Nie chcą narkomanów

Ni z gruchy ni z pietruchy nagle dowiaduję się, że będziemy mieć tu we wiosce narkomanów...

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska, Czwartek, 25 września 2003r.
Natalia Wellmann

Odsłony

3462
ŻELAZNO, powiat Kłodzko Stowarzyszenie Monar opiekujące się ludźmi bezdomnymi i narkomanami chce uruchomić kolejny swój ośrodek. Tym razem w Żelaźnie (gmina Kłodzko), gdzie azyl znaleźliby najmłodsi podopieczni Monaru.

Ma to być pierwsza taka placówka dla dzieci w Polsce. Mieszkańcy wioski są oburzeni i grożą protestem. Wiadomość o tym, że stowarzyszenie nieżyjącego już Marka Kotańskiego chce uruchomić swój ośrodek w zabytkowym zamku w Żelaźnie, gruchnęła jak grom z jasnego nieba.

Ni z gruchy, ni z pietruchy

- Mało z krzesła nie spadłem, kiedy usłyszałem o tym w telewizji - mówi jeden z mieszkańców wioski. - Ni z gruchy ni z pietruchy nagle dowiaduję się, że będziemy mieć tu w wiosce narkomanów. W głowie mi się to nie mieści! Podobnie zachowują się inni mieszkańcy Żelazna, którzy nie zgadzają się na ośrodek Monaru w ich wiosce.
- Od tylu lat zamek należący do Polskiego Czerwonego Krzyża stoi niezagospodarowany - mówi Jan Łyczkowski, sołtys Żelazna. - Były plany, by utworzyć w nim dom spokojnej starości. To by nam grało. Ale narkomanów to my tu nie chcemy! Tym bardziej, że decyzję o tym podjęto po cichu. Nikt z nami tego nie uzgadniał. A przecież to my będziemy z nimi mieszkać na co dzień. Swojego niezadowolenia nie kryje również Ryszard Niebieszczański, wójt gminy Kłodzko.
- Jestem oburzony, że ani Monar, ani PCK nie konsultowali z nami tak ważnej decyzji - podkreśla wójt.

Schronienie dla dzieci

Decyzja PCK o wydzierżawieniu zamku w Żelaźnie na 10 lat Stowarzyszeniu Monar zapadła niedawno. Zygmunt Medowski z Monaru zapowiada, że ośrodek, który tu powstanie, będzie pierwszym tego typu w Polsce.
- Schronienie znajdą w nim dzieci do 14 lat, które zagrożone są problemami społecznymi - podkreśla. - Z narkotykami niewiele mają jeszcze wspólnego. Przeważnie są to maluchy, którymi nie ma kto się zająć, pochodzące z rodzin patologicznych... Potrzebna jest im sensowna terapia. Jeżeli nie wyciągniemy do nich ręki teraz, skończą na ulicy. Do ośrodka trafiać będą dzieci z całej Polski. Będą pod opieką specjalistów.

Szykują protest

W Żelaźnie o niczym innym się teraz nie mówi, jak tylko o funkcjonującym tu w niedalekiej przyszłości Monarze. Mieszkańcy dyskutują o tym w sklepie, miejscowej szkole, na zebraniach rady sołeckiej i w domach.
- Absolutnie się na to nie zgodzimy - stanowczo protestuje siostra Erna ze Zgromadzenia Sióstr Matki Niepokalanej w Żelaźnie. - Mało to mamy problemów ze swoimi?
- Kiedy tylko pojawi się wiadomość, że mamy tutaj dzieciaki z problemami, to zaraz pojawią się dealerzy, którzy będą chcieli upchnąć im narkotyki - obawia się sołtys Łyczkowski. - To będzie duże zagrożenie dla naszych miejscowych dzieci.
- Nie widzę możliwości funkcjonowania tego ośrodka w Żelaźnie - mówi wójt Niebieszczański. - Dlatego konieczny będzie protest.
- To bardzo przykre, że problemy młodzieży przerzucamy z rąk do rąk jak gorące kartofle - komentuje tymczasem Zygmunt Medowski. - Uważam, że na funkcjonowaniu ośrodka wieś może tylko zyskać. Ale nie zrobimy niczego wbrew woli mieszkańców. Postaramy się jednak przekonać ich do tego przedsięwzięcia, przedstawiając argumenty podczas wspólnych spotkań. Mamy na to sporo czasu. Uruchomienie monarowskiego ośrodka w Żelaźnie to kwestia roku. Zamek wymaga kapitalnego remontu, który wykonają podopieczni stowarzyszenia. O pieniądze na remont Monar postara się u różnych sponsorów. W najbliższą niedzielę zorganizowany zostanie także koncert charytatywny w Warszawie pod hasłem "Dzień Kotana". Dochód z imprezy przeznaczony będzie właśnie na uruchomienie ośrodka w Żelaźnie.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

ja (niezweryfikowany)

jebać ich w dupe wieśniaków pierdolonych
miastowy (niezweryfikowany)

&quot;- Absolutnie się na to nie zgodzimy - stanowczo protestuje siostra Erna ze Zgromadzenia Sióstr Matki Niepokalanej w Żelaźnie. - Mało to mamy problemów ze swoimi? &quot; <br> <br>Dokladnie tak... ruchacie sie z ksiedzami, a pozniej macie dzieci och, wy siostry niepokalane, ale napewno nie sperma....
wer (niezweryfikowany)

dla nich wino za 5zl jest zdrowsze ;] od narkotykoof ;] jebac burakow z wiosek ;] nic niekumaja
tik tak (niezweryfikowany)

&quot;- Absolutnie się na to nie zgodzimy - stanowczo protestuje siostra Erna ze Zgromadzenia Sióstr Matki Niepokalanej w Żelaźnie. - Mało to mamy problemów ze swoimi? &quot; <br> <br>Dokladnie tak... ruchacie sie z ksiedzami, a pozniej macie dzieci och, wy siostry niepokalane, ale napewno nie sperma....
xil (niezweryfikowany)

BRAK TOLERANCJI , BRAK WIEDZY , BRAK ZROZUMIENIA :(
indygogo (niezweryfikowany)

kurwa ciemniaki jebane zero wiedzy i tolerancji....a jaboole za 3 zety od rana pod sklepem napierdalają skurwiele zajebane huj buce huj wam w kapsko zdychajcie prostaki w tej wsi ja tam kurwa granata jebne w wasze hujowe zajebane obory śmierdzące!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
makijaz (niezweryfikowany)

BRAK TOLERANCJI , BRAK WIEDZY , BRAK ZROZUMIENIA :(
KillaBeeZ (niezweryfikowany)

co za zacofanie i brak tolerancji, a siostry to niech spierdalaja na zakrystie pare pałek zrobic to moze im sie poprawi humor
ROSBONIXX (niezweryfikowany)

dla nich wino za 5zl jest zdrowsze ;] od narkotykoof ;] jebac burakow z wiosek ;] nic niekumaja
Pormuk (niezweryfikowany)

dla nich wino za 5zl jest zdrowsze ;] od narkotykoof ;] jebac burakow z wiosek ;] nic niekumaja
ziooom (niezweryfikowany)

kurwa ciemniaki jebane zero wiedzy i tolerancji....a jaboole za 3 zety od rana pod sklepem napierdalają skurwiele zajebane huj buce huj wam w kapsko zdychajcie prostaki w tej wsi ja tam kurwa granata jebne w wasze hujowe zajebane obory śmierdzące!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zajawki z NeuroGroove
  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Tak (wiem, że są ważne)

Od początku studiów minęło już trochę czasu, zdążyłem zostać inżynierem, ale kim tak naprawdę jestem dalej nie wiem. Szukam odpowiedzi na to i inne egzystencjalne pytania o 7 rano, dzień po podróży życia, wciąż nie będąc pewnym czy już się skończyła, czy jest dopiero przede mną. 

W każdym razie leżę w łóżku rozkoszy, w którym odbyłem większość moich narkotykowych odlotów, w swoim (chociaż w zasadzie należącym do rodziców) mieszkaniu, do którego za parę godzin mają przyjechać znajomi. Nie wiem czy dam radę ich doczekać, bo nie śpię od godziny 0.

Godzina 0. A dokładniej 14.

  • Alprazolam
  • Kodeina
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Pusty dom, Nuda, Chęć spróbowania leanu

Jest to mój pierwszy trip raport, więc proszę o wybaczenie za blędy.

Ostatnio zacząłem bardziej eksperymentować z substancjami ładnie mówiąc. Od września tamtego roku zacząłem regularnie palić weed i znowu zacząć eksperymentować z innymi substancjami takimi jak DXM, kodeina i ostatnio benzo (alpra i klony). Jeszcze dając mały background moja pani psychiatra przepisała mi mocniejszą dawkę kwetiapiny która ma mi wyciszyć epizod psychotyczny i przez wystąpienie tego epizodu przestałem brać SSRI które bralem przez ostatni miesiąc.

  • 4-HO-MIPT
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Słoneczne popołudnie, najlepszy skład - czwórka przyjaciół (Ja, M, G oraz J), chęć przeżycia najlepszej podróży jakiej dotychczas mieliśmy okazje doświadczyć, stanu który kończy i rozpoczyna nowy etap naszego życia. Miejsce – początek pod lasem, później powrót do centrum naszej miejscowości i ogromna ilość przygód jakie podczas tripu nas spotkały.

Popołudnie: W tym momencie miała zacząć sie nasza podróż, niestety z pewnych wzgledów musielismy poczekać do około godziny 17 na pełną ekipe bez której podróz ta nie miała by sensu, ale o tym później. W między czasie zrobilismy małe zakupy, chipsy, sok, baterie do głosniczków. Rozeszliśmy sie do domów przygotowac sie mentalnie gdyz dzieliły nas minuty od podrózy. Wraz z Jahem przyszlismy do mnie, wybraliśmy odpowiednia muzykę (Shpongle, Total Eclipse, Cell, Bluetech, Asura, Zero Cult) może coś pominałem ale to szczegół, oczywiscie najlepiej wyselekcjonowane tracki.

  • LSD-25
  • Tripraport

Impreza psytrance w pewnej dużej hali. Byłem raczej spokojny i nastawiałem się na głębokie zanurzenie w oceanach dźwięku.

To był ten moment którego się nie spodziewałem, T0+2,5h, po tym jak powoli zatapiałem się w dźwiękach widząc zmieniające się wraz z muzyką ruchy i zachowania ludzi jakby były architektonicznie tworzone przez muzykę i analizowałem to co widzę, nagle mnie uderzyło z całą mocą. Stałem się częścią tego wszystkiego, już nie jako obserwator ale jako aktywny uczestnik poddany wpływowi, wydawało mi się że to co słyszę i widzę tworze sam ale nie mam kontroli nad tym, zatem pochodzi to z części mnie nad którą nie panuję.