Leki przeciwdepresyjne, tymoleptyki - SSRI, SNRI, iMAO, TLPD i inne
Zobacz też: Wikipedia
Zablokowany
Posty: 14 • Strona 1 z 2
  • 50 / / 0
Czytałem [choćby na tym forum] że SSRI są bardzo mocno przereklamowane i mają cholernie dużo skutków ubocznych.

Jakie są alternatywy SSRI?
  • 693 / 9 / 0
dziurawiec
  • 13 / / 0
różeniec górski - rhodiola (dobry standaryzowany ekstrakt), 5htp (duże dawki>400), afobazol, dobra suplementacja: 4g/dzień omega 3 + magnez + b12, mj jeśli działa na ciebie odpowiednio + poczytaj wątek antydepresja OTC.
"turn the lights off, turn the volume to the edge of subliminal, and relax & tune into the vibe of the Earth..."
  • 134 / / 0
Uwaga! Użytkownik Dead Kennedys nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 33 / / 0
mianseryna zmula po drugie jest toksyczna na wątrobe mocno obciaza i moze ja uszkodzic
  • 32 / 1 / 0
opipramol nazwa handlowa pramolan
Uwaga! Użytkownik years after nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 200 / 3 / 0
Selegilina. Co prawda ciężka do zdobycia, ale jak lekarz jest kumaty to wypisze recepte. Ja biore od jakiegoś czasu 10mg i jest naprawde OK. Więcej chęci do życia i do robienia czegokolwiek. Bardzo mocno zwiększona motywacja i ogólnie miód malina.
  • 693 / 9 / 0
Selegilina zwiększa lęki na podatnych na nie np. mnie
  • 200 / 3 / 0
Ty aree to wogóle jesteś ciężki przypadek :) zamiast SSRI zawsze pozostają jeszcze stare spradwdzone TLPD typu amitryptylina, ale za dużo mają skutków ubocznych jak dla mnie. Spróbój sele w połączeniu z buspironem. Nie jestem lekarzem, ale może akurat pomoże. Życze ci żebyś wkońcu znalazł coś dla siebie.
  • 545 / 8 / 0
Trójpierścieniowych (TCA/TLPD) nie polecam - są jeszcze gorsze niż SSRI. Mogą działać lepiej, np. imipramina postawiła mnie na nogi w przeciwieństwie do wszystkich SSRI, ale efekty uboczne to masakra, wszystko, wszędzie i 2x mocniej. Tak samo amitryptylina.

Kilka alternatyw do TCA/SSRI/SNRI:
- inhibitory MAO (w miarę popularne/do zdobycia: Selegilina, Moklobemid) - bardziej odczuwalne niż SSRI, bez chujowych sideów, zaniku emocji itp.
- Mirtazapina ("Remeron" itp.), mianseryna prawie to samo, tylko słabsze, na mnie Remeron nie działał ale te leki mają dużo lepszą opinie niż SSRI
- Trazodon ("Trittico", mniej efektów ubocznych niż SSRI, jeden z niewielu leków, którego działanie poczułem)
- Tianeptyna ("Coaxil", SSRE, na mnie nie działał)
- NDRI ("Buprioprion", chyba rzadko u nas wypisywany, jeden z niewielu poza iMAO antydepresantów działających bezpośrednio na gosp. dopaminową)
- Agomelatyna ("Valdoxan", nowy typ leku AD, jak możesz zaryzykować 200zł/miesiąc)
- Jak zioła to od dziurawca lepsza już kanna

Wszystko ma tu swoje wątki.
Ostatnio zmieniony 22 listopada 2010 przez euzebiusz, łącznie zmieniany 1 raz.
Zablokowany
Posty: 14 • Strona 1 z 2
Artykuły
Newsy
[img]
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces

Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.

[img]
Ogromny transport kokainy. Narkotyki za 19 mln zł ukryto w złomie

Ponad 350 kg kokainy o czarnorynkowej wartości przekraczającej 19 mln zł przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej w Gdyni. Narkotyki były ukryte wewnątrz ciężkich metalowych elementów znajdujących się w kontenerach ze złomem. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

[img]
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku

Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.