Wpis usunięty z powodów prywatnych.
Podczas wspólnej wizyty dzielnicowych wraz z pracownikami Ośrodka Pomocy Społecznej na terenie jednego z mieszkań w gminie Granowo policjanci ujawnili sporą ilość środków narkotycznych.
Podczas wspólnej wizyty dzielnicowych wraz z pracownikami Ośrodka Pomocy Społecznej na terenie jednego z mieszkań w gminie Granowo policjanci ujawnili sporą ilość środków narkotycznych. Domownicy przyznali się do posiadania w swoim mieszkaniu narkotyków tłumacząc je swoimi uzależnieniami. Mężczyźnie i kobiecie przedstawiono zarzuty z Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomani, za które grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
2 kwietnia br. około godz. 10.15 dzielnicowi wraz z pracownikami Ośrodka Pomocy Społecznej przeprowadzili wizytę na terenie jednego z mieszkań w gminie Granowo. Rozmowa z domownikami miała dotyczyć ich sytuacji rodzinnej. Będący na miejscu funkcjonariusze zauważyli bardzo nerwowe i nieadekwatne zachowanie się domowników. Z wnętrza mieszkania unosił się specyficzny zapach.
Policjanci ujawnili na stole w jednym z pomieszczeń spore ilości białego proszku i suszu roślinnego. Z uwagi na uzasadnione podejrzenie, że są to środki narkotyczne na miejsce wezwano dodatkowy patrol funkcjonariuszy z Wydziału Kryminalnego.
Podczas przeszukiwania innych pomieszczeń w mieszkaniu policjanci ujawnili kolejne porcje narkotyków w postaci amfetaminy oraz marihuany. Łączna ilość zabezpieczonych narkotyków to ponad 200 gram co w przeliczeniu czarnorynkowym daje nam około 800 tzw. „porcji dealerskich”.
29-latkowie zostali zatrzymani i przewiezieni do Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Wielkopolskim. W rozmowie z policjantami przyznali się do posiadania narkotyków tłumacząc je swoimi uzależnieniami. Kobieta wraz z mężczyzną usłyszeli zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dotyczący posiadania znacznych ilości narkotyków, za który grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Zawsze przygotowany psychicznie z kotwicami jak podczas lucid dreaming :)
Na wstępie zaznaczę, że nie będzie to opis tripa, a raczej próba rozłożenia na części składowe tego, co działo się podczas moich kilku przygód z al-ladem i wnioski nt. obiektywnego działania substancji (tj. bez prywaty). Miałem już wcześniej doświadczenie z tego typu substancjami, mianowicie 1p-lsd, które moim zdaniem nie umywa się do alladyna. Przynajmniej w moim przypadku, bo kończyło się na tym, że miałem dość drastycznych wahań nastroju i zawsze kończyłem tę przekombinowaną gonitwę myśli z pomocą klonazolamu.
Październik 2014. Zaciszny leśny zakamarek. Ekscytacja, obawa przed nieznanym.
Dimetylotryptamina - zawarta w połyskującej żywicy koloru sraczkowatego błota - miała tego dnia inwokować duchowe doświadczenie najwyższej klasy, drastycznie zmienić jakość mej świadomości, a i być może dopuścić mnie do wielkiego misterium psychodelicznej paschy, odsłonić kotarę codzienności, ukazać co się kryje pod spódnicą matki Ziemi...
Nastawienie - długo oczekiwane spotkanie z hajpowymi ćpakami, humor znakomity. Początkowo ładna pogoda, piękne okolice jury krakowsko-częstochowskiej. Sympatyczna atmosfera.
Już rok temu w Dexeleet padł pomysł zorganizowania zbiorowego tripa. Niestety, jak to zwykle bywa – niesubordynacja wzięła górę i skończyło się na chęciach. W tym roku ja i CosmoDo postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. Konkrety ustaliliśmy jak zwykle na ostatnią chwilę, jednak nie miało to większego znaczenia. Chętnych było wielu, lecz większość wykruszyła się z różnych powodów. Na placu boju pozostała nas siódemka.