Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
20 lat, poza Polską, menadżer w pewnym miejscu, dużo na głowie ogólnie
Na urodzinach kumpla pierwszy raz spróbowałem ścierwa, jakieś 3 miesiące temu, ogarnąłem sobie sztukę niedługo później, jadłem ją chyba z 3 tygodnie, wynajmuję pokój, miałem współlokatora (przeciwnik wszystkiego mocniejszego niż trawa) z którym imprezowałem, wychodziłem po pracy a to na szluga przed DOM, czy oglądaliśmy jakiś serial. Wrócił do Polski na stałe dosyć niedawno, poleciałem razem z nim, tylko, że ja na urlop, wróciłem sam, w pierwszy weekend po powrocie ogarnąłem sobie sztukę, miałem wolny weekend, polatałem sobota niedziela, w poniedziałek do pracy, następny tydzień, następny weekend, tym razem kupiłem dwie paczki, zjadłem dwie w dwa dni, poniedziałek praca, więc o tej 6 musiałem się chociaż na 3h położyć spać. I znowu mamy weekend, niedziela wolna więc ponownie dzwonię do dealera po dwa pakuny, idę dzisiaj (poniedziałek) do pracy, więc zjem co najwyżej pół, resztę zostawiam na nowy rok.
Bardzo długi wstęp, przepraszam, chciałem dobrze opisać jak się to zaczęło.
Zaczynam zauważać, że za bardzo mi się to podoba, przed telefonem po władzia walczę z sobą około godziny, czy aby na pewno tego chcę, władysław wygrywa. Podoba mi się to, że jestem taki "świadomy", że więcej mi się chce, że potrafię z dupy posprzątać cały DOM, bo nagle najdzie mnie na to ochota, uczyć się parę godzin bez problemu, wynieść śmieci, zrobić parę prań - swoje i domowników, wywiesić z uśmiechem na ustach. Po prostu mnie to jara, jak na razie powstrzymuje mnie praca 45h/tydz by nie jechać w dłuższych ciągach. Kasa to nie problem, koks dla biednych jest tu dosyć tani, a ja zarabiam niemało. Zaczynam się bać, czy się w to już nie wpierdoliłem na całego, czy to dopiero pewien etap. Czy nie lepiej byłoby trzymać to jako typowo imprezową używkę, a z tym ciężko, jako, że jestem za granicą nie mam za bardzo z kim polatać. Jak na razie z używek spróbowałem większości "bezpieczniejszych" jak piguły, czyste MDMA, koks, trawa, no i nieszczęsny władzio...
Czy ktoś mógłby powiedzieć jak zaczynał? Czy też tak "powoli" wszystko się działo czy już za późno i przekroczyłem linię?
Przepraszam, jeśli zły dział, czy w ogóle forum, nie mam z kim o tym pogaadać, a znalazłem tą stronę szukając informacji na temat amfetaminy, tj. jej skutków ubocznych, efektów etc. Jeśli mam coś wziąć staram się być bardzo bezpieczny, wiedzieć dokładnie jak będę się po czymś czuł, jakie będzie zejście, jak długo będzie działać itd. zawsze starałem się być z tym bardzo ostrożny, a teraz potrafię zjeść sztukę całkiem dobrego towaru w jedną noc.
Jeśli chcesz uniknąć depresji od odstawienia polecam policzyć co ile czasu wciągasz i robić to tak samo tylko szczury o połowę mniejsze robić. Żeby mieć trochę więcej energii wypij sobie kawę tylko nie za mocną bo w połączeniu z władem bardzo źle działa na serce. Potem rób krechy jak 1/3 normalnej i dalej kawa. I tak dalej aż żucisz.
Powodzenia.
Pierwszy raz na dwa lata ciągu, wjebałam się błyskawicznie i nieświadomie. Na tyle aby wtedy nie zauważyć że lecę z tematem po całości i to oczywiste również dla innych. Po sześciu latach przerwy, przy powrocie idzie wolniej, bardziej świadomie, korzystam z właściwości tego gówna na ile mogę co sprawia że bardziej tego chcę. W obu opcjach traciłam i tracę siebie i zdrowie.
Więc werdykt jury brzmi: jebać narkotyki, a narkotyki mówią: jebać jury.
Wiej Pan. Nie warto, bo koniec końców i tak wpierdolisz swój własny ogon.
Uwierz mi leniuch byłem tam , kończy się ciągiem i psychozą , nawet ciężko się wysłowić w ostrym ciągu tak na łeb siada.
W ogole prosty fakt to taki, ze cpanie jest szkodliwe bez wzgledu na to jaki srodek czy jak czesto. Mozesz wpasc w powazne problemy po jedej sesji.
Twoje obliczanie czy sie wjebales czy nie nie ma sensu bo twoje zalozenia sa nielogiczne. Logicznie, to bierzesz -> jestes wjebany.
Wlasnie taka naciagana logika to oznaka, ze sie wjebales, wymyslanie, ze jeszcze mozesz, ze tyle ci nie szkodzi, ze to bezpieczny narkotyk (a nie ma takich) itp itd
Takimi jak kofeina np, a z tych ciężej dostępnych ale za to wyrobów farmakologicznych polecam aderall, Ritalin, czy Modafinil. Myślę, że lepiej już używać farmaceutyków ze sprawdzonych źródeł niż „ścierwa” z ulicy.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?
Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.