Zeżarłem raz ok. 40 nasionek. Efekt był raczej mizerny i co tu dużo mówić niezbyt przyjemny. Straszne ciary, jak po przedawkowaniu kofeiny. Ale niezłą jazdę miałem po takim wynalazku, który wycofano z aptek gdzieś w `93.
W opuszczonym samochodzie na jednej z gdańskich ulic znajdowało się ponad 4 kilogramy marihuany. Trzymał ją tam 39-letni mieszkaniec, który jest także podejrzany o sprzedawania narkotyków. Sprawca usłyszy zarzut wprowadzania do obrotu znacznej ilości nielegalnych substancji, a sąd zadecyduje, czy najbliższe miesiące spędzi w areszcie.
W opuszczonym samochodzie na jednej z gdańskich ulic znajdowało się ponad 4 kilogramy marihuany. Trzymał ją tam 39-letni mieszkaniec, który jest także podejrzany o sprzedawania narkotyków. Sprawca usłyszy zarzut wprowadzania do obrotu znacznej ilości nielegalnych substancji, a sąd zadecyduje, czy najbliższe miesiące spędzi w areszcie.
Sprawą zajmowali się policjanci kryminalni z gdańskiej komendy miejskiej. Po zdobyciu informacji na temat mężczyzny, który miał sprzedawać narkotyki, ustalili jego dane oraz adres. 39-latek z Gdańska wykazywał się dużą ostrożnością i nie trzymał "towaru" w mieszkaniu. Jak się miało okazać, te znajdowały się w opuszczonym samochodzie, który stał w jednej z hal garażowych na Przymorzu.
Policjanci pojechali sprawdzić tę informację, a tam zastali 39-latka. Mężczyzna był bardzo ostrożny, a zanim wsiadł do samochodu rozglądał się, aby sprawdzić, czy nikt go nie obserwuje. Na rękach miał lateksowe rękawiczki, aby nie pozostawić swoich śladów. Kiedy kryminalni podeszli do auta i go wylegitymowali, był zaskoczony.
W trakcie kontroli znaleziono w bagażniku karton, w którym było ok. 4 kg marihuany. Później policjanci sprawdzili też mieszkanie mężczyzny. Tam znaleźli kolejne narkotyki i kilka tysięcy złotych. Substancje zostały przesłane do badań biegłemu sądowemu.
Zatrzymany 39-latek trafił do policyjnego aresztu, a w środę, 15 maja, najprawdopodobniej usłyszy zarzut wprowadzania do obrotu znacznej ilości narkotyków. Sąd zadecyduje, czy mężczyzna najbliższe miesiące spędzi w areszcie.
Zeżarłem raz ok. 40 nasionek. Efekt był raczej mizerny i co tu dużo mówić niezbyt przyjemny. Straszne ciary, jak po przedawkowaniu kofeiny. Ale niezłą jazdę miałem po takim wynalazku, który wycofano z aptek gdzieś w `93.
Byłem zmęczony i sztucznie się stymulowałem amfetaminą od 24h. Nastrój ogólnie pzytywny, wręcz nieadekwatnie do sytuacji. Warszawa złote tarasy. Chęć przerzycia łagodnego stanu psychodelicznego który pozwoliłby mi na wyciągnięcie wniosków z aktualnej sytuacji.
Otóż po pewnej nieciekawej sytuacji z sąsiadami nie miałem gdzie się udać przez parę dni. Jako że był maj roku pańskiego 2014, a noce nie aż tak zimne spędziłem ten czas w plenerze. Gdy już nie starczało mi naturalnych sił, by kontynuować są wojaż, raczyliśmy się z dziewczyną amfetaminą. Następnego dnia w godzinach popołudniowych wpadliśmy na pomysł, by odwiedzić nam już dobrze znaną i niezmiernie przyjazną (przynajmniej dla mnie) krainę psychodelii. Do dilera nie był daleko dwie stacje metrem.
Jestem pare dni po tripie i dalej dochodze xo siebie. Dodam, ze byl to moj pierwszy raz kiedy palilem thc do grzybow, wiec mozna powiedziec ze byl to pewnego rodzaju eksperyment
Substancja: tramadol
Sposób zażycia: dożylnie
Doświadczenie w opioidach: kodeina, tramadol, fentanyl, opium, loperamid
Postanowilismy załadowac w trzy osoby. Ja, mój stary, dobry kumpel i trzeci, który już używał tramadolu w ten sposób. Do odkażania wszystkich rzeczy niezbędnych przy przygotowaniu iniekcji używalismy wódki marki Absolwent. Najpierw załadowal sobie kumpel z doświadczeniem w iniekcjach dożylnych. Następnie, idąc za przykładem, wstrzykiwałem ja.