Narkotyki, najlepsze wyjście - nie wchodzić

Czyli barbarolabudyzm w pełnej krasie...

Anonim

Kategorie

Źródło

KATARZYNA SOBIENIEWSKA

Odsłony

2943

NOWA DĘBA. Młodzież z okolicznych szkół zaprezentowała się przedwczoraj w wielkim happeningu noszącym tytuł "Narkotyki, najlepsze wyjście - nie wchodzić". Happening zorganizowany został w Światowy Dzień Zapobiegania Narkomanii, który przypada na 26 czerwca.

Organizatorami imprezy byli Poradnia Psychologiczno - Pedagogiczna w Nowej Dębie, koordynator ds. promocji zdrowia przy nowodębskim ZOZ-ie, Barbara Moskalewicz, przewodniczący komisji ds. rozwiązywania problemów alkoholowych Adam Szurgociński oraz Stowarzyszenie Karan reprezentowane przez Edytę Jurasz.

- To część ogólnopolskiej akcji, przeprowadzonej przez Krajowe Biuro ds. Narkomanii, które przed wakacjami i na wakacjach organizuje kampanię skierowaną do młodzieży, właścicieli dyskotek, pubów, miejsc, w których młodzież najchętniej się spotyka - wyjaśnia Adam Szurgociński.

Nowodębska kampania antynarkotyczna rozpoczęła się od krótkiego wykładu Katarzyny Tadry z Poradni Psychologiczno - Pedagogicznej. O powstałym w maju tego roku Stowarzyszeniu Katolickiego Ruchu Antynarkotycznego "Karan" opowiedziała pani Edyta Jurasz. Młodzież nowodębskich szkół przemaszerowała przez miasto w wielkim pochodzie niosąc ze sobą hasło "Narkotyki, najlepsze wyjście - nie wchodzić".

Happening zakończył się deptaniem przez młodzież makówek i wielkich strzykawek.

Tego rodzaju manifestacja akurat w Nowej Dębie jest powodem do radości, gdyż miasto to jeszcze do niedawna uchodziło za jedno z większych zagłębi narkotycznych w Polsce - twierdzą organizatorzy happeningu. To tu w latach osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych masowo produkowało się polską heroinę, czyli tzw. kompot, który z Nowej Dęby trafiał do najdalszych zakątków kraju. Można go było kupić na "bajzlu" w Krakowie, Warszawie i wielu innych dużych miastach.

- Dziś Nowa Dęba nie jest już na pewno narkotycznym zagłębiem - twierdzi Adam Szurgociński, komendant straży miejskiej. - Nie można jednak kategorycznie stwierdzić, że narkotyków u nas nie ma. Są tak jak wszędzie, ale to już nie ta skala problemu, co kiedyś.

KATARZYNA SOBIENIEWSKA

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Nuncjusz (niezweryfikowany)

Bueheheheheee, Polska będzie na pewno pierwszym krajem na świecie, w którym takie bzdurne akcje wyplenią do cna narkomanię. Po wieki wieków. A Labuda zostanie beatyfikowana, a nazwy ulic będą jaśnieć jej nazwiskiem.
ElLOko (niezweryfikowany)

Ciekawe , czy ta chujoza ze zdjęcia uprzednio skoniowała sie przed tym deptaniem strzykawek i makówek ?
Tong-pong (niezweryfikowany)

Jakiś debil stęka, chrząka, pewnie puści sobie bąka, robi to tak, bym nie wiedział, że zasmrodzi cały przedział.
AlienT (niezweryfikowany)

co za syfiasta akcja... niedługo będa akcje pt "sex - najlepsze wyjście nie piepszyć " a młodzież będzie deptać kondomy
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • 6-APB
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne i w oczekiwaniu na 'pluszowy efekt' oraz wizje psychodeliczne. W domu u chłopaka, gdzie jesteśmy sami. Bardzo chciałam spróbować tej substancji, ze względu na to, iż znajomy szczerze polecał (a ma dość duże doświadczenie).

Godzina 20:50 - w ręku trzymam woreczek strunowy z beżowym proszkiem. Zawiera on 250mg 6apb, co zamierzamy z chłopakiem wziąć na mniejszą (dla mnie 100mg) i większą dawkę (dla niego 150mg). Postanowiliśmy wziąć już u mnie, więc pobiegłam po wodę i szklanki, nasypałam, zalałam i łyk. Smak - ohydny jak nie wiem co... takiej chemii nie da się porównać do niczego.  Z racji, że długo wchodzi, bo co najmniej jakąś godzinę, pojechaliśmy do niego samochodem i po drodze już włączyła mi się ‘śmiechawka’. Nie potrafiłam opanować ataku śmiechu, byłam w szampańskim humorze.

  • MDMA (Ecstasy)

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Wychodzę z pracy około 18... Idąc ulicą rozmyślam nad tym jak, gdzie, czym i za ile... 

 

Wiele czasu nie miałem, gdyż za kilkadziesiąt minut miałem autosan do innego miasta (45km) więc plan musiał być szybki lecz konkretny. Kilka dni wcześniej z kumplem nawinęła się gadka apropo DXM, a konkretnie o Acodinie. Na ten czas zupełną abstrakcją dla mnie było użycie tego na sobie, lecz po kilku chwilach i telefonie do przyjaciela z podstawowymi informacjami postanowiłem spróbować.