REKLAMA




Gandzia leczy

Wiedza i Życie: Uwaga! Ten artykuł nie jest poprawny politycznie! Przekonujemy w nim, że marihuana powinna być zalegalizowana i... wydawana na receptę.

Tagi

Źródło

Wiedza i Życie

Odsłony

9487

Uwaga! Ten artykuł nie jest poprawny politycznie! Przekonujemy w nim, że marihuana powinna być zalegalizowana i... wydawana na receptę.

Oficjalna medycyna wiele razy wyważała otwarte drzwi, z pompą anonsując nowe leki, które od dawna znała medycyna ludowa. Teraz zwróciła swe zainteresowanie ku roślinie, którą już 6 tys. lat temu uznawano za świętą - konopi indyjskiej. Można obserwować prawdziwy wysyp publikacji na temat leczniczych właściwości marihuany i najsilniejszego z jej alkaloidów - delta-9-tetrahydrokannabinolu (THC). Próby kliniczne potwierdzają, że konopie pomagają chorym na nowotwory, stwardnienie rozsiane czy reumatyzm. Ba! Znajomość sekretów marihuany może pomóc w kontrolowaniu przebiegu ciąży! Niektórzy eksperci, jak prof. Lester Grinspoon, psychiatra z Harvard Medical School, uważają wręcz, że jest prawdopodobne, iż konopie zostaną uznane za cudowny lek XXI wieku.

Jointy królowej Wiktorii

Najstarsze zapiski o leczniczych zastosowaniach konopi pochodzą z 2727roku p.n.e. Hindusi poza paleniem w celach rytualnych zażywali je przy problemach żołądkowych. Później marihuana podbiła Azję i Afrykę. Używali jej starożytni Rzymianie prawdopodobnie także jako środka przeciwbólowego. W Stanach Zjednoczonych pierwsze leki zawierające wyciągi z konopi weszły do użytku w 1840 roku. Marihuanę podawano nawet brytyjskiej królowej Wiktorii, łagodząc dolegliwości miesiączkowe monarchini.

Niestety, popularność, jaką "indyjskie ziele" zdobyło w XIX wieku, skończyła się razem ze stuleciem. Gwoździem do trumny okazało się wynalezienie w 1853 roku... strzykawki. Narzędzie to umożliwiło podawanie wielu szybko działających leków, które nie sprawdzały się wcześniej w formie inhalacji czy podawane doustnie. Tymczasem związki zawarte w konopiach słabo rozpuszczają się w wodzie lub w ogóle się nie rozpuszczają, więc przygotowywanie z nich roztworów do wstrzyknięć było bardzo utrudnione. Marihuana z leku została zdegradowana do roli środka odurzającego i w wielu krajach trafiła na listy środków zakazanych.

Renesans marihuany

Poważne badania nad leczniczymi własnościami konopi indyjskich wznowiono w latach 70. ubiegłego wieku (czyżby na skutek wielu ozdrowień wśród popalających hipisów?). Jednak lawina ruszyła po 2000 roku. W sierpniu br. przy University of California powołano ośrodek badań medycznych nad konopiami indyjskimi, któremu na dobry początek zaoferowano budżet w wysokości 3 mln dol. Kalifornijscy badacze sprawdzali, czy marihuana zmniejsza skurcze mięśni i bóle towarzyszące stwardnieniu rozsianemu. Inne badania mają odpowiedzieć na pytanie, czy palenie trawki zmniejsza nerwobóle u zakażonych wirusem HIV.

Badaniem przydatności konopi dla medycyny nie zajmują się wyłącznie Amerykanie. Obiecujące rezultaty osiągnięto w Wielkiej Brytanii, gdzie próby kliniczne dotyczące leczenia stwardnienia rozsianego weszły już w ostatnią fazę. Firma GW Pharmaceuticals otrzymała rządową licencję na uprawę ok. 40 tys. sadzonek konopi rocznie (na zakamuflowanym poletku) i prowadzenie testów. Analiza stanu 350 pacjentów wykazała ograniczenie przewlekłego bólu i problemów ze snem, kontrolowaniem ruchów i przykurczami mięśni. Podobne wyniki opisują lekarze z brytyjskiej Peninsula Medical School, którzy zakończyli 15-tygodniowe próby z udziałem niemal 700 pacjentów.

Konopie mogą też pomagać chorym na nowotwory - i to na kilka sposobów. Hiszpańscy onkolodzy wykazali na łamach sierpniowego wydania "Cancer Research", że zawarte w nich alkaloidy (kannabinoidy) hamują wzrost glejaka, najczęstszego spośród nowotworów mózgu. Badania przeprowadzono na myszach, którym wszczepiono fragmenty ludzkich guzów. Zespół dr. Manuela Guzmana traktował je roztworem alkaloidów konopi i stwierdził, że glejak przestał się rozrastać. Dlaczego? Zdychał z głodu. Kannabinoidy "wyłączały" geny odpowiedzialne za tworzenie nowych naczyń krwionośnych odżywiających zrakowaciałą tkankę. Oprócz zwalczania przyczyn marihuana może też łagodzić objawy towarzyszące chorobie nowotworowej, na przykład przewlekłe mdłości po chemioterapii. No i oczywiście łagodzi też ból - tak samo jak w przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów (dane z czerwca tego roku).

Zarodek na haju

We wrześniu na łamach "Nature Medicine" ukazał się artykuł, w którym opisywany jest wpływ kannabinoidów na prawidłową lokalizację ciąży. Co sprawia, że zarodek trafia z jajowodu do macicy? Najprawdopodobniej nawiguje pod wpływem marihuany! A dokładniej: dzięki substancjom z rodziny kannabinoidów, które wytwarza nasz organizm. Zarodek ma czujniki, dzięki którym "wywąchuje" kannabinoidowy ślad do macicy. A co z ciążami pozamacicznymi, gdy zarodek zagnieżdża się np. w jajowodzie lub jamie otrzewnej? - Zapewne zawiódł chemiczny autopilot - odpowiadają autorzy publikacji, badacze z Vanderbilt University. - Nie wykluczamy, że palenie marihuany podczas ciąży może doprowadzić do takiej sytuacji. Zarodek zostaje zmylony przez kannabinoidy pochodzące z jointa.

Jednak z drugiej strony powyższe odkrycie otwiera możliwość interwencji: wskazania zarodkowi należnego mu miejsca za pomocą sygnału z zewnątrz.

Zespół naukowców z University of South Florida badający antywirusowe działanie kannabinolu ogłosił we wrześniu, że jedna z pochodnych tego związku unieszkodliwia groźną grupę herpeswirusów podejrzewanych o wywoływanie nowotworów u ludzi. Chodzi o wirus Epsteina-Barra i herpeswirus związany z mięsakiem Kaposiego. Gdy dojdzie do zarażenia, wirusy te zapadają w uśpienie, maskując się wewnątrz białych krwinek. Ale w pewnym momencie następuje ich aktywacja i atak na inne komórki. Wtedy też może dojść do powstania nowotworu. Mikrobiolodzy kierowani przez dr. Petera Medvecky\'ego wykazali, że dodanie THC do hodowli zakażonych krwinek sprawia, że wirusy nigdy się "nie budzą". Na dodatek kannabinol działa skuteczniej niż popularne leki przeciw herpeswirusom, jak np. acyclovir, i niezwykle precyzyjnie - wyłącza tylko wspomniane wyżej wirusy.

Kłopoty z trawką

Lista potencjalnych zastosowań marihuany jest dłuższa: astma, depresja, epilepsja, brak łaknienia u chorych na nowotwory czy zarażonych HIV... Lekarze podchodzą jednak nieufnie do "indyjskiego ziela". Sto lat zakazów robi swoje. Zresztą nie wszystkie eksperymenty przynoszą jednoznaczne rezultaty. W październiku angielscy naukowcy ze szpitala w Plymouth twierdzili np., że marihuana nie pomaga chorym na Parkinsona, zaś badacze z Uniwersytetu Karola w Pradze dowodzili czegoś zupełnie przeciwnego. Sceptycy podkreślają też, że wśród 400 związków czynnych zawartych w konopiach znajdują się zarówno potencjalne leki, jak i substancje szkodliwe. Zalecają więc, by zająć się pojedynczymi substancjami, a nie złożonymi wyciągami czy ekstraktami z roślin. Cóż, XXI wiek dopiero się rozpoczął, więc wizja "cudownego leku" może się jeszcze spełnić, a marihuana może wziąć odwet na strzykawce.

*Piotr Kossobudzki jest biologiem, zastępcą redaktora naczelnego kwartalnika "Academia - The Magazine of the Polish Academy of Sciences".

W Europie i USA prowadzone są już legalne uprawy konopi indyjskich wykorzystywanych do badań medycznych lub produkcji pierwszych leków, takich jak sativex. Każda plantacja ma indywidualną zgodę władz, a hodowla odbywa się na strzeżonych poletkach lub w szklarniach

Druga strona medalu

Specjaliści sceptyczni wobec leczniczych zastosowań konopi przypominają o skutkach ubocznych stwierdzonych u palaczy marihuany: uzależnieniu (zwłaszcza psychicznym), stanach lękowych, utracie pamięci, problemach ze skupieniem i koordynacją, zaburzeniach ciśnienia krwi, omdleniach, zwiększonym ryzyku chorób płuc, w tym raka (trzy jointy mają tyle substancji smolistych i węglowodorów aromatycznych co 20 papierosów).

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

GandzinTheGreen (niezweryfikowany)

Wiara i czucie silniej mówi do mnie niz medrca szkielko i oko - mówil wieszcz. Jeszcze niedawno niektórzy lekarze pukali sie w czolo, kiedy pacjent mówil, ze leczy przeziebienie czosnkiem (a moja mama wysluchala drwin konowala, gdy powiedziala, ze zmniejszyla czestosc migren herbatkami z krwawnika, gdy nie pomagaly jej zadne syntetyki). Przeciez Jah dal nam roznorodnosc roslin (wszelka TRAWE zielona), by nauczyl sie z nich korzystac. Dlatego wiedza o zastosowaniu wszelkich roslin tzw. "zakazanych" nie moze byc utrzymywana w tajemnicy (jak slynny raport WHO o szkodliwosci uzywek), dzieki Hyperrealowi wiedza moze omijac blokady, jakie tworza politycy nie zainteresowani wzrostem swiadomosci spoleczenstwa i poszczegolnych jednostek ludzkich. Przyszlosc widze w barwach pozytywnych: moze jeszcze zanim bede emerytem, bede mogl zbudowac szklarenke i LEGALNIE I SPOKOJNIE bede mogl hodowac pomiedzy pomidorem, papryka, a kapusta rosline o tysiacu imion (w tym podwojnym zenskim): ManieHanie, a wiek XXI oglosza wiekim poczatkiem nowej, konopnej ery:))))

BenY (niezweryfikowany)

"trzy jointy mają tyle substancji smolistych i węglowodorów aromatycznych co 20 papierosów"- troche to niepokojące, ale i tak wolałbym palić 3 lolki niz fajki od ktorych poniekąd jestem uzalezniony :/
LegalizeIT

sBr (niezweryfikowany)

naprawde jush nic z tego nie kapuje, w jednych artykulach czytam ze marihuana to samo dobro, a w innych ze powoduje duzo zabuzen!!

Traper (niezweryfikowany)

"...znajomość sekretów marihuany...":))he

murzyn (niezweryfikowany)

wreszcie sie kurwa w GW and company obudzili... ciekawe na jak dlugo

SnD (niezweryfikowany)

loool a o ile dobrze pamietam (ahh ta przepalona pamiec ;-) :P )to jeszcze dwa lata temu mowili ze jeden joint ma tyle substancji smolistych co 20 fajek - coraz zdrowsza trawka czy dokladniejsze badania :> ?? :P
A moze wiedza z ksiezyca ;P

gordon (niezweryfikowany)

to prawda, jaranie stafu jest dużo bardziej szkodliwe dla płuc niż szlugi,
ale jest na to sposób - faja wodna

a żadnych rozbieżności w artykule nie ma
to oczywiste ze w niektórych przypadkach MJ bedzie lecznicza a w innych szkodliwa
najważniejsze jest aby ganji nie kojarzono z przesępstwem (jebać w dupe aslingera paralizatorem) i narkotykami

chilum (niezweryfikowany)

Produktów spalania masy zielonej(tych.które szkodzą płucom) można uniknąć używając vaporizera.
Eagle Bill Vaporizer kosztuje 17 Eu,a można go łatwo zrobić samemu.
No moze będą problemy z odopwiednio wyprofilowanym szkłem żarowodpornym,ale ...

Widoczna jest zmian niektórych środowisk opiniotwórczych jedśli chodzi o konopie.
To cieszy,ale..
Włąśnie,ale.
Koncerny farmakologiczne będą produkować leki(Marinol np),ale nie będzie legalizacji i możliwości samodzielnego uprawiania rośliny.
Konkurencja wobec leków ,w któere władowano masę $.

Ale miejmy nadzieję,ze sprawy idą ku lepszemu.

milosnik_konopi (niezweryfikowany)

to zalegalizujcie ja jak najszybciej by byla zdrowa. nielegalna gandzia = caraz bardziej niezdrowe odmiany, dilerzy dodaja substancje chemiczne, dlugotrawale palenie chemii ( nie gandzi ) jest szkodliwe, cale zyski ida dla mafii, nie ma nad tym zadnej kontroli; legalna gandzia = zdrowe zielsko z legalnych upraw, bez zbednych dodatkow chemicznych, sprzedaz w punktach do tego przeznaczonych w niskich cenach (w porownaniu z dzisiajszymi), zyski ida dla panstwa (podatek), gandzia znajduje sie pod kontrola i jest zdrowa i swieza, poza tym kazdy moze wychodowac swojego krzaka

M (niezweryfikowany)

Tylko czemu dziwnym trafem dzisiaj przeczytalem, ze to pismo zamkneli :(. Niby nie dochodowe, srednia sprzedaz 68tys.
Szkoda.
Pzdr z Paryza.
M.

he (niezweryfikowany)

"...znajomość sekretów marihuany...":))he

suchy (niezweryfikowany)

Marichuana moim zdaniem powinna być zlegalizowana, po pierwsze polska by na tym zarabiała, mniej byłoby dilerów. Mam nadzieje że zlegalizują trawke.