Dziś postanowiłam rzucić to gówno. Zerwałam z moim chlopakiem A. To on mi pierwszą lufe podał, pokazał cały ten narkotykowy świat.
Nowe badania kannabinoidu THCV wskazują, że może on zmniejszać efekty THC.
Podczas gdy prawie wszyscy użytkownicy marihuany są zaznajomieni z efektami THC, nowe odkrycia pokazują, dlaczego warto zwrócić uwagę na inny związek, znany jako tetrahydrocannabivarin (THCV).
THCV jest jednym z wielu kannabinoidów obecnych w marihuanie, często mierzonym podczas badań laboratoryjnych. Ale do tej pory niewiele było wiadomo na temat efektów THCV - zarówno psychologicznych, jak i pozostałych.
Co ciekawe, nowe badanie opublikowane 17 listopada w Journal of Psychopharmacology wydaje się wskazywać, że THCV działa przeciwko THC, łagodząc efekty psychoaktywne.
Choć wielkość próby była mała - w badaniu wzięło udział tylko 10 uczestników - wyniki pokazały, że łączenie THCV z THC zdecydowanie powodowało, że haj był odczuwany jako "mniej intensywny" w porównaniu do samego THC.
THCV wydawało się również chronić przed innymi częstymi skutkami działania THC, jak zaburzenia pamięci i przyspieszone bicie serca.
Co ciekawe, samo THCV wydawało się nie wywierać efektu psychoaktywnego. W istocie uczestnicy badania nie byli w stanie odróżnić dawki THCV od placebo.
Autorzy badania - grupa naukowców z Kings College w Londynie - mówią, że wydaje się to być sprzeczne z wynikami starszych badań opublikowanych w latach 70., które zasugerowały, że THCV może mieć słabe właściwości psychoaktywne.
Tym niemniej ostatnie odkrycia sugerują, że THCV może oferować podobny rodzaj ochrony jak CBD, jeśli chodzi o zmniejszenie psychoaktywnego działanie marihuany.
Według wyników testów High Times Cannabis Cup z roku 2014, wiele szczepów sativa posiada godny uwagi poziom THCV. Może to wyjaśniać budujący i energetyzujący efekt, z którego te szczepy są znane.
Tym samym dla coraz większej liczby osób potrzebujących marihuany o słabszym działaniu psychoaktywnym, szczepy charakteryzujące się wyższymi poziomami THCV mogą być dobrym punktem startowym poszukiwań.
Brak motywacji do czegokolwiek. Moment w którym nic już nie cieszy, nic nie ma sensu. Liczy się tylko zdobycie narkotyku, jaranie go w spokoju.
Dziś postanowiłam rzucić to gówno. Zerwałam z moim chlopakiem A. To on mi pierwszą lufe podał, pokazał cały ten narkotykowy świat.
- bardzo pozytywne nastawienie, ukrywałem uśmiech podczas kupowania - miejscówka to mój pokój, jedyne źródło światła to ekran laptopa
Piątkowe wyjście ze znajomymi dobiega końca. Dosyć pijany idę w kierunku domu, jest nieznośnie zimno i w dodatku leje deszcz. Nagle do głowy wpada mi genialny pomysł - zahaczę o całodobową aptekę i sobie polatam - pomyślałem. Tak też zrobiłem, w nocnym kupiłem jeszcze 2 litrowy sok grejpfrutowy i całkiem przemoczony wróciłem do domu. Na klatce schodowej przytulam grzejnik aby odzyskać czucie w palcach, połykam pięć tabletek i zapijam kilkoma dużymi łykami soku. Po wejściu do domu wycieram włosy i wypijam jeszcze dwie szklanki soku. Troszkę przetrzeźwiałem na tym zimnie.
Nastawienie pozytywny. Normalny weekendowy rejw, jedna znajoma dla towarzystwa. Wiekszość akcji dziala sie w zasadzie na malym placyku tuż obok ,,Clubu"
Jak tytuł mówi - standardowa miłośc i niemałe zaskoczenie. A więc od początku
- jako stały bywalec i fan muzyki elektronicznej udałem się na rejw z zamiarem dobrej wkętki po Emce. Zazwyczaj nie chodzę sam więc przygarniam kumpele, której cele sa identyczne do moich.
Standardowe procedury, odprawienie, bilety, szatnia (czas cos wrzucic)
Godzina 00.00 - 0,5 tabletki, na poczatek (zaznaczajac, ze mam bardzo niska tolernacje do wszelakich uzywek)
Ekscytacja, ciekawość, pozytywne nastawienie do wszystkiego.
Sobota rano. Dzień piękny, wyczekiwany. Jeszcze nie wiemy jak piękny jest dziś świat, bo światło przysłania nam słomkowa roleta. Jest może koło 11 rano, umówieni jesteśmy na mieście dopiero o 14. Ja i G. ogarniamy się powoli, jemy śniadanie, pijemy kawę. Pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy. Maluję się, palimy lufkę, pokładam się ze śmiechu na podłodze, kończę makijaż. Wychodzimy. Jadąc na rowerach podziwiamy wiejski krajobraz. Mam wrażenie, że czytanie masowej ilości tripraportów o psychodelikach na kilka dni przed wywarło wpływ na moje postrzeganie świata.