Dopalacze wróciły na Mostową? Mieszkańcy ściągnęli policję

Dopalacze wróciły na Mostową? Taką informację policja i inspekcja sanitarna otrzymała od mieszkańców, którzy znajdowali w bramach i na klatkach schodowych charakterystyczne opakowania.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

poznan.naszemiasto.pl
Marta Żbikowska

Odsłony

554

Dopalacze wróciły na Mostową? Taką informację policja i inspekcja sanitarna otrzymała od mieszkańców, którzy znajdowali w bramach i na klatkach schodowych charakterystyczne opakowania. Niepokoiło ich również dziwne towarzystwo, które zaczęło kręcić się w okolicy ich domów.

W piątek, podczas wspólnej akcji policji i inspekcji sanitarnej, zabezpieczono 196 sztuk substancji o zupełnie nowych nazwach. W punkcie przy ul. Mostowej, który funkcjonował jako sklep modelarski, znaleziono opakowania z imitacją sztucznej śnieżynki ziarnistej oraz sztucznego mchu "Gajnik lśniący". Podejrzane substancje trafiły do laboratorium.

Piątkowa kontrola wykazała, że sklep przy Mostowej prowadził ten sam podmiot, który otwierał sklepy z dopalaczami przy ul. Niegolewskich i Strzeleckiej.

- Była to dziewiąta kontrola tej samej firmy w trzeciej lokalizacji - zdradza Cyryla Staszewska, rzecznik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. - Znaleźliśmy prawie dwieście opakowań, w których prawdopodobnie znajdowały się dopalacze. Podobną kontrolę przeprowadziliśmy dwa dni wcześniej, ale wtedy w sklepie nic nie znaleziono.

Punkt sprzedaży przy ul. Mostowej funkcjonował podobnie, jak poprzednie "sklepy modelarskie". Do środka prowadziło kilka par drzwi. Pierwsze otwierane były na dzwonek. Po przekroczeniu kolejnych znajdowała się gablota z materiałami modelarskimi. Dopiero drzwi za nią prowadziły do czterech pomieszczeń, z których w jednym sprzedawano podejrzane substancje.

Oceń treść:

Average: 8 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Tripraport

Ciepły czerwcowy dzień, grupka znajomych, obce miasteczko

Na wstępie powiem, że nie był to mój pierwszy raz. Paliłam THC niejednokrotnie, często po przyjęciu z moim organizmem nie dzieje się absolutnie nic, czasem mam głupawkę lub substancja delikatnie mnie zmula. Nic specjalnego. To jednak był na tyle interesujący trip, iż postanowiłam go spisać. Czas określony jest bardzo ogólnie.

* * *

Był to słoneczny dzień czerwca. Półmetek wakacji - okresu imprez i wypadów ze znajomymi. Wraz z dobrymi kolegami wybrałam się pociągiem na darmowy koncert do miejscowości niedaleko miasta, w którym mieszkam.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

17:00 różowe listeczki LSD

1. Tusz i eyeliner - wodoodporny!

2. I lecimy po kanałach. Z Tymi kilogramami szczęścia zza uszu. Śladem Ikara

3. Nie będziemy więcej chodzić do sklepu po lsd. NEVER! Ani do apteki. We will promice. 

4.Więc daj Skarbie. Co zostanie.

5. Pójdziemy do piekła.

Ludzie są kosmitami, ale są raczej mili. Dlaczego ona nie ma włosów? Ma raka? Nie stałaby na drabinie. Może jest lesbijką? Czemu ten ochroniarz tak dziwnie na nas obcina? Pewnie to jej chłopak.

Ten sklep jest taki miły i pluszowy. Wyjdźmy stąd. Ej, ale my trochę też jesteśmy - tylko w środku.

  • MDMA (Ecstasy)
  • Tripraport

Za pierwszym razem dobre zaś pewna rzecz wprowadziła mnie w gorszą relacje Za drugim razem ataki paniki przez 20 minut wprowadziły mnie w bardzo zły stan Za trzecim najlepsze jakie mogłem mieć, jestem zadowolony z takiego chociaż efektu jaki był

Witam 

Od razu przed rozpoczęciem czytania powiem, iż ecstasy które brałem za drugim i trzecim razem były od najlepszego możliwego źródła polecanego przez każdą osobę której się spytałem o ten towar. Zaś za pierwszym od znajomego, który sam również brał tą samą pigułę pierwszy raz w życiu 3 miesiące przede mną.

Jeżeli nie da rady nic ustalić, dlaczego taka sytuacja wystąpiła. To mam nadzieje, że chociaż dostanę jakąś poradę a propos przyjmowania właśnie tych związków organicznych, które są podane w wątku.

  • Muchomor czerwony

17.02.2007

Tym razem naprawdę doświadczyłem najpotężniejszego tripa w życiu, a jeśli miałbym go do czegoś porównać to raczej do historii w rodzaju śmierci klinicznej z wątkami pobocznymi, niż do działania jakiejkolwiek substancji... przy czym nie mam na myśli jakiegoś psychodelicznego harmidru nie do ogarnięcia i spamiętania. Po prostu nieprawdopodobnie potężna, logiczna, emocjonalna, euforyczna i przerażająca podróż do- i z- pewnego miejsca z którego nie chciałem wracać.

randomness