Więcej informacji: Tramadol w Narkopedii [H]yperreala
* * *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
nie zdarzylem jeszcze przeczytac tego watku w calosci, ale niewatpliwie to zrobie w ciagu kilku najblizszych dni - dzisiaj (wczoraj, znaczy w poniedzialek) polknalem ostatnie 150mg noaxu po ponad roku codziennego brania; spodziewam sie strasznych przezyc, przynajmniej trzech DOB bez snu, z katarem i tak dalej, wiec pomyslalem, ze dla poprawienia sobie nastroju poczytam jak inni sie mecza :)
Ogolnie - mam wrazenie, ze moje posty sprzed paru lat sa w tym watku, albo w jakims archiwalnym, podobnym, ale jeszcze nie szukalem - biore tramadol od szesciu lat, z kilkoma przerwami, ktore trwaly od tygodnia do kilku miesiecy (taka dluga przerwa miala miejsce raz). Mowiac "biore" mam na mysli codzienne zazywanie przynajmniej dwoch lub trzech dawek leku (rano, w poludnie, wieczorem - oczywiscie wylacznie tabletki o przedluzonym uwalnianiu). Calkowita dawka dobowa w moim przypadku wynosi od 150mg tuz po przerwie, do nawet 600mg po okolo roku (jak teraz) bez przerw.
Jak tylko odczekam wystarczajaco dlugo, zeby spadla mi tolerancja, natychmiast zaczne brac na nowo - i bede to robil do konca zycia/wynalezienia sensownego zamiennika/wlasciwego leku.
Nie jem Tramalu dla przyjemnosci - mysle, ze kazdy tutaj wie lub przynajmniej domysla sie, jaki "haj" mozna osiagnac tego rodzaju dawkami po tak dlugim czasie stosowania. tramadol jest mi potrzebny, poniewaz bardzo dotkliwe dolegliwosci rozpoznane jako RLS (to jest w ogole ciekawa historia) nie pozwalaja mi normalnie zyc a leki stosowane w leczeniu choroby parkinsona (pierwszy wybor przy tym schorzeniu) na mnie nie dzialaja. Tymniemniej - zejscie bede mial dokladnie takie samo, jak kazdy inny uzytkownik tego specyfiku po rocznym ciagu, plus oczywiscie dodatkowe przyjemnosci w postaci zwyklych objawow mojej choroby. Coz za radosny majowy weekend!
I co to za pytanie "męczyć się czy lepiej zaćpać"? A uzależnienie nie jest męczeniem się w ostatecznym rozrachunku? Poza tym podejdź do tego jako do szansy, którą niewielu otrzymuje i się otrząsa - nieźle już 2 miechy, nie spierdol tego, bo już jesteś O WŁOS, zaraz się uwolnisz - to naprawdę przychodzi nagle, po długim oczekiwaniu. Uświadomisz sobie, że to tylko wymysły lub przeszłość, czyli popiół. Dużo osób tchórzy, ale gdyby wiedzieli jak niewiele im brakowało... serio chcesz to zaćpać? To nielogiczne.
* * *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
Ciekawe czy jak bym nie ćpał kilka tygodni potem miesięcy było by lepiej?Napewno organizm by odpoczął.
Trzymam kciuki za Ciebie qqq111.
[color=#660099]idontknow[/color] pisze:A co Ci da ćpanie, kiedy wytrzeźwiejesz lub nie będzie siana/wrócisz na spotkanie ze światem? Tylko zamulasz umysł, przygniatasz go narkotykiem, a nie likwidujesz problem. Ogarnij się i trzymaj fason, dasz radę - przecież tramadol nie uleczy żadnego problemu psychicznego, kontynuuj co rozpocząłeś, to normalna depresja po odstawieniu - kilka miesięcy tak trzyma, ale wszystko wraca do normy, o ile jest się wytrwałym, inaczej kółko się zapętli, jeśli znów weźmiesz, a już tyle dałeś radę. Może zmiana terapeuty, może jakiś nowy, świeży powiew w postaci nowego zainteresowania, etc?
I co to za pytanie "męczyć się czy lepiej zaćpać"? A uzależnienie nie jest męczeniem się w ostatecznym rozrachunku? Poza tym podejdź do tego jako do szansy, którą niewielu otrzymuje i się otrząsa - nieźle już 2 miechy, nie spierdol tego, bo już jesteś O WŁOS, zaraz się uwolnisz - to naprawdę przychodzi nagle, po długim oczekiwaniu. Uświadomisz sobie, że to tylko wymysły lub przeszłość, czyli popiół. Dużo osób tchórzy, ale gdyby wiedzieli jak niewiele im brakowało... serio chcesz to zaćpać? To nielogiczne.
Nowe zainteresowania czy coś takiego? Nie ma szans. Jestem w głębokim stanie "nie chce mi się" i to tak naprawdę, nic mi się nie chce. W czasie tych dwóch miesięcy nieraz miałem oczywiście myśli, żeby pojechać po recki do lekarza oddalonego o 20 km ode mnie, ale nie robiłem tego, bo nie chciało mi się jechać do niego w dwugodzinną podróż trzema autobusami. Oczywiście w mojej miejscowości, 0.5 km ode mnie też jest przychodnia lekarzy rodzinnych, ale tylko w tamtej 20 km dalej mam dostępny Tramal i Clonazepam.
kneht pisze:Ciekawe czy jak bym nie ćpał kilka tygodni potem miesięcy było by lepiej?Napewno organizm by odpoczął.
kneht pisze:Trzymam kciuki za Ciebie qqq111.
* * *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi
Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."
Przebrały drona za ptaka, by przemycać narkotyki do więzienia
Policja aresztowała dwie kobiety, po tym, jak użyły drona przebranego za plastikową wronę do przemytu narkotyków, tytoniu i telefonów komórkowych. Kobiety w ten sposób próbowały szmuglować przez mury więzienia w Luizjanie.