Część pierwsza
"Jaranie nie ćpanie Lepsze to niż wódki chlanie" – internetowy baner z taką właśnie treścią zamieścił na swoim profilu facebookowym uczeń gimnazjum w Czarnem. Dalej poszło już z górki.
Jaranie nie ćpanie Lepsze to niż wódki chlanie – internetowy baner z taką właśnie treścią zamieścił na swoim profilu facebookowym uczeń gimnazjum w Czarnem. Na tę stronę natknął się Piotr Zabrocki, burmistrz Czarnego, który postanowił zareagować tym bardziej, że jak mówi, temat rozprowadzania marihuany w szkole pojawił się podczas ostatnich zebrań z udziałem nauczycieli, rodziców, policjantów...
- Przypadkowo, śledząc internet trafiłem na treść, która mnie mocno zaniepokoiła – mówi Piotr Zabrocki. - Jeden z uczniów zamieścił na swoim profilu baner z hasłem o treści, której gimnazjalista nie powinien w żaden sposób rozpowszechniać. Na pewno dyrekcja szkoły coś musi zrobić z tym tematem. Nauczyciele muszą uczulić uczniów, że nawet polubianie tego typu treści jest niewłaściwe.
W poniedziałek burmistrz poinformował o swoim internetowym odkryciu Barbarę Dąbrowę-Jaworską, dyrektorkę Zespołu Szkół w Czarnem.
- Nie możemy pozwolić na takie zachowania – powiedziała nam dyrektor szkoły. - Dlatego też poinformuję o tym wpisie policję. Z uczniem, który to zamieścił mamy problem nie po raz pierwszy.
Piotr Zabrocki zapowiada, że we wszystkich szkołach na terenie gminy Czarne, gdzie organem prowadzącym jest samorząd miejski prawdopodobnie zostaną zainstalowane domofony, podobne do tych, które są w żłobku.
Od parku w stolicy, przez jazdę pociągiem aż do cieplutkiego domu, także ciekawie
Część pierwsza
Podekscytowany dorwaniem kwasa słabo się przygotowałem, miałem tylko sok i pierdoły nieprzydatne w przeżywaniu tego doświadczenia. Otoczenie wspaniałe, cudowny las.
A więc zacznijmy od tego, że polowałem na kwasa od ponad roku i w końcu go dostałem w swoje łapska. Niestety nie oryginalny kwas, tylko LSD-P1, ale i tak byłem zadowolony. Kilka dni później udałem się do dużego, bukowego lasu. Było lato, 30 stopni w cieniu. Do plecaka zapakowałem 2 litry soku, chyba jabłkowo wiśniowego, jakieś żarcie i zeszyt do rysowania. Z domu wyruszyłem o godzinie dziesiątej, a las był zaraz obok, toteż po chwili marszu byłem już w ustronnym miejscu. Zarzuciłem kartonik na język i czekałem. Po ok.
Pozytywne nastawienie, lekki niepokój ale i ciekawość. Miejscem przeżycia był nieduży pokój w bezpiecznym miejscu. Obecność przyjaciela/opiekuna.
Wszystko to co zawiera poniższy TR zdarzyło się w ciągu 2,5 godziny.
Muzyka towarzysząca przeżyciu: A tribute to Amethystium: https://youtu.be/U9jAIXJW_IA
Zbieżność osób i nazwisk przypadkowa.
Jak najbardziej poprawny
Decyzja o wzięciu "słynnego" LSD nie była łatwa, lecz mój poziom autoświadomości nie dawał mi większego wyboru. Moje życie staneło w martwym punkcie, a dzięki marihuanie wreszcie przejżałem na oczy. Ale to temat na inną historię. Postanowiłem przekroczyć kolejną granice wiedzy poprzez zażycie sławnego LSD, które rzekomo pozwala geniuszom rozwinąć skrzydła a upadłym aniołom funduje mentalne piekło na ziemi. Cel był jasny, albo stane się nowym lepszym człowiekiem, albo utone gdzieś w odmętach szaleństwa. Jak widać moje oczekiwania względem tej substancji były bardzo wygurowane.
Komentarze