REKLAMA




Na podwójnym gazie

Sądy miały się surowo rozprawiać z pijanymi kierowcami. Niewiele z tego wyszło.

Anonim

Kategorie

Źródło

Polityka NUMER 33/2003 (2414)

Odsłony

2379

Media niemal codziennie przynoszą informacje o zatrzymanych nietrzeźwych kierowcach albo o wypadkach, do których doprowadzili. Senator SLD Sergiusz Plewa spowodował wypadek mając we krwi 1,2 promila alkoholu. Dwa dni później radny SLD z Kalisza Zbigniew B. wracał ze spotkania z Leszkiem Millerem poświeconego normom etycznym partii. Być może spotkanie było tak stresujące, że dla odprężenia radny wprowadził do organizmu aż dwa promile i spowodował kraksę. Choć zgodnie z wiarą katolicką nieumiarkowanie w piciu jest grzechem ciężkim i Kościół nawołuje do abstynencji, jeden z biskupów, Andrzej Śliwiński, przy 0,8 promila alkoholu we krwi spowodował na początku maja wypadek. Po raz kolejny w policyjne sidła wpadł syn byłego prezydenta Przemysław W. Poseł Samoobrony Józef Żywiec zabił się, prowadząc samochód w stanie alkoholowego upojenia.

Co grozi pijanym kierowcom=

Prowadzenie pojazdu w stanie ?=po użyciu alkoholu? (od 0,2 do 0,5 promila alkoholu we krwi) jest wykroczeniem rozpatrywanym przez sądy grodzkie (grozi grzywna). Kierowanie w stanie nietrzeżwości (powyżej 0,5 promila) jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny, ograniczenia wolności lub więzienia do lat dwóch. Razem z wyrokiem traci się prawo jazdy, a w Krajowym Rejestrze Karnym pojawia się wpis o ukaraniu za przestępstwo popełnione umyślnie.

Piją jednak równo wszyscy, niezależnie od pozycji społecznej, stopnia zamożności, wieku, płci, wykształcenia i zawodu. W Skoszewach Starych nietrzeźwy dwudziestoczterolatek wjechał w 13-osobową grupę nastolatków. Kilka osób zostało rannych, jedna z nich zmarła. W długi czerwcowy weekend w okolicach Człuchowa zginął pięcioletni chłopczyk, bo jego ojciec mając 1,4 promila stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w drzewo. Również na przydrożnym drzewie zatrzymał się mały Fiat, którym grupa nastolatków wracała z dyskoteki. Kilka osób zginęło, nietknięta natomiast pozostała butelka wódki. Kierowca samochodu był pijany. Wydalenie z sądownictwa za spowodowanie kolizji po pijanemu (3,58 prom.) grozi Krzysztofowi P., sędziemu Sądu Rejonowego w Sieradzu.

Wprowadzenie w 2000 r. kary więzienia za samo prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym miało zahamować plagę pijaństwa na drogach. Zaraz po wejściu w życie nowych przepisów można było zauważyć spadek zatrzymywanych nietrzeźwych kierowców ? ze 188 tys. osób w 2000 r. do 145 tys. w roku następnym. ? Surowych sankcji karnych przestraszyli się wyłącznie ci, którzy pili niewiele, okazjonalne dwa kieliszki. Natomiast ci, którzy pili dużo i jeździli po pijaku niestety robią to nadal ? mówi podkom. Marcin Szyndler z KGP. Tendencja spadkowa nie trwała jednak długo. Już w ubiegłym roku ich liczba ponownie wzrosła o ponad 11 tys. Tegoroczna statystyka jeszcze gorzej wróży. Od stycznia do czerwca 2003 r. policjanci złapali ponad 68 tys. kierujących pojazdami w stanie nietrzeźwości, więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej (dane KGP).

Więzienie tylko teoretyczne

Od 1 lipca br. obowiązują nowe przepisy kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którymi akt oskarżenia za jazdę po alkoholu sporządza policja i wnosi go do sądu grodzkiego. Udział prokuratora ogranicza się jedynie do jego zatwierdzenia. Chociaż za samo prowadzenie po pijanemu można wsadzić sprawcę do więzienia na dwa lata, to jednak sądy bardzo rzadko orzekają najwyższy wymiar kary. A jeżeli już tak się stanie, to najczęściej zawieszają jej wykonanie. Sędziowie, przed którymi staje drogowy przestępca, rozumują następująco: skoro wypadku nie było, a tylko rutynowo zatrzymano nietrzeźwego kierowcę, to nie powinno się odbierać ojca dzieciom i kierować człowieka do więzienia. Karę w zawieszeniu zaś spora część społeczeństwa odbiera jako żadną. Tak więc dyskusyjny humanitaryzm wymiaru sprawiedliwości uczynił regulację z 2000 r. niemal nieużywaną.

W 2001 r. z artykułu 178a par. 1 prawomocnie skazano 41 905 osób, z tego karę pozbawienia wolności orzeczono wobec 20 213 osób. Do więzienia poszło jednak zaledwie 336 osób. W 2002 r. było podobnie. Na karę więzienia skazano 29 594 osoby, wykonanie wyroku zawieszono w przypadku 28 901 osób. Obecnie w zakładach karnych karę za to przestępstwo odsiaduje 88 osób. W większości są to jednak ludzie, którym ?przy okazji? skazania na przykład za kradzieże czy alimenty odwieszono karę pozbawienia wolności za jazdę po pijanemu.

Dlatego właśnie Tomasz Król w areszcie na warszawskim Służewcu posiedzi kilka miesięcy dłużej. ? Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwym orzeczono wobec mnie 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Nawet się zdziwiłem, że za coś takiego mogłem dostać tak małą karę. Ale kilka miesięcy później poszedłem do kryminału za włamania. Wtedy odwieśili mi wyroku za jazdę po pijaku ? opowiada.

W więzieniach jest także wielu recydywistów-pijaków, których wielokrotnie łapano np. na jeździe rowerem w stanie wskazującym i w końcu osadzono. Są to najczęściej nałogowi alkoholicy, od których na pewno nie da się ściągnąć grzywny i nie będą wypełniać rygorów ograniczenia wolności. A szacuje się, że około 30 proc. kierowców zatrzymanych na jeździe w stanie nietrzeźwości to osoby uzależnione od alkoholu.

Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji wyróżnia trzy grupy nietrzeźwych kierowców. ? Pierwsza to tacy, którzy gdzieś u cioci na imieninach wypiją kieliszek czy dwa. Nie są jeszcze pijani, mają do pół promila alkoholu we krwi. Druga to tacy, którzy dość znacznie przekroczyli dopuszczalny limit i choć potrafią jeszcze logicznie myśleć, to bezpiecznie prowadzić samochód już nie. Trzecia, i niestety najliczniejsza, grupa to kierowcy pijani na umór ? wyjaśnia Szyndler.

Z imprezy przed sąd

Po pijaku najczęściej jeżdżą ludzie młodzi w wieku od 20 do 35 lat. Często wracają przeładowanym samochodem z dyskotek, balang czy spotkań ze znajomymi. Tomasz Król został zatrzymany, gdy wracał z ogniska. ? Wypiłem tam w ciągu dwóch godzin jakieś cztery-pięć piw. Wsiadłem za kółko, bo wydawało mi się, że dobrze się czuję i jestem świetnym kierowcą. Jak się później okazało, nieco się przeceniłem. Jechałem w nocy bez zapalonych świateł od boku do boku jezdni. To cud, że nikomu nic się nie stało ? bez skrępowania opisuje swój stan osadzony Król.

Nie ma chyba takiego człowieka, który by nie wiedział, że po wódce jeździć nie wolno. A jednak wielu wbrew prawu i rozsądkowi na to się decyduje. Robert Lemański z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych uważa, że jedną z podstawowych przyczyn jest po prostu brak wiedzy o wpływie alkoholu na organizm człowieka. ? Przeciętny kierowca nie wie, co dzieje się w jego organizmie po spożyciu napojów alkoholowych, nie orientuje się, jak długo będzie się alkohol rozkładał i po jakim czasie będzie mógł bezpiecznie prowadzić pojazd ? uważa Lemański.

Jak wynika z badań dr Ewy Tokarczyk z Instytutu Transportu Samochodowego, na niebezpieczny powrót z zakrapianej zabawy decyduje się co piąty kierowca. Jednym z powodów, dla którego tak łatwo zdecydować się na jazdę po pijanemu, jest przekonanie o minimalnym ryzyku policyjnej kontroli. W badaniach Tokarczyk ponad 90 proc. kierowców określiło prawdopodobieństwo zatrzymania na mniej niż pięć punktów w dziesięciopunktowej skali. Potwierdziły to także europejskie badania SARTRE 3, sporządzone przez TNS OBOP na zlecenie Instytutu Transportu Samochodowego. Ponad trzy czwarte ankietowanych w Polsce odpowiedziało, że w ciągu ostatnich trzech lat policja ani razu nie sprawdziła im poziomu alkoholu we krwi, a ponad 99 proc. kierowców zadeklarowało, że nigdy nie otrzymali mandatu za prowadzenie pod wpływem alkoholu.

Wiadomo także, że nie każdy policyjny patrol ma alkomat, a jeżeli już go posiada, to albo brakuje do niego ustnika albo nie jest zalegalizowany w Polsce i w świetle prawa procesowego badanie takim urządzeniem nie ma mocy dowodowej. ? Rzeczywiście, część jednostek używa takich alkomatów, ale tylko w mniej drastycznych przypadkach naruszenia prawa ? tłumaczy młodszy inspektor Mariusz Wasiak z Zarządu Ruchu Drogowego KGP. Niestety, jakość alkomatów staje się często argumentem obrony przed sądem.

Do walki z pijanymi kierowcami włączył się też Kościół. ? Zdarza się, że jeździmy z policyjnymi patrolami, rozmawiamy z zatrzymanymi, tłumaczymy im ich złe postępowanie, czasem powiemy parę ostrzejszych słów ? tłumaczy ksiądz Marian Midura.

Jak przebłagać pijanych

Zdaniem Marcina Szyndlera z KG Policji w przypadkach schwytania nietrzeźwego kierowcy najlepiej skutkowałoby osadzanie na kilka dni w więzieniu lub nakazywanie wykonania pracy społecznej. Tak jest w większości amerykańskich stanów, gdzie każdego złapanego w stanie wskazującym kierowcę pakuje się na kilka godzin czy dni ?na dołek?. Dla osób ze świecznika na pewno dolegliwą karą byłyby przymusowe prace społeczne. Grzywnę zapłacić jest bardzo łatwo, na pewno trudniej przyznać się publicznie do łamania prawa.

W ustawodawstwie karnym państw zachodnich można zauważyć kilka rodzajów sankcji. Pierwsza z nich to, jak w Grecji, konfiskata przedmiotu przestępstwa, czyli auta. Niekiedy także odstawia się samochód na odpłatny policyjny parking i stoi on na nim aż do momentu odzyskania prawa jazdy. Czasami montuje się też w autach blokady zapłonów oraz czujniki reagujące na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Kolejny rodzaj sankcji to, tak jak w Polsce, kara pozbawienia wolności i grzywna. Najczęściej jednak, i w tę stronę idzie całe ustawodawstwo UE, zaleca się uczestnictwo w kursach reedukacyjnych.

Na jesieni ma wpłynąć do Sejmu nowy projekt ustawy o kierujących pojazdami z propozycją obowiązkowego skierowania nietrzeźwych kierowców na kursy reedukacyjne prowadzone przez psychoterapeutów w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego. Obecnie także zdarza się, że sąd kieruje na taki kurs, ale jeżeli ktoś się temu nie podda, nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji. Nowa ustawa ma to zmienić. Jego ukończenie będzie warunkiem koniecznym do ponownego uzyskania prawa jazdy. ? Koszty tego kursu będzie ponosiła osoba zatrzymana za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości ? wyjaśnia Maciej Wroński z Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Szacuje się, że na Zachodzie reedukacja doprowadziła do zmniejszenia liczby pijanych kierowców na drogach o połowę. Prawdopodobnie do realizacji tego programu włączy się PARPA, która właśnie rozpoczęła pracę nad dwoma pilotażowymi programami korekcyjnymi, które będą wprowadzane jesienią w Warszawie i Poznaniu. Wstępnie ustalono, że będzie to program dwuetapowy zakończony egzaminem. Z programu wyłączeni zostaną nałogowi alkoholicy. Ponadto projekt przewiduje, że osoba, która odmówi poddania się badaniom na zawartość alkoholu we krwi bez uzasadnionego powodu, poniesie identyczne konsekwencje jak osoba, u której stwierdzono zakazane promile. Dzisiaj zdarzają się przypadki skutecznej odmowy badania, a sądom pozostają zeznania policjantów.

Joanna Ćwiek

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

sumienie narodu (niezweryfikowany)
kara smierci dla mordercufF
Historykgrzesie... (niezweryfikowany)
Jakie przestępstwo??? Przecież na wódę monopol ma państwo.Zamiast sięcieszyć ze dziura budżetowa zmaleje za grzywny które musi płacić człowiek jadący na rowerze po spożyciu to Wy apelujecie