Drastyczne ostrzeżenia na paczkach papierosów

Za każdym razem, kiedy australijscy palacze sięgną po papierosa, będą oglądać zdjęcia zaatakowanych rakiem płuc albo kończyn, dotkniętych chorobą naczyń.

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

5689

Wzorując się na Kanadzie, gdzie takie zdjęcia straszą palaczy już od 2000 roku, rząd Australii nakazał producentom papierosów umieszczanie ostrzeżeń na 30% powierzchni z przodu paczki i aż 90% z tyłu. Na dostosowanie się do nowych przepisów koncerny tytoniowe dostały czas do czerwca 2005 r.

Australijski minister zdrowia Tony Abbott ma nadzieję, że drastyczne zdjęcia skłonią palaczy do zerwania z nałogiem. Na paczkach znajdą się także ostrzeżenia tekstowe, np. palenie podwaja ryzyko udaru lub palenie powoduje choroby krążenia.

Nowe zarządzenia są krytykowane przez producentów papierosów. Pracujący w przemyśle tytoniowym Peter Richards uważa, że zdjęcia - medyczna pornografia, jak je określił - nie zmniejszyły odsetku kanadyjskich palaczy.

Ten projekt to desperacka próba uczynienia zadość postulatom przeciwników palenia. Zamiast niej powinna odbyć się rozsądna debata na temat ryzyka związanego z paleniem tytoniu - podkreślił Richards.

Na skutek kanadyjskiej akcji z nałogiem zerwało raptem 3% palaczy.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

solipsysta (niezweryfikowany)

nawet, jesli zerwalby 1 procent, to bylo warto wprowadzic takie nakazy!
Armageddon (niezweryfikowany)

Pale niestety juz dlugo i takie obrazki bardziej by mnie rozsmieszyly niz zniechecily.
pit har (niezweryfikowany)

Pale niestety juz dlugo i takie obrazki bardziej by mnie rozsmieszyly niz zniechecily.
Etaan (niezweryfikowany)

Pale niestety juz dlugo i takie obrazki bardziej by mnie rozsmieszyly niz zniechecily.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Otoczenie starych, dobrych znajomych; domek na Kaszubach.

Psychodeliki wkradły się do mojego życia zupełnie niespodziewanie. Pamiętam siebie sprzed trzech lat i muszę przyznać, że kiedyś nie do uwierzenia było dla mnie zażywanie tak mocnych substancji. Los miał najwidoczniej w stosunku do mnie nieco inne plany. Stało się, ciekawość i fascynacja ostatecznie wygrała z silną wolą. Dnia 18 października postanowiłem zjeść te owiane mistyczną tajemnicą, niepozorne grzybki. Duża ilość jak na pierwszy raz wynika z tego, iż dzień wcześniej zarzuciliśmy z kolegą po półtora blottera miksu 25B/25C-NBOMe.

  • Bad trip
  • Marihuana
  • Powój hawajski

mieszkanie, paru znajomych

 Trip report przeniesiony z forum hyperreal.info. 

 

To miał być zwykły wieczór w towarzystwie czysto męskim, bez przeżyć płciowo istotnych. Piwo i kwiatostany konopii w szerszym gronie. Ta zwykłość bolala Franiela najbardziej. Głód solidnego odurzenia odzywał się w nim coraz donośniej. W końcu skrystalizował się w zamiarze konsumpcji paru nasionek rośliny z odległych wysp. Spożyte przed przybyciem przyjaciół na długo pozostawiły gorzki smak w jego ustach i  jak się później okazało, nie tylko w ustach. 

  • Amfetamina
  • Dekstrometorfan
  • Miks

polana obok którejś z wiosek, 4-6 osób zależnie od momentu, atmosfera dobra, tj. wszyscy nafurani, nikt przesadnie napity

Jako że miało to miejsce w tamtym roku i nie jestem w stanie opisać wydarzeń chronologicznie, skupię się na samym doświadczeniu, gdyż było unikalne, i pomimo dwóch prób odtworzenia wygląda na to, że raczej nie daje się powtórzyć eksperymentalnie. Było to w listopadzie 2012, miałem jechać w pewne miejsce, w które ostatecznie nie pojechałem, sfrustrowany i z nadmiarem gotówki w portfelu zaproponowałem kumplowi wspólne ćpanie. Nie miałem ochoty na alko (jak zawsze), ani palenie(jak nigdy), po chwili negocjacji postanowiliśmy udać się do apteki celem zakupu Acodinu. Był tylko jeden.

  • Hydroksyzyna
  • Tripraport

Zażyte w strachu przed kolejnym głodem, w domu z rodzicami.

Okej, let's start.

 

Z powodu zespołu stresu pourazowego (PTSD), EDNOS i ataków paniki ostatnio bardzo często zażywam różne substancje (wypisane w moim doświadczeniu). Czy mogę to nazwać uzależnieniem? Tak, ponieważ są kryteria, które trzeba spelnić, by nazwać swój problem uzależnieniem - ja je spełniam. I zawsze mi potwornie głupio, gdy nazywam mój problem uzależnieniem, no bo cóż - oprócz hydro, leków uspokajających bez recepty, otumaniających przeciwalergików i legalnych ziół nic innego nie brałam.