Wtorek 05.06.1*
Krakowscy policjanci od dłuższego czasu rozpracowywali grupy wyłudzające pieniądze od starszych osób metodą "na legendę". Przestępcy podszywali się pod funkcjonariuszy lub pracowników instytucji publicznych, by zdobyć zaufanie swoich ofiar.
Krakowscy policjanci od dłuższego czasu rozpracowywali grupy wyłudzające pieniądze od starszych osób metodą "na legendę". Przestępcy podszywali się pod funkcjonariuszy lub pracowników instytucji publicznych, by zdobyć zaufanie swoich ofiar.
Jednym z poszukiwanych był 33-letni mieszkaniec Krakowa, który był już wcześniej ścigany za inne przestępstwa przeciwko mieniu i miał zasądzony wyrok roku pozbawienia wolności.
Z ustaleń śledczych wynikało, że mężczyzna od dłuższego czasu unikał zatrzymania, często zmieniając miejsce pobytu.
Ostatecznie wraz z żoną i 9-miesięcznym synem ukrył się w prowizorycznej altanie na terenie krakowskich ogródków działkowych.
Warunki, w jakich przebywała rodzina, były skrajnie złe - altana była brudna, ciasna, panował w niej bałagan, zimno i brakowało ciepłej wody.
Podczas przeszukania altany policjanci natrafili na podejrzane pakunki ukryte w wersalce. Po ich otwarciu okazało się, że znajdują się tam środki odurzające - ponad 2 kg marihuany, kokainy i mefedronu.
Znaleziono również wagi elektroniczne, telefony komórkowe i gotówkę. Ze względu na "spartańskie" warunki, w których przebywało niemowlę, na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Po kilku godzinach do funkcjonariuszy dotarła pilna informacja ze szpitala, gdzie przewieziono dziecko.
Badania wykazały, że w organizmie 9-miesięcznego chłopca wykryto kokainę. Okazało się także, że oboje rodzice byli pod wpływem kokainy i marihuany.
33-latek usłyszał zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wprowadzania do obrotu znacznej ilości środków odurzających oraz narażenia dziecka na utratę zdrowia lub życia.
Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Jego 30-letnia żona również została zatrzymana i usłyszała zarzuty wprowadzania do obrotu narkotyków oraz narażenia dziecka na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.
Piękna pogoda, brak obowiązków, tylko kobiete rano obudzic :D
Wtorek 05.06.1*
Wieczór. Gwieździste niebo. Pokoj. Dobre samopoczucie
Około godziny 23:00 decyduję się na wrzucenie 50mg 4-Aco-DMT. Miało być mniej, 30mg, nie tripowałem od jakiegoś roku, ale w końcu postawiłem na 50mg. Zawartość samarki wylądowała w ustach rażąc swą gorzkością. Potrzymałem to trochę w buzi i połknąłem.
Mój pierwszy kontakt(i chyba ostatni) z gałką.
16:15 Do szklanki wsypałem 4 paczki mielonej gałki Kamis w sumie 60g,
zalałem letnią wodą i po paru minutach zabrałem się do spożycia.
Poszło na 4 razy. Smak okrutny, popijałem herbatą. Później jeszcze zabijałem ten smak musztardą
Po 1,5h lekko zacząłem odczuwać efekty. Zaburzenia widzenia, pojawiały się jakieś niebieskie wędrujące łaty. Cały czas odbijał mi się smak gałki - ochyda, do tego jeszcze zaczął mnie boleć brzuch.
data zatrucia ;-): 06.10.2001r.
dawka trucizny: 2 razy po 150mg bromowodorku DXM (Acodin tabletki po 15mg - wrzucone 20 tabletek po 10 w odstępie 10-15 minutowym, rozgryzione i popite yerba mate
godzina: opis: