Poziom doświadczenia:LSD, amfetamina, benzydamina, thc, alkohol
Czy jeśli znajdziesz narkotyki – w sklepie lub na ulicy – to musisz to gdzieś zgłaszać?
Znalezienie paczki z białym proszkiem, czy woreczka strunowego z zielonym suszem może u niektórych osób budzić pewną konsternację. Do tego stopnia, że pojawić się może pytanie: czy znalezienie narkotyków trzeba zgłaszać?
Jak czytamy w lokalnym serwisie „Trójmiasto.pl”, w jednym ze sklepów przy ul. Platynowej w Gdańsku pracownicy rozpakowując dostawę bananów natrafili na paczki z białą substancją. Co istotne, sprawa dotyczy kilku pomorskich sklepów, zaś dziennikarze źródłowego portalu ustalili, że może być mowa nawet o kilogramach zabezpieczonych pakunków.
Podkomisarz Karina Kamińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku wskazuje, że
[…] rano policjanci zostali wezwani do kilku sklepów na terenie Gdańska i Starogardu Gdańskiego, w których pracownicy podczas rozładunku bananów znaleźli paczki z białym proszkiem. Na miejscu pracują policjanci, którzy zabezpieczyli miejsce przewozowe i wykonują oględziny znalezionych substancji. Śledczy rozmawiają z pracownikami sklepu i ustalają okoliczności tego zdarzenia
Odpowiednie służby prowadzą stosowne czynności. Na miejscu pojawili się także strażacy zajmujący się skażeniami chemicznymi.
Reakcja pracowników sklepu wydaje się, co oczywiste, jak najbardziej rozsądna. Jeżeli oprócz bananów w dostawie znajdują się także pakunki z białym proszkiem, to łatwo ustalić, że można mieć do czynienia z narkotykami. I to w ilościach nie tyle dilerskich, co wręcz hurtowych.
Warto od razu zauważyć, że osoba znajdująca kilka kilogramów białej substancji, czy też woreczek strunowy ze skromną zawartością, może jedynie zakładać, że ma do czynienia z narkotykami. Wezwani na miejsce – na przykład – funkcjonariusze policji także nie będą w stanie określić, bez przeprowadzenia stosownych badań, że znaleziona substancja jest w istocie czymś, co nie tyle stanowi produkt szkodliwy, ile wprost narkotyk.
Zakładając jednak, że narkotyk jest w istocie narkotykiem, to trzeba odnieść się do tego, czy samo istnienie narkotyku jest działaniem sprzecznym z prawem. Przestępstwami narkotykowymi są na przykład:
każde z nich, co zresztą odnosi się do samego przestępstwa, związane jest z jakimś zachowaniem człowieka. To, że narkotyk sobie jest, nie stanowi problemu. No ale skoro gdzieś się znajduje, to nie pojawił się znikąd, a więc najprawdopodobniej miało miejsce jakieś przestępstwo.
Przestępstwa narkotykowe objęte są społecznym obowiązkiem zawiadomienia o przestępstwie. To znaczy, że zgodnie z k.p.k. każdy ma obowiązek zawiadomienia o przestępstwie, ale uchybienie temu obowiązkowi nie skutkuje sankcją karną. Pójść do więzienia za niezawiadomienie o przestępstwie można jedynie w odniesieniu do katalogu najpoważniejszych czynów, jakimi są niektóre przestępstwa seksualne, zabójstwo, piractwo, szpiegostwo et cetera. Więcej na ten temat w artykule o obowiązku zawiadomienia o przestępstwie.
Warto mieć na uwadze to, że znajdujący się w ogólnodostępnym miejscu potencjalny narkotyk, to także realne zagrożenie. Na przykład dla zwierząt czy dzieci, które nie do końca upilnowane mogą na przykład zatruć się substancją. Między innymi z tego względu w mojej ocenie odpowiednie zabezpieczenie „podejrzanej” rzeczy przez odpowiednie służby jest konieczne. A zatem i zawiadomienie także stanowi obowiązek.
Warto także pamiętać, by nie wchodzić w posiadanie takiego – znalezionego – przedmiotu. Nieważne, czy mowa jest o narkotykach, czy też na przykład broni lub amunicji. Posiadanie wskazanych przedmiotów jest co do zasady przestępstwem i lepiej po prostu zawiadomić o miejscu znalezienia którejś ze wspomnianych rzeczy.
W mojej ocenie, choć nie wynika to aż tak bezpośrednio z przepisów, najlepiej o znalezieniu narkotyków (tj. substancji wyglądającej jak narkotyki) niezwłocznie poinformować odpowiednie organy. Szczególnie, gdy znajdują się one w miejscu, w którym stanowić mogą swego rodzaju zagrożenie.
Czym innym jest oczywiście casus, który opisałem na początku tekstu. Wówczas mówimy o sytuacji, gdy chodzi o problem „większego kalibru”, a także o kontakcie podejrzanej substancji z produktami mającymi trafić do sprzedaży.
Wiek Psychonauty: 23 lata
Przetestowane światy do kropki w kolejności: papierosy alkohol kawa, aco dxm, Ganja, przy własnym jaraniu brak petów i alkoholu, dlatego jestem za legalizacją zieleni!. DOI, Grzyby, Hasz, Salvia Susz, Amanita Muscaria, niewiadoma mi mieszanka ziół, szmata, przejrzały mak opiumowy wywar, bananina średnio przyrządzona trochę przypalona, leki niewiadomego pochodzenia, mózgi, książki, życie, muzyka, mixy, joint nieznanej mieszanki i mocy pierdolniecia.
Oto co mi sie przydazylo po grzybach [osobiscie chcialbym zeby ktos to
przeczytal i ocenil]
osoby : Ja, Gutek, Wisnia, Szegi, chwilowo moja siostra (nie je grzybow ;)
srodek: grzyby, male, suszone
ilosc: ok. 40-50 sztuk
czas: zima, wieczór
Jako, że poniższy tekst jest niejako spowiedzią człowieka, który przeszedł wiele z amfetaminą, pozostawię go w niezmienionej formie, chociażby po to, żeby pokazać, jak zmienia się sposób myślenia/pisania po długotrwałych ciągach z tego typu stymulantami. Jeśli pojawią się takie prośby, mogę spróbować wyedytować ten tekst i zamieścić go obok oryginału.
Pozdrawiam i życzę miłej lektury.
mod.