REKLAMA




KGP: dopalacze nadal w zainteresowaniu przestępców; sprowadzane m.in. z Chin

Polskie grupy przestępcze nadal zajmują się handlem dopalaczami m.in. z powodu dużych zysków. Jak wynika z danych policji, substancje te najczęściej sprowadzane są z Chin i Indii, a w kraju dystrybuowane są przez internet lub w tzw. sprzedaży bezpośredniej.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

onet.pl/PAP

Odsłony

387

Z danych policji wynika, że tylko od lipca 2015 r. (kiedy weszła w życie nowelizacja ustawy o narkomanii, ograniczająca m.in. możliwość wwożenia do Polski środków zastępczych oraz nowych substancji psychoaktywnych) funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 200 kg nielegalnych substancji, zatrzymali też, w związku z obrotem dopalaczami, ponad 270 osób.

W czwartek policja poinformowała o zabezpieczeniu rekordowej ilości ponad 100 kg dopalaczy. Gang, który je rozprowadzał, mógł przez pół roku wprowadzić do obiegu nawet pół tony dopalaczy. Wartość czarnorynkowa tylko tego, co zabezpieczono, to ponad 5 mln zł.

Jak powiedział komendant główny policji insp. Zbigniew Maj, właśnie walka z grupami zajmującymi się obrotem dopalaczami, będzie jednym z jego priorytetów w pracy podległej mu formacji. "Dostrzegam zagrożenia, jakie stanowią dopalacze. Mogę obiecać, że ta sprawa nie jest ostatnią policyjną realizacją na tak dużą skalę" - zaznaczył.

Z danych policji wynika, że dopalaczami "zajmują się" zarówno indywidualne osoby jak i grupy przestępcze. Przewagą dopalaczy nad narkotykami - jak mówią policjanci - jest m.in. to, że przy niskich kosztach produkcji można uzyskać bardzo duże zyski. - Półprodukty i dopalacze są tańsze od narkotyków. Ewentualne koszty wiążą się z ich przewiezieniem do Polski. Dodatkowo w przypadku tych substancji, półprodukty są często legalne - a więc ryzyko związane z produkcją jest mniejsze niż w przypadku narkotyków - mówi Iwona Kuc z zespoły prasowego Komendy Głównej Policji.

Policjanci podkreślają też, że dopalacze - m.in. z powodu ceny - są obecnie popularne, szczególnie wśród bardzo młodych ludzi. "Równocześnie szybciej uzależniają" - dodaje Kuc.

Polskie gangi sprowadzają dopalacze najczęściej z krajów azjatyckich; głównie z Chin, a także z Indii. Często wykorzystują do tego drogę lotniczą. Do Polski - jak wynika z ustaleń policji - przemycane są zarówno gotowe do dystrybucji produkty jak i półprodukty.

Z kolei na polskim rynku substancje te sprzedawane są głównie przez internet lub w tzw. sprzedaży bezpośredniej. "Dystrybutorzy starają się pozostawiać jak najmniej śladów. Dopalacze rozsyłane są w paczkach, przy wykorzystaniu kurierów, po dokonaniu wcześniejszych przelewów" - powiedziała Kuc. Przypomniała, że dopalacze sprzedaje się jako "środki dietetyczne", "kolekcjonerskie", "nieprzeznaczone do spożycia".

Internet - jak przyznają policjanci - daje gangom większą anonimowość. Korzystają często z zagranicznych serwerów, a sklepy internetowe oferujące dopalacze są po pewnym czasie zamykane i zastępują je kolejne.

Dużym zagrożeniem dla osób sięgających po tego typu substancje jest też m.in. to, że często zmieniany jest ich skład. - Często dopalacze o tej samej nazwie, mają różny, modyfikowany skład, wzmacniane jest ich działanie. Bywa, że osoby, które zajmują się ich obrotem, dodają do nich np. trutki na myszy, różnego rodzaju substancje chemiczne, zagrażające zdrowiu i życiu ludzi - mówi Kuc.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
randomness