narkotyki?

- Możemy domniemywać, że zwiększona wykrywalność kierujących po użyciu innych substancji psychoaktywnych ma związek ze wzrostem popularności takich używek oraz z większym wyszkoleniem policjantów. Patrolujący coraz lepiej rozpoznają objawy zażycia narkotyków i wiedzą kiedy użyć narkotestera - mówi w rozmowie z Noizz.pl podinspektor Radowsław Kobryś. Wiemy więc, że walka z jazdą pod wpływem narkotyków, jest celem postawionym wysoko w hierarchii działań policji. I bardzo dobrze, gdyż dotychczasowe lekceważenie narkotyków przy kontrolach drogowych tylko zachęcało kierowców do jazdy na „podwójnej pigule”.

Jednak w walce KGP z naćpanymi kierowcami jest jedno „ale”.

W Polsce nie ma prawa sztywno definiującego, jakie stężenie wykrywanej przez narkotester substancji we krwi, kwalifikuje kierowcę jako osobę kierującą „pod wpływem”. Przypomnijmy, że po zażyciu marihuany nasze zdolności psychoruchowe są upośledzone w porywach do kilkunastu godzin (przy jadalnej formie przyjęcia). Natomiast w ślinie jest wykrywana jeszcze do ok. 4 dób od spożycia (niektórzy podają, że nowe testery policji mogą wykrywać substancję w ślinie do 14 dni po spożyciu). We krwi można wykryć jej minimalne stężenie jeszcze kilka miesięcy po spożyciu.

Antydepresanty, takie jak sertralina czy fluoksetyna, mogą wpłynąć na pozytywny wynik testu na obecność amfetamin i MDMA. Leki przeciwbólowe, na potęgę przypisywane przez polskich lekarzy, takie jak tramadol czy ketonal, mogą zostać zinterpretowane przez narkotest jako nielegalne opiaty. I tylko od dobrej woli biegłego sądowego – bo nie przez jasno zarysowane widełki - będzie zależało, czy zostaniesz potraktowany jak heroinista, który nie może otworzyć swoich powiek szerzej niż na średnicę jego źrenic, czy jak ktoś, kogo po operacji boli noga, rano wziął lek przypisany przez lekarza i pojechał samochodem do kiosku po gazetę.

Jak więc wygląda praktyka działań policji i sądu w wypadku zatrzymania kierowców, którzy „pozytywnie” zaliczyli test narkotykowy patrolu drogówki? O to zapytaliśmy się Steliosa Alewrasa, adwokata związanego ze stowarzyszeniem Wolne Konopie, który w swojej karierze prowadził dziesiątki spraw ludzi oskarżonych o kierowanie pod wpływem narkotyków.

- Jeżeli kierowca pojazdu mechanicznego zostanie zatrzymany do kontroli drogowej i policja będzie miała podejrzenie, że prowadził pod wpływem środka odurzającego, zazwyczaj najpierw zostanie przebadany alkomatem. Jeżeli alkomat nie wykaże etanolu w wydychanym powietrzu, w zależności od okoliczności (np. wyczuwalna woń marihuany, bełkotliwa mowa kierowcy, informacje operacyjne policji, przeszukanie pojazdu, w wyniku którego ujawniono marihuanę), policja może użyć narkotestu badającego ślinę - mówi dla Noizz adwokat Stelios Alewras. - Jeżeli narkotest użyty przez policjantów wykaże, że w organizmie kierowcy jest substancja psychoaktywna, wówczas kierowca zostaje zatrzymany celem przewiezienia do szpitala na badanie krwi. Na miejscu, oprócz pobrania krwi, lekarz powinien zbadać kierowcę pod kątem zachowania, reakcji i zewnętrznych oznak zażycia narkotyków. Po badaniu, policja zatrzymuje dokument prawa jazdy (w związku z pozytywnym wynikiem narkotestu na ślinę) i zwraca się do biegłego celem udzielenia odpowiedzi, czy w związku z ujawnionym we krwi stężeniem THC oraz pozostałymi okolicznościami (badanie lekarskie, zeznania funkcjonariuszy na okoliczność stanu kierowcy, zeznania ewentualnych pasażerów na okoliczność sposobu prowadzenia pojazdu) można stwierdzić, że prowadził pojazd w stanie pod wpływem (przestępstwo), czy co najwyżej w stanie po użyciu (wykroczenie).

Od czego w takim razie zależeć będzie to, czy zostaniemy potraktowani przez sąd jako prowadzący pod wpływem? Wyrok zależeć będzie od tego, co było powodem zatrzymania (czy kierowca prowadził „wężykiem”, czy też został zatrzymany do rutynowej kontroli lub za brak zapiętych pasów), jak zachowywał się przy policjantach oraz – przede wszystkim – co stwierdzi lekarz i biegli odczytujący badanie krwi. Jeśli kierowca zażywał konopie dzień lub dwa dni przed zatrzymaniem (naukowcy wskazują dosyć jednoznacznie, że stan pod wpływem może trwać maksymalnie kilka godzin od ostatniego zażycia, niezależnie od „dawki”), a test na ślinę wykaże wynik pozytywny, zatrzymany może poprosić policjantów o przeprowadzenie dodatkowej kontroli trzeźwości poprzez próbę Romberga, popularnej jaskółki czy dotknięcia palcem nosa z zamkniętymi oczami. Jeżeli wynik tych dodatkowych „testów” będzie pozytywny i okoliczności te zostaną ujawnione w zeznaniach funkcjonariuszy, będzie to niewątpliwie okoliczność na korzyść zatrzymanego.

Czy to oznacza, że wszyscy, którzy palą marihuanę, ale nie prowadzą pod jej wpływem, mogą być narażeni na nieprzyjemności po przebadaniu narkotestem? Test na ślinę, pomimo że nie wskazuje stężenia THC, jest wystarczającą podstawą dla organów ścigania do zatrzymania prawa jazdy i postawienia zarzutów. Nie ma mobilnych narkotestów pozwalających na miejscu przebadać stężenie substancji we krwi. Jednak adw. Stelios Alewras pociesza, że wiele spraw „granicznych” kończy się uniewinnieniem od zarzutu przestępstwa i skazaniem za wykroczenie lub warunkowym umorzeniem. - Jeśli sąd nie może jednoznacznie stwierdzić, czy kierowca był pod wpływem, czy tylko po użyciu substancji psychoaktywnych, to nie może skazać oskarżonego za przestępstwo. W takiej sytuacji winien kierować się zasadą in dubio pro reo (w razie wątpliwości – na korzyść oskarżonego).

Więcej narkotesterów w rękach drogówki to dobra rzecz – zapewne wielu zastanowi się dwa razy, zanim wsiądzie za kółko będąc pod wpływem. Jednak brak sztywnych widełek, pozwalających na jednoznaczną interpretację badań krwi osób mających substancję w organizmie, lecz nie będących pod jej wpływem, jest wielką luką prawną, która z niewinnych kierowców może zrobić przestępców. A na to w państwie prawa i sprawiedliwości nie powinno być miejsca.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)