Hodowcy z Rosji, dilerzy z Rudek rzecz się dzieje w Kielcach.

Kieleccy policjanci chwala się w gazecie pierwszymi sukcesami, przyznaja że wykrywalność jest ogólnie niska.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Kielce 08.02.2001
IWONA BORATYN, PATRYK WOJTAS

Odsłony

2619


Ponad tysiąc sadzonek konopi indyjskich znalazła policja w niewielkiej wsi koło Pierzchnicy. W Kielcach udało się zlikwidować szajkę dilerów. Najmłodszy z nich to jeszcze dziecko.
W tym roku to pierwsze sukcesy policji w walce z narkomanią. W ubiegłym udało się udaremnić produkcję konopi w Wolicy i zatrzymać kilkunastu dilerów narkotykowych. Zlikwidowano dwie fabryki ekstasy pod Skarżyskiem. Tylko w powiecie kieleckim odnotowano 42 przypadki posiadania i handlowania narkotykami przez nieletnich. Wykrywalność przestępstw związanych z dystrybucją i produkcją narkotyków jest wciąż niska. W ubiegłym roku było to zaledwie 5 procent.

Pierwszy sukces

Mieszkańcy wsi Drugnia na trasie Chmielnik - Potok nie mogli się nadziwić, dlaczego wczoraj i we wtorek przez ich wieś mknęły policyjne radiowozy. Jechały na koniec wioski, pod sam las. Okazało się, że dwaj obywatele Rosji, którzy wynajmowali dom od jednego z miejscowych gospodarzy i opiekowali się jego dobytkiem, zajmowali się uprawą konopi indyjskich. Na trop plantacji trafili policjanci z Chmielnika.
Siergiej i Żenia hodowali konopie w niezamieszkanym, starym domku sąsiadki. Sołtys wyjaśnił, że właściciel domu, w którym mieszkali cudzoziemcy płacił podatki, ale nie przebywał na stałe we wsi. Dom wynajął pięć lat temu. Gospodarstwo świeciło wczoraj pustkami. Nie było i lokatorów, i dobytku.
- Policja chciała mi powierzyć konia w opiekę, ale po co mi kłopot. Jeszcze jakaś mafia ostrzela mi stajnię - nie krył obaw sołtys.
Wczoraj policja przesłuchiwała podejrzanych i świadków. Biuro prasowe świętokrzyskiego komendanta policji na polecenie Prokuratury Okręgowej odmówiło udzielenia informacji na temat plantacji.
Ze znalezionych konopi można otrzymać niemal tonę marihuany.

Drugi sukces

W ciągu ostatniego tygodnia kieleccy policjanci z wydziału ds. zwalczania przestępczości narkotykowej zlikwidowali szajkę dilerów narkotyków. Wszyscy zatrzymani są nastolatkami. Tylko dwaj z nich są pełnoletni, a najmłodszy z zatrzymanych dilerów niedawno ukończył 13 lat. - Dilerzy pochodzą z Kielc, podkieleckich Rudek i jeszcze jednej wsi leżącej w Górach Świętokrzyskich. Jej nazwy nie ujawnimy, bo liczymy na dalsze zatrzymania - wyjaśnia nadkom. Tadeusz Winiarski, komendant miejski policji w Kielcach.
W policyjnym śledztwie ustalono, że nastolatki hodowały i rozprowadzały konopie indyjskie, a także grzybki halucynogenne. Ich klientami była młodzież szkolna, głównie z gimnazjów. Zakupy rzadziej robili dorośli, ale z ustaleń policji wynika, że i ci byli klientami szajki.
- Młodzież była bardzo pomysłowa. Jeden hodował konopie na poletku za stodołą. Drugi w domu wmawiał matce, że marihuana rosnąca w donicy na oknie, to eksperyment biologiczny zadany przez nauczycielkę. Kobieta nawet pomagała synowi pielęgnować roślinkę - opowiada oficer z wydziału ds. zwalczania przestępczości narkotykowej, który prowadził śledztwo. Policja ustaliła, że dilerzy działali od ponad roku. Część narkotyków przeznaczali na własne potrzeby. Sprzedawali nadwyżki.
- Za działkę marihuany brali 30 zł, a za jednego grzybka od 25 do 30 gr - zdradza oficer prowadzący śledztwo. Grzybki halucynogenne zbierał tylko jeden z podejrzanych na leśnych polankach oddalonych od Rudek około 15 km. - Zarekwirowaliśmy kilkadziesiąt grzybków i kilkanaście działek ususzonych już konopi. Odkryliśmy też blisko kilogram nasion konopi indyjskich, które podejrzani chcieli zasiać na wiosnę - opowiada komendant Winiarski.
Szefem całej szajki był pełnoletni mieszkaniec Kielc. On i jego wspólnik staną przed sądem za łamanie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Grozi im do 5 lat pozbawienia wolności. Nieletnimi dilerami zajmie się sąd rodzinny.
- Jeszcze raz potwierdziło się, że problem narkotykowy w Kielcach jest ogromny. Praktyka pokazuje, że boryka się z nim każda szkoła w powiecie. Jeśli ktoś uważa inaczej, to po prostu nie chce zauważyć problemu - mówi komendant Winiarski.

Gdzie pomagają uzależnionym

Placówki ambulatoryjne

Poradnia Medycyny Szkolnej Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego, 25-310 Kielce, ul. Kościuszki 3, tel. (041) 361-57-66, czynna: pon., czw. 7-18, wt. 7-16, śr. 7-16.30, pt. 7-15.

Punkt Konsultacyjny ds. Uzależnień przy Caritas Diecezji Kieleckiej, 25-010 Kielce, pl. Panny Marii 1, tel. (041) 344-39-86, czynny: pon.-pt. 15-18.

Punkt Konsultacyjny dla Osób Zagrożonych Uzależnieniem, Uzależnionych oraz Członków ich Rodzin, 27-200 Starachowice, ul. Konstytucji 3 Maja 15, tel. (041) 274-80-56, czynny: pon. 16-18, wt.-pt. 15-17.

Placówki prowadzące badania na obecność wirusa HIV
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, 25-956 Kielce, ul. Jagiellońska 68, tel. (041) 345-23-68, 345-67-81, 366-48-76, czynna: pon.-pt. 7-15.



Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Wczoraj wróciłem z miasta rozpusty i niekończącej się rozkoszy. Opowieści o tym mieście wysłuchiwałem od kilku lat i w końcu postanowiłem sam się przekonać co jest grane :).Opowiem o jednym z dni który spędziłem razem z paczką znajomych w Amsterdamie.

  • DOC
  • Etanol (alkohol)
  • Tripraport

Zimowy dzień, który dość szybko zamienił się w wieczór, a potem noc i w końcu ranek. Początek w lesie, później w mieszkaniu kumpla, parku i ostatecznie w knajpie. Kondycja i ogólny nastrój - tego konkretnego dnia w miarę nieźle, choć w szerszej perspektywie bez szału. W podróży towarzyszyli mi: P i S, z którymi tripowałem już kilka razy, oraz H i J, z którymi odbyłem jednego delikatnego tripa dwa miesiące wcześniej.

Wstęp: Trip był testem nowej substancji, dlatego też zaczynałem ostrożnie. W czasie zbierania informacji o DOCu, natknąłem się na informację, że 3mg to zalecana dawka. Wywnioskowałem, że 2mg też powinno dać jakieś efekty, zapewniając jednocześnie komfort, który dobrze mieć kiedy bierze się coś po raz pierwszy. Zwłaszcza zimą w lesie. Z nielicznych opisów wynikało, że DOC jest dosyć podobny do LSD. Moje oczekiwania były zatem wysokie. Opis jak zwykle po długim czasie (3 lata).

  • Katastrofa
  • Marihuana
  • Marihuana

Posiadówka u mnie w domu z kilkoma kumplami, chillera i kulturka.

Hejka.

Piszę swój pierwszy raport w życiu, chociaż miałam sporo doświadczeń z MJ. Zdedcydowałam, że napiszę, ponieważ spotkała mnie sytuacja, która weszła mi na psyche. Możecie to potraktować edukacyjnie, jako ostrzeżenie albo jako wpis z osobistego pamiętnika. Raport piszę mniej więcej 3 tygodnie po tej akcji, bo długo się wahałam, ale uznałam, że muszę to z siebie wyrzucić, a może komuś się przyda.

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.