Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala
Warto też zaopatrzyć się w bupre pod język jak już chodzi o majke.
P.s. właśnie chodzi o to, żebyś poczuł się normalnie, zdrów jak ryba i gotowy do działania. To znaczy, że jest kop.
Ale powiem szczerze, ze waliłem hel podskornie w brzuch kilka razy i ani razu mi się ropień nie zrobił. Wyczytałem to w autobiografii Slasha. Nie wziąłem pod uwagę, że w latach 80 mieli tam inną odmianę hery i pewnie mniej zanieczyszczoną.
No, szczęśliwie się udało, ale nie zamierzam powtarzać tego .
The methapor of Life
ledzeppelin2@safe-mail.net
Dzięki ale nie ma co podziwiać.
Napiszę taki banał, że no kurwa nie jest różowo po tylu latach ćpania. Ja się ćpaniem zająłem w wieku 15 lat(jointy, kwasy, grzyby, proch, koks). Babci jak jeszcze żyła podpieprzałem tramal, tetrazepam , alpre i w wieku 19 lat przyszła na dobre hera. Także proces dojrzewania jest u mnie połączony z ćpaniem i innych stanów jak zajebiście, lub chujowo, to nie znałem. Mam przez to zjebane emocje, któe dławię w sobie, nie umiem się zdrowo cieszyć(pracuję nad tym), tylko negatywne na mnie mocno oddziałują. Ćpuny które zaczynają wracać do normalności często właśnie się babrają w negatywnych emocjach, generują jakieś spięcia itd. bo wtedy w głowie się coś dzieje. Jest wkurw, a potem moment ulgi.
Przez te dwa lata trzeźwości miałem kilka tzw. wpadek, bo nie wychwyciłem procesu nawrotowego. Mimo wszystko teraz jest ok.
Wiesz co zajebiście pomaga ? Sport. Mój terapeuta chce mnie wkręcić w bieganie(pracuję nad tym), trochę ćwiczę jogi. Joga się zazwyczaj kojarzy z czymś dziwacznym, a potrafi tak dać w dupę, że masz ogromny skok endorfin.
Mimo wszystko sam sobie nie poradzisz. Musisz iść na grupy, znaleźć ogarniętego terapeutę, nauczyć się tego co wiesz o ćpaniu, ale lata gdzieś z tyłu głowy. Grupy nawrotowe są bardzo pomocne, a nawet pójście na miting, bo czasami trzeba coś głośno wypowiedzieć, żeby to zrozumieć. Coś usłyszeć, żeby skumać, że ktoś właśnie rozwiązał jakiś problem, z który dotyczy ciebie.
U ćpuna ok. roku trwa proces przecierania się szlaków dopaminowych dlatego przeważnie na rok idzie się do ośrodka. Nie mówię o papierosach, ale zero używek nawet alkoholu, bo zmiana w baniaku nie nastąpi.
U nas jak jest źle, to chcemy żeby za moment było lepiej. Jak jest dobrze to też chcemy żeby było lepiej. W normalnym życiu fajerwerki zdarzają się raz na jakiś czas, a tak to po prostu jest jak jest.
Trzeba się nauczyć brać wszystko na klatę i akceptować to co się dzieje. Jest to w chuj trudne. Jednak jak nauczysz się akceptować porażki, złe samopoczucie itd, to przestaniesz z nimi walczyć. Bo to walka o dobre samopoczucie często prowadzi do ćpania. Ze złego samopoczucia też możesz wynieść jakieś lekcje i nauczyć się to wykorzystywać.
Ale można sobie to wszystko ułatwić. Ja np biorę blokery. Z początku w nie nie wierzyłem, ale jak już się rozkręciły, to mam wrażenie jakby opiaty istniały, ale mnie nie dotyczyły.
Biorę też od jakichś 3 miesięcy antydepresant welbutrin 150mg i stabilizator nastroju w postaci pregabaliny(dawki lecznicze - 450 mg). Pregabalina z welbutrimem podbija mnie do normalności.
Teraz zresztą z niej schodzę, bo nie chcę jej brać. Za duże ryzyko powrotu do klonów i tolerancja na nią szybko rośnie(chciałem się nią naćpać jakoś porządnie ze 2-3 razy, ale powyżej 600 mg ona już na mnie nie działa)
Wrócę znowu do punktu wyjściowego i zobaczymy, co dalej będzie. Jednak mam narzędzia w głowie, które mogę wykorzystać.
Jeszcze tylko wspomne że zapełnienie czasu robi swoje. Poza tym zmiana przyzwyczajeń. Nie wiem jak Ty, ale ja musiałem zmienić priorytety. To też jest trudne, bo wiadomo - my chcemy się bawić, a później obowiązki.
Tak naprawdę to nie wiem co ci napisać, bo wszystko to co napisałem brzmi banalnie i niejeden terapeuta czy ulotka powie ci to samo. Ale nie ma innych metod. I innych rad niestety nie mogę ci udzielić.
Ostatnio (jakieś 14 miesięcy) po przymusowym detoxie utrzymuję w miarę trzeźwość. Tzn. na początku byłem kompletnie trzeźwy, zająłem się ćwiczeniami (siłownia, trochę crossfitu), pogodziliśmy się z małżonką, wszystko fajnie zaczęło się układać. Lecz po pewnym czasie gdy już naprawiłem co miałem naprawić, poczułem się jak zawsze pewniej i postanowiłem sobie pozwolić. Jak zawsze oszukiwałem się, że tylko raz na miesiąc mocniejsze opio. Po czasie zacząłem dobierać sobie kodeinę gdy miałem ciśnienie, tłumacząc sobie, że to nic takiego. Ostatnio przestałem ćwiczyć. Reasumując, widzę, że zmierzam znowu w gówno.
Obecnie coraz ciężej mi z tą codziennością. Łapię jakby stany depresyjne. Zamykam się w sobie. Zapewne są to objawy nawrotu. Pojawiają się myśli, że jeśli tak ma wyglądać moje życie, ciągle na dupościsku z takim wahaniem nastroju to chyba lepiej zostawić tę żonę i dziecko, niech żyją swoim życiem, a ja po prostu dokończę dzieła zniszczenia.
Byłem ciekaw, jak Ty sobie radzisz i jak to wygląda gdy ta trzeźwość jest już dłużej. Zdecyduję się na terapie chyba po raz kolejny, wcześniej uczęszczałem, ale chyba nie robiłem tego szczerze. Jestem świadom, że mam ogromne braki emocjonalne i problemy ze sobą. Na co dzień to maskuję, ale to, co mam w środku to wiem tylko ja.
Mam jeszcze prośbę, proszę, napisz mi coś więcej o tych blokerach. Co to dokładnie jest, jak działa.
Życzę Ci z całego serducha sił, wiary w lepsze jutro i sukcesów w byciu trzeźwym. Powodzenia.
W 96 tez miałem pierwszy raz styczność z herą. Koleś przyniósł na osiedle, nie wiedzieliśmy jak to palić i paliliśmy ze sreberka w którym była zawinięta sztuka. Coś tam posmyrało, ale nie podobało mi się. Mi się ogólnie hera potem jak zacząłem ją ćpać też nie podobała, ale podobało mi się cholernie ganianie kropli po blaszce, a dwa że chciałem w końcu zobaczyć, co w tym takiego jest. Po każdym przyćpaniu, a towar kiedyś klepał lepiej(mniej był babrany, receptory nie zajechane) rzygałem jak kot. Aż w końcu nadszedł ten dzień.
Przymusowe detoksy są chujowe, bo nie jest to twoja własna decyzja. I dlatego też możesz mieć uczucie ciągłego dupościsku. Z mojego doświadczenia wiem, że w życiu ćpuna są takie okienka, gdy już jesteś zmęczony lataniem po towar, ćpaniem go, trudnościami jakie sprawia i decydując się sam na detoks jest później o wiele łatwiej.
Wg. mnie to masz nawrót. Doskonale wiesz, że to długi proces i zaczyna się on od zaniedbywania jakichś zajęć stymulujących, obowiązków itd. Jak z tego wyjść? Zacisnąć dupę i zmuszać się do powrotu na ten właściwy tor. A że będziesz się z początku chujowo czuł... No to co. Spróbuj się bawić tym stanem cierpienia, wyśmiewać go i mieć z przodu głowy, że on kiedyś przejdzie. Zacznij znów chodzić na siłownie, crossfit i dostrzegać plusy. Nigdy też nie wpadaj w pułapkę - już do końca życia nic nie wezmę. Bo jak przyjebiesz to dopiero nabawisz się frustracji i możesz polecieć w gorszy cug odbijając sobie z nawiązką te nieprzećpane dni. Ciesz się po prostu każdym kolejnym trzeźwym dniem. Że pomimo złego samopoczucia możesz pójść spać i obudzić się następnego dnia nie będąc jeszcze zajebany towarem, lub nie myśląc jak tu skołować kasę na sztukę. Masz żonę, dziecko - jest dla kogo żyć. Kurwa chyba nie ma gorszego widoku niż ćpun lecący z dzieckiem w wózku po towar. Żona daje ci jakieś wsparcie czy wali po łbie ? Jeżeli to drugie, to najlepiej razem idźcie do terapeuty i niech wytłumaczy jej, że to co Cię toczy jest chorobą bardzo podobną do cukrzycy.
Blokery to jest lek naltrekson - leki naltex i adepend. To to samo tylko że za naltex płacisz ok 100 zł, a za adepend 250. Polega to na tym, że bierzesz raz na trzy dni 25mg, czyli pół tabletki(tabletek jest 56). Kiedyś brało się codziennie po 1 tabletce, potem bodajże pół na dwa dni. Naltrekson wiąże się z receptorami opioidowymi i działa to mniej więcej tak. Jak walniesz sobie opio będąc na naltreksonie, to po prostu się nie uwalisz. Jeżeli natomiast masz w sobie opio i weźmiesz naltrekson to Cię poskłada, wywinie na lewą stronę i przeżyjesz najgorszego skręta na świecie. Takiego że będziesz myślał, że umierasz.
Początkowo zanim się naltrekson rozkręci możesz mieć uczucie, że nie działa, że chce ci się więcej ćpać. Potrzeba trochę czasu, żeby się rozkręcił. Mi to chyba zajęło miesiąc. Najlepiej też z początku brać go na noc, bo możesz być po nim cholernie senny.
Też ci życzę jak najlepiej, bo no wszyscy wiemy jak to boli.
PS. jak mieszkasz w warszawie odezwij się do mnie na priv, to dam ci namiary na bardzo dobrego terapeutę. Niestety nie pracuje już publicznie, tylko prywatnie i bierze 100 zł od godziny. Nie musisz do niego chodzić co tydzień, ale chyba lepiej wydać te parę stów w miesiącu na składanie swojego życia niż na ganianie za helem. Mam jeszcze kontakt do zajebistej psychoterapeutki, u której kończyłem grupę nawrotową. Niestety też już nie pracuje publicznie, ale możesz sobie wybrać do kogo chodzić.
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Rekordowa liczba zgonów po narkotykach w Berlinie. Nie żyje około 300 osób
Zażywanie narkotyków doprowadziło w ubiegłym roku w Berlinie do śmierci około 300 osób; to najwyższa odnotowana dotąd liczba - podała we wtorek agencja dpa, powołując się na dane Visty, berlińskiej organizacji zajmującej się pomocą uzależnionym.
Jad ropuch i grzyby halucynogenne. Big Pharma stawia na nowe preparaty
>Giganci rynku farmaceutycznego ruszają z inwestycjami w opracowanie leków bazujących na substancjach halucynogennych. Zielone światło dla nowych medykamentów daje administracja Donalda Trumpa - przekazała stacja CNBC.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.
