Odtruwanie się od opiatów

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 1718 Strona 168 z 172
Rejestracja: 2017
Użytkownik nieaktywny
  • 348 / 80 / 0

16 stycznia 2020thermogrippp pisze:
Mój typ od terapii jest tego zdania, co we własnej praktyce już sporo lat siedzi, że nie takich jak ja stawiał na nogi.
A ile już siedzisz w temacie, tak z ciekawości?
Rejestracja: 2017
Użytkownik nieaktywny
  • 591 / 142 / 0

Ok 25 lat, tylko 5 lat to zielsko, LSD,krechy, koks i inne wynalazki. hera, inne opio i trochę benzo to 19 z hakiem.. więcej niż pół życia pomimo dwóch przerw w sumie 3 letnich.

A Ty ile ?

Dlaczego tytoń jest legalny, a konopie nie?

Tytoń oprócz tego, że bardzo źle wpływa na organizm człowieka, to mocno zanieczyszcza również środowisko. Konopie wręcz odwrotnie. W tym artykule przedstawiam różnice między tymi dwoma roślinami.

Rząd RPA pracuje nad przepisami legalizującymi marihuanę

Departament Rozwoju Społecznego RPA poinformował, że jest w trakcie opracowywania nowych przepisów prawnych dotyczących posiadania i używania marihuany w państwie. Prawo, decyzją trybunału konstytucyjnego sprzed 2 lat, ma ulec złagodzeniu i de facto oznaczać będzie legalizację konopi indyjskich.
Rejestracja: 2018
  • 33 / 6 / 0

@thermogrippp
Nie podniecaj się aż tak. Nic o mnie nie wiesz, ale jesteś w stanie na podstawie jednego czy dwóch postów określić co i w jakiej ilości w siebie wrzucam oraz jak bardzo zniszczony mam organizm? Przyznaj, że to samo w sobie brzmi co najmniej naiwnie. Tak, odjebało mi z tym naltreksonem, ale nie robiłem tego nieświadomie. Nigdy nie namawiałem nikogo do zażywania opio więc chyba tym bardziej nie będę do odtruwania się od Nich taką metodą, która bez wiedzy i pomocy lekarskiej może być Twoim ostatnim odtruciem. Nie będę się z Tobą dochodził, który z Nas ma rację oraz który z Nas świeci lepszym przykładem destrukcyjnego działania substancji, których w warunkach naturalnych, nie powinno być w Naszym krwiobiegu. Jeśli jednak będziesz próbował sugerować mi moje własne intencje w moich własnych postach to może dam Ci swoje hasło i sam będziesz pisał posty i na nie odpowiadał? Ułatwi Nam to wszystkim życie. Może i za bardzo się czepiam, ale po prostu nie posmakował mi Twój ironiczny styl wypowiedzi, nic więcej. Osobiście się nie znamy więc nie mogę ustosunkować się do Twojej osoby, ale mogę za to do Twoich wypowiedzi, zwłaszcza jeśli stawiają mnie w roli idioty, którym staram się nie być. Tak więc powtórzę raz jeszcze: to co zrobiłem było skrajnie głupie i nieodpowiedzialne i nie zalecam tej metody komukolwiek, a już na pewno nie w domowych warunkach, tyle.
Pozdrawiam.
Rejestracja: 2018
  • 33 / 6 / 0

@WiedzaRadosna
Nigdy nie stosowałem na skrętach jakichkolwiek SSRI. Już po najmniejszych dawkach czuję się beznadziejnie, dlatego omijam wszelakie antydepresanty szerokim łukiem.
@thermogrippp
Po dłuższym czasie stosowania sertraliny (najpierw 100 mg rano, potem 50 mg) czułem się okrutnie. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Jakieś dziwaczne myśli wręcz samobójcze, ogólne rozbicie, niemoc, no po prostu dziwnie. Myślisz, że to kwestia osobnicza, nadwrażliwość czy źle dobrany lek?
Rejestracja: 2010
  • 363 / 62 / 0

@thermogrippp stare dobre LSD nadal istnieje. A jeśli chodzi o grzyby, to w ogóle już wystarczy ruszyć zad w odpowiednim czasie i sobie nazbierać.
Rejestracja: 2017
Użytkownik nieaktywny
  • 591 / 142 / 0

@LittlePossessedRock
myślę żebyśmy się polubili. Mnie po prostu zszokowało, że można sìę świadomie do takich rzeczy posuwać. Daliśmy sobie po razie i starczy.
Generalnie interesowałoby mnie cos o ile byłbyś łaskaw. Jak Ty się dzisiaj czujesz? Do którego dnia skręta mógłbyś przyrównać dzisiejszy dzień? Czy się opłacało z perspektywy czasu.


Nie jestem psychiatrą, ale dla mnie wygląda to na źle dobrany lek, może się jeszcze rozkręca, bo u niektórych trwa to miesiącami
Jeżeli brałeś sertraline razem z opio, to opio osłabia jej siłę, ale kosztem skutków ubocznych. I stąd mogą być myśli samobójcze i inne. A jak nie to i tak mogą się rzadko pojawiać.

@crocodilla
Coś takiego jak stare dbre rowery, czy panoramixy200 ? Grzyby są spoko, ale to by była ostateczność. Wolałbym chyba w świat salvii się po raz wtóry zanurzyć.
Rejestracja: 2010
  • 363 / 62 / 0

Jak praktycznie każdy oldschoolowiec jesteś przyzwyczajony do obrazków, a nawet rowery w latach 90-tych bywały raz trochę lepsze, raz trochę gorsze. Wszystko sprowadza się jedynie do ilości mikrogramów w danym kwadracie. Możesz trafić i lepsze (mocniejsze) niż te Panromixy, np. słoneczka o nominale 300 chodziły.

Nawiasem mówiąc, ja myślałem, że srogo mnie pokara kwas (w ilości 150) za opio, ale nie było tak. Po wjebaniu się fizycznym 2 lata temu, teraz już nie popadam w długie ciągi, przy pierwszych objawach uzależnienia fizycznego przerwa aż do ich wygaśnięcia. Poza tym ogarniam życie w pierwszej kolejności, więc zabrakło paliwa dla moralniaków.
Rejestracja: 2017
Użytkownik nieaktywny
  • 591 / 142 / 0

16 stycznia 2020crocodilla pisze:
...
Zgadza się. Rowery bywały lepsze i gorsze. Panoramix to był Panoramix miał 200 mikrogram czy w czym to się mierzy, może trochę mniej, więcej jednak zawsze upierdalał na potęgę. Niemniej panorama to dla mnie próbnik.

Ale odnośnie opio. Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałem. LSD pozwala ci nie ćpać ich w takim natężeniu jak kiedyś? Sorry, pregabalina, pamięć, ale coś mi się tam we łbie kolebie odnośnie zbawiennego wpływu LSD na chore opioidowe głowy.
Rejestracja: 2010
  • 363 / 62 / 0

Ostatnio jak brałem to z kolegą, bo miał marzenie wziąć po latach przerwy LSD w Bieszczadach, a tak się składa, że dobrze ogarniam górskie wycieczki, więc wiedziałem na jaki szlak pójść, żeby było widokowo, ale jednocześnie brak tłumu na szlaku.

On po tym tripie ograniczył alkohol z tego co mówił, ja opio biorę tyle samo przed i po. Zupełnie nie przekierowało to mojego układu nagrody. Może jakiś srogi wpierdol mentalny na tripie zadziała motywująco, ale obecnie za bardzo życie mam poukładane, żeby takiego doświadczyć. Opio trzymam w ryzach siłą woli, strachem przed powtórką detoksu i nie chcę spierdolić pracy. W dłuższym ciągu w pewnym momencie kompletnie nic poza grzaniem nie chce się robić. Kiedy już trzeba się zebrać w sobie, żeby zrobić podstawowe rzeczy jak ogolić się lub umyć zęby, to utrata pracy jest tylko kwestią czasu.

U mnie jedynym co zmniejsza ssanie psychiczne na opio są stimy. Po sesji z HEX-EN, w kolejnych dniach miałem ssanie na powtórkę zamiast na opio. Tylko co to za rozwiązanie? :)

PS. Poukładane życie nie oznacza całkowitego braku problemów, które to właśnie pchają mnie w stronę opio, a których nie jestem w stanie całkowicie rozwiązać nie będąc skrajnym egoistą.
Rejestracja: 2018
  • 33 / 6 / 0

@thermogrippp
I tu mnie masz - przyznaję. Rzeczywiście było tak, że brałem SSRI, a jechałem już wtedy non stop na kodeinie w mixie z ziołem. Brałem sertralinę przez okres kilkumiesięczny po czym odstawiłem w cholerę. Dosłownie kilka lat później - schodziłem tym razem z majki przy pomocy bupry, rolek i klonów - stosowanych naprzemiennie. Oczywiście znowu było to swojego rodzaju "odtruwanie" w warunkach domowych więc na pewno domyślasz się jak to się skończyło: wyćpaniem prawie wszystkich leków, którymi miałem sobie pomóc, a ostatnie tabletki bupry (Bunondol, 0.4 mg) przerabiałem na zastrzyki. Poza tym dostałem jeszcze Trittico (trazdonon?), który miałem zażywać w dawce bodajże 75 mg gdyż moja uwczesna psychiatra wyznała mi, że górną granicą działania nasennego tego leku jest 150 mg od których wzwyż rozpoczyna się również działanie antydepresyjne. Tutaj dodam, że jednym ze skutków ubocznych trazodonu był bardzo silny i długotrwały wzwód.
Idąc dalej - jeszcze jakieś pół roku temu mój GP (mieszkałem i pracowałem wówczas w UK) przypisał mi mirtazapinę, która pomagała (miała mi pomagać?) mi w leczeniu bezsenności po odstawieniu helu. Istotnie związek ten był pozbawiony wielu działań ubocznych (lub inaczej mój organizm go tolerował), jedynie ciężko było mi się zebrać z łóżka rano, chociaż trudno mi teraz stwierdzić na ile był to skutek uboczny leku, a na ile wymęczenie całego organizmu przez niedawno przebyty detoks (to właśnie wtedy poznałem zbawiennie działanie imbiru).
@crocodilla
Nie ma nic piękniejszego od mitycznych łąk bieszczadzkich, zanurzonych w delikatnej jesiennej mgle i wilgoci oraz zapachu rosy, skąpanej w blasku porannego słońca. Wprawdzie po grzyby muszę wybrać się kawałek drogi (około 40 kilometrów w jedną stronę) to jednak nikt poza mną nie ma pojęcia o istnieniu tej łąki, a co roku na przełomie października i listopada, obdarza mnie Matka Natura swoją łaskawością, zawsze tak samo hojnie. Mimo wszystko, jednak z Bieszczadami mam mnóstwo wspaniałych wspomnień gdyż co roku przez kilkanaście lat, jeździłem tam z mamą i Jej znajomymi oraz Ich dziećmi - którzy są teraz moimi, dobrymi znajomymi. Piękne czasy to były i jakoś tak inaczej człowiek miał w głowie :)
Posty: 1718 Strona 168 z 172
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 1481 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: SINMAIN i 1 gość