Mózg sam się znieczula

Amerykańscy naukowcy odkryli, że pod wpływem stresu w głowie produkowane są narkotyki podobne marihuanie, które uśmierzają ból

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2713

Amerykańscy naukowcy odkryli, że pod wpływem stresu w głowie produkowane są narkotyki podobne marihuanie, które uśmierzają ból. To dlatego rany odniesione w bójce lub wypadku zaczynają boleć dopiero po pewnym czasie

Przypomnij sobie szkolne czasy i bójki na podwórku. Albo pierwszą ważną randkę, na którą włożyłaś piękne, ale ciasne buty. Czy to nie dziwne, że czasem dopiero po powrocie do domu, gdy opadły już silne emocje, odzywał się ból - wtedy dostrzegaliśmy fioletowe oko, zakrwawione kolano czy do krwi obtartą piętę?

- To dlatego, że wcześniej byliśmy po prostu na haju - wyjaśnia prof. Danielle Piomelli, farmakolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine. W najnowszym "Nature" jego zespół dowodzi, że w stresującej sytuacji nasz organizm zaczyna produkować własne środki uśmierzające ból. - Dzięki temu zraniony człowiek może dalej walczyć lub trzeźwo myśleć, jak wyjść z opresji, zamiast lamentować nad doznaną krzywdą - twierdzą uczeni.

Bolesne eksperymenty

Walka z bólem to jedno z najważniejszych (i też najbardziej opłacalnych) zadań firm farmaceutycznych. Widać to po reklamach telewizyjnych, w których polecane są liczne środki na migrenę, reumatyzm, bóle menstruacyjne etc. Jak to się jednak dzieje, że pod wpływem stresu nasz organizm świetnie radzi sobie bez tych specyfików?

Żeby to sprawdzić, zespół prof. Piomellego eksperymentował na szczurach. Naukowcy drażnili je prądem w ogon, co było dla zwierząt równie bolesne, co stresujące. Po takim drażnieniu zwierzęta zabijano - w różnym czasie od chwili ostatniego bolesnego szoku - oraz analizowano ich międzymózgowie, czyli tę część mózgu, gdzie rodzi się ból.

Okazało się, że badacze odkryli w mózgu szczurów obecność dwóch całkiem silnych anestetyków. Te substancje - 2-AG i anandamid - to kannabinoidy, bardzo podobne do marihuany. - Co ciekawe, te substancje działają w całkiem inny sposób niż popularne środki przeciwbólowe, np. morfiny - dodaje Piomelli.

Ich jedyną wadą był ograniczony czas działania. Substancja 2-AG (diarachidonoylglycerol) pojawiała się pierwsza już po minucie od bolesnego bodźca i chroniła przed bólem przez kolejne 5 minut. Wtedy do gry włączała się druga substancja, aktywna przez następny kwadrans. - Taki mechanizm znieczulający może być niezwykle przydatny. Z biologicznego punktu widzenia tyle czasu powinno wystarczyć na to, by wygrać pojedynek lub uciec - tłumaczą badacze. Ale w końcu ból powinien zaalarmować nas o tym, że trzeba opatrzyć rany.

A może przedłużyć znieczulenie

Czasami jednak warto byłoby przedłużyć działanie tych naturalnych substancji znieczulających, np. w przypadkach chorobliwego, chronicznego bólu. Uruchamianie własnych sił organizmu byłoby lepszym sposobem na walkę z bólem niż podawanie choremu obcych substancji chemicznych.

Naukowcy spróbowali więc zablokować mechanizm usuwania naturalnych znieczulaczy ze szczurzych mózgów. Znaleźli związek, który chronił marihuanopodobne substancje przed rozkładem, a tym samym podtrzymywał wewnętrzne znieczulenie. - Byliśmy strasznie ciekawi, czy zadziała zgodnie z przewidywaniami, tak jak podpowiadała logika - wspomina prof. Piomelli. By to sprawdzić, powtórzyli na szczurach całą procedurę z pierwszego etapu badania. Ku zadowoleniu Piomellego, znaleziony związek faktycznie przedłużył wewnętrzne znieczulenie. - To zupełnie nowe podejście do zwalczania bólu, w którym wykorzystuje się środki, które organizm sam produkuje - podkreśla autor pracy.

Co ważne, testy pokazały, że podtrzymanie naturalnej anestezji nie powoduje żadnych skutków ubocznych - uzależnienia czy spadku wrażliwości na znieczulenie (przy długotrwałym podawaniu np. morfiny trzeba stosować coraz większe dawki, gdyż organizm się na nią "uodparnia"). Znieczulenie utrzymywało się nawet 40 minut, a nie zaledwie kilka. - Co ważne, taką terapię można byłoby dodatkowo wzmacniać tradycyjnymi środkami przeciwbólowymi - dodają naukowcy.

Jednak nim nowa metoda trafi do szpitali, trzeba ją udoskonalić. Główny problem stanowi podawanie nowego leku - szczurom wstrzykiwano go bezpośrednio do mózgu w kilku małych dawkach, co byłoby skrajnie niewygodne w przypadku ludzi. Jednak liczba potencjalnych zalet, jakie owa metoda oferuje - brak interakcji z innymi anestetykami i jej naturalność - zachęca badaczy do pracy.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

grr wrr prr (niezweryfikowany)

czili jak chcesz byc na haju wystarczy ze podejdziesz do bramkaza i mu powiesz ze wyglada jak strusia cipka. hmm, taniej niz za gieta :D:D
szlaq (niezweryfikowany)

czili jak chcesz byc na haju wystarczy ze podejdziesz do bramkaza i mu powiesz ze wyglada jak strusia cipka. hmm, taniej niz za gieta :D:D
czlowiek (niezweryfikowany)

Ciekawe co to za lek by był. Jezeli przedluza dzialanie anandamindu, to mozliwe jest, ze po zapaleniu ziela i podaniu specyfiku dzialanie trawki znacznie by sie przedluzylo. Czekam na wyniki badań :)
Armageddon (niezweryfikowany)

Ten artykuł jest w rzeźnicki sposób ironicznie napisany! Albo ja się tak zjarałem albo widzę tutaj pogardę dziennikarki, która go napisała. <br> <br>Możliwe, że słuszną .. ops!
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Tripraport

Znana nam spokojna łąka. Ja i brat.

Witam. Zaznaczam, jak zwykle, iż niniejszy tekst jest jedynie fikcją literacką.

Obawiam się, że w tym raporcie może dojść (a raczej na pewno dojdzie) do takiej sytuacji, gdzie jako jeden trip opiszę dwa... Po pewnym czasie zlewają się one, gdyż zarówno miejscówka, jak i towarzystwo były takie same, a i pogoda podobna... Przyjmijmy jednak, że wszystko działo się jednego dnia... Odświeżyłem nieco wspomnienia z bratem, więc opowiadanie powinno być nieco bardziej szczegółowe.

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Nastawienie pozytywne po poprzednim eksperymencie w substancją. Otoczenie samych przyjaciół, jedna trzeźwa osoba. miejsce; odcięta plaża nad jeziorem otoczona lasem.

W czerwcu tego roku zdecydowaliśmy ze znajomymi aby wyjechać nad jezioro, rozpoczynały się wakacje, pogoda dopisywała, typowy letni krajobraz. Aczkolwiek zdecydowaliśmy, iż jako będziemy mieli tam bardzo dużo czasu, możemy zabrać ze sobą również naszych małych przyjaciół. Zazwyczaj jestem przeciwna tripowaniu na psychodelikach w obcych miejscach, aczkolwiek grzybków spróbowaliśmy raz wcześniej, w domu kolegi. Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona ich działaniem, ponieważ mimo iż trip był bardzo mocny, dało się go szybko i łatwo ogarnąć.

  • Powoje
  • Przeżycie mistyczne

Z jednej strony się bałem, ale z drugiej miałem ogromne nadzieje wobec tej rośliny, a raczej jej nasion. Nastawienie miałem zdecydowanie pozytywne.

Jest godzina 16:24. Właśnie wypiłem cały kubek wodnej zawiesiny magicznych nasion. Zawartość kubka ma mętno-zieloną barwę. W smaku i konsystencji jest bardzo zbliżone do siemienia lnianego, albo krochmalu. Postaram się pisać raport na bieżąco. Z ledwością przełknąłem oślizgłą końcówkę. Mimo że zmieliłem wszystko na proszek i przed wypiciem zamieszałem, to całość od razu opadła na dno, formując kleistą, rzadką kluchę, która z ledwością przeszła mi przez gardło.

  • Marihuana

Poziom doświadczenia:LSD, amfetamina, benzydamina, thc, alkohol