Łatwo złożyć wniosek o zezwolenie na sprzedaż alkoholu, trudniej jest je dostać

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Bezprawnik
RAFAŁ CHABASIŃSKI

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

30

Są takie rodzaje działalności gospodarczej, w których zezwolenie na sprzedaż alkoholu jest niemalże niezbędne. Przykładem może być prowadzenie pubu, restauracji, stacji benzynowej, czy nawet zwykłego sklepu. Zdobycie takiego zezwolenia wiąże się z pewną dozą formalności, które narzuca państwowa polityka antyalkoholowa.

Zezwolenie na sprzedaż alkoholu trzeba opłacić jeszcze przed jego uzyskaniem

Obecnie toczy się w Polsce dyskusja o ograniczenie konsumentom dostępu do alkoholu. Jednym ze standardowych sposobów ustawodawcy, obok podnoszenia podatku akcyzowego, są ograniczenia zorientowane na podaż. Innymi słowy: rządzący mogą wziąć przykład z Krakowa i zakazać sprzedaży w określonych godzinach na przykład na stacjach benzynowych. Mogą też utrudnić przedsiębiorcom zdobycie wymaganej koncesji.

Obecnie zezwolenie na sprzedaż alkoholu nie jest wcale tak łatwo uzyskać. Na przeszkodzie stoją przede wszystkim ograniczenia nakładane przez gminy. W grę wchodzą limity punktów sprzedaży alkoholu na danym terenie oraz różne kryteria w rodzaju określonej odległości od kościołów i szkół. Sam proces ubiegania się o takie zezwolenie nie jest na szczęście przesadnie skomplikowany. Co nie znaczy, że nie mamy do czynienia z dość nieoczywistymi rozwiązaniami.

Pierwszym z nich jest to, że przedsiębiorcy mogą się ubiegać o aż trzy różne zezwolenia uzależnione od mocy sprzedawanych trunków:

  • do 4,5 proc. zawartości alkoholu oraz na piwo
  • powyżej 4,5 do 18 proc. zawartości alkoholu (z wyjątkiem piwa)
  • powyżej 18 proc. zawartości alkoholu

Jak widać, ustawodawca po raz kolejny traktuje ulgowo piwo, które jak najbardziej może mieć powyżej 4,5 proc. alkoholu. Warto już teraz wspomnieć, że przedsiębiorca w swoim wniosku może się ubiegać o wszystkie pozwolenia naraz. Skąd rozbicie jednej koncesji na trzy różne? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych należy w końcu uiszczać roczne opłaty. Liczba mnoga jest w tym przypadku jak najbardziej celowa. Wynoszą one:

  • Napoje do 4,5% alkoholu oraz piwa wynosi – 525 zł,
  • Powyżej 4,5% do 18% alkoholu oprócz piwa wynosi – 525 zł,
  • Powyżej 18% alkoholu wynosi – 2100 zł.

Powyższa opłata ulega podwyższeniu, jeżeli nasza sprzedaż przekroczy określoną kwotę. Dla dwóch pierwszych kategorii stosujemy stawkę 1,4 proc. ogólnej wartości sprzedaży brutto, jeśli przekroczyliśmy próg 37 500 zł. W przypadku najmocniejszych trunków stosujemy stawkę 2,7 proc. przy sprzedaży przekraczającej 77 000 zł.

Formularz w tym przypadku jest prosty, sztuka tkwi w dołączeniu wszystkich wymaganych załączników

Zanim jednak przejdziemy do zarabiania na sprzedaży i odprowadzania opłat za korzystanie z zezwolenia, musimy je najpierw uzyskać. Organem właściwym w tej sprawie jest urząd gminy, urząd miasta, w tym także miast na prawach powiatu. Jak to zwykle bywa, mamy do dyspozycji trzy formy składania wniosku: elektroniczną, listowną oraz osobiste stawiennictwo w urzędzie.

W każdym przypadku wypełniamy ten sam formularz. W przypadku formy elektronicznej podpisujemy go podpisem zaufanym albo kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Wniosek o wydanie zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia w miejscu lub poza miejscem sprzedaży jest bardzo prosty do wypełnienia. Wskazujemy, o które zezwolenia się staramy. Podajemy nasze dane identyfikacyjne oraz określamy docelowy punkt sprzedaży alkoholu. Przy okazji wyrażamy zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez urząd. Mamy także możliwość podania danych kontaktowych.

We wniosku wskazujemy także na dołączone do niego załączniki. Konieczny będzie dokument potwierdzający tytuł prawny wnioskodawcy do lokalu, w którym chcemy sprzedawać napoje alkoholowe objęte zezwoleniem.

Jeśli punkt sprzedaży będzie zlokalizowany w budynku mieszkalnym wielorodzinnym, musimy dostarczyć zgodę właściciela, użytkownika, zarządcy lub administratora budynku. Wszystkie te dokumenty muszą być oryginalne. Kolejnym niezbędnym dokumentem załączanym do wniosku będzie oryginał decyzji właściwego państwowego inspektora sanitarnego o zatwierdzeniu zakładu.

W tym momencie wracamy do kwestii opłat. Przedsiębiorca ubiegający się o koncesję musi z góry wpłacić na rachunek bankowy gminy właściwą kwotę za pierwszy rok. Dowód uiszczenia opłaty załączamy do wniosku.

Po złożeniu wniosku o zezwolenie na sprzedaż alkoholu jego poprawność pod względem formalnym sprawdza urząd gminy. Następnym etapem będzie zaopiniowanie lokalizacji przez gminną komisja rozwiązywania problemów alkoholowych.

Zakładając, że wszystko pójdzie po naszej myśli, powinniśmy uzyskać zezwolenie w ciągu miesiąca od momentu złożenia wniosku. Gmina może jednak przedłużyć czas jego rozpatrywania do dwóch miesięcy.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Stan psychiczny stabilny, dobre nastawienie i chęć potripowania w okolicznościach gongów tybetańskich.

Zacznę od tego, że już od 3 lat jestem blisko substancji psychoaktywnych. Ostatni rok przeżyłam w bardzo imprezowym trybie, jest to istotna informacja, bo przez weekendowe ciągi z mefedronem moja psychika uległa pogorszeniu. Gdzieś tak od dwóch miesięcy uspokoiłam sie ze stimami i przeszłam na mistyczny świat psychodelików. Bardzo mi to pomaga i czuję, że powoli łatam moją głowe.

  • Marihuana
  • Mefedron
  • Pierwszy raz

Nie planowałem tego kompletnie, do późnego wieczora nie wiedziałem w jaki sposób będzie mi dane spędzić dzisiejszą noc. Po 6 godzinach snu i całym dniu palenia skuna (łącznie ok 1g w godzinach 14-21). Ogólne samopoczucie - bardzo dobre. Czas i miejsce: 23:00, sam w domu.

Całkiem spontanicznie miałem okazje mieć trochę mefa. Moje podejście do walenia po nosie jest jednoznaczne — od zawsze mnie to brzydziło. Straciłem przez to bliskie mi osoby (one popłynęły z tematem). Parę lat temu koledzy sobie kupili matiego na spróbowanie. Kiedy dostali to do rąk, usłyszeli „do zobaczenia za pół godziny“. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, o co chodziło i co ich czeka. Po 30 minutach zadzwonili po drugie tyle. Taka wstępna anegdotka z życia.

 

  • 25I-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Lóżko w pokoju, przy otwartym oknie z widokiem na roślinność, później podwórko i las. Poprzedniego dnia jeszcze nie wiedziałem że będę wrzucał, rano sobie przypomniałem o tym, że posiadam kartony i się skusiłem, ale nastawienie pozytywne trochę się bałem body loadu.

Przyjęta substancja: 3 blottery 25I-NBOME 1mg HCL bez cyklodekstryny

  • Inhalanty

Odpowiednio nastawiony psychicznie, podekscytowanie przed kolejnym zażyciem specyfiku z którym się "przyjaźnię" od kilku miesięcy. Dom, moje osiedle, miasto, plenery, podwórko. Czasami ćpałem sam, ale częściej zdarzało mi się zażywać z ziomeczkiem.

Witam! Chciałbym zaprezentować Wam mój tripraport dotyczący kilku najciekawszych "misji" po zażyciu dezodorantów, ale najpierw krótki wstęp.

Nie widziałem wielu tr o tej substancji, więc postanowiłem się pochwalić własnymi doświadczeniami. Wiem, że ćpanie dezodorantów stawia mnie w złym świetle. Dla wielu z Was, osoby wdychające odświeżacze powietrza kojarzą się z ludźmi z marginesu społecznego, głupiej gimby, zer itd. Nie obchodzi mnie to jak mnie odbierzecie. Mi osobiście jest głupio i czuję się źle z tym faktem, lecz czasu nie cofnę...