Heterocykliczne substancje modulujące potencjał neurotransmisji GABA, będące pochodnymi dwuazepiny – np. diazepam, czy klonazepam.
Więcej informacji: Benzodiazepiny w Narkopedii [H]yperreala
Czy jesteś uzależniony od benzodiazepin lub opioidów w roku 2026 ?

Czas głosowania minie 15 maja 2029

- Tak, jestem do dnia dzisiejszego ( 20.08.2026)
2
67%
- Nie, ale byłem wcześniej.
1
33%
- Tak ale planuję z tego wyjść
0

Liczba głosów: 3

ODPOWIEDZ
Posty: 3 • Strona 1 z 1
  • 263 / 38 / 0
"Wiedza nie zawsze ratuje. Czasami trzeba samemu przejść przez piekło, żeby naprawdę zrozumieć drugiego człowieka."

Długo zastanawiałem się, czy w ogóle napisać ten temat.

Jestem psychologiem i terapeutą uzależnień

Zawodowo zajmuję się człowiekiem, jego psychiką, mechanizmami uzależnienia i pomocą osobom, które próbują odzyskać kontrolę nad swoim życiem.

Znam teorię.

Znam mechanizmy uzależnienia.

Wiem, czym jest tolerancja, zależność, głód psychiczny, kompulsywne używanie, zaprzeczanie i utrata kontroli.

A mimo całej tej wiedzy przez około 10 lat byłem uzależniony od klonazepamu oraz innych benzo

I właśnie od tego chciałbym zacząć.

Wiedza mnie nie uratowała.

To zdanie długo było dla mnie trudne do zaakceptowania.

Bo kiedy człowiek jest psychologiem i terapeutą uzależnień, może łatwo uwierzyć, że skoro rozumie mechanizmy uzależnienia, to sam będzie przed nimi bezpieczny.

Że będzie wiedział, gdzie jest granica.

Że zauważy moment, w którym trzeba się zatrzymać.

Że jego wiedza będzie czymś w rodzaju tarczy.

U mnie tak nie było.

Można bardzo dobrze rozumieć mechanizmy uzależnienia i jednocześnie samemu w nich tkwić.

Można wiedzieć, że substancja powoduje zależność, a mimo wszystko po nią sięgać.

Można wiedzieć, że coś zaczyna przejmować kontrolę nad naszym życiem i jednocześnie przez długi czas przekonywać samego siebie, że jeszcze wszystko kontrolujemy.

Bo uzależnienie nie przychodzi do człowieka z napisem:

„Od dzisiaj będziesz uzależniony”.

Często zaczyna się znacznie bardziej niewinnie.

Od potrzeby uspokojenia.

Od lęku.

Od bezsenności.

Od cierpienia.

Od chęci wyłączenia myśli.

Od potrzeby odpoczynku od własnej głowy.

Od jednego sposobu radzenia sobie, który z czasem zaczyna stawać się jedynym sposobem.

I nagle człowiek orientuje się, że nie bierze już tylko po to, żeby poczuć się lepiej.

Bierze, żeby nie poczuć się źle.

To ogromna różnica.

Dzisiaj, kiedy pracuję jako psycholog i terapeuta uzależnień, patrzę na osoby zmagające się z uzależnieniem zupełnie inaczej niż patrzyłbym na nie, gdybym znał ten problem wyłącznie z książek.

Bo ja wiem, jak wygląda uzależnienie od środka.

Wiem, jak działa racjonalizacja.

Wiem, jak łatwo człowiek potrafi znaleźć argument, który pozwala mu zrobić coś jeszcze raz.

Wiem, jak działa myśl:

„Przecież mogę przestać, kiedy będę chciał”.

Wiem, jak trudno przyznać:

„Chyba straciłem kontrolę”.

I wiem, jak trudno poprosić o pomoc.

Dlatego dzisiaj, kiedy spotykam osoby, które zmagają się z uzależnieniem, nie widzę przede wszystkim „narkomana”.

Widzę człowieka.

Człowieka, który często przez długi czas próbował sobie z czymś poradzić.

Z lękiem.

Z samotnością.

Z bólem.

Z traumą.

Z bezsennością.

Z pustką.

Z własnymi emocjami.

Czasami z życiem, które po prostu stało się zbyt ciężkie.

I nie piszę tego po to, żeby kogokolwiek wybielać.

Uzależnienie potrafi niszczyć życie.

Potrafi niszczyć relacje.

Potrafi zabierać zdrowie, pieniądze, pracę, zaufanie i poczucie własnej wartości.

Ale człowiek uzależniony nadal pozostaje człowiekiem.

I właśnie dlatego chciałbym tutaj porozmawiać o benzodiazepinach, opioidach i uzależnieniach **bez moralizowania i bez udawania, że problem jest prosty**.

Nie chcę tworzyć poradnika „jak brać”.

Nie chcę nikogo zachęcać do eksperymentowania.

Nie chcę też nikogo straszyć.

Chcę rozmawiać o tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy substancja zaczyna przejmować coraz większą część jego życia.

O tym, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze.

O tolerancji.

O zależności.

O głodzie.

O psychologii uzależnienia.

O nawrotach.

O tym, dlaczego sama silna wola często nie wystarcza.

O tym, dlaczego człowiek może wiedzieć, że coś mu szkodzi, a mimo wszystko nie potrafić przestać.

I przede wszystkim o tym, jak wygląda droga z powrotem

Bo ja dzisiaj jestem po drugiej stronie.

Żyję bez tego nałogu.

Nie twierdzę, że moja droga była łatwa.

Nie twierdzę, że moje doświadczenia są uniwersalne.

Ale wiem, że można wyjść z miejsca, w którym przez lata człowiek nie widzi dla siebie innej przyszłości.

I właśnie własne doświadczenie sprawiło, że jako psycholog i terapeuta uzależnień potrafię dzisiaj lepiej rozumieć ludzi, z którymi pracuję.

Nie tylko ich diagnozę.

Nie tylko mechanizm.

Nie tylko teorię.

Ich człowieczeństwo.

Bo czasami człowiek potrzebuje nie kolejnego wykładu o tym, że robi źle.

Czasami najpierw potrzebuje kogoś, kto potrafi powiedzieć:

„Rozumiem, że jest Ci ciężko. Porozmawiajmy o tym bez oceniania”.

Dlatego chciałbym, żeby ten temat nie był tylko moją historią.

Jeżeli macie własne doświadczenia z benzodiazepinami, opioidami albo uzależnieniem — podzielcie się nimi.

Nie musicie pisać szczegółów, których nie chcecie ujawniać.

Nie musicie się tłumaczyć.

Nie musicie nikomu niczego udowadniać.

Możecie napisać o tym, jak się zaczęło.

O tym, kiedy zauważyliście, że coś się zmieniło.

O tym, czego najbardziej baliście się podczas uzależnienia.

O tym, co pomogło.

O tym, co nie pomogło.

O tym, jak wyglądało życie po odstawieniu.

Albo po prostu napisać:

„Też przez to przechodzę”.

Być może ktoś przeczyta Waszą historię i po raz pierwszy pomyśli:

„Nie jestem z tym sam”.

I być może właśnie to będzie najważniejszą rzeczą, jaką możemy tutaj wspólnie zrobić.

Nie udawać, że uzależnienie nie istnieje.

Nie romantyzować go.

Nie potępiać ludzi, którzy się z nim zmagają.

Tylko rozmawiać.

Szczerze.

Bez wstydu.

Bez pozy.

Bez udawania, że wszystko zawsze mieliśmy pod kontrolą.

Bo ja wiem już jedno.

Sam fakt, że jestem psychologiem i terapeutą uzależnień, nie uchronił mnie przed uzależnieniem.

Ale doświadczenie tego uzależnienia sprawiło, że dzisiaj potrafię znacznie lepiej zrozumieć człowieka, który siedzi naprzeciwko mnie i mówi:

„Nie wiem, jak z tego wyjść”.

I może właśnie dlatego warto o tym mówić.

Bo uzależnienie nie musi być końcem historii.

Czasami jest najciemniejszym jej rozdziałem.

Ale nie musi być ostatnim.

WAZNe

A jeśli masz własną historię, **zostaw ją tutaj**.

Nieważne, czy jesteś dopiero na początku tej drogi, czy jesteś już wiele lat po uzależnieniu.

Nieważne, czy udało Ci się wyjść z niego samemu, czy potrzebowałeś pomocy innych.

Nieważne, czy Twoja historia jest długa, czy sprowadza się tylko do kilku zdań.

Możesz ją napisać.

Być może ktoś przeczyta ją później, kiedy będzie siedział samotnie w nocy i zastanawiał się, czy jeszcze można z tego wyjść.

Być może zobaczy wtedy, że ktoś inny przeżył coś podobnego.

Że ktoś również się bał.

Że ktoś również zaprzeczał.

Że ktoś również stracił kontrolę.

Ale przede wszystkim — że ktoś z tego wyszedł

Dlatego nie wstydź się swojej historii.

Nie musisz być dzisiaj człowiekiem, którym byłeś w najgorszym okresie swojego życia.

Napisz ją. Może właśnie Twoja historia stanie się dla kogoś pierwszym powodem, żeby uwierzyć, że jego historia też może mieć inne zakończenie.
Uwaga! Użytkownik Angelus14 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 263 / 38 / 0
Teraz, od 2020 roku żyję trzeźwo, żadnego klonazepamu i ulga, że nie jestem również zależny od "widzimi się" lekarza który mógłby odmówić wystawienia mi następnej recepty na ten " lek" Chcę być z Wami szczery i powiedzieć Wam, że lek ten jak i pozniej cała reszta innych leków ( only benzo) była mi wystawiana ze względu na znajomości. Nie z powodu padaczki, stanów lękowych czy innych chorób. Po prostu, chciałem się wyczilować a wyjście z tego było piekłem. Dlatego rozumiem osoby uzaleznione przede wszystkim jako człowiek a gdy ich leczę, nigdy nie zatracam z oczu ich podmiotowości. Tego nie nauczy żadna książka, żaden dyplom czy certyfikat nie nauczy Cię pracy z ludźmi, ja mam akurat takie podejście, że bardzo łatwo nawiązuje kontakt z drugim człowiekiem - ale mam na myśli, że czasami teoria a praktyka w dziedzinie psychologa to jak porównać kurtyzanę do zakonnicy i postawić między nimi znak równości. Tylko praktyka może pomóc zrozumieć drugą osobę. Nikt z nas przecież nie jest idealny, to nasza ludzka, wspólna cecha. Ale upaść a zrozumieć swój błąd- to nas odróżnia od bezrozumnych stworzeń.
Uwaga! Użytkownik Angelus14 jest zbanowany na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 39 / 8 / 0
Wydaje mi się że walisz ścieme ziomeg i jeszcze działalność w USA
ODPOWIEDZ
Posty: 3 • Strona 1 z 1
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Nastolatki po konopiach wolniej rozwijają pamięć. Wyniki z kohorty ABCD

Amerykańscy badacze śledzili ponad jedenaście tysięcy dzieci od dziewiątego roku życia aż do siedemnastego. Ci, którzy w międzyczasie zaczęli używać konopi, wolniej rozwijali pamięć, uwagę i szybkość przetwarzania. Różnice narastały z czasem, ale badanie nie dowodzi związku przyczynowego.

[img]
Feralny lot Air India. Dwóch kolejnych pilotów oblało... narkotesty

Ciąg dalszy rozliczania feralnego lotu samolotu Air India z Phuket w Tajlandii do Delhi w Indiach. Po tym, jak kapitan nie przeszedł testu na obecność narkotyków, przewoźnik przebadał ponad trzystu pilotów i w dwóch przypadkach testy dały wynik pozytywny.

[img]
Produkcja metamfetaminy dla meksykańskiego kartelu? Są kolejne zatrzymania

Czterech Polaków podejrzanych jest o współdziałanie z Meksykanami, nieprawomocnie skazanymi w maju na 10-11 lat więzienia za wytwarzanie na dużą skalę metamfetaminy - poinformowała prokuratura. Możliwości produkcyjne zlikwidowanego przez CBŚP w Podlaskiem laboratorium sięgały 800 kg narkotyków.