Jean Bosco z Rwandy przez kilka dni gościł w ośrodku Monar

"W afrykańskim kraju leczenie osób uzależnionych od narkotyków wygląda zupełnie inaczej niż u nas. Narkomanów osadza się na wyspie, gdzie pod strażą wojska przechodzą detoks..."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

pleszew.naszemiasto.pl

Odsłony

197

Wyjątkowego mieszkańca niezwykłego kraju gościła gmina Chocz. Na staż do Ośrodka Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień Monar w Nowolipsku trafił Jean Bosco Rukirande, który w mieście Gisenyi społecznie pełni funkcję prezesa organizacji O’Yes .

Rwanda to jedno z najmniejszych państw afrykańskich położonych w centrum kontynentu. Kraj ze względu na charakterystyczne ukształtowanie terenu nazywany „krajem tysiąca wzgórz” zmaga się z tysiącami problemów. Większość mieszkańców żyje w ubóstwie i jest niedożywiona. W społeczeństwie nadal widoczne są konsekwencje bratobójczej wojny. W 1994 r. doszło do masakry osób pochodzenia Tutsi dokonanej przez ekstremistów Hutu. W ciągu 4 miesięcy walk śmierć - według różnych danych- poniosło od 800 tys. ludzi do ponad miliona. Ale Rwanda to również otwartość jej mieszkańców. Mówi się, że jest to kraj miliona uśmiechów. Dziś należy do jednego z najszybciej rozwijających się państw Afryki.

Inspiracja i chęć do pracy

Wyjątkowego mieszkańca tego niezwykłego kraju gościła gmina Chocz. Na staż do Ośrodka Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień Monar w Nowolipsku trafił Jean Bosco Rukirande, który w mieście Gisenyi społecznie pełni funkcję prezesa organizacji O’Yes .

- Obejmuje ona opieką narkomanów, którzy wracają z przymusowego w tym kraju leczenia - mówi Janusz Jaros z Fundacji Dzieła Miłosierdzia Bożego Port, która zaprosiła gościa z Rwandy do Polski.

Jean Bosco spędzi w naszym kraju 3 miesiące. Ośrodek w Nowolipsku był pierwszą placówką, którą odwiedził. - W początkowej fazie wizyty towarzyszył mu młody chłopak o imieniu Sylwan, który mając 5 lat stracił rodziców. Zostali oni zamordowani na jego oczach, a on sam znalazł się na ulicy. Dzisiaj, podobnie jak Jean, pomaga w swoim kraju młodzieży w walce z uzależnieniami i biedą - opowiada radna Ewa Wojciechowska, na co dzień pracownik Ośrodka Monar.

Gość z Rwandy w pierwszym dniu uczestniczył w tzw. społeczności, na którą sam zaprosił pacjentów uderzając 3 razy w dzwon. Opowiedział dużo o sobie, swojej rodzinie i zainteresowaniach. - Przez okres pobytu w Nowolipsku uczestniczył we wszystkich terapiach, zebraniach, interesował się polską kuchnią. Rozmawiał z pacjentami i kadrą o problemie uzależnień i możliwości wychodzenia z nałogu. Ciekawiły go metody terapii, zatrudnienie, a także finansowanie całej działalności ośrodka - opowiada E. Wojciechowska.

Jean Bosco gościł również w Urzędzie Miejskim, gdzie rozmawiał z burmistrzem Marianem Wielgosikiem. Odwiedził Zespół Szkół w Choczu i przedszkole, obejrzał obiekty sportowe. Uczestniczył w Mszy Świętej. Był gościem na koncercie Eleni. - Jestem szczęśliwy, że mogłem być w Monarze. Pobyt w ośrodku dał mi inspirację i chęć do dalszej pracy. Cieszę się, że mogłem zwiedzić inne piękne miejsca gminy Chocz, gdzie spotkałem serdecznych, bardzo mi przyjaznych ludzi o wielkich sercach - mówi Jean Bosco.

Jak w Rwandzie walczy się z uzależnieniem?

W afrykańskim kraju leczenie osób uzależnionych od narkotyków wygląda zupełnie inaczej niż u nas. - Narkomanów osadza się na wyspie, gdzie pod strażą wojska przechodzą detoks. Przebywa tam 4 tys. osadzonych. Po rocznym pobycie wracają do swojego środowiska - opowiada gość z Rwandy. - Nie ma ośrodków takich jak u nas, uzależnieni nie mogą liczyć na pomoc psychologa - uzupełnia Janusz Jaros. Pozarządowa organizacja O’Yes stanowi wsparcie dla osób walczących z uzależnieniem. Prowadzi działalność profilaktyczną i prewencyjną wśród młodzieży w szkołach znajdujących się w mieście i okolicy.

Oceń treść:

Average: 7.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Pozytywny ale trochę zagubiony, oczekiwałem smoków. To było na początku sesji, niedługo przed trudnym egzaminem. Łączny czas doświadczenia to około 10 godzin.

Nie jestem ekspertem od dragów. Do tej pory moje jedyne narkotyczne przeżycia wynikały z marysi, alkoholu lub zbyt dużej ilości zielonej herbaty. Ostatnio jednak żarłocznie poszukuję nowych przeżyć, dlatego nie mogłem odmówić gdy mój dobry kolega, doświadczony kwasiarz, zaproponował coś mocniejszego. Kupiłem od razu dwa kartony i poprosiłem o tripmasterkę. Teraz wystarczyło poczekać do wtorku.

  • Szałwia Wieszcza

Zadaniem `enteogenow` jest umozliwienie podroznikom kontaktu z ich wewnetrzna, boska sila. Hmm.. po wypaleniu jednej fajki wodnej 10-krotnego ektraktu Sally D. jestem przekonany, ze owszem - istnieja rosliny, ktore pokaza ci twoje wewnetrzne swiatlo, lecz sa tez i takie, ktore zapelnia twa swiadomosc ciemnoscia...


  • Grzyby halucynogenne

  • MDMA
  • Pierwszy raz

Nastrój bardzo dobry, brak zmartwień, otwartość na nowe doświadczenie, chęć poznania. Okoliczności również bardzo dobre, wolna chata u kumpla, wakacje, brak obowiązków, zaufane osoby.

 

Tekst opisuje sytuację, która mogłaby wydarzyć się (oczywiście nie doszło do niej) pół roku temu, dlatego nie zrobię raportu sensu stricte, gdyż szczegółowego przebiegu zdarzeń nie odtworzę. Będzie to przywołanie najbardziej znaczących wspomnień.

DZIEŃ 1

Było nas czterech. Ja, Jacek, Placek i Mariola. Początkowo tylko ja z Jackiem mieliśmy podróżować. Placek miał zioło, jednak przyłączył się do nas w trakcie. Mariola tylko piła, potem się zmyła. Miała robotę na drugi dzień.