Medyczna marihuana – mity i rzeczywistość

Czyli spojrzenie na temat temat krytycznym okiem młodej lekarki.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

medfor.me
Staphylococcus

Odsłony

857

Zwykle schemat postępowania lekarza w przypadku (przynajmniej większości) pacjentów jest taki sam. Chory przychodzi do gabinetu, gdzie zbierany jest wywiad, następuje oglądanie, badanie, czasem zlecenie badań dodatkowych, które pozwalają nam potwierdzić rozpoznanie. Następnie chory otrzymuje receptę, udaje się do apteki i wykupuje leki. Na przykład mianserynę w dawce 30 mg dziennie, z zaleceniem przyjmowania pod wieczór, co dokładnie odpowiada jego potrzebom. Oczywiście schemat się sprawdza, jeżeli lek okaże się skuteczny, pacjent nie odczuwa dotkliwie działań niepożądanych, a cena farmaceutyku nie przekracza jego finansowych możliwości.

A teraz wyobraźmy sobie sytuację, w której pacjent dowiaduje się od lekarza o swojej chorobie, udaje się z karteczką z rozpoznaniem do apteki, gdzie jest pytany „woli Pan mianserynę, czy fluoksetynę? A może mirtazapinę? Ile Pan tego chce?”. Przyznać trzeba otwarcie, że ta sytuacja nie należy do „normy”, ale w świecie rzeczywistym – ma miejsce. Na przykład, udaje się prosto do lokalnego „producenta”, który sprzedaje mu coś, co wyleczy jego chorobę „na 98%”, mimo iż ów nigdy nie sprawdził co jest w środku. Inny chory szuka odpowiedzi na forach internetowych oraz grupach wsparcia na facebooku, na których eksperci kształcili się przez lata w Akademii dra Google, a ich porady traktuje się na równi, jeśli nie bardziej poważnie, niż zalecenia lekarskie.

Samoleczenie na granicy prawa

Każdy, kto słyszał o problemach „samoleczenia” wśród pacjentów, którym konwencjonalna medycyna nie może wiele zaoferować, z pewnością zetknął się z tym problemem. Do stosowania tzw. alternatywnych metod leczenia przyznaje się, w różnych ankietach, nawet ponad 80% pacjentów onkologicznych. (i) W populacji pediatrycznej również nie jest to rzadkim zjawiskiem. Stosowanie metod CAM (z ang. Complementary and Alternative Medicine) deklaruje od 31%[ii] do ponad 45% wśród pytanych rodziców dzieci z oddziałów onkologicznych z Taiwanu[iii]. Nie jest to niebezpieczny problem, jeśli mówimy o takich metodach jak techniki relaksacyjne, aromaterapia czy akupunktura, które stosowane są obok konwencjonalnego leczenia. Problem pojawia się, kiedy w ten sposób chorzy sięgają po potencjalnie szkodliwe, a nawet nielegalne środki. W szczególności, gdy po wysłuchaniu o cudzie uzdrowień za pomocą ziół czy modlitwy porzucają konwencjonalne leczenie w momencie, gdy ich choroba z dużym prawdopodobieństwem była jeszcze uleczalna – na co zwraca uwagę onkolog Donald Ambrams na łamach „Oncology”[iv].

Ucieczka od leczenia – wersja polska

W artykule w „Oncology” Ambrams mówi o medycznej marihuanie. Za granicą stężony ekstrakt z tej rośliny o wysokiej koncentracji THC (znany jako olej RSO) zyskał sobie sławę „leku na raka” po tym, jak Amerykanin – Rick Simpson, w zaledwie 4 dni wyleczył nim u siebie raka skóry – a przynajmniej tak twierdził.[v] Swoje przeżycia uwiecznił w filmie „Run from the cure”, który na YouTube ma ok. milion wyświetleń. W Polsce olej rozsławił proces państwa Dołeckich, którzy przemycali go dla matki chorej na raka trzustki[vi], oraz przypadek Jakuba Bartola, który w wieku 26 lat zmagał się z glejakiem wielopostaciowym[vii], któremu olej z konopi miał dać wyleczenie.

Za granicą moda na olej RSO jako „absolutne lekarstwo na raka” już jednak przeminęła. W wielu krajach, w których medyczna marihuana jest legalna, a przynajmniej – na tyle dostępna dla pacjentów, że dawno przestała być owiana jakoby „mistyczną aurą”. Jednak w Polsce mit wciąż pokutuje. Mówi o tym w wywiadach również dr Jerzy Jarosz, który pracuje w Punkcie Konsultacyjnym „Medyczna Marihuana”, działającym przy Hospicjum im. Św. Krzysztofa w Warszawie.

Najczęściej pacjenci pytają o to, na co najtrudniej odpowiedzieć – leczenie przeciwnowotworowe. Chcą wiedzieć, czy kannabinoidy [substancje aktywne znajdujące się w marihuanie – przyp. red] mogą odmienić los ich najbliższych. W pierwszych miesiącach to ponad 50% problemów, z którymi się do mnie zgłaszali. Najczęściej byli to chorzy z glejakiem mózgu – to co 5 wiadomość. Zapewne wynika to z faktu, że prace dotyczące tego nowotworu, przynajmniej teoretyczne, są najbardziej rozpropagowane w mediach.
Pacjenci pytają o marihuanę również na nieoficjalnych forach, szukając owego „leku” - często znajdują jego (nielegalne) źródło. Zakup oczywiście oznacza złamanie prawa a ceny na czarnym rynku nie należą do niskich (nieoficjalne źródła mówią o 10 000zł za ilość wystarczającą na ok. 3 miesiące). Wymieniają się również sposobami jak przemycić „lek” do szpitala, i informacjami czy THC nie zostanie wykryte w badaniach krwi. W skrajnych przypadkach, pytają również o to, jak namówić bliską osobę do porzucenia „toksycznej chemii” (nie biorąc pod uwagę, że najczęściej w roli rozpuszczalnika w RSO stosowana jest nafta), lub jak można niepostrzeżenie dla niej zacząć ją „leczyć” owym specyfikiem. Lecz najwięcej szuka jednak nie dilera, znachora a… lekarza, który podejmie się leczenia olejami, dobierze dawkę i będzie monitorował efekty co jak wiemy jest niemożliwe. Rozwiązaniem tej sytuacji byłoby zalegalizowanie medycznej marihuany, co dla wielu dilerów oznaczałoby odcięcie od źródła dochodu. Inaczej dochodzi do patowej sytuacji, w której pacjent jest wspólnikiem w przestępczym procederze, wobec czego oszukany – niewiele może zrobić, ani ze swoją rozpaczą po utracie bliskiej osoby, ani z utraconymi pieniędzmi, ani też z dilerem, który obiecywał wyleczenie.

Medyczna marihuana – czy może być lekiem?

Medyczna marihuana w krajach zachodu ma szerokie zastosowanie w medycynie paliatywnej i onkologii. Jest tanim środkiem, który w formie ziołowej nie tylko łagodzi ból, nudności i wymioty[viii] (w tym CINV). Ponadto stanowi jedyny lek przeciwwymiotny zwiększający apetyt, i dodatkowo – poprawia jakość snu[ix]. Oczywiście wprowadzenie jej do użytku wymagało przełamania pewnych schematów myślenia oraz narkofobii – powszechnej zarówno wśród lekarzy jak i pacjentów. Podobne wyzwania napotyka wciąż stosowanie opiatów w Polsce, wobec których przedstawiciele ochrony zdrowia, nawet silniej od pacjentów, obawiają się uzależnienia, depresji oddechowej i innych skutków, zauważa dr hab. Med. Małgorzata Krajnik na portalu Medycyna Praktyczna. W wyniku tego, 50% pacjentów z chorobą nowotworową cierpi z powodu bólu[x]. Co interesujące, kannabinoidy zawarte w marihuanie nie tylko posiadają własne działanie przeciwbólowe, ale również – działają synergistycznie z opioidami, co pozwala zmniejszyć dawkę tych drugich, co może być korzystne dla tych chorych, u których ból nie odpowiada na leczenie pochodnymi morfiny[xi]. Obecnie w naszym kraju jedynym lekiem zawierającym kannabinoidy, zarejestrowanym do leczenia spastyczności mięśni pozostaje Sativex. Możliwość stosowania marihuany w formie ziołowej jest możliwa jedynie, jeśli lekarz wystosuje prośbę o import docelowy dla konkretnego pacjenta do Ministerstwa. To rozwiązanie praktycznie uniemożliwia jej stosowanie. Jest duża szansa, że odpowiednia edukacja środowiska lekarskiego mogłaby zmienić obecną sytuację. Jak dotąd nieliczni dysponują wiedzą, a jeszcze mniej – praktyką w stosowaniu tych leków. A pacjent poszukujący medycznej marihuany zamiast pod opiekę lekarza, trafia w ręce dilera.

***

(i) Richardson, Mary Ann, et al. "Complementary/alternative medicine use in a comprehensive cancer center and the implications for oncology." Journal of Clinical Oncology 18.13 (2000): 2505-2514.
[ii] Grootenhuis, Martha A., et al. "Use of alternative treatment in pediatric oncology." Cancer nursing 21.4 (1998): 282-288.
[iii] Yeh, Chao-Hsing, et al. "Use of alternative therapy among pediatric oncology patients in Taiwan." Pediatric hematology and oncology 17.1 (2000): 55-65.
[iv] Abrams, D. I. "Using Medical Cannabis in an Oncology Practice." Oncology (Williston Park, NY) 30.5 (2016).
[v] http://www.cureyourowncancer.org/rick-simpson.html
[vi] http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141637,18733871,doleccy.html
[vii] http://wolnekonopie.org/2014/12/08/powrocil-z-zaswiatow-jakub-pokonal-gl...
[viii] Robson, Philip. "Therapeutic aspects of cannabis and cannabinoids." The British Journal of Psychiatry 178.2 (2001): 107-115.
Cotter, Jayme. "Efficacy of Crude Marijuana and Synthetic Delta-9-Tetrahydrocannabinol as Treatment for Chemotherapy-Induced Nausea and Vomiting: A Systematic Literature Review." Oncology nursing forum. Vol. 36. No. 3. 2009.
[ix] Walsh, Declan, Kristine A. Nelson, and Fade Mahmoud. "Established and potential therapeutic applications of cannabinoids in oncology." Supportive Care in Cancer 11.3 (2003): 137-143.
[x] http://www.mp.pl/bol/wytyczne/78813,stosowanie-analgetykow-opioidowych-w...
[xi] Cichewicz, Diana L. "Synergistic interactions between cannabinoid and opioid analgesics." Life sciences 74.11 (2004): 1317-1324.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie
  • Szałwia Wieszcza

Humor nijaki, nastawienie pozytywne. Chęć przeżycia kolejnej przygody i bliższego zapoznania się z Sally. W końcu.

Godzina dwudziesta trzecia ileśtam. Pacjent podejmuje intoksykacje.

  • 5F-PB-22
  • Uzależnienie

Nie pamiętam nawet swojego pierwszego razu z tą substancją. Naprawdę. Zaczęło się od tego, że popalałam od czasu do czasu w lufce. W pewnym momencie miałam całe poparzone usta, bo jedna, dwie, czy pięć lufek nie wystarczało żeby się upalić. Przerzuciłam się na bongo. Dym był przyjemniejszy. Wmawiałam sobie, że palę tylko dlatego, że lubię jego wygląd. Jestem osobą widzącą piękno w totalnie małych rzeczach. Głównie to pomagają dostrzec mi narkotyki. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że będę w stanie zachwycać się niesamowicie prostymi rzeczami, które ludzie mijają obojętnie.

  • Benzydamina

Benzofilia...





Substancja: Benzydamina


Dawka: w sumie ok. 18 razy po 500mg w ciągu roku.


Doświadczenie: Ganja, Tramadol, Benzydamina, Efedryna, Pseudoefedryna, DXM, Extasy.


Set & Settings: Bywało różnie generalnie positiv.


Wiek: 19 lat


Waga 50 kg.





Więc tak ten T-R ma charakter ogólnego opisu fazy po benzydaminie oraz ostrzeżenia przed jej zażywaniem.

  • Marihuana

Substancja - LSD + Extasy +marihuana.

Set& Setting - 8 rano, po imprezie, na żaglówce na Mazurach


Siedzę sobie na dziobie żaglówki i delektuję się porankiem. W ręce trzymam filigranowy papierek, na którym widnieje wizerunek Czarnego Kota z ?Alicji w Krainie Czarów?. Niczym dzielna Ala połykam ciasteczko i czekam, aż świat zacznie się zmieniać.


randomness