Dlaczego ludzie zaczynają palić papierosy?
Dobre pytanie. Na przykład dzieci i młodzież naśladują dorosłych. Poza tym w dymie tytoniowym jest bardzo atrakcyjna substancja - nikotyna. Ma wpływ na funkcjonowanie mózgu i człowiek, niestety, uzależnia się od niej. Przy pewnych cechach osobowych - być może uwarunkowanych genetycznie - można się uzależnić bardzo szybko, na przykład w kilka tygodni. Na komórkach pojawiają się liczne receptory nikotynowe, wychwytujące tę substancję, i stajemy się niewolnikami nałogu. Palimy nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że musimy.
Jest jeszcze jeden element. W Polsce 30% dzieci rodzi się po 9-miesięcznym okresie wymuszonego, biernego palenia. Palą razem z matkami. Nikotyna sprawia, że te dzieci mogą być bardziej skłonne do samodzielnego palenia.
Palą także ludzie wykształceni i z pozoru świadomi zagrożeń...
Dzieje się tak dlatego, że nikotyna to narkotyk. Jeśli ktoś dostatecznie długo eksperymentuje z papierosem, zostaje narkomanem nikotynowym. Szczególnie niebezpieczne jest palenie dla młodych dziewcząt - zwykle wkrótce zostają matkami, a większość z nich nie jest w stanie przestać palić w okresie ciąży. Dla dziecka nie jest szczególnie niebezpieczna sama nikotyna, ale w dymie tytoniowym znajduje się około 4000 szkodliwych substancji, w tym co najmniej 40 rakotwórczych.
Czy można przekonać ludzi, żeby nie palili?
Można. 50 lat temu w USA czy Wielkiej Brytanii palili właściwie wszyscy mężczyźni. Podobnie w Polsce - w połowie lat siedemdziesiątych tylko 10% mężczyzn nie paliło nigdy - pozostali albo byli palaczami, albo rzucili palenie. Teraz te liczby uległy radykalnej zmianie. Na przykład w Australii pali tylko 20% populacji dorosłych. Są duże grupy, w których palących właściwie nie ma - na przykład amerykańscy i fińscy lekarze.
A jakie argumenty trafiają do palaczy?
Nie ma jednego dobrego argumentu. Jest sprawa coraz mniejszej akceptacji palaczy. Także przepisy prawne sprawiają, że palenie staje się uciążliwe. 70% palących Polaków chce zerwać z tym nałogiem. Nikt przecież nie pali po to, żeby zachorować na raka. Potrzebna jest odpowiednia motywacja i zainicjowanie tego procesu - a potem ciężka praca. Palenie zwykle rzuca się wielokrotnie, do momentu gdy na dobre uda się odejść od papierosa. Ten proces wymaga wsparcia medycznego - zwłaszcza w przypadku osób, którym się wiele razy nie udało. Obecnie są już leki, które to ułatwiają. Na przykład bupropion (zyban) - przepisywany przez lekarza i przyjmowany tylko pod jego kontrolą. Działa na centralny układ nerwowy. U części populacji prowadzi do tego, że ludziom po prostu nie chce się palić - mniej więcej co trzeci palacz przyjmujący ten lek przestaje całkowicie czuć głód nikotyny. Jest też guma do żucia, drażetki czy plasterki naklejane na skórę, które dostarczają odzwyczajającemu się czystej nikotyny. Zaspokajają "głód", ale nie zawierają innych, szkodliwych związków. Mechanizm jest podobny jak przy leczeniu pozostałych uzależnień. Można się przyzwyczaić do funkcjonowania bez papierosa, bez zaciągania się, bez całej tej gry oralno-manualnej. Wtedy łatwiej znieść ten okres.
Komentarze