07.06.2024
Jest to pierwszy trip report który publikuję w internecie, poprzednio pisałem je jedynie dla siebie, do późniejszego wglądu we własną głowę.
Ataki padaczki, utrata kontroli nad tym, co się robi, zatrzymanie akcji serca i śmierć... O tym, jak trudno mimo to wyjść z uzależnienia dopalaczami przekonał się między innymi Alan Khiel, który opowiedział przed kamerą o swoich doświadczeniach. Materiał magazynu "Polska i Świat".
Ataki padaczki, utrata kontroli nad tym, co się robi, zatrzymanie akcji serca i śmierć - tak może zakończyć się zażywanie dopalaczy. O tym, jak trudno mimo to wyjść z uzależnienia dopalaczami przekonał się między innymi Alan Khiel, który opowiedział przed kamerą o swoich doświadczeniach. Materiał magazynu "Polska i Świat".
Po zbiorowym zatruciu dopalaczami w województwie zachodniopomorskim wraca temat walki z tymi substancjami odurzającymi. Problem jest ogólnokrajowy, a eksperci nie mają wątpliwości - trzeba szybciej działać i bardziej karać dilerów.
O tym, jak groźne są tak zwane nowe narkotyki doskonale przekonał się Alan Khiel. Zaczął je brać w trzeciej klasie gimnazjum, kiedy można je było kupić w sklepach. Wtedy do nowych narkotyków przyciągała cena i dostępność.
- Był taki czas, kiedy wyszły znowu jakieś nowe dopalacze. Przyjąłem za dużo i po dwóch dniach się obudziłem, nie wiedziałem, co się działo. Okazało się, że nabiłem sobie 12 tysięcy długu u dilera - wspomina. Kiedyś obudził się na wieży ciśnień i nie miał pojęcia, jak tam się znalazł.
- Człowiek, zamiast zadzwonić po pomoc do kogoś, żeby mu pomógł zejść, poszukał w kieszeni i miał jeszcze trochę towaru, to go wziął - mówi Alan. Najmłodszy diler od jakiego kupował narkotyki miał 8 lat.
Alan od pięciu lat jest na odwyku. Gdy brał, do narkotyków nie zniechęciła go ani dwukrotna zapaść serca, ani śmierć jego dwóch kolegów. Te same kolorowe torebki z dopalaczami, które kupował, wtedy teraz widzi w internecie i w programach o zatruciach narkotykami.
- Nie było mojego dostawcy, to zadzwoniłem do kolegi, on zaraz znalazł jakiegoś swojego, a jak nie to zawsze zostawał internet - dodaje.
Alan Khiel, który od pięciu lat nie zażywa dopalaczy, dziś ma żonę i rocznego syna.
Znalezienie dopalaczy w internecie naszym dziennikarzom zajęło minutę. Wśród etykiet "środków do czyszczenia" i "soli piorących" rozpoznali te same obrazki, jakie trzy lata temu lekarze znajdowali przy pacjentach trafiających do szpitali w ciężkim stanie.
Temat dopalaczy znów stał się gorący po serii zatruć w województwie zachodniopomorskim. Po jednym z dopalaczy, tylko na początku czerwca do szpitala trafiło 17 osób. Diler usłyszał już zarzuty, na proces zaczeka w areszcie.
Kolejny przypadek zatrucia dopalaczami ujawniono w czwartek wieczorem w Brzegu niedaleko Opola. Według świadków, dwojgu nastolatkom leciała piana z ust. Do szpitala trafili dlatego, że pomogli im sąsiedzi.
Według ekspertów potrzebna jest zmiana całej strategii identyfikowania i karania za dopalacze.
- Taki delikwent trafia do szpitala i nie wiadomo tak naprawdę, jak się z nim obchodzić, żeby jeszcze bardziej mu nie zaszkodzić. A zanim przyjdą wyniki toksykologii, to mija czas, a on nie gra na korzyść. To wszystko powoduje, że to jest tak strasznie niebezpieczne - wskazuje Maria Banaszak, specjalistka terapii uzależnień ze Stowarzyszenia Monar.
Sam w pokoju, byłem podekscytowany spróbowaniem nowej substancji.
07.06.2024
Jest to pierwszy trip report który publikuję w internecie, poprzednio pisałem je jedynie dla siebie, do późniejszego wglądu we własną głowę.
Mieszkanie w bloku.Sobotni ranek. Grudzień. Dużo czasu. Myśl o zapaleniu dla relaksu.
Z góry uprzedzam, że nikt nie uwierzy w to co jest poniżej napisane. W ogóle to nic w życiu ani nie piłem ani nie ćpałem ani nie jarałem. Wszystko sobie ubzdurałem i nic podobnego się nie wydarzyło, a nawet jeśli to dawno i nie prawda. A ja jestem tylko waszym wyobrażeniem i kto to widział żeby jaranie MJ dawało takie skutki. Więc jak macie zgłaszać itd. to darujcie sobie dalszą lekturę.
T+00: Wyciągam lufkę, zapalam świece, bo ma większy ogień od zapalniczki. Smaże szkiełko dokładnie z jednej strony, z drugiej, czekam aż wystygnie odwracam tyłem do przodu i ten sam zabieg.
Nastawienie bardzo pozytywne, z nutką respektu dla substancji oraz stresu przed pierwszym razem. Większą część tripa spędziłem w swoim pokoju.
Na samym początku zaznaczam, że trip miał miejsce ponad roku temu, jednak zdecydowałem się go opisać, ponieważ był to mój jak na razie jedyny prawdziwy trip po tej substancji (późniejsze były o wiele mniej ciekawe). Tego dnia około godziny 17 wróciłem z uczelni do mieszkania, był to koniec tygodnia, nadchodził upragniony weekend. Kilka dni wcześniej zamówiłem sobie kartonik 220ug LSD-25 o tajemniczej nazwie 'Alice in Wonderland'. Byłem bardzo podekscytowany, to był mój pierwszy raz z jakimikolwiek psychodelikami (jak przyszłość pokazała - od tego się wszystko zaczęło).