Izrael ogłosił zamiary legalizacji rekreacyjnej marihuany

Wygląda na to, że Izrael jest gotowy, aby zalegalizować marihuanę w celach rekreacyjnych. Ogłoszono tam bowiem, że trwają prace nad przygotowaniem not prawnych, które uregulują status konopi indyjskich. Cały proces legislacyjny ma potrwać 9 miesięcy, a po jego zakończeniu Izrael dołączy to listy krajów gdzie marihuana jest legalna.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Wolne Konopie
Zosia

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy serdecznie!!!

Odsłony

95

Wygląda na to, że Izrael jest gotowy, aby zalegalizować marihuanę w celach rekreacyjnych. Ogłoszono tam bowiem, że trwają prace nad przygotowaniem not prawnych, które uregulują status konopi indyjskich. Cały proces legislacyjny ma potrwać 9 miesięcy, a po jego zakończeniu Izrael dołączy to listy krajów gdzie marihuana jest legalna.

Jest to wynik kilkumiesięcznej pracy międzyresortowej komisji, która została powołana do pracy nad statusem konopi. Na podstawie wniosków, które opracowała komisja, minister sprawiedliwości Avi Nissenkorn i Ministerstwo Sprawiedliwości opracowują normy prawne. Pozwolą na dekryminalizację, a następnie legalizację marihuany. Tym samym w Izraelu nie tylko nie będzie kar za posiadanie konopi, ale powstanie zupełnie nowa branża przynosząca znaczne korzyści Państwu.

Przygotowany projekt będzie musiał zostać zatwierdzony przez Specjalną Komisję ds. Narkotyków i Alkoholu oraz wpisany w normy prawne. Dlatego przez najbliższe miesiące należy rozważyć potrzeby powstającego rynku oraz możliwości prawne powstających regulacji. Nie wiadomo jeszcze jaki budżet zostanie przekazany na te prace. Jednak jasne jest, że za przykładem z Kanady główny nacisk regulacji kładziony ma być na edukację i profilaktykę wśród młodzieży. Należy dołożyć starań, aby powstrzymywać nastolatków przed użytkowaniem. Ponadto do najistotniejszych kwestii budżetu zaliczono śledzenie danych na temat użytkowników, dbanie o zdrowie psychiczne oraz diagnozowanie i leczenie problemów z uzależnieniem. Na te potrzeby ma powstać specjalny fundusz, który będzie finansowany z wpływów ze sprzedaży konopi indyjskich.

Według ministra sprawiedliwości Avi Nissenkorna, nowa ustawa ma przejść pierwsze czytanie w Knesecie już w przyszłym miesiącu. A cały proces legislacyjny powinien trwać do dziewięciu miesięcy. W tym czasie różne urzędy będą współpracować w celu regulowania rynku, każde w swoim własnym departamencie. Proces ten jest możliwy przede wszystkich, dzięki dogłębnej analizie sukcesów i niepowodzeń we wdrażaniu polityki legalizacji i dekryminalizacji konopi indyjskich w innych krajach, w których dziedzina ta została już uregulowana. Komisja jednoznacznie stwierdziła bowiem, że ​​istnieje zasadnicza potrzeba szczegółowego i gruntownego prawodawstwa dotyczącego wszystkich możliwych aspektów regulacji. Jest to lekcja wyciągniętą z doświadczeń w Kolorado, gdzie marihuana jest legalna od 2012 roku.

Wciąż istnieją obszary badań oraz prawodawstwa, które wymagają sporo pracy i dogłębnego opracowania. Jednak oczywiste jest, że ruch ten jest korzystny, a może nawet konieczny. Zastępca prokuratora generalnego Amit Merari przedstawił główne wnioski z szeroko zakrojonej i dogłębnej pracy personelu komisji oraz ekspertów na temat regulacji konopi. Wniosek jest jasny – konopie są bardzo powszechne w publicznym użyciu i nie ma uzasadnienia dla ich zakazywania.

Kiedy Izraelskie instytucje skończą pracę nad ustawą w kraju tym będzie można kupić i zapalić legalnego jointa. Ma to obowiązywać zarówno mieszkańców kraju, jak i turystów. Warunkiem jest ukończenie wieku 21 lat. Jednak będzie trzeba na to poczekać prawdopodobnie do końca 2021 roku. Przed izraelskimi legislatorami stoi bowiem nie lada zadanie. Prawo dotyczące legalizacji konopi indyjskich musi być zgodne z wszystkimi innymi regulacjami prawnymi. Powinno również przewidywać wszelkie konsekwencje, które mogą się pojawić w ciągu najbliższych miesięcy i lat.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne, zajebiści ludzie obok mnie, zero stresu.

Faza właśnie odpuściła i na obecna chwię czuję tylko przyjemny lekki zjazd fazy. 

Jakiś czas temu planowałam spróbować Benzy jednak jakoś nie było okazji. Akurat dzisiaj spotkałam się z zaufanymi osobami które w dodatku chętnie również by coś zarzuciły. Mieszkanie było całkowicie puste więc bylismy tylko we 3 bez obawy o przysłowiowy przypał. Z samego rana przygotowałam Benzy do szamania więc na pojawienie sie gości było już gotowe. Spotkalismy sie około 16-17 godziny, zarzuciliśmy praktycznie zaraz po tym. 

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne
  • Tytoń

Spontan. Oczekiwania w sumie neutralne, bo byłem niejako nasycony ziołem. Warunki pozostawiały wiele do życzenia.

OTO LINIA STARTOWA

Lolek już zwinięty. Piękny, namaszczony szacunkiem bilet do innego stanu świadomości.

Medytacja odprawiona. Ona jest moim zabezpieczeniem. Rytuałem oczyszczenia przed fazą, aby mieć nowe doznania. Wystarczy kilka głębokich wdechów i koncentracja na swoim wnętrzu.

Tak więc idziemy z koleżkami w miejscówkę nieopodal hotelu. Zasłonięci krzaczorami wpatrujemy się w żar zapalniczki i rozpoczynamy zabawę. Tak jak w poprzednim raporcie, w tym będą brać udział Żołądź, Kasztan i Kokos.

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.