REKLAMA




Kupował kokainę u „dilera celebrytów" - wkrótce będzie zeznawał w sądzie. Wiemy, co dzisiaj robi!

"To dość nietypowana sprawa, bo większą uwagę od oskarżonego będą przyciągali świadkowie."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

niezalezna.pl
Michał Gradus

Odsłony

415

Proces „dilera celebrytów” toczy się od kilku tygodni przed warszawskim sądem, ale sprawa nadal jest bardzo zagadkowa. Ciągle bowiem nieznana pozostaje dokładna lista klientów Cezarego P., którzy zamawiali działki kokainy. Tabloidy ścigają się w "ujawnianiu" nazwisk. I dochodzi do komicznych sytuacji. Niektórzy jako "newsa" podają fakty, które portal niezalezna.pl i "Gazeta Polska Codzienna" opisały... półtora roku temu. Jako pierwsi!

Afera, która wstrząsnęła światkiem warszawskiego show-biznesu (ale nie tylko), zaczęła się od zatrzymania Cezarego P. Mężczyzna został namierzony, gdy sprzedawał klientowi kokainę. Tylko wtajemniczeni wiedzieli, że wkrótce wybuchnie skandal. Bo prochy u Cezarego P. (działka kokainy kosztowała 500 złotych) kupowali nierzadko ludzie w pierwszych stron gazet. Aktorzy, piosenkarze, prawnicy, lekarze, politycy.... Dlatego mężczyzna został nazwany "dilerem celebrytów".

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zakończyła śledztwo przeciwko Cezaremu P. – pisaliśmy na niezalezna.pl. Celebryci, którzy ćpali kokainę, będą musieli pofatygować się do sądu. Zresztą niektórzy już zeznawali.

To dość nietypowana sprawa, bo większą uwagę od oskarżonego będą przyciągali świadkowie

- kpił w rozmowie z nami jeden ze śledczych.

Proces trwa. Pojawiły się pierwsze nazwiska. Nadal jednak trwa pościg pomiędzy tabloidami, który poda kolejne. I pojawiają się dość kuriozalne sytuacje. Gdy jedna z gazet "nagle odkryła" sprawę Filipa Wiśniewskiego.

Tymczasem nasz reporter historię biznesmena z Poznania, który obecnie prowadzi interesy w Warszawie, opisaliśmy półtora roku temu!

Byłem narkomanem z elit!

powiedział nam Wiśniewski w czerwcu 2016 roku.

Od tamtej publikacji minęło kilkanaście miesięcy. Skontaktowaliśmy się z Wiśniewskim, który wkrótce będzie zeznawał w procesie Cezarego P. Zapytaliśmy co obecnie porabia. A przede wszystkim, czy podtrzymał zobowiązanie - nigdy więcej narkotyków!

Wywiad, którego Państwu udzieliłem wprowadził niemałą dezorientację. Coś co wydawało się, że było z mojej strony zabawą - okazało się bardzo poważnym problemem, z którym walkę podjąłem i ją wygrywam

– mówi teraz w rozmowie z niezalezna.pl Filip Wiśniewski.

Przyznaje, że nasz poprzedni tekst z 2016 roku, zburzył mit o "kolorowym świecie" bywalców salonów.

To był szok dla wielu ludzi, bo dotychczas temat uzależnienia, temat kokainy w „wyższych sferach" był tematem tabu. A prawda jest taka, że problem ten istniał, istnieje i istniał będzie - tłumaczy Wiśniewski, który przyznaje, że reakcje były różne. -Wielu gratulowało odwagi, inni śmiali się za plecami

Plotkarskie portale natychmiast podchwyciły, że 34-letni biznesmen, to dawny znajomy Kayah i Moniki Lewczuk. On nie zaprzecza, że znał obie kobiety. I tylko tyle.

Gazety żyją nazwiskami znanych osób, a tak naprawdę czy ktoś pochylił się nad rzeczywistym problemem narkomanii w Polsce? Skali tego problemu? Nie. Dziś ważne jest show. Tanie show bardziej się sprzeda

– ocenił.

W każdym środowisku istnieje problem narkomanii i uzależnienia. Często presja spoczywająca na osobach z show biznesu, zderzenie z machiną mediów, nagłą popularnością, nieadekwatną w wielu przypadkach do osiągnięć zawodowych, odreagowywana jest w alkoholu czy używkach

– dodał.

Każdego dnia muszę być czujny, bo to choroba podstępna, brutalna, która w najmniej spodziewanym momencie potrafi uderzyć.

Media rozpisują się na temat pieniędzy wydanych przez Wiśniewskiego na narkotyki. Padają gigantyczne sumy.

Napisano już na ten temat wiele. Prawdą jest, że pochodzę z rodziny biznesowej, z czego mogę być dumny. Wszak to moi rodzice są dla mnie największymi autorytetami. W biznesie, w sporcie da się zarobić duże pieniądze, da się je też wydać. Oczywiście kwoty podane przez jeden z tabloidów nie są prawdziwymi. Na temat szczegółów i kwot nie chciałbym jednak rozmawiać

– tłumaczy Filip Wiśniewski.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

tkl (niezweryfikowany)
Są równi i równiejsi...za posiadanie narkotyków jest u nas wymierzana kara, wiedzą to doskonale "bandyci", których złapano np. z jednym gramem marihuany. Sprawa bohatera artykułu się nie przedawniła, -zatem podlega on tym samym paragrafom, tym bardziej że miał ogromne ilości kokainy. Trzeba nalegać, by celebryci również byli karani za takie wykroczenia,- jak wszyscy inni, wtedy dopiero jest szansa że zmienią te idiotyczne przepisy.
Zajawki z NeuroGroove
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Szałwia Wieszcza
  • Tripraport

wolna chata koleżanki, ciekawa efektów substancji, pozytywnie, ale minimalny dyskomfort psychiczny spowodowany koleżanką 'X'

Uradowana wbijam do wolnej chaty koleżanki. Jesteśmy tylko we dwie. Jest zajebiście, siedzimy, gadamy, myjemy sie i 
w końcu zabieramy sie do jarania. Wieczór, koło 20h - kompletnie zapominam, że nabijam lufe dopem a nie zielonym i zaczynam podpalać. Ściągam buch za buchem i wszystko w porządku chill prawie jak zwykle, aż w końcu zawartość szkła się wyzerowała, powoli uświadamiam sobie, że grubszy festyn sie zaczyna [hell yeah!].

  • Amfetamina
  • Fentanyl

Set & Setting: Najpierw akademik, następnie park "cytadela".

Wiek: 22

Doświadczenie: DXM, ketamina, kodeina, tramadol, fentanyl, morfina, diazepam, benzydamina, amfetamina, mdma, mefedron, metkatynon, LSD, LSA, 2C-e, grzyby, marihuana

Zupełnie jak z czarnej głębi stanęła przede mną wielka pompka-piątka. Panika. Strach. Nie, uciekam, za dużo. Czy ja tego właściwie chcę? Zostać starym ćpunem z trzęsącymi się rękoma z manią na punkcie podawania sobie wszystkich substancji i.v. cz i.m. Cofam się parę kroków.

  • 4-ACO-DMT
  • Bad trip

Wieczór. Gwieździste niebo. Pokoj. Dobre samopoczucie

Około godziny 23:00 decyduję się na wrzucenie 50mg 4-Aco-DMT. Miało być mniej, 30mg, nie tripowałem od jakiegoś roku, ale w końcu postawiłem na 50mg. Zawartość samarki wylądowała w ustach rażąc swą gorzkością. Potrzymałem to trochę w buzi i połknąłem.

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

randomness