REKLAMA




Opętanie? Nie, tak działają dopalacze [video]

...na wypadek, jeśli ktoś jeszcze nie widział + mały bonus z importu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
JU, MR

Odsłony

947

Przerażające! Młody chłopak tarza się po ziemi, wije, i wydaje dziwne okrzyki. Od wczoraj Internet żyje nagraniem zarejestrowanym na ulicy w Starachowicach. Najprawdopodobniej zażył jeden ze specyfików, które można dostać w każdym sklepie z dopalaczami. Jaki? To ustali policja.

Od wczoraj Internet żyje nagraniem, które - jak twierdzi internauta, który je wrzucił - zostało zarejestrowane w Starachowicach. Widać na nim młodego mężczyznę, który strasznie krzyczy, rzuca się i wije po chodniku. Obrazek jak z "Egzorcyzmów Emily Rose". Straszny. Tymczasem po interwencji policji i pogotowia okazało się, że chłopak zażył narkotyk. Funkcjonariusze na razie nie są w stanie stwierdzić, jaka substancja psychoaktywna tak zadziałała na jego organizm, ale podkreślają, że kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się sklep z dopalaczami, które działają jak narkotyki, choć nie zawierają zakazanych substancji. Są bardzo groźne dla życia i zdrowia ludzi.

Policja - choć próbuje walczyć z dopalaczami - ma z nimi problem, bo prawo w Polsce jest nieskuteczne. Do walki z dopalaczowym biznesem wystawiono sanepid, który ma walczyć przy pomocy prawa administracyjnego. Ale karami administracyjnymi sprzedawcy dopalaczy się nie przejmują. Szczególnie, że są one sprzedawane jako substancje do czyszczenia komputerów czy pochłaniania wilgoci. Choć tak naprawdę wszyscy dokładnie wiedzą, że ani niczego nie pochłaniają ani nie czyszczą.

We Wrocławiu także trwa walka z dopalaczami. Policja robi naloty na sklepy, w których są sprzedawane te specyfiki. Jednak mimo to wydaje się to być walką z wiatrakami.

Przypomnijmy, że w lutym we Wrocławiu zapadł precedensowy wyrok dla handlarzy dopalaczami. Przed sądem stanęło czterech mężczyzn, którzy handlowali dopalaczami w dwóch lombardach: przy ul. Prądzyńskiego na Rakowcu i przy Drzewieckiego na osiedlu Kosmonautów. Główny oskarżony 32-letni Andrzej D. dostał dwa lata więzienia bez zawieszenia. Ma też zapłacić 10 tys. zł grzywny, 5 tys. zł nawiązki na rzecz fundacji walczącej z narkomanią. Ma też oddać do państwowej kasy przeszło 56 tys. zł, czyli swój zarobek z dopalaczowego biznesu.

Trzej pozostali oskarżeni to sprzedawcy, którzy pracowali dla Andrzeja D. Dwóch z nich usłyszało wyroki po 1,5 roku, a jeden - roku i 4 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat.

[Poniżej w bonusie od Redakcji H - tematyczna kompilacja z USA]

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

fas (niezweryfikowany)
Ja to chce ktoś wie na czym maczanka ta jest ?
randomness