Lubuskie: Żaden areszt nie chce dilera narkotyków

Rejonizacja nie pozwala na "zakwaterowanie"w zakładzie mieszkańca innego miasta. Więc jeśli w Twoim rejonie nie ma odpowiedniego więzienia to...

Anonim

Kategorie

Źródło

onet.pl

Odsłony

2724

Wczoraj przez kilkanaście godzin dwóch policjantów ze Strzelec Krajeńskich w lubuskiem kursowało od aresztu do aresztu, z aresztowanym zresztą przez sąd w Gorzowie dealerem narkotyków. I jak dotąd nie udało im się nigdzie osadzić mężczyzny...

22-letni mężczyzna po zatrzymaniu prze policję zaczął stwarzać problemy. W areszcie próbował sobie podciąć żyły, a w trakcie opatrywania ran w szpitalu rozbił głową szybę w oknie. W tej sytuacji sąd zdecydował o osadzeniu mężczyzny w areszcie wyposażonym w szpital. I tu zaczęły się problemy. W województwie lubuskim nie ma bowiem takiego aresztu. Decyzją sądu aresztant miał więc zostać umieszczony w najbliższej placówce karnej, na terenie której mogą się leczyć skazańcy i aresztowani. Najbliższy taki zakład znajduje się w Szczecinie. Policjanci zawieźli więc tam mężczyznę, ale - jak stwierdził kierownik aresztu - na umieszczenie go w placówce nie zezwala ustalona przez Ministerstwo Sprawiedliwości rejonizacja. W tej sytuacji policjanci odwieźli mężczyznę z powrotem do Gorzowa i próbowali go umieścić w tamtejszym areszcie. Tam jednak również okazało się, że rejonizacja nie pozwala na "zakwaterowanie" w zakładzie mieszkańca innego miasta. Zrezygnowani policjanci wrócili więc z aresztantem do Policyjnej Izby Zatrzymań w Gorzowie. Od kilkunastu godzin, zamiast pracować, czekają tam na zmianę decyzji sądu.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Daniel Bujalski (niezweryfikowany)

Bardzo piękna strona
333 (niezweryfikowany)

Bardzo piękna strona
Zajawki z NeuroGroove
  • 1P-LSD
  • Marihuana
  • Tripraport

Jedno i drugie spoko; karton aplikowany w zaciszu mojego pokoju w domu rodzinnym.

Prawie równo miesiąc temu po raz pierwszy miałem do czynienia z LSD. Było to 140 mikrogramów. Doświadczenie bardzo pozytywne, rozwijające psychicznie, jednocześnie niszczące wiele schematów myślowych używanych przeze mnie na co dzień. Przez pewien czas uważałem nawet, że tamten kwas kompletnie zaorał mój mózg z jego schematami, stereotypami i innymi takimi rzeczami. Myślałem tak do czasu mojej intensywnej przygody z 1P. 

  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Nienajgorsze. Lepiej mi się tripuje z przyjacielem albo samemu, niż z wujkiem, bo przy tym ostatnim często mi się fazy "spłycają". Na szczęście szybko mnie opuścił.

Próbowaliście kiedyś wykorzystać MJ do pisania wierszy? Jeżeli nie, serdecznie polecam :) Jest także dobrą towaryszką do filozofowania. Nie wiem czemu tak duży odsetek spoleczności podchodzi do niej jak do zabawki- psychodelik jak każdy inny- też potrafi dać niezapomniane stany. Opisane poniżej doświadczenie wprawdzie nie jest jakieś tam zbyt ciekawe, ale to kwestia małej ilości spalonego kwiatostanu :) Niemniej postanowiłem się tym doświadczeniem podzielić z dwóch względów- lubię pisać reporty, a po drugie, może kogoś to skłoni do przemyśleń czy coś w tym stylu.

  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Set: bardzo pozytywny, na fali rozwoju duchowego, intencja osiągnięcia wyższego stanu niż znane mi wcześniej;; Setting: lato, dom na wsi z ogródkiem, zwierzętami. Słońce, ciepło, cicho i spokojnie, towarzystwo koleżanki i kolegi

Opiszę dziś przeżycie, które bardzo zmieniło mój odbiór świata. Był to prawdopodobnie mój "najlepszy" trip w dotychczasowym życiu.

To wydarzenie miało miejsce około pół roku temu. Wcześniejsze miesiące były dla mnie wyzwaniem ze względu na wiele zmian na każdym polu życia. Jednak całe szczęście udało mi się podołać i w lato byłem gotowy na nowe perspektywy.