Outdoor 2021 - wątek ogólny

uprawa na dworze lub w szklarni poprzez użycie specjalnych technik

Moderator: Konopia

Posty: 187 Strona 6 z 19
Rejestracja: 2014
  • 9851 / 1910 / 0

Pamiętam swoje 2 pierwsze uprawy (w sumie to nie muszę sobie przypominać, bo z każdej zrobiłem dokładną fotorelację). Za pierwszym razem właściwie z ciekawości i bez żadnego planu zryłem w randomowym miejscu ziemię patykiem i wrzuciłem 5 pestek (bez wcześniejszego kiełkowania)... jak na złość wyszły wszystkie (i wszystkie przetrwały). Jak na złość, bo 4 rośliny rosły na kupie.

Druga uprawa też przyniosła bardzo wysoką skuteczność - powychodziło z ziemi właściwie 90% tego, co wrzuciłem.

Kolejne 2 były zdecydowanie mniej skuteczne. Raz, że wykiełkowała może połowa pestek, 2 to mrówki na spocie, które uparły się na moje donice, robiły w nich / pod nimi gniazda i małe roślinki były dla nich atrakcyjne.

Ale jeśli roślinka przetrwa pierwszy tydzień (a najlepiej 2), jest już w zasadzie nieśmiertelna. W drugim sezonie miałem sztukę, którą musiałem przenieść w inne miejsce (wykopać z gruntu). Po drodze na docelowy spot wywaliłem się i upuściłem ją. Mimo to szybko się przyjęła i rosła zajebiście. Potem miała 2 spotkania z dzikiem i 2 razy została całkowicie wyrwana z korzeniami - wkopałem i rosła jakby nigdy nic. Dopiero złodzieje dali jej radę... To nic, że dopiero zaczynała pokazywać preflowery... zielone to zielone.
Rejestracja: 2021
  • 1 / / 0

Próbowaliście kiedyś zasadzić pestki wyciągnięte bezpośrednio z tematu? Jak efekty? Wiem, że w dobrym skunie nie powinno ich być, ale wiadomo że się zdarzają.

Dzieci z dworca ZOO na polskim podwórku – problem narkomanii w PRL

Niedawno na platformie HBO GO pojawił się serial „My, dzieci z dworca ZOO”, stanowiący ekranizację kultowej książki Christiane Very Felscherinow o tym samym tytule. Autorka przybliżyła w niej problem narkomani wśród młodzieży w Berlinie Zachodnim w latach 70. XX wieku. Jak kwestia ta wyglądała w PRL-u? Czym i na jaką skalę narkotyzowali się nasi dziadkowie?

Francja. Policja chwaliła się przejęciem ecstasy. Okazało się, że to żelki

Policja z francuskiej miejscowości Saint-Ouen pochwaliła się w mediach społecznościowych, że przechwyciła narkotyki, których wartość oszacowano na milion euro. Jak donosi dziennik „Le Parisien” , analizy toksykologiczne wykazały jednak, że zabezpieczone tabletki nie mają w sobie żadnych substancji psychoaktywnych. Redakcja – powołując się na źródło zaznajomione ze sprawą – podaje, że w rzeczywistości funkcjonariusze przejęli zmielone żelki Haribo.
Rejestracja: 2014
  • 9851 / 1910 / 0

Tak, próbowałem i udokumentowałem 2 razy:
moj-outdoor-t49529.html
mix-nieznanych-pestek-t62059.html

W skrócie - rosną w porządku. Kwiatki normalne, niestety nie ja ostatecznie je paliłem.

A jak masz ochotę przejrzeć fotorelacje (tym razem już z happy endem), to zapraszam:
budzetowy-outdoor-t66164.html
budzetowy-outdoor-2-0-t69319.html

Gwarantuję, że jeśli przetrawisz to wszystko, będziesz miał sporo wiedzy teoretycznej i obraz, jak wygląda żywot dzikiego rolnika : )
Rejestracja: 2019
  • 64 / 18 / 0

04 lutego 2021jezus_chytrus pisze:
No ja też tak robię, ale mam wrażenie, że w ogóle nie odstrasza to zwierzyny. Właściwie za każdym razem jak wchodzę na spot, to coś stamtąd ucieka. Sarny i dziki.
Zniszczyły mi 1 młodą konopie w zeszłym i poturbowały 2 inne 3 lata temu. Poza tym zbytnio nie szkodzą więc specjalnie z nimi nie walczę.
@Jezus Chytrus W pierwszych tygodniach gdy roślinę najłatwiej "zjeść" spróbuj zrobić oprysk specyfikiem 'Antybissan'-u mnie działa na wszelką dziką zwierzynę, drugi problem to ślimaki-kiedyś stosowałem trociny, a później przerzuciłem się na ślimakol bo trociny mokły od deszczu i zasyfiały miejscówkę. Nie mówiąc o wszędobylskich kleszczach, muchach gryzących i komarach. W tamtym roku tak mnie pogryzły mimo spray'ów i innych zabezpieczeń, że nie wiem czy w tym roku będę robił wyprawę na bagna, które jak na złość są najbardziej atrakcyjne. Jak to u Was wygląda Panowie? Macie jakieś lifehacki? %-D Pozdro :extasy:
Rejestracja: 2014
  • 9851 / 1910 / 0

Na ślimaki polecam pułapkę piwną. Robisz w butelce plastikowej na ściance otwór, przez który przejdzie ślimak. Wkopujesz ją poziomo przy krzaku i wlewasz najpodlejsze piwo, jakie tylko jest. Możesz do niego dodać trochę drożdży i mąki. Gwarantuję, że po kilku dniach znajdziesz tam z tuzin zapitych na śmierć ślimaków, 2 szerszenie i inne badziewia. Im więcej pułapek, tym wyższa skuteczność. Wśród nich nie ma abstynentów więc działa wszędzie. Po jakimś tygodniu trzeba wymienić piwo, bo robi się gęsta, śmierdząca breja - ślimaki praktycznie zaczynają się tam rozpuszczać.
Rejestracja: 2019
  • 272 / 49 / 0

@czak97 w tym roku powinno być mniej kleszczy ze względu na wysokie mrozy, nie lubie mieć ich na sobie. Ponoć ten specyfik dobrze działa na insekty: Ultrathon Spray 25%, miałem go ale nie było okazji użyć.
Rejestracja: 2019
  • 340 / 59 / 0

Na kleszcze jest dobry Czystek ( ziolo )
Robię normalną herbatkę i przecieram skórę na nogach, karku, rekach... Kleszcze nie lubią tego zapachu. Sposób sprawdzony
Rejestracja: 2014
  • 9851 / 1910 / 0

Gdybym zsumował wszystkie wbite kleszcze w swojej karierze rolnika, wyszłoby spokojnie ponad setka. Tylko raz był to dorosły osobnik (samica) - poza tym same nimfy. Nimfy są o tyle przejebane, że przed wkłuciem się są właściwie niewidoczne. Można wziąć prysznic, zmienić ubranie, a rano i tak zaczyna swędzieć (i dopiero wtedy wiadomo, że się złapało dziada). Sukinsyny zawsze wybiorą takie miejsce, że ciężko samemu jest je wykręcić. W ogóle wyciąganie nimf to bardzo trudna sprawa z uwagi na ich mikroskopijne rozmiary. Wiele razy podczas wyciągania ich pęsetą pół kleszcza zostawało... no i nie było zmiłuj - igła w dłoń i dłubiemy w ciele. Potem zostawała taka ranka, która potwornie swędziała nawet do tygodnia.

Na aktualnym spocie na szczęście nie ma już tego badziewia. Są mrówki, ale one tylko kąsają.
Rejestracja: 2019
  • 340 / 59 / 0

Uważaj z takim postępowaniem z kleszczami. Ja w taki sposób złapałem boreliozę. Radzę zrobić testy ( ok 250zl )
Borelioza może się ujawnić nawet po kilku latach.
To jest minus upraw out
Rejestracja: 2011
  • 2702 / 492 / 0

To nie jest minus upraw out, tylko minus wypadów do lasu. Idąc tym tokiem rozumowania powinieneś sobie odpuścić wszystkie wycieczki krajoznawcze...

Ja na kleszcze używam elektronicznego odstraszacza, cena około 120pln. Działa na zasadzie stawania się "niewidocznym" dla kleszcza. Nie miałem okazji widzieć go w dosłownej "akcji", ale używam go od 2017 do teraz, jeszcze żadnego nie złapałem, gdy miałem go przy sobie (a chodzę po naprawdę hardkorowych miejscówkach, plus co weekend górskie wypady po krzaczastych i leśnych trasach). Złapałem za to rok temu, w dniu gdy akurat go nie miałem, więc zakładam, że działa %-D
Można kupić w sklepie militaria.
Posty: 187 Strona 6 z 19
Wróć do „Outdoor, czyli na dworze lub w szklarni”
Na czacie siedzi 2257 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość