Siema, to mój pierwszy raport, więc na starcie chciałem powiedzieć że zdarza mi używać lokalnego slangu, jeśli jakikolwiek wyraz bądź fraza nie byłaby zrozumiała, piszcie w komentarzach a wszystko wyjaśnię ;)
Po policjantach i nauczycielach, także szefowa Monaru nie chce ujawnić narkotykowej mapy
Prezeska Monaru, która gościła wczoraj w Legnicy, jest przeciwna publikowaniu tzw. map narkotykowych. - Takie etykiety niczemu dobremu nie służą - powiedziała w gabinecie prezydenta miasta.
Policja i nauczyciele, także urzędnicy z ratusza odpowiedzialni za realizację programów dotyczących poprawy bezpieczeństwa w mieście, doskonale wiedzą, w których szkołach, w jakich bramach i podwórkach można kupić i wymienić narkotyki. Jest to jednak tajemnica. Nasze próby wydobycia tych informacji dla rodziców i stworzenia swoistej mapy narkotykowej spełzły na niczym.
- Jaka mapa? Nie rozumiem sensu. Narkotyki są przecież wszędzie. Najgorzej jak się komuś przyczepi negatywną etykietę. Naznaczylibyśmy w ten sposób szkoły, nauczycieli, którzy tam pracują i uczniów. Zrobilibyśmy im krzywdę. Najtrudniej byłoby później zedrzeć taką etykietę - mówi Jolanta Łazuga-Koczurowska, prezeska Monaru, następczyni Marka Kotańskiego.
- Nie trzeba przywiązywać do tego wagi. Najważniejsze, by dotrzeć do rodziców i uczniów z informacją o narkotykach i zagrożeniach, jakie niosą - mówi Dariusz Bełdowski, szef legnickiego Monaru.
- W przeciwieństwie do innych miast w Legnicy nie ma tzw. bajzlu narkotykowego, czyli jednego miejsca sprzedaży i wymiany narkotyków - twierdzi Bełdowski i dodaje, że zagrożenie narkotykami maleje. W 1996 roku województwo legnickie było na trzecim miejscu w kraju w groźnym, narkotykowym rankingu. Rok później już dalej, na 9 miejscu.
Szefowa Monaru przyjechała do Legnicy na spotkanie z nauczycielami i terapeutami, by rozmawiać o narkotykowej profilaktyce.
Marlena Mokrzanowska
tel: 86 283 99
mmokrzanowska@gazeta.wroc.pl
Dom ziomka, jesienny dzień, dobry klimat, nuta w głośniku, nastrój jak zawsze pozytywny.
Siema, to mój pierwszy raport, więc na starcie chciałem powiedzieć że zdarza mi używać lokalnego slangu, jeśli jakikolwiek wyraz bądź fraza nie byłaby zrozumiała, piszcie w komentarzach a wszystko wyjaśnię ;)
Set & Setting:
Specjalnie zaplanowałam swój pierwszy trip na dzień wolny od pracy i czegokolwiek innego, co mogłoby mnie rozpraszać w mojej podróży. Siedziałam sama w pokoju.
Niedziela, godzina 14.
Dawkowanie:
Miejsce: mieszkanie znajomego Muzyka: ambient, psytrance, medytacyjna Towarzystwo: trójka przyjaciół
Ciekawość po raz kolejny popchnęła mnie do ryzykownego eksperymentu – tym razem dawka mojej ulubionej substancji wyniosła dokładnie 375micro gram.
• Nazwa substancji: salvia divinorum (szałwia wieszcza) SUSZ
• Poziom doświadczenia: lady salvia (drugi raz – wczesniej ekstrakt 5x), lady marijuana – nie jestem w stanie policzyć ile razy, kostka – dużo razy aczkolwiek mniej niż stuff, grzyby psylocybinowe (2 razy), amfetamina (kilka razy), smoke mix relax (zakupilem to wraz z SD jest to mieszanka następujących roślin: passion flower, california poppy, lobelia, damiana, heimia salicifolia)
Komentarze