Leki na depresję i odchudzanie. Tym odurzają się lekarze

- Tabletki przepisujemy sobie nawzajem. Jedyny problem jest taki, że te najlepsze są drogie - mówi lekarz z warszawskiego szpitala.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

WP Wiadomości
Magda Mieśnik

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

2856

Lek na odchudzanie bierzesz, bo wywoła u ciebie euforię. Ten na ciężką depresję pozwoli ci dłużej wytrwać bez snu. - Tabletki przepisujemy sobie nawzajem. Jedyny problem jest taki, że te najlepsze są drogie - mówi lekarz z warszawskiego szpitala.

Problemy z alkoholem u lekarzy schodzą na dalszy plan. Teraz medycy częściej i chętniej sięgają po leki. I szybko się uzależniają. Tabletki są bezpieczniejsze niż alkohol czy narkotyki. Nie wyczuje ich pacjent, ani nie wykryje test na narkotyki.

Lekarka z Warszawy pokazuje receptę od znajomego psychiatry. Na karteczce "wellbutrin". Jak wynika z ulotki, to lek na depresję, który jest sprzedawany wyłącznie na receptę. Po jego zażyciu znika zmęczenie i niechęć do wykonywania codziennych, rutynowych czynności. Senność przestaje być problemem, bo środek działa pobudzająco.

To już norma

- To nie jest tak, że bierze go jeden, dwóch lekarzy. To już właściwie norma w naszym szpitalu. Chcesz przetrwać dyżur? Boisz się wypalenia? Idziesz do kolegi po receptę i łykasz, gdy gorzej się czujesz – mówi lekarz z Warszawy.

Lek na depresję nie jest tani. Jedno opakowanie kosztuje ponad 100 zł. Ale lekarze, którzy go zażywają, liczą, że wkrótce będzie tańszy. – Jest szansa, że pojawią się generyki, czyli zamienniki z tym samym składem. A to oznacza, że cena znacznie spadnie – tłumaczy lekarz.

Zażywane środki zależą od wysokości zarobków lekarzy. Ci z wyższą pensją chętniej sięgają po mysimbę. To jeden z najnowszych leków na odchudzanie. Także wydawany z zalecenia lekarza. Zawiera pochodną tej samej substancji, na której oparty jest wellbutrin.

400 zł za opakowanie

Mysimba zażywana w większych ilościach wywołuje euforię. – Pojawia się uczucie szczęścia i przekonanie o tym, że jesteśmy bardzo dobrzy w tym, co robimy – mówi lekarka, która zażywa lek, gdy ma kilkudziesięciogodzinny dyżur. Opakowanie kosztuje ponad 400 zł, ale zawiera ponad 100 tabletek.

- Niektórzy się dziwią, że wydajemy tyle pieniędzy na leki, skoro moglibyśmy je zwyczajnie ukraść ze szpitalnych zasobów. Wiele osób tego unika, bo nie raz lekarz został przyłapany na kradzieży. Raz ktoś przymknie oko, później są z tego duże problemy – mówi lekarz z Warszawy.

Takie przypadki zdarzały się m.in. z fentanylem – lekiem, który ma działanie podobne do morfiny. W jednym z katowickich szpitali anestezjolog został przyłapany na jego kradzieży. Trafił na odwyk, a jego sprawą zajęła się prokuratura.

Lekarze przyjmujący środki na pobudzenie przekonują, że nie odczuwają skutków ubocznych. Ich lista w przypadku obu substancji jest bardzo długa. Drażliwość, drżenia, zawroty głowy, zaburzenia widzenia, szum w uszach, wzrost ciśnienia tętniczego – to tylko te najłagodniejsze. Trudno sobie wyobrazić lekarza, który operuje pod wpływem takiego środka.

Najgorsi pacjenci

Terapeuci wskazują, że wśród lekarzy liczba uzależnionych - tak jak w innych grupach społecznych - może sięgać 10-12 proc. - Są najgorszymi pacjentami. Trudno im uwierzyć nawet w to, że niszczą sobie zdrowie, choć przecież doskonale powinni zdawać sobie z tego sprawę. Zazwyczaj na odwyk trafiają, gdy są już poważnie uzależnieni i gdy zaczyna to wpływać na ich pracę - zostaną przyłapani, popełnią błąd - mówi Janusz Bochenek, terapeuta zajmujący się osobami z uzależnieniem.

W Polsce żadnych kompleksowych badań nie przeprowadzano, dlatego można się jedynie posiłkować tymi ze Stanów Zjednoczonych. Wynika z nich, że spośród 904 badanych przez pięć lat lekarzy 50,3 proc. było uzależnionych od alkoholu, 35,9 proc. od opioidów, 7,9 proc. od środków psychostymulujących. Spośród badanych 50 proc. przyznawało się do nadużywania kilku substancji na raz.

Oceń treść:

Average: 9 (3 votes)

Komentarze

Czepialski (niezweryfikowany)

"Ci z wyższą pensją chętniej sięgają po mysimbę. To jeden z najnowszych leków na odchudzanie. Także wydawany z zalecenia lekarza. Zawiera pochodną tej samej substancji, na której oparty jest wellbutrin." Welbutrin = bupropion Mysinva = bupropion + naltrekson Jak zwykle wrzucacie teksty bez zaznaczenia w nich błędów autorów, kiepsko wam idzie to redagowanie. Chciałbym też zapytać czemu moje komentarze pojawiają się zazwyczaj dopiero po kilku dniach od ich napisania? Czyżby wstyd wygrywał z sumiennym wypełnianiem obowiązków przydzielonych przez administrację? Myślałem, że to dalej site for freedom... Trochę dziwnie to wygląda z mojej strony.
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Spokojna, mało pogodna niedziela. Home alone, dużo czasu i pozytywne nastawienie.

13:10  -  3 saszetki tantum rosa, po ekstrakcji około 1,5g benzydaminy (ekstrakcja przeprowadzona przy pomocy szklanek, zimnej wody, strzykawki do odmierzenia precyzyjnej objętości wody, oraz 2 ręczników papierowych jako filtr). Cały proces przebiegł sprawnie. Prawie to co przy antku, tylko zamiast przefiltrowanej cieczy zbieramy osad z filtra.

+0:20  -  poki co nic wyrazistego, ale jestem bardzo pozytywnie astawiony, czekam. W międzyczasie wychodzę na balkon i odpalam papierosa. 

  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

Miejsce: bezpieczny domek na uboczu Pierwszy mocniejszy samotny trip z lekką dozą niepewności.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że poniższy trip raport będzie raczej nieudolną próbą opisania czegoś czego nie da się opisać słowami. Zdecydowałem się na publikację ponieważ dokonałem pewnych spostrzeżeń które mogą okazać się pomocne niektórym użytkownikom.

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Początkowo złe samopoczucie, wywołane niewielkimi problemami z zatruciem pokarmowym. Za to - wyostrzone zmysły i ogólne zrelaksowanie, które towarzyszy tuż po przebudzeniu. Całość wydarzeń utrzymana jest w godzinach 5:03 - 7:34 AM.

Przebudził mnie ból.

 

Nie mogłem w to uwierzyć, ale wszystko wskazywało na dokuczliwe zatrucie pokarmowe. Czułem, że... Nie no, czy ja zbliżam się do etapu wymiotowania z chwilowymi przystankami na dogorywanie agonalne w łóżku?!

 

Myślę, analizuję...

 

Nie no, że poważnie...?

 

Pierdolony cukier...

 

Nie mogę w to uwierzyć, przecież to było tylko kilkanaście niewinnych rurek z kremem, trochę żelków, pączek i odrobina ciasta!

 

Tego naprawdę prawie nie było!

 

  • Grzyby halucynogenne
  • Problemy zdrowotne

Po bardzo pozytywnych efektach pierwszego grzybienia, które miało miejsce 8 dni wcześniej (!), pragnienie poznania się jeszcze bliżej z działaniem grzybów wzięło górę nad rozsądkiem, który nakazywał siedzieć spokojnie na dupie. Podróż odbywała się jak zwykle w zaciszu własnego, zamkniętego na klucz pokoju, samotnie. Przesłanki o możliwych niedogodnościach (hałasy z zewnątrz, jak również brzydka pogoda, która zawsze źle na mnie wpływa) zostały całkowicie zignorowane. Miejscówka ogarnięta, porządeczek, herbatka pod ręką i muzyczka na każdą okazję gotowa na kompie. Wolny dzień, brak zobowiązań względem pracy itp.

Jak wspomniałam wyżej, moje pierwsze grzybienie miało miejsce 8 dni wcześniej i to nie jego ma dotyczyć ten raport jednak dla całościowego spojrzenia na sprawę, czuję się w obowiązku przytoczyć w skrócie pewne kwestie. Jednak, żeby wszystko trzymało się kupy, muszę cofnąć się jeszcze bardziej.