Ibogaina w syntetycznej wersji mniej groźnej dla serca

W poszukiwaniu terapii najtrudniejszych do wyleczenia zaburzeń związanych z psychiką naukowcy wracają do badań nad substancjami psychodelicznymi, które były popularne w latach 60. ubiegłego wieku. Psychodeliki to środki o najsilniejszym znanym działaniu na mózg, które wciąż nie zostało poznane ze względu na ich status narkotyków. Tymczasem związki roślinne wywołujące halucynacje to najbardziej obiecujące leki przeciw lękom, depresji, PTSD i uzależnieniom.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

naszemiasto.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

246

W poszukiwaniu terapii najtrudniejszych do wyleczenia zaburzeń związanych z psychiką naukowcy wracają do badań nad substancjami psychodelicznymi, które były popularne w latach 60. ubiegłego wieku. Psychodeliki to środki o najsilniejszym znanym działaniu na mózg, które wciąż nie zostało poznane ze względu na ich status narkotyków. Tymczasem związki roślinne wywołujące halucynacje to najbardziej obiecujące leki przeciw lękom, depresji, PTSD i uzależnieniom.

Po dekadach niezachwianej wiary w moc współczesnej farmacji, która okazała się bezsilna wobec najtrudniejszych problemów psychicznych, wróciło zainteresowanie terapiami z zastosowaniem psychodelicznych związków. W ciągu ostatnich kilku lat rozpoczęto liczne projekty naukowe, które zyskały wielomiliardowe dofinansowania.

Ich rezultatem są doniesienia mówiące m.in. o tym, że pojedyncza dawka psylocybiny wytwarzanej przez tzw. magiczne grzybki pomaga pacjentom z terminalnym rakiem pokonać lęk przed śmiercią, a mikrodawkowanie LSD zapewnia skuteczne działanie przeciwbólowe bez efektów psychoaktywnych ani uzależnienia.

Przedmiotem prac jest również ibogaina – związek pozyskiwany z kory spokrewnionych ze sobą afrykańskich drzew Tabernanthe iboga, Voacanga africana i Tabernaemontana undulata.

Substancje psychoaktywne w badaniach

Naturalne związki psychoaktywne pochodzące z roślin uważanych za święte i stosowanych w różnych kulturach w trakcie najważniejszych uroczystości duchowych, są nielegalne ze względu na status narkotyków. Są to bowiem substancje o działaniu psychoaktywnym, wywołujące halucynacje wzrokowe, słuchowe i dotyczące innych zmysłów.

Istota powstawania halucynacji wciąż nie została do końca poznana. Wiadomo, że nierealne postrzeganie rzeczywistości występuje nie tylko po zażyciu niektórych narkotyków, ale także w zaburzeniach takich jak narkolepsja, schizofrenia czy choroba Alzheimera.

Związki psychodeliczne wywołują niezwykłe stany świadomości poprzez blokowania receptora 2A dla neuroprzekaźnika serotoniny(inaczej 5-HT2AR). Powoduje to zmianę aktywności obwodów neuronalnych związanych z percepcją zmysłową i zdolnościami poznawczymi.

Odczuwane stany umysłu są porównywane z tymi osiąganymi podczas doznań mistycznych, medytacji czy doświadczeń z pogranicza życia i śmierci. Towarzyszy im fenomen tzw. rozpuszczenia ego, w którym dochodzi do całkowitej utraty subiektywnego poczucia tożsamości.

Pewien wgląd w mechanizm działania psychodelików na mózg zapewniły badania opisane na łamach pisma „The Cell”. W ich ramach podano myszom środki działające na receptor serotoninowy 2A. Jednak zamiast oczekiwanych „fajerwerków” aktywności neuronów w mózgu czy zaburzeń przepływu sygnałów odkryli paradoks – aktywność tego narządu w obrębie kory wzrokowej została zredukowana, choć informacje przesyłane przez komórki nerwowe nie uległy zmianie.

Zmniejszona moc sygnałów nerwowych i zmiany dotyczące czasu ich odbierania mogą sprawiać, że niektóre obszary mózgu interpretują bodźce wzrokowe w sposób nieprawidłowy, a informacje mogą być przekierowywane do innych partii tego narządu. Właśnie ten mechanizm może być źródłem halucynacji – ale także efektu „przeprogramowania” mózgu.

Psychodeliki w leczeniu uzależnień i zaburzeń psychicznych

Choć sposób działania psychodelików jest wciąż badany, wiadomo już, że nie tylko przynoszą ulgę w lęku, depresji czy zespole stresu pourazowego (PTSD), ale także sprawdzają się w terapii uzależnienia od nikotyny, alkoholu oraz opiatów.

Wykazano m.in., że stosowanie psychodelików wiąże się ze skróceniem okresów występowania myśli samobójczych – w przeciwieństwie do innych narkotyków, które je nasilały.

Nałóg opioidowy to rosnący problem nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w innych częściach świata. Nie wiąże się jednak z zażywaniem nielegalnych narkotyków, tylko coraz częściej przepisywanych silnych leków przeciwbólowych, które uzależniają już od pierwszej dawki.

O ile wyjście z nałogu heroinowego jest piekłem, które nie kończy się wraz z oczyszczeniem organizmu, porzucenie syntetycznych opiatów jest praktycznie niemożliwe. Ponieważ są to leki bardzo drogie, częstym zjawiskiem jest przejście na narkotyki z nielegalnych źródeł. W większości przypadków oznacza to śmierć w perspektywie kilku kolejnych lat. Dla takich osób ostatnią nadzieją wydaje się leczenie za pomocą ibogainy, które można przeprowadzić legalnie w jednej z klinik w Ameryce Południowej. Jest to terapia dość niebezpieczna, bo związana z ryzykiem powikłań kardiologicznych, dlatego podstawowym wymogiem związanym z leczeniem jest stałe monitorowanie stanu pacjentów.

Jak działa ibogaina i TBG?

Podanie ibogainy wiąże się z występowaniem silnych halucynacji, o których pacjenci mówią, że są najtrudniejszą częścią całego procesu wyjścia z nałogu. Według niektórych relacji jest to powrót do najgorszych życiowych sytuacji i doświadczenie emocji towarzyszących wszystkim złym uczynkom, które z oczywistych względów związane są z nałogiem, a także z przebytymi traumami i wypieranymi ze świadomości zdarzeniami z dzieciństwa.

Najbardziej znamienne jest to, że dzięki terapii ibogainą nie występują fizyczne efekty odstawienia narkotyku, a w ciągu następnych miesięcy nie wraca wewnętrzna potrzeba sięgnięcia po niego.

Należy jednak zaznaczyć, że leczenie to nie rozwiązuje całego problemu – pacjenci muszą bowiem wypracować drogę powrotu do społeczeństwa i nowego, trzeźwego życia. Osoby, u których nałóg rozwinął się ze względu na traumatyczne przeżycia, potrzebują też psychoterapii, by móc wreszcie poradzić sobie z nimi w efektywny sposób – zamiast szukać ucieczki w odurzeniu.

Choć jednak efekty stosowania ibogainy są znane od lat, jej oficjalne wprowadzenie jako leku stoi pod znakiem zapytania. Naukowcy poszukują bowiem alternatyw, których przyjmowanie nie wiązałyby się z kardiotoksycznością i ryzykiem wystąpienia powikłań, w wyniku których zmarło już kilku pacjentów.

Nadzieją dla potrzebujących są wyniki prac poświęconych zmodyfikowanej substancji podobnej do ibogainy o nazwie tabernantalog (tabernathalog), w skrócie TBG, której działanie wypróbowano na razie na gryzoniach w ramach badań omówionych w piśmie „Nature”.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis ustalili, że TBG jest nie tylko rozpuszczalny w wodzie, co ułatwia jego stosowanie, oraz możliwy do wytwarzania w jednoetapowym procesie, bo przede wszystkim powoduje mniejsze efekty toksyczne od ibogainy.

Wykazano, że TBG stymuluje powstawanie nowych dendrytów – wypustek komórek nerwowych, za pomocą których przebiega ich komunikacja, co z kolei pozwala na powstawanie nowych połączeń w mózgu. Nie wywołuje przy tym jednak odruchów występujących normalnie przy halucynacjach, co może oznaczać, że to niepożądane działanie zostało zniesione.

Po otrzymaniu jednej dawki TBG gryzonie uzależnione od alkoholu zaczęły konsumować go mniej, podobne efekty uzyskano w przypadku heroiny. Choć badaczy czeka jeszcze dużo pracy nad lekiem, który byłby ogólnie dostępny, jest to kolejny krok do znalezienia antidotum na najcięższe problemy psychiczne.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 3-MMC
  • Mefedron
  • Tripraport

Późny niedzielny wieczór, sam w domu. Czuję spokój ducha, ale też zmęczenie, po powrocie od dziewczyny. Wziąłem u niej 150mg Pregabaliny, także mnie zmuliło (albo doszło do mnie zmęczenie po niezbyt dobrze przespanej nocy) i prawie u niej zasnąłem, ale już mi trochę lepiej po tym jak się przewietrzyłem wracając. Wczoraj i przedwczoraj również wziąłem kolegę mateusza, poniżej napiszę ile dokładnie co i jak, bo może kogoś ciekawić, a drugich już niezbyt. Kontynuując - dobry dzień, myślałem że będę miał zjazd lub że się nie obudzę zbyt wcześnie i jak zawsze kolega mnie zdziwił, bo było wszystko dobrze, spokój i radość ducha (już na trzeźwo oczywiście). Jedyne co mnie irytuje w cholerę to dekoncentracja, za nic w świecie nie mogę się skupić, jutro pewnie będę miał to ponownie, ale chce to ograniczyć najbardziej jak się da, dlatego biorę pare suplementów, ale to opisze kiedy co i jak już w tripraporcie poniżej. Dzisiaj biorę to tylko, aby napisać swój pierwszy raport, bo bardzo mnie to "kręci", wiem kiedy dać upust i jak już czuję, że coś jest nie tak, to przestaje. Przy zjazdach następnego dnia nie kusi mnie aby zapodać znowu, ale właśnie przeciwnie - wiem, że to koniec i muszę przestać na dłuższy czas. Więc na najbliższy czas nie będę spotykał się z tym kolegą. Piątek - zapodałem wtedy doustnie jakieś 300mg-350mg, nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się że było to 350mg. Trochę wtedy mi się problemów nazbierało i pomyślałem "czemu nie i tak nie mam co zrobić w aktualnej sytuacji, a dawno nic nie brałem". Następnie zrobiłem parę ważniejszych rzeczy, które wydaje mi się że trochę pomogły mi na dłuższą metę z tymi wspomnianymi problemami, których wole nie zdradzać. Sobota - ok. godziny 23 zapodałem donosowo 60mg, było wszystko czuć dobrze, nie było to tak mocne i inwazyjne jak za każdym razem (chodzi mi tu o euforie i uczucia miłości, empatii itp. ; nie lubię tego odczuwać w taki sposób, na ogół jestem osobą miłą i bardzo współczującą, co nie oznacza, że jak ktoś mi zrobi krzywdę to ja mu nadstawię drugi policzek, co to to nie ;)) wracając, czułem dobry speed, czyli to co tak uwielbiam i dość dobre, ale nie inwazyjne uczucia empatii itp. jak to jest w wyższych dawkach. Z tego co zauważyłem to przy mefedronie i jego izomerach przy niższych dawkach głównie wzrasta "uczucie szybkości", a już przy wyższych głównie euforia i empatia. Następnie 2-3h po tym jak mi zaczęło schodzić, zapodałem doustnie 240mg, poczułem wydłużenie efektu zejścia i może lekko większe pobudzenie, i tyle. Zasmuciło mnie to, ale cóż czasami tak bywa. WAGA - 80kg (wzrostu nie podaje, bo jeszcze ktos mnie namierzy, ale mega niski ani ulany nie jestem)

*Od razu chciałbym powiedzieć, że jestem na cyklu testosteronowym enanthate, 300mg/E7D, więc może to dawać lekkie różnice. Nie, nie jestem trans, przygotowywuje się do zawodów sportowych i zgadzam się, próbowanie mefedronu raz czy dwa w porównaniu do cyklu w tym wieku to całkowita głupota, i nikomu nie polecam tego robić, ale oczywiście robicie wszystko na własną kartę. No i przecież ten mój wiek to może być fikcja haha. Miłego czytania.*

22:40 - T-50m -  wziąłem ok. 1g Witaminy C.

 

*ODTĄD PISAŁEM JUŻ PO WZIĘCIU!*

  • Efedryna

Dane : masa 62kg


stopień zaawansowania : nigdy wcześniej niczego nie brałem (alko

nie licze :)

  • Benzydamina

set $ setting: dzisiejsza noc, mój pokój, w dalszej części trochę dokładniej.

dawkowanie: dwie saszetki Tantum Rosa na moje 50kg wagi, radze poświęcić chwilę czasu na ekstrakcję bo smak nawet po niej jest bardzo nieprzyjemny (1 saszetka/25ml wody, mieszamy, odstawiamy na chociaż 5minut, przepuszczamy przez bibułkę filtracyjną i na bibułce pozostaje benzydamina, można ją rozpuścić w wodzie- ja tak zrobiłam, niecała szklanka wody na 0,5g czyli 1 saszetkę- ale lepiej jest chyba wsadzić ją do kapsułek po lekach i połknąć).

  • Marihuana

Substancja - LSD + Extasy +marihuana.

Set& Setting - 8 rano, po imprezie, na żaglówce na Mazurach


Siedzę sobie na dziobie żaglówki i delektuję się porankiem. W ręce trzymam filigranowy papierek, na którym widnieje wizerunek Czarnego Kota z ?Alicji w Krainie Czarów?. Niczym dzielna Ala połykam ciasteczko i czekam, aż świat zacznie się zmieniać.