Kierowca miejskiego autobusu pod wpływem narkotyków

Mundurowi dokonywali kontroli przy ul. Wąwozowej w Koszalinie. 34-letni kierujący autobusem miejskim podczas sprawdzania stanu trzeźwości był bardzo pobudzony...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

eostroleka.pl

Odsłony

249

Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Koszalinie zatrzymali mężczyznę, który przewoził pasażerów autobusem komunikacji miejskiej będąc pod wpływem narkotyków. Mundurowi w trakcie przeszukania mężczyzny znaleźli przy nim blisko 5 gramów amfetaminy.

Policjanci z koszalińskiej drogówki każdego dnia dbając o bezpieczeństwo mieszkańców sprawdzają kierujących pod kątem prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Kontroli podlegają nie tylko prowadzący samochody osobowe, motocykliści czy rowerzyści, cyklicznie kontrole przeprowadzane są także wśród kierowców autobusów miejskich, a także autobusów prywatnych przewoźników.

Wczoraj w godzinach popołudniowych mundurowi dokonywali takich kontroli przy ul. Wąwozowej w Koszalinie. 34-letni kierujący autobusem miejskim podczas sprawdzania stanu trzeźwości był bardzo pobudzony. Alkotest wskazał jednak, że mężczyzna jest trzeźwy.

Funkcjonariusze poddali kierowcę autobusu także wstępnemu badaniu narkotesterem i wtedy wyszło na jaw, że znajduje się on pod wpływem amfetaminy. Podczas przeszukania mężczyzny mundurowi zabezpieczyli w jego odzieży ukryte prawie 5 gramów tego samego narkotyku. Sprawą zatrzymanego kierowcy zajmie się sąd. Mężczyzna dzisiaj usłyszy zarzut kierowania pojazdem będąc pod wpływem środka odurzającego i posiadania zabronionych ustawą narkotyków.

Po zapoznaniu się z materiałami sprawy, prokuratura rozważy także, czy mężczyzna usłyszy również zarzut narażenia na niebezpieczeństwo, za który kodeks karny przewiduje do 3 lat pozbawienia wolności.

Oceń treść:

Average: 5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa
  • Pozytywne przeżycie

Piątek. 15-02-2013 Godzina 15.00. Dzwoni ziomek z którym umówiliśmy się na palenie słodkiej baczki. Cały uśmiechnięty mimo złej pogody wyszedłem na spotkanie. Chociaż na zewnątrz było bardzo wilgotno i deszczowo w naszych okolicach okazało się być bardzo SUCHO. Zupełnie tak jak by dzień wcześniej cały świat wypalił stuff od wszystkich pobliskich zielarzy . Zdemotywowani tym faktem poszliśmy w strone sklepu celem wypicia napoju gazowanego, z dodatkiem chmielu oraz 6% zawartością etanolu. Po krótkiej przechadzce pomiędzy żelbetonowymi blokami, które rażą swoimi pstrokatymi kolorami wpadłem na pomysł odwiedzenia słodkiej krainy. Udaliśmy się więc do sklepu samoobsługowego, w którym zakupiłem dwa opakowania Indonezyjskiej gałki KAMISIA, oraz bardzo pyszny jogurcik o smaku wielu owoców leśnych. Kilka chwil później siedziałem w swoim cieplutkim pokoju mieszając drinka na wieczór, w proporcjach jedna paczka uśmiechu do połowy szklanki jogurtu. Zjedzenie tego zajęło mi mniej więcej 20 minut, ponieważ ten smak skutecznie mnie odrzuca od tego specyfiku, ale nie dałem się, zjadłem całą paczkę. Została mi jeszcze jedna, którą zalałem wrzątkiem a do kubka wpakowałem dwie saszetki czarnej herbaty. Tym razem wypiłem sam wywar, plus mniej więcej dwa łyki pestkowej mielonki. Smak herbaty dość dobrze zamaskował smutną i gorzką stronę gałki.

Godzina 21:00

Mija druga godzina odkąd wypiłem wywar. Czułem się dużo lepiej niż wcześniej, stawało mi się coraz cieplej na ciele jak i na duszy. Humor znacznie mi się poprawił. Przez cały czas rozmawiam z moim bratem na skype. On też zaczyna zauważać zmiany w moim sposobie mówienia oraz zachowaniu.

Godzina 22:20

  • Inne

Mam 17 lat.

po raz pierwszy `bad trip` zaczal sie, gdy moi

rodzice wkrecili sobie jazde, ze pale marihuane...



`od tego dnia rozpoczal sie koszmar :-)`



na poczatku zaczeli sie tylko lekko martwic...

pozniej zaczely sie faszystowskie restrykcje

zamykanie na dwa tygodnie w domu bez mozliwosci skorzystania

z telefonu, czy wyjscia...

zakaz spotykania sie z kimkolwiek...

limitowany czas przebywania poza domem...

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Popołudniowy, czwartkowy chillout. Jutro tylko dwie informatyki w szkole więc postanowiłem zaszaleć. Miejsce: Miasto (apteka), mieszkanie przyjaciela 'H', mój pokój.

Tak więc szperając od paru dni na neuro o kodeinie postanowiłem w końcu się przełamać i zajrzeć do "aptekowej oferty".
18:30 wkraczam do apteki, rzucam krótkie acz stanowcze "Poproszę Antidol 15, 2 paczki". Kobieta nic nie mówiąc położyła na ladę dwie zgrabne paczuszki szczęścia. Zapłaciłem 14zł, włożyłem paczki do prawej kieszeni dresu oraz opuściłem to kliniczne miejsce.

  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Piękny dzień i trip z Bratem.

Witam. Standardowo informuję, że jakby ktoś coś, to wszystko sobie wymyśliłem;-)