Gaviria: to nie są przemytnicy narkotyków, tylko potencjalna, zorganizowana armia

Były prezydent Kolumbii César Gaviria o traktacie pokojowym i polityce antynarkotykowej w Kolumbii. W rozmowie z World Policy Journal mówi, z czym wiąże się ta umowa i jak ograniczyć przemoc, jednocześnie prowadząc wojnę przeciwko narkotykom.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Krytyka Polityczna
Anamika Patel

Odsłony

128

Były prezydent Kolumbii César Gaviria o traktacie pokojowym i polityce antynarkotykowej w Kolumbii.

César Gaviria był prezydentem Kolumbii w latach 1990–1994, gdy trwała wojna domowa pomiędzy siłami rządowymi a Rewolucyjnymi Siłami Zbrojnymi Kolumbii (FARC). W trakcie swojej prezydentury podjął też walkę z kartelem Medellin Pablo Escobara. Niedawno rząd Kolumbii podpisał z FARC przełomowe porozumienie pokojowe, kładąc kres 53-letniej wojnie.

W rozmowie z World Policy Journal Gaviria mówi, z czym wiąże się ta umowa i jak ograniczyć przemoc, jednocześnie prowadząc wojnę przeciwko narkotykom.

Anamika Patel: Niektórzy twierdzą, że porozumienie pokojowe z FARC jest zbyt łagodne dla byłych bojówek – na przykład oferuje skrócenie wyroków bądź amnestię w zamian za zeznania. Czy uważa pan, że ta umowa gwarantuje obywatelom Kolumbii sprawiedliwość?

César Gaviria: To porozumienie jest zgodne ze statutem rzymskim, który postanowił, że ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości to zbrodnie międzynarodowe. Tak więc pewne zbrodnicze działania FARC zostaną ukarane, a zatem nie może być mowy o nadmiernej łagodności. Oczywiście lepiej by było, gdyby zajął się tym kolumbijski wymiar sprawiedliwości, ale FARC działały od 1962 r., a wojna domowa toczyła się od blisko sześćdziesięciu lat. I mogła trwać kolejne dwadzieścia, trzydzieści – ale Kolumbijczycy woleli znaleźć równowagę pomiędzy ukaraniem zbrodni a poszanowaniem statutu rzymskiego. Nie jest jednak jasne, w jaki sposób wymierzone zostaną kary – niekoniecznie będzie to oznaczało, że ktoś trafi do więzienia.

Czy sądzi pan, że Międzynarodowy Trybunał Karny będzie w tym uczestniczył? A jeśli tak, to co to będzie oznaczać dla procesu pokojowego?

Nie wiadomo. Porozumienie pokojowe popierają w pełni kraje europejskie i Rada Bezpieczeństwa ONZ. Sądzę, że uznały, iż nasz traktat jest zgodny ze statutem rzymskim. Nie można działać wbrew niemu, a jednocześnie cieszyć się pełnym poparciem wspólnoty międzynarodowej.

To rząd Kolumbii zaczął proces pokojowy, a nie instytucja międzynarodowa. Jakie są zalety i wady takiego rozwiązania?

Organizacje międzynarodowe mogą odegrać pewną rolę w społeczeństwach borykających się ze skutkami konfliktów, doprowadzając na przykład do rozbrojenia, ale to rząd danego kraju musi przeprowadzić proces pokojowy. Organizacje międzynarodowe mogą mediować i pomagać, ale nie zastąpią rządu. W tym przypadku do porozumienia musiało dojść pomiędzy komisją rządową a bojówkami. Wspólnota międzynarodowa wsparła ten proces na różne sposoby, pomogła też Rada Bezpieczeństwa ONZ.

Czy porozumienie pokojowe z FARC może sprawić, że do Kolumbii wejdą teraz inne bojówki?

Oczywiście istnieje takie ryzyko. Jednak nowe grupy nie będą tym samym co FARC. Większość bojówek to po prostu samoorganizujące się grupy ludzi, brakuje im dyscypliny, nie mają tradycji. FARC były dobrze zorganizowane, miały mnóstwo władzy i naprawdę zdestabilizowały Kolumbię. To nie są zwykli przemytnicy narkotyków, działają na dużą skalę i są silni; zmobilizowali wystarczająco dużo ludzi, aby stworzyć armię. Nie można ich porównywać do grup przemytniczych.

Za swojej prezydentury zlikwidował pan kartele z Medellin i z Cali. W jaki sposób rząd może rozbijać takie grupy, nie ryzykując eskalacji przemocy wymierzonej w ludność cywilną?

Wobec grup przemytniczych działa się inaczej niż wobec bojówek. Przemytnicy uznają wymiar sprawiedliwości i jego procedury, a to oznacza, że zgodzą się na pewne warunki, takie jak konieczność pójścia do więzienia. W przypadku bojówek ten proces wygląda zupełnie inaczej – trzeba mieć na uwadze konwencję genewską i prawa człowieka. Wspólnota międzynarodowa oba te procesy widzi na różne sposoby. Prawo humanitarne dopuszcza ideę politycznej przemocy w obrębie kraju, co jest zupełnie innym zagadnieniem niż przemyt narkotyków. Możemy mieć jednak do czynienia z podwójnym problemem: ludźmi, którzy należą do organizacji dopuszczającej przemoc, a jednocześnie, aby móc prowadzić walkę, utrzymują się z przemytu narkotyków. Ale to nie to samo. Przemytnik narkotyków nie jest partyzantem.

Jakiego strategie według pana najskuteczniej ograniczają obecność narkotyków i przemoc związaną z wojną przeciwko nim?

Kolumbia znacząco ograniczyła przemoc związaną z narkotykami na swoim terytorium. Myślę, że dalsza poprawa sytuacji nastąpi wraz z demobilizacją FARC i być może demobilizacją innych bojówek. Zwłaszcza obszary wiejskie będą spokojniejsze. To nie oznacza jednak, że rozwiązana zostanie kwestia przemytu narkotyków. Problem polega na tym, że kolumbijski rząd nie jest w stanie powstrzymać przemytu na własną rękę – w samych Stanach Zjednoczonych popyt na narkotyki jest wystarczający, żeby utrzymać interes narkotykowy przy życiu.

Czy sądzi pan, że proces pokojowy z FARC zmobilizuje inne kolumbijskie bojówki do działania?

Poza FARC w Kolumbii działa tylko jedna taka grupa i jest ona mniejsza. Jest szansa na to, że ona także przyłączy się do porozumienia pokojowego, ale nadal nie jest to pewne. Obecnie obowiązuje zawieszenie broni i rząd jest pewien, że uda się to porozumienie przeforsować.

FARC ostatnio objawiły się jako nowa parta polityczna. Czy uważa pan, że zagrzeją miejsce na kolumbijskiej scenie politycznej? Jakim problemom będą musieli stawić czoła?

W przeszłości mieliśmy doświadczenia z bojówkami, które zostały włączone do systemu politycznego. Jednym z przykładów pomyślnej integracji jest M19, które miało wielkie poparcie wśród Kolumbijczyków. Nie wiemy, jak potoczą się losy FARC, ale na pewno będą miały poparcie – zwłaszcza w rejonach, w których przewodziły ludziom przez wiele dziesięcioleci.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Amfetamina
  • DXM
  • Ketony
  • Kodeina
  • Lorazepam
  • Oksykodon
  • Uzależnienie

Jestem w abstynencji od narkotyków, odstawiłem psychotropy i jestem szczęśliwszy. Trzeźwość nie jest taka szara, jak może się wydawać osobie, która jest na ciągu ponad rocznym, jak to było ostatnio u mnie. Oczywiście jest od groma objawów abstynencyjnych jak bezsenność, nudności, bóle głowy, zawroty głowy, szumienie w głowie, drżenia, ale to też przez to, że nie przyjmuję leków psychotropowych, które łagodziły bardzo te wszystkie negatywne czynniki odstawienne. Postanowiłem po prostu, że nie będę brał niczego psychoaktywnego, nieważne czy to lek na chorobę, czy to narkotyk.

  • 4-ACO-DMT
  • DOC
  • Przeżycie mistyczne

Ciepły letni wieczór, zacisze domowe, nastawienie pozytywne, pierwszy raz z DOC

Wstęp:  Pewnego, kwaśnego dnia, wszedłem w posiadanie 1 blotera, na którym było 4mg słynnego DOCtora. Niestety z powodu braku czasu przeleżał na dnie szafy jakieś 3 miesiące. W końcu nadszedł na niego czas. O godzinie 21 30 znalazł się wraz z niewielką ilością soku w moim pustym żołądku.

  • Ketamina


Właściwie nie wiem od czego zacząć. Ketamina to strasznie chaotyczny

narkotyk. Doświadczenie jest bardzo intensywne, ale ciężko cokolwiek o nim

powiedzieć ;). To jest coś odwrotnego do kwasa, po którym dostrzegamy

idealną harmonię i ciągłość tętniącego życiem świata który nas otacza,

miłość, pokój... K to wręcz śmierć, fragmentacja otaczającej nas

rzeczywistości, zamknięcie się w swoim świecie. K to ciągłe dygresje i

przeskakiwanie z tematu na temat. Teraz nie dziwię się treści raportu

  • Gałka muszkatołowa
  • Pozytywne przeżycie

Piątek. 15-02-2013 Godzina 15.00. Dzwoni ziomek z którym umówiliśmy się na palenie słodkiej baczki. Cały uśmiechnięty mimo złej pogody wyszedłem na spotkanie. Chociaż na zewnątrz było bardzo wilgotno i deszczowo w naszych okolicach okazało się być bardzo SUCHO. Zupełnie tak jak by dzień wcześniej cały świat wypalił stuff od wszystkich pobliskich zielarzy . Zdemotywowani tym faktem poszliśmy w strone sklepu celem wypicia napoju gazowanego, z dodatkiem chmielu oraz 6% zawartością etanolu. Po krótkiej przechadzce pomiędzy żelbetonowymi blokami, które rażą swoimi pstrokatymi kolorami wpadłem na pomysł odwiedzenia słodkiej krainy. Udaliśmy się więc do sklepu samoobsługowego, w którym zakupiłem dwa opakowania Indonezyjskiej gałki KAMISIA, oraz bardzo pyszny jogurcik o smaku wielu owoców leśnych. Kilka chwil później siedziałem w swoim cieplutkim pokoju mieszając drinka na wieczór, w proporcjach jedna paczka uśmiechu do połowy szklanki jogurtu. Zjedzenie tego zajęło mi mniej więcej 20 minut, ponieważ ten smak skutecznie mnie odrzuca od tego specyfiku, ale nie dałem się, zjadłem całą paczkę. Została mi jeszcze jedna, którą zalałem wrzątkiem a do kubka wpakowałem dwie saszetki czarnej herbaty. Tym razem wypiłem sam wywar, plus mniej więcej dwa łyki pestkowej mielonki. Smak herbaty dość dobrze zamaskował smutną i gorzką stronę gałki.

Godzina 21:00

Mija druga godzina odkąd wypiłem wywar. Czułem się dużo lepiej niż wcześniej, stawało mi się coraz cieplej na ciele jak i na duszy. Humor znacznie mi się poprawił. Przez cały czas rozmawiam z moim bratem na skype. On też zaczyna zauważać zmiany w moim sposobie mówienia oraz zachowaniu.

Godzina 22:20