Start godzina ok. 20:00
"Jaranie nie ćpanie Lepsze to niż wódki chlanie" – internetowy baner z taką właśnie treścią zamieścił na swoim profilu facebookowym uczeń gimnazjum w Czarnem. Dalej poszło już z górki.
Jaranie nie ćpanie Lepsze to niż wódki chlanie – internetowy baner z taką właśnie treścią zamieścił na swoim profilu facebookowym uczeń gimnazjum w Czarnem. Na tę stronę natknął się Piotr Zabrocki, burmistrz Czarnego, który postanowił zareagować tym bardziej, że jak mówi, temat rozprowadzania marihuany w szkole pojawił się podczas ostatnich zebrań z udziałem nauczycieli, rodziców, policjantów...
- Przypadkowo, śledząc internet trafiłem na treść, która mnie mocno zaniepokoiła – mówi Piotr Zabrocki. - Jeden z uczniów zamieścił na swoim profilu baner z hasłem o treści, której gimnazjalista nie powinien w żaden sposób rozpowszechniać. Na pewno dyrekcja szkoły coś musi zrobić z tym tematem. Nauczyciele muszą uczulić uczniów, że nawet polubianie tego typu treści jest niewłaściwe.
W poniedziałek burmistrz poinformował o swoim internetowym odkryciu Barbarę Dąbrowę-Jaworską, dyrektorkę Zespołu Szkół w Czarnem.
- Nie możemy pozwolić na takie zachowania – powiedziała nam dyrektor szkoły. - Dlatego też poinformuję o tym wpisie policję. Z uczniem, który to zamieścił mamy problem nie po raz pierwszy.
Piotr Zabrocki zapowiada, że we wszystkich szkołach na terenie gminy Czarne, gdzie organem prowadzącym jest samorząd miejski prawdopodobnie zostaną zainstalowane domofony, podobne do tych, które są w żłobku.
Techno domówka na 150 osób Planowo miałem bawić się z MDMA jednak na wszelki wypadek gdyby działanie się skończyło a impreza trwała w najlepsze wziąłem ze sobą 180mg kokainy. Nastawienie pozytywne, cieszyłem się na potężną imprezę w nowym gronie i przy dobrej muzyce.
Start godzina ok. 20:00
Noc, pierwszy tydzień kwietnia, ciepło i bez deszczu. Dom, pobliski las, naturalne otoczenie .
Napisanie tego tekstu wpadło mi do głowy wczoraj paląc dzojnta ,pomyślałem ,że skoro mam wolny weekend i nic nie mam do roboty to posiedze przy piwku i blancie i zrobie to co zawsze chciałem - napisze trip raport;P Mam nadzieje ,że uda mi się opisać wszystko dość klarownie .Postran sie nie rozpisać za bardzo i opisze tylko te efekty ,które dają najlepszy opis tego co czułem .Nie uznaje tego za bad trip ,bardziej ciekawa nauka która pomogła mi inaczej spojrzeć na otaczający mnie świat, ludzi i mnie samego. Miłego czytania .
17.02.2007
Tym razem naprawdę doświadczyłem najpotężniejszego tripa w życiu, a jeśli miałbym go do czegoś porównać to raczej do historii w rodzaju śmierci klinicznej z wątkami pobocznymi, niż do działania jakiejkolwiek substancji... przy czym nie mam na myśli jakiegoś psychodelicznego harmidru nie do ogarnięcia i spamiętania. Po prostu nieprawdopodobnie potężna, logiczna, emocjonalna, euforyczna i przerażająca podróż do- i z- pewnego miejsca z którego nie chciałem wracać.
set: stres, że działanie potrwa dłużej niż bym chciała, strach przed powrotem do domu "po", zaciekawienie, lekkie/średnie upojenie alkoholowe, jednoczesne zirytowanie i podekscytowanie settings: park w pobliżu domu, znajomy którego bardzo lubię, bardzo ciepła, letnia noc
Moja pierwsza tryptamina miała być zarzucana tydzień przed opisywaną podróżą, aczkolwiek wiele niefortunnych zdarzeń wpłynęło na to, iż trip przesunął się oraz zmienił zupełnie koncepcję - z większego grona i opuszczonego domku rano na park w czasie gorącej, sierpniowej nocy, w towarzystwie tylko jednego znajomego, którego bardzo lubię (na potrzeby raportu - C). Usłyszawszy, że tryptaminy są o wiele przyjemniejsze od "kwasu", ucieszyłam się, bo podróż po nbomach mogę uznać bardziej za zmaganie z własnym "ja" niż trip, z którego można wyciągnać jakieś wnioski.
Komentarze