Kto trzyma konopie w portfelu?

Światowy rynek przemysłu związanego z uprawą i przetwarzaniem w celach medycznych konopi rozwija się w szybkim tempie, a zmiany legislacyjne w Polsce dają zielone światło dla rozwoju tej branży w naszym kraju. W ciągu najbliższych lat możemy stać się wiodącym rynkiem w Unii Europejskiej.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Business Insider
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

42

Światowy rynek przemysłu związanego z uprawą i przetwarzaniem w celach medycznych konopi rozwija się w szybkim tempie, a zmiany legislacyjne w Polsce dają zielone światło dla rozwoju tej branży w naszym kraju. W ciągu najbliższych lat możemy stać się wiodącym rynkiem w Unii Europejskiej.

Rzeczywistość przyniosła nam całą masę niepokoju i niepewności. Brak stabilności i recesywne trendy sprawiają, że coraz trudniej znaleźć odpowiedź na pytanie – czy są inwestycje, które nie spowodują strat? Hurraoptymistycznych odpowiedzi niestety nie ma, ale warto przyjrzeć się branży, która z roku na rok zyskuje na wartości.

Mowa o medycznej marihuanie.

Lekarstwo dające nadzieję

Konopie włókniste to kuzyn, chociażby doskonale znanego chmielu. W przemyśle włókienniczym i kosmetycznym są stosowane od lat. A dzięki niewielkiej zawartości kannabinoidów CBD i THC stały się, w odróżnieniu od konopi indyjskich, które nazywa się po prostu marihuaną, naturalnym środkiem leczniczym.

Medyczna marihuana, której działanie potwierdzone jest licznymi badaniami, stosowana jest do uśmierzania bólu, przynosząc ulgę pacjentom cierpiącym na nowotwory, migreny, neuropatię, czy skurcze mięśni. Ma także właściwości przeciwzapalne, pobudzające i przeciwwymiotne. Pobudza apetyt oraz obniża ciśnienie śródgałkowe oka.

Jak informuje European Medicinal Cannabis Association (EUMCA) szacuje się, że liczba pacjentów w Europie, którzy mają dostęp do leczniczej marihuany, wynosi już ponad 100 tysięcy. Jednak w miarę jak rządy UE dokonują przeglądu i rewizji swoich wytycznych, dostęp do marihuany leczniczej w ciągu najbliższych 10 lat może mieć ponad 25 milionów pacjentów na naszym kontynencie.

To pokazuje jak ogromne i wciąż niezaspokojone jest zapotrzebowanie na leczenie konopiami, zwłaszcza w walce z bólem.

Pandemia nie była przeszkodą

Zdaniem analityków, rynek legalnej marihuany medycznej wart jest obecnie około 16 miliardów dolarów, a już w 2030 roku może osiągnąć pułap nawet 53 miliardów dolarów. Co ważne, pandemia koronawirusa nie tylko nie zaszkodziła rynkowi konopi medycznych, a wręcz przyczyniła się do jego dalszych wzrostów. Główni światowi gracze, tacy jak Canopy Growth Corp., GW Pharmaceuticals PLC czy Aurora Cannabis Inc., zanotowali w pandemii solidne wzrosty.

Rosnąca świadomość pacjentów, lekarzy a także wyniki badań skazujące na korzyści płynące z medycznej marihuany powodują, że już ponad 30 krajów na całym świecie zdecydowało się na jej legalizację. Na liście są m.in: Australia, Kanada, Peru, Kolumbia, Urugwaj, Niemcy, Izrael, Grecja, Włochy, Portugalia, Niderlandy i Polska.

Eksperci przewidują, że wiele krajów, gdzie produkty z konopi są nadal nielegalne, prawdopodobnie zalegalizuje je lada moment, nie tylko dla dobra patentów ale także, by doprowadzić do ożywienia własnych gospodarek.

Jak sytuacja wygląda w Polsce? Wiele wskazuje, że już wkrótce dopuszczalna zawartość aktywnej substancji THC w produkcie zostanie podniesiona z obecnego poziomu 0,2 do 0,3 procenta. To oznacza nowe możliwości działania dla producentów produktów opartych na leczniczej marihuanie. I nawet, gdyby opieszałość polskiego ustawodawcy odłożyła to rozwiązanie na bok, wejdzie ono w życie 1 stycznia 2023 r. - jest bowiem komponentem wspólnej unijnej polityki rolnej.

Dobra inwestycja

Jak przewidują twórcy raportu „The Poland Cannabis White Paper” już za trzy lata wartość sprzedaży produktów medycznych z konopi sięgnie u nas dwóch miliardów euro.

A to zapewne dopiero początek wznoszącej fali - zapotrzebowanie jest ogromne, a oferta wciąż się rozrasta, od suszu, przez kapsułki, po olejki eteryczne.

Rosnące zapotrzebowanie rynkowe na konopie przemysłowe napędza wrocławską spółkę Canapharm. Właśnie trwają zapisy na zakup jej akcji. Dzień startu wybrano nie przypadkowo - to 20 kwietnia obchodzony jako Światowy Dzień Marihuany.20 kwietnia obchodzony jako Światowy Dzień Marihuany.

Canapharm zamierza inwestować w kolejne produkty.Canapharm zamierza inwestować w kolejne produkty. Teraz znany jest doskonale choćby z zielonych automatów vendingowych rozstawionych w wielu polskich miastach i oferujących produkty konopne.

– Nasz produkt będzie mógł śmiało konkurować i nawet przewyższyć jakością produkty innych światowych marek
– podkreśla Denis Szpak, prezes spółki Canapharm.

Rynkowy sukces zapewnia spółce Canapharm korzystanie ze swoich własnych sprawdzonych surowców z własnych upraw. Canapharm ma obecnie 13 hektarów upraw polowych konopi, w tym także tych pod dachem - w monitorowanych cały czas warunkach. Niemal drugie tyle uprawiają i doglądają lokalni, podwrocławscy rolnicy, z którymi firma podpisała kontrakty. Przebieg dostaw, wybór nasion, proces suszenia i przetwarzania jest stale kontrolowany przez własne laboratorium. To dbałość o najlepsze standardy i gwarancja produktu najwyższej jakości dla odbiorców.

Niestandardowe podejście

Canapharm myśli długofalowo, dlatego jako pierwsza spółka w Polsce wprowadza inwestycyjny token medycznej marihuany THC. To środki oparte na standardach Ethereum, czyli jednej z wiodących kryptowalut. Pierwsza seria zostanie wyemitowana jeszcze w tym roku. Token, z gwarancją wycofania środków w dowolnym momencie, będzie generował roczny zysk w wysokości, jak szacuje firma, 14 procent. Da też możliwość dokonywania za jego pomocą zakupów w firmowym sklepie, opłacenia wizyty w jednej z partnerskich przychodni i oczywiście wymianę na dowolną kryptowalutę, chociażby właśnie Ethereum czy Bitcoin.

Akcje wrocławskiego Canapharmu zadebiutują na rynku New Connect w ciągu kilkunastu miesięcy. Prowadzi ją, działająca w nowoczesnej formule, platforma finansowania społecznościowego croowdfund.pl.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Nie wiadomo jak długo jeszcze byśmy tam stali gdyby nie pan Kowalski. Przejeżdżał obok i zainteresował się nami. W końcu nic dziwnego , grupka młodych ludzi stojących obok zamkniętej centrali nasiennej. Hmm, pewnie nieźle był zdziwiony gdy do nas podjechał. Było nas pięcioro. Ja, trzech moich kumpli (dwóch Michałów i Paweł) i Agniecha. Agniecha nie jest dziewczyną żadnego z nas. Jest naszą najlepszą przyjacółką, jaką ktokolwiek mógł sobie tylko wyobrazić. W każdym bądź razie stoimy tam zajarani , a ja z Michem (tym młodszym) wzięliśmy jeszcze po całej kracie "shake your body".

  • Katastrofa
  • Mieszanki "ziołowe"

Ciepłe majowe popołudnie nad rzeką, tuż obok jakiejś fabryki. Ja, moja ówczesna dziewczyna i przyjaciel spotkaliśmy się w celu picia piwa i palenia papierosów. A potem wyszło jak wyszło.

Prolog:

Spotkaliśmy się razem z moją ówczesna dziewczyną i przyjacielem kulturalnie napić się piwa po szkole. Nic nadzwyczajnego, zdażało się już wcześneij. W trakcie dziewczyna  zaproponowała że może zapalimy sobie coś fajnego. Naturalnie się zgodziliśmy bo dlaczego by nie, więc po jakimś czasie poszła do od jakiegoś kumpla i wróciła z paleniem. Powiedział jej że może być lekko halycunogenne.

 

Doświadczenie:

  • Inne


to bylo moje pierwsze starcie z opiatami (wczesniej jedynie zdazalo mi sie

lechtac receptory opioidowe Tramalem). do wydobytego z glebi kuchennej szafy

garnka wsypalem 0,5 kg maku, ktory dzien wczesniej zakupilem w Biedronce

(Mak "Bakaliowy", kl. I, op. 250g, cena: jedynie 1,69 zl/szt.). zalalem go

wrzatkiem (ok. 500ml) i wycisnalem don jedna cytryne sredniej wielkosci

(teoretycznie powinno sie do tego celu uzywac 3-4 cytryn, ale niestety na

  • Grzyby halucynogenne

Zdarzyło się to kilka dni temu. Konkretnie trzynastego października, w mieszkaniu osoby D (chciala zostac anonimowa a jest mi to dosc bliska osoba). Z pozoru miało to być inicjacyjne grzybienie jej w konkretnej ilości (40 sztuk). O ironio, chciałem z nią przy tym być wiedząc że mnie grzyby nie czeszą w sposób znaczący. Nawet dzień wcześniej wygłaszałem Mancie alias Lwu, że utarta kontroli nad grzybami to raczej cecha osobowościowa niż coś dotyczące każdego i że mnie nigdy to nie spotkało i raczej nie spotka. Tu się strasznie pomyliłem i "nagrzeszyłem" butą.

randomness