REKLAMA




Leżała na klatce schodowej. 17-latka po dopalaczach wzywała pomocy

Okazało się również, że jest ona uciekinierką z ośrodka wychowawczego.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

olsztyn.com.pl
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

444

Mimo licznych kampanii profilaktycznych, wciąż wiele młodych osób sięga po dopalacze. Przykład? 17-latka, którą na klatce schodowej znaleźli mieszkańcy bloku przy ul. Dworcowej. Dziewczyna nie mogła się wysłowić i zachowywała się irracjonalnie.

Niszczą nie tylko wątrobę, ale i mózg. Substancję, której składu nigdy nie można być pewnym. Mowa o dopalaczach, po które wciąż sięga wielu młodych ludzi mimo licznych kampanii edukacyjno-profilaktycznych prowadzonych w szkołach.

Po dopalacze sięgnęła między innymi 17-latka, którą znaleźli na klatce jednego z bloków przy ul. Dworcowej jego mieszkańcy. Dziewczyna wzywała pomocy, miała nieskoordynowane ruchy i zachowywała się irracjonalnie.

Dziewczyna trafiła do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili, że znajduje się ona prawdopodobnie pod działaniem środków psychoaktywnych nieznanego pochodzenia – dopalaczy. Młoda kobieta została w szpitalu na obserwacji.

Po sprawdzeniu 17-latki w policyjnych systemach okazało się również, że jest ona uciekinierką z ośrodka wychowawczego.

**

Zgodnie z nowelizacją przepisów Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która weszła w życie, handel dopalaczami jest zagrożony taką sama karą więzienia jak handel narkotykami. Sprawcy grozi kara nawet 12 lat pobawienia wolności. Za posiadanie znacznej ilości środków psychoaktywnych grożą 3 lata więzienia.

Co istotne, po zmianach w prawie - listy związków zakazanych mają stanowić załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia, a nie do ustawy. Ma to ułatwić ich aktualizację i w efekcie przyspieszyć delegalizację kolejnych dopalaczy. Zmieni się także samo ich definiowanie, by producenci groźnych substancji łatwo nie "wymykali się" poprzez drobne zmiany składu i nową nazwę.

Te zmiany w prawie mają na dobre rozprawić się z nielegalnym procederem handlu dopalaczami, substancjami niezwykle szkodliwymi, powodującymi nieodwracalne zmiany w ludzkim organizmie, a w wielu przypadkach również śmierć.

Zmiany w prawie, a także skuteczna walka olsztyńskiej policji i prokuratury z handlarzami dopalaczy sprawiły, że z mapy miasta zniknął wreszcie sklep mieszczący się przy ulicy Jagiellońskiej, w którym przez lata bez trudu można było kupić te szkodliwe substancje. Podczas policyjnych nalotów w 2017 roku na ten sklep zatrzymani zostali sprzedawcy, którzy usłyszeli zarzuty wprowadzania do obrotu szkodliwych dla życia i zdrowia substancji. Mężczyźni wciąż przebywają w areszcie.

Oceń treść:

Brak głosów