KeFaS pisze: Z tym prowadzeniem aut i ogólnie odpowiedzialnymi czynnościami to raczej oczywiste. Po też MJ nigdy bym nie nie wsiadł do auta.
parada333 gdybyś zapalił AM-2201 to żona by Ci nic nie zabrała, bo byś nie zasnął!
Zresztą kurwa jego mać masz 5 letnie dziecko, a ja nie mam dziewczyny nawet więc człowieku ogarnij się.
A prowadzenie auta wymaga pełnej i trzeźwej świadomości i nie chodziło mi w tym wypadku o możliwość zaśnięcia za kierownicą (bo to się może zdarzyć nawet przy wymęczonym organizmie), tylko o możliwości skupienia się na prowadzeniu i reakcji na różne sytuacje na drodze.
Jeżeli chodzi o "dobrego skuna" to mnie dużo bardziej usypia niż syntetyki.
greenwave pisze:Coraz bardziej mi ta jotwuszka podoba Szczególnie łatwe zasypianie.
Kwiecień plecień co przeplata trochę kwasa, trochę lata
kan-na-bi-no-id - surv
Ja jednak nie o tym. Próbował ktoś to łączyć z opiatami? Ja na 150mg kodeiny, które zresztą ledwo poczułem, zacząłem to palić. O ile jedno nabicie lufy zwykle starczało mi na porządne ujaranie, o tyle na kodzie znikły wszystkie schizy występujące przy przepaleniu i mogłem tego kopcić ile wlezie. Po spaleniu 6-7 luf(normalnie przy 3 już bym ze strachu nie potrafił zapalare utrzymać) wpadłem w stan dość dziwny. Miałem halucynacje na poziomie 900mg dxm, przechodząc obok pokoju widziałem tam ludzi prowadzących jakąś dyskusję, w moim pokoju latały przeróżne zjawy i generalnie było całkiem grubo. Dzięki kodzie nie czułem strachu, nawet uznawałem ten stan za normalny. Nie były to jednak wizuale jak po psychodelikach, tylko bardziej taka siatka nałożona na percepcje zamiast jej wzmocnienie i pomieszanie. Tekst na monitorze nawet przez lupę czytało mi się ciężko, gdyż litery były pozmieniane. Nie brałem nigdy deliriantów, ale ten trip by był coś pomiędzy deliriantem(a przynajmniej opisem działania) a dxm.
Doświadczenie oceniam raczej neutralnie i czułem się dobrze, choć euforii to nie było. Do tego byłem bardzo pobudzony i mój tok myślenia przeszedł na tory w dużym stopniu popierdolone. Do zobrazowania podam kawałek, który zapisałem:
"Musze napisać co mi we łbie siedzi, bo to napisać trzeba i już. Przecież autobusy się spóźniają i nie zdąrze do roboty. Fajnie by było pojechać gdzieś. Najlepiej to po prostu zjem kanapkę, ale sobie puszcze jakiś film. Ciekawe jak to ci ludzie robią, że żyją? Pieprzyć to, lepiej iść na wybory. Zastanówmy się nad kwestią palenie lub niepalenia, czy jak by to nazwać. Musze coś się napić, picie to dobra rzecz..."
Generalnie bez sensu i to trwało koło 6 godzin. Później zaczęło słabnąć i zasnąłem. Po 6 godzinach snu wciąż byłem lekko spalony przez następny dzień. Podejrzewam, że bez kodeiny to by był koszmar.
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
