Wtorek 05.06.1*
9-latka trafiła do szpitala w ciężkim stanie. Dziewczynka mogła dostać narkotyk w cukierku. Sprawę bada prokuratura.
9-latka trafiła do szpitala w ciężkim stanie. Dziewczynka mogła dostać narkotyk w cukierku. Sprawę bada prokuratura.
20 września 9-latka została zabrana ze szkoły w Słupcu do szpitala w Tarnowie. Dwa dni później została przetransportowana do Prokocimia. Wstępne badania wskazały, że dziecko było pod wpływem ecstasy. Nie potwierdził tego jednak Instytut Ekspertyz Sądowych, który wykluczył także dopalacze czy amfetaminę. Pewne jest jednak, że dziewczynka była pod wpływem środków psychoaktywnych. Na szczęście stan 9-latki jest już stabilny.
Niewykluczone, że dziewczynka została poczęstowana przez kogoś cukierkiem z zawartością substancji psychoaktywnych. To jedna z hipotez branych pod uwagę przez prokuraturę w Dąbrowie Tarnowskiej.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku przestępstwa udzielenia narkotyku osobie małoletniej oraz narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Policja zwraca się z apelem do rodziców. - Prosimy o szczególny nadzór nad swoimi pociechami i zwrócenie uwagi na niepokojące zachowanie - alarmują mundurowi.
- Apelujemy do rodziców o zachowanie czujności i przeprowadzenie rozmów profilaktycznych z dziećmi, szczególnie z tymi najmłodszymi, aby nie przyjmowały słodyczy od obcych osób. Apelujemy również o sprawdzenie rzeczy osobistych swoich pociech pod kątem posiadania tego typu substancji, słodyczy nieznanego pochodzenia - czytamy w komunikacie policji.
Piękna pogoda, brak obowiązków, tylko kobiete rano obudzic :D
Wtorek 05.06.1*
Spotkanie z jedną z najbliższych mi osób, w dodatku także psychonautą biorącym udział w ceremonii. Chęć wspólnego przeżycia czegoś wspaniałego i dającego samahdi. Ostatnimi czasy psychodeliki i tematy krążące w około ich stały się istotnym elementem mojej osobowości. Pozwoliły mi dostrzec zagłębione w nieświadomości problemy rzutujące na moje zachowanie w dorosłym życiu. Była to także chęć sprawdzenia siły DPT z iMAO. Z mojej strony chciałem by było to odświętne szamańskie doświadczenie. Duży wpływ na mnie miało zażyte wcześniej LSD i fakt przeczytania Tybetańskiej Księgi Umarłych.
Do mojego przyjaciela przyjechałem pociągiem. Odebrał mnie w te wczesne popołudnie z dworca i chwilę później już rozsiedliśmy się w herbaciarni na miłych pufach i zajęliśmy rozmową w oczekiwaniu na białą herbatę. Wymieniłem z nim kilka zdań na temat LSD zjedzonego kilka dni wcześniej oraz oczekiwania związane z połączeniem ruty z DPT. Podczas picia herbaty omówiliśmy też czytane przez nas namiętnie książki Grofa czy raport Strassmana z badań nad DMT. Ustaliliśmy, że podjedziemy do znajomego po zielsko i następnie zajmiemy się już tylko sednem doświadczenia.
Osaczony miejską dżunglą, siedząc na ławce z dziewczyną, synchronizuje się telefonicznie z Darkiem i zarzucam pierwszy dietyloamid kwasu d-lizergowego lub jak to mówią ćpuny „kwas”, tuż pod spragnione mistycyzmu dziąsło. Godzina później. Tym razem już w pierwszej fazie bani nazywanej przeze mnie „fazą pijaństwa”. Wkładam radośnie drugą część wyprawy na sąsiednią część jamy ustnej. Do autobusu dosiada się psychodeliczny kompan. Po jakimś czasie zaczynają mnie delikatnie smyrać po oczach fraktale. Nie długo później pojawia się efekt falujących geometrii.
Jakis czas temu , zdaje sie ze z rok postanowilem zrobic sobie uczte,
kupilem 2 kwasy, mialem je zarzucic z kumplem ale zdaje sie ze mial
jakies egzaminy, wiec przelezaly jakis tydzien, az pewnego wieczoru cos
mnie podkusilo i zjadlem je sam. zaczelo sie jak zwykle ,lekkie
naspidowanie itd. , puscilem pink floyd i po jakims czasie wszystko
wygladalo jak choinka na boze narodzenie , cienie tanczyly, wzorki na
tapecie i wykladzinie przesuwaly sie i zmienialy kolory, muzyka plynela