4-MMC, M-CAT, metyloefedron
Więcej informacji: Mefedron w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 1486 • Strona 65 z 149
  • 2497 / 49 / 0
Nie zgodzilbym sie z tehackiem, to osoba sie uzaleznia od substancji, a nie substancja uzaleznia osobe, akt woli(niewoli) i dzialanie jest po stronie osobyt, nie narkotyku. Wiem to po sobie, uzaleznilem sie od nikotyny, jak jeszcze bylem glupi, wtedy pewnie tez bym sie wjebal w mefedron, czy cos innego, gdybym bral narkotykinarkotyki. Za to teraz juz przeszedlem pewien etap w zyciu i jestem juz troche bardziej ogarniety i wiem, ze nie chce byc w nic wjebany, dlatego tez nie robie ciagow, nie mam problemu z powiedzeniem sobie stop i jak bym zajebiscie sie nie czul, to w pewnym czasie jestem juz zmeczony nietrzezwoscia i wiem, ze musze wrocic do trzezwosci, bo tego potrzebuje moja psychika i moj organizm. Wiem tez, ze bardzo podobnie jest w przypadku wielu innych osob i twierdzenie, zekontakt z mefedronem, kokaina, opiatami, benzo, czy czyms innym wjebie kazdego jest bardzo niezgodne z prawda i uwzglednia tylko jeden sposob podejscia do narkotykow, czyli ich napierdalanie non stop, albo chociaz ciagle dazenie, do znietrzezwienia sie, "bo trzezwosc be i szkoda na nia czasu, jak przeciez mam w domu/kieszeni/u kolegi jakas substancje, co da mi zajebista faze".
Nie wszyscy tak maja, pomijajac juz, ze nie wszyszcy lubia dzialanie opiatow i benzodiazepin(np. ja nie lubie), albo stymulantow/czegokolwiek innego(znam takich, co sie czuja po prostu nienaturalnie, i przeszkadza im to na tyle, ze uwazaja, ze pod wplywem zachowuja sie jak idioci non stop i generalnie czuja duzo dyskomfortu z tego i innych powodow).
Uwaga! Użytkownik świetliste macki kosmicznej jaźni nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 481 / 5 / 0
ja np.bałem się wjebania w opiaty a okazało się że to nie dla mnie i potencjał uzależniający nie równa się potencjałowi mefa,mef dużo bardziej uzależnia psychicznie niż opiaty,za to opiaty powodują głód tkankowy który zapewne jest potwornie bolesny,zatem jeżeli chodzi o psyche to mefedron jak dla mnie jest grożniejszy od opiatów,i nieprawdą jest to że każdy z opiatami mówi że tylko spróbuje a kończy się na nałogu,z mefem pewnie jest tak samo,dla każdego co innego,Panowie.... %-D
  • 10 / / 0
Nie jestem zwolennikiem chemicznych związków psychoaktywnych.Żadna substancja chem. nie jest dla mnie rewelacją (chociaż DXM nie oceniam źle). Natomiast jestem zachwycony możliwościami oraz wpływem na człowieka alkaloidów pochodzenia naturalnego (czyt. roślinnego).

Moje spojrzenie na Mefedron

Czytając dość pozytywne opinie oraz widząc strasznie duży popyt na mefedron postanowiłem spróbować tego klasyka, który przez niektórych jest uważany za kanon, który zostanie wprowadzony po nowelizacji do asortymentu ulicznych dealerów. nadarzyła się wyjątkowa okazja (czyt. pożegnanie ziomka z roku, którego w przyszłości będę widział może raz na rok). Zakupiłem 1g tego specyfiku, którego planowałem spożytkować razem z ziomkiem.

Początkowo, aby zobaczyć reakcję organizmu wciągnąłem małą kreseczkę koło godz 13.30 i poszedłem do baru. Działanie mefedronu wchodziło długo, bo ponad 30min. Działanie ze względu na nie dużą dawkę było nie duże. Ogólnie stymulacja całego organizmu jakbym wziął stymulanta typu amfetamina, pozytywnie się rozmawiało. Jednak żeby nie wiem jak spojrzeć nie widziałem tam doznania typu- euforia.Jednak wiedziałem z opini użytkowników, że dopiero większa dawka pokazuje swój pazur.
i co się okazało, większa dawka podziałała praktycznie jakbym wziął coś innego/ jakąś inną mocniejszą substancję.
do końca worka wciągaliśmy już tylko duże dawki...
pierwsze chwile po wciągnięciu dużej dawki mnie przeraziły bowiem weszło dosłownie momentalnie. To co zobaczyłem mnie początkowo przeraziło był to skok na głęboką wodę, byłem zszokowany energią jaka momentalnie we mnie weszła. Rozrywało mnie coś wewnętrznie, dałem sobie chwilę na zbadanie tej substancji i nie odzywając się do nikogo (byłem w barze i po pierwszej małej dawce rozmawiało mi się rewelacyjnie). Błądziłem po zakamarkach mojej psychiki czując, że stan w którym się znajduje jest dla mnie nowością. Nie miałem ochoty wkręcać się w rozkminy innych ja miałem taką olbrzymią w głowie. W chwili byłem zmuszony coś odpowiedzieć, wychodziło mi to dość nieudolnie. Czułem się dobrze na prawdę rewelacyjnie jednak ta nowość nie pozwalała mi się wkręcić w ludzi, otoczenie zresztą wtedy tego nie chciałem.
Wieczorem poszliśmy do klubu jeszcze dwukrotnie aplikowałem jednorazowo duże dawki. Może jest to wina mojego zaprawionego w bojach umysłu, bo wiedziałem już czego się spodziewać. Działało tak samo mocno jednak mogłem wszystko opanować, rozmowa się kleiła kozacko, byłem bystry, zmysły były wyostrzone, klimat był idealny. Postanowiłem wykorzystywać ten stan maksymalnie angażując się głęboko w rozmowy z ludźmi, z którymi nie rozmawiałbym na trzeźwo. Wpadałem na pomysły na które nigdy wcześniej bym nie wpadł. np. podchodziłem do osób z roku z którymi się mało znałem lub wręcz w ogóle. Wkręcałem klimat, że z pewnością już się w życiu nie spotkamy. Prosiłem, aby oceniali moją osobę, jak mnie rozkminiali przez 3 lata studiowania. Nie istotne jakie odpowiedzi uzyskiwałem lecz wnioskuję, że jest to dobry klimat do wkręcania panny (czytaj zapoznawania się ze śliczną niewiastą). Na lajcie wkręciłem pannę żeby mi powiedziała czy jest dziewicą, czy nie.

Uzależnienie?

tabsy, amfetamina, dxm, grzyby, salvia, mj, makumba, hash żadna z tych substancji nie ma żadnego potencjału uzależniającego w porównaniu do mefedronu. Spostrzegłem to momentalnie po skończeniu się worka. Na prawdę ten potencjał jest ogroomny, sam się tego przeraziłem. Chociaż uwierzcie mi mam łeb na karku, silną osobowość i psychik. Przed samym sobą obiecałem sobie wewnętrznie, że tego więcej nie spróbuje i tak się na pewno stanie. jednak myślę, że takie podejście jak ja ma jeden na 5? 10? (skorygujcie jeśli złe liczby).

Podsumowanie i mój apel
Nie będę tego wątku opisywał głęboko i szeroko, ale chciałbym żebyście zrozumieli chłopaka, który ma szerokie horyzonty, multum zainteresować, a przyszłość stoi przed nim otworem. Jeśli miałbym wybierać nie spróbowałbym tej substancji. Jakbym miał się cofnąć w czasie to bym tego nie zrobił. A uwieżcie mi niczego powtarzam niczego nie żałuje w życiu. Rzadnej decyzji zdarzenia, chwili momentu. Tylko to jedno, tylko ten jeden dzień/ ten jeden czyn- żałuje
Nie zrozumcie mnie źle było zajebiście, na prawdę elegancko. Więc dlaczego tak śmiertelnie tego żałuje?

... a to dlatego że ja psychodeliki traktuje bardzo mentalnie, wewnętrznie jestem do szpiku kości przekonany, że wszystkie psychodeliki dużo wewnętznie mi dały/ czegoś mnie nauczyły. To mefedronowe doznanie nic kompletnie nic mi nie dało. A wręcz przeciwnie coś mi zabrało. Teraz nie jestem w stanie opisać co mi zabrało. jakąś możliwość cieszenia się z pięknych chwil bez narkotyków. coś w tym rejonie lecz muszę to jeszcze w głowie sprecyzować z racji, że jest to 3 dzień po zażyciu.

Mój apel
jeśli czytasz te moje zdanie i wahasz się czy spróbować tą rewelacyjnie opisywaną substancję jeszcze przed delegalizacją. Chciałbym, abyś odpowiedział sobie na pytanie kim jesteś. Jeśli jesteś, a jest tu takich wiele- zwolennikiem fazy to weź. I tak masz już ukształtowany światopogląd mefedron wiele nie zmieni w twoim życiu.
Jeśli czujesz, że twoje wartości prezentują wysoki poziom (ponad ogólnospotykaną normę), od życia oczekujesz wiele, chcesz się rozwijać doskonalić, też uczyć, poznawać, rozkminiać, rozmyślać, dobre brać do siebie, złe odrzucać, kreować własne poglądy na otaczający nas świat, nie iść ślepo przez życie i miałeś momenty w życiu, że myślałeś- do wyższych rzeczy jestem stworzony. Nie bierz po co ci to? co Ci da? Uwierz rozwijaj się w innych kierunkach świat ma tyle możliwości. Skorzystaj z moich doświadczeń, mojego tipsa, ja już to przeżyłem, zrób rachunek plusów i minusów. I co minusów jest więcej? Po co robić coś co nie da wymiernych korzyści, a da możliwe skutki negatywne. Idź inną drogą, ja ze swojej strony życzę ci szczęścia i powodzenia w życiu.
DamnFr"swietnie opisales stan po mefieniu i jak on potrafi wplynac na psychike.Szacun za tak trafne przelanie mysli na klawiature.
Szkoda, ze Twoj post pojawil sie dopiero teraz,a nie na pierwszej stronie,bo moze mniej osob by siegnelo po mefa."
  • 481 / 6 / 0
:-/ chłopie z łbem na karku,cos Ci poradze. Nie bierz nigdy w zyciu zadnych uzywek do ust czy jakiegokolwiek otworu w organizmie,nie twierdze ze nie masz racji. Poniekad masz,od dragow najlepiej trzymac sie z daleka [chociaz uwazam ze kazdy powinien raz w zyciu isc na grzybasy] ale reguły nie ma. Ja znam ludzi ktorzy mefedron probowali i powiedzieli ze super i juz nie pytali wiecej i nie chcieli gdy ktos czestował czy proponował. Ty jestes jaK twierdzisz inteligentny,masz szerokie horyzonty jak i wiele roznorakich zainteresowan i wspaniala swietlana przyszłosc przed soba widzisz uff.. ideał chodzacy ktoremu ucpanie sie raz mefem zabrało radosc i szczescie z zycia,a ja mysle ze skoro piszesz tak szczerze i tak głeboko to przezyłes to powinienes isc do psychiatry. Serio,ja z Ciebie teraz nie szydze. Ale ratuj sie chłopie bo zwariujesz kurna a do konca zycia bedziesz myslal dniami snił nocami tylko o kresce i to cie zniszczy. He niektorzy rzeczywiscie nie powinni probowac takich rzeczy a mowicie ze mefisto to nic specjalnego a nawet ze shit kurna. To Jeszcze dam Ci drugą rade,jak gdzies kiedys uslyszysz nazwe 4-EMC to spierda..j ile sił w nogach jak najdalej bo jak tego szatana spróbujesz to dopiero bedziesz mial problem
i co jak co ale tego psychicznie nie bedziesz juz w stanie zniesc. I tak juz mef zabrał Ci szczescie i radosci z zycia ktore przewrocił do gory nogami i zostawił na cierpienie z nim czy bez niego. Bardzo Ci wspólczuje,mysle ze wiekszosc forumowiczow rowniez bo wiemy jak to czasami jest a empataia nikomu tu nie obca. mam nadzieje ze jakos sie z tego pozbierasz i nauczysz zyc z mysla ze on jest tam gdzies ciagle obok,na wyciagniecie klamki. Badz pełen wiary w siebie i mozliwosci ktore przeciez wiesz ze masz,całe zycie przed Toba i jedna dwie czy trzy kreski nie sa w stanie go zniszcyc. Stay Strong men!
Uwaga! Użytkownik O*Men nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 10 / / 0
o stary szkoda, że z wielu wyrazów przeze mnie napisanych wybrałeś te, które Ci najprościej zrozumieć, poszedłeś po łebkach i wrzuciłeś mnie do jednego wora. Nie znając mnie przy tym w ogóle opierając się tylko na jednym poście. Nie można tak. Mówisz o psychice, rzeczy, która jest tak szeroka i głęboka, udzielasz mi jakiś rad z dupy, kiedy jakiejkolwiek choroby psychicznej jest tyle uwarunkowań że człowiek nie jest w stanie tego pojąć. Ale domyślam co było tego powodem, zapewne te zdanie- "jakąś możliwość cieszenia się z pięknych chwil bez narkotyków". Nawet nie chcę opisywać tej jednorazowej myśli (tak zaskoczę Cię nie myślę o tej kresce w ogóle i nigdy nie myślę głęboko o kreskach), która stworzyła mi się podczas piania tego posta. Zastanawiałem się dość długo jak to ując w słowa, te uczucie, które mi mefedron zabrał. Opisałem to tak, a nie inaczej bardzo szczerze i może to wszystko wyolbrzymiając. Staram się cieszyć każdą chwilą i mefedron tego nie zmienił, po prostu zobaczyłem coś czego mógłbym śmiało nie zobaczyć i bym tego nie żałował. Zobaczyłem spoko, zrodziły mi się moje refleksje na temat spoko i się podzieliłem z nimi na tym forum spoko. Nie zrozum mnie źle, ale ogranij i zastanów na drugi raz jeśli będziesz pisał o chorobie kogokolwiek na podstawie posta w internecie.
tyle ode mnie, jednak nie żałuje, że napisałem tych zdań opisujących mefedron, jeśli chodź jedna osoba to rozkmini to już się opłacało.

[...tak grzyby to zdecydowanie lepsza droga]
DamnFr"swietnie opisales stan po mefieniu i jak on potrafi wplynac na psychike.Szacun za tak trafne przelanie mysli na klawiature.
Szkoda, ze Twoj post pojawil sie dopiero teraz,a nie na pierwszej stronie,bo moze mniej osob by siegnelo po mefa."
  • 10 / / 0
aha i prosiłbym Cię bez tak zwanej riposty
ja wolę pozytywny klimat
DamnFr"swietnie opisales stan po mefieniu i jak on potrafi wplynac na psychike.Szacun za tak trafne przelanie mysli na klawiature.
Szkoda, ze Twoj post pojawil sie dopiero teraz,a nie na pierwszej stronie,bo moze mniej osob by siegnelo po mefa."
  • 155 / 1 / 0
jak sie te niektore lamenty i apele czyta cisnie sie na usta - polozylem sie na oltarzu mefedronu
:-D

probowalem substancje z dodatkami i bez parenascie razy i jakos do tego wcale nie ciagnie pusta przyjemnosc przez 15 min a potem stan wyjebania nie moge znalezc lepszego okreslenia do tego biegunka zimno itd bez rewelacji ,duzo bardziej mnie ciagnie do kannabinoidow niz do tego ;)...
Ostatnio zmieniony 10 lipca 2010 przez ITheWitchfinder, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 634 / 4 / 0
Murinus: przeczytalem Twojego posta, musze powiedziec ze naprawde swietnie opisales stan po mefieniu i jak on potrafi wplynac na psychike. Szacun za tak trafne przelanie mysli na klawiature :-)

Szkoda, ze Twoj post pojawil sie dopiero teraz, a nie na pierwszej stronie, bo moze mniej osob by siegnelo po mefa. Ja siegnalem zdajac sobie tylko czesciowo potencjal uzalezniajacy i z checia bym cofnal czas, aby tego wydarzenia nigdy nie bylo w moim zyciu. Chociaz znajac siebie i majac pelna swiadomosc potencjalu uzalezniajacego to i tak bym sprobowal, ale to dobry trening dla naszej woli, choc nie kazdy wyjdzie z niego zwyciesko. mef dosc znacznie zmienia odbieranie otoczenia na trzezwo, robiac te same rzeczy bez mefa co wczesniej z nim ciagle mamy w glowie ten wspanialy (a jakze) stan i to powraca. Ciezko o tym nie myslec, bo te mysli naplywaja praktycznie same, mozna je jedynie ignorowac z nadzieja ze oslabna (jesli ktos wyszedl z tego nalogu moze to choc czesciowo potwierdzic ?).

Dzisiaj tak mnie wcisnelo w fotel, ze polecialem do sklepu i kupilem 0,25 Kokolino, cisnienie bylo nieziemskie. Jednak staral sie bede nie popelniac juz tego bledu przez dluzszy czas, bo naprawde nie chcialbym sie w to wjebac.

// sie rozpisalem, jesli moja wypowiedz ma choc troche sensu to niech zostanie ;)
  • 60 / 2 / 0
Powiem wam tak będąc w ciągu 3 tygodniowym ale bez nocek poprostu codziennie waliłem 250-500mg i nagle skończyły się pieniądze pierwszy dzień przeżyłem w miare normalnie potem takie 2 dni chujowe potem ciąg sie zmniejszał potem znowu raz walnąłem i już bez większych problemów mogłem nie walić w nocha przez 4 dni potem znowu no i wracam do tego ja sądzę że da sie to ograniczać. Chociaż jak ktoś ma silną psychike to da rade z dnia na dzień to rzucić chociaż będzie miał humor jak każdy który skończył właśnie brać ale ktoś z silną psychiką sobie z tym poradzi a słaby nie.
  • 634 / 4 / 0
Samo odstawienie tego i przezycie chujowego nastroju przez pare dni jeszcze ujdzie.
Ja ostatnio mialem tak, ze np robie cos przy kompie i wlacza mi sie zajebiste cisnienie, co druga mysl to 'mef, mef, mef, KURWA mef!!' i tak przez godzine lub dwie. W takim stanie bylem gotow wyjsc na ulice i komus najebac, zeby miec hajs na mefedron, ale nie bede kurwa odpierdalal jakis manian jak pospolity cpun, do chuja :nuts: Walczylem z tym jak tylko moglem, potem to mijalo, lecz ignorowanie tego bylo cholernie trudne, bo wszystko co robilem przypominalo mi mefa.

Co do odstawienia to wydaje mi sie, ze rzucanie tego z dnia na dzien jest bardzo duzym wyzwaniem, lepiej np przyjebac raz w tygodniu, potem zrobic sobie przerwe 2 tygodnie, przyjebac, przerwe 3 tygodnie i dopiero odstawic mefedron. Latwo powiedziec, trudniej wykonac.
ODPOWIEDZ
Posty: 1486 • Strona 65 z 149
Artykuły
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.