Alkaloid opium - metylowana pochodna morfiny.
Więcej informacji: Kodeina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 148 • Strona 7 z 15
  • 12733 / 2466 / 0
^
Każdy, kto przez to przeszedł (tudzież nadal w tym tkwi), wie o tym doskonale.
Początkujący zwykle widzą w sobie "boskiego ćpuna", który będzie trzymał opio pod kontrolą siłą swojej żelaznej woli.
  • 1 / / 0
Czytając ten wątek, odnoszę wrażenie, że biorąc opioidy, bardzo łatwo dorobić się opioidofobii, być może łatwiej nawet od uzależnienia.
A zupełnie poważnie, oczywiście, że można brać kodeinę okazjonalnie, jeśli tylko powód do jej brania występuje okazjonalnie.
  • 1683 / 126 / 0
05 sierpnia 2018Syropik pisze:
Jestem wjebana jedynie w kofeinę.
PS: Mam taki charakter, że im bardziej mi ktoś pierdoli nad uchem, że nie dam rady, tym bardziej chcę go wkurwić i udowodnić, że dam %-D Zapytajcie mnie o stan wpierdolenia za rok, pogadamy.
Używam opio w zupełnie innych celach niż opiowraki. Nie widzi mi się leżenie cały dzień.
05 sierpnia 2018Syropik pisze:
Już nie chodzi mi o ciągłe przygadywanie mi, że się wjebie, tylko, że niektórzy nie potrafią przyjąć do wiadomości, że można wykorzystywać ich cukierki w innym celu niż leżenie w łóżku i ujebanie.
Jak mówię o tym, że tańczę i biegam na opio, to zawsze są oczy i niedowierzanie, i jak kurwa pytam o coś tak normalnego jak zastąpienie kofeiny guaraną, to dostaje odpowiedź, którą można interpretować jako "spierdalaj, nie da się tak". Jak się nie da, jak ja tak się bawię od miesięcy XDD ? Co kurde, jeszcze zaczniecie mi wmawiać, że mam jakiś lipny thio w aptekach, co?
ale wiesz ze nie jestes zadnym ewenementem na skale swiatowa? jest bardzo duzo ludzi ktorych opio robi w podobny sposob, daje motywacje zeby cos zrobic, energia rozpiera i takie tam, miedzy innymi ja i duzo osob z tego forum
"Używam opio w zupełnie innych celach niż opiowraki" xD
to tak jakby napisac "Nie jestem opiowrakiem bo opio robi mnie w inny sposob"
Poczytaj sobie o takim czlowieku jak Rush Limbaugh, wpierdalal albo i wpierdala nadal garsc oxykodonu dziennie, podczas ujebania tysiace razy prowadzil swoja audycje radiowa ktora jest najpopularniejsza wsrod prawicowych sluchaczy w USA
w tym artykule jest o nim wzmianka https://hyperreal.info/news/narkotyki-sa-dla-wygranych
polecam, bardzo ciekawy tekst
  • 2126 / 278 / 0
Jak dla mnie to osoby, którym opio dają energię i motywację wpierdalają się nadzwyczaj łatwo. Ja po żadnych stymulantach nie potrafiłem się tak pozytywnie nakręcić do działania co po naturalnych opio. Odkrywa się, że można przyćpać i wszystko pozałatwiać, przyjemne z pożytecznym. Nie trzeba mieć dnia wolnego, nie zawala się obowiązków (jak nie trzeba ciągle biegać za towarem) i pozornie wszystko wydaje się ok. Najmocniej i najszybciej wpierdalają się osoby, które w ten sposób radzą sobie z trudnymi stanami emocjonalnymi, jak przy każdej używce.

Aha, można brać opio opkazjonalnie i nigdy się nie wjebać jak mamy inny nałóg dominujący. Zapomniałem o tej ipcji. To ciekawe, że silny nałóg częściowo chroni przed pozostałymi.

Na terapiach można się spotkać z opinią, że jak pacjent coś brał w czasie uzależnienia to jest od tego uzależniony. Ja widzę różnicę między dobieraniem innych rzeczy z powodu zachcianki a przymusem ich brania. Dlatego politoksykomanią nazywam tylko sytację gdy ktoś przykładowo będąc na skręcie nie puknie helu dopuki nie ogarnie spida a znam takie przypadki. Albo jak stosuje naprzemiennie. Jak ktoś puka hel i spida bierze tylko jak go ktoś poczęstuje albo przy wyjątkowej okazji to IMO jest po prostu helupiarzem a nie żadnym poli. Takie swobodne przemyslenia.
  • 52 / 1 / 0
każdy narkotyk można stosować okazjonalnie - proszę nie powtarzać oparcie, że "na bank sie wjebiesz"... zdrowy rozsądek i priorytety, siła charakteru i psychiki. kochani moi, wiem po sobie. brałam pigułkę w klubie raz w tygodniu przez okres miesiąca, półtora. poczułam, ze bez pigułki bawić sie nie umiem. ze cos sie dzieje nie tak, ze za bardzo pigułki potrzebuję. odpuscilam temat. bralam amfetamine zaledwie kilka do kilkunastu razy w życiu, mefedron kilka razy... a dostęp przecież te kilka lat temu był banalny! wydaje mi sie, ze motywacja u nałogowca jest podstawą. jest ci smutno? walnij kode. nie masz laski, nie masz planów na weekend? walnij kode! jest ci źle, rozważasz samobója, placzesz pol dnia? wyjatkowo bedzie cie ciągnąć... ukojenie. walisz non stop sam, olewasz obowiazki na rzecz biegania po aptekach... no oczywiście, że to cienka granica! można iść do lasu, na rower, poplywac, zdobywac wiedze, pracowac... ale mozna tez robic jedno wielkie nic na kanapie po opio. jesli ktos swoje zycie ma sobie za nic to bedzie uciekal i sie wjebie... ja to tak właśnie widzę. wszystkie ciągoty, które miałam w życiu miały miejsce podczas załamania psychicznego. ale to oczywiście wszystko sprawa indywidualna... jesli masz depresje, pogorszenie borderline czy lęki, jakiekolwiek zaburzenia i zaczniesz uciekac w dragi... sam się o to prosisz. nie lepiej ogarnac wpierw życie i miec po co żyć, a dragi traktowac jako wspomagacz zabawy? jak ktos odczuwa na codzien silny stres i nagle dowie sie, ze w aptece kupi najlepszy na świecie uspokajacz - no jak to sie moze skonczyc? ;) granice są zawsze bardzo cienkie.
Uwaga! Użytkownik Rathy nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1916 / 335 / 2
16 sierpnia 2018Rathy pisze:
każdy narkotyk można stosować okazjonalnie - proszę nie powtarzać oparcie, że "na bank sie wjebiesz"... zdrowy rozsądek i priorytety, siła charakteru i psychiki. kochani moi, wiem po sobie. brałam pigułkę w klubie raz w tygodniu przez okres miesiąca, półtora. poczułam, ze bez pigułki bawić sie nie umiem. ze cos sie dzieje nie tak, ze za bardzo pigułki potrzebuję. odpuscilam temat. bralam amfetamine zaledwie kilka do kilkunastu razy w życiu, mefedron kilka razy... a dostęp przecież te kilka lat temu był banalny! wydaje mi sie, ze motywacja u nałogowca jest podstawą. jest ci smutno? walnij kode. nie masz laski, nie masz planów na weekend? walnij kode! jest ci źle, rozważasz samobója, placzesz pol dnia? wyjatkowo bedzie cie ciągnąć... ukojenie. walisz non stop sam, olewasz obowiazki na rzecz biegania po aptekach... no oczywiście, że to cienka granica! można iść do lasu, na rower, poplywac, zdobywac wiedze, pracowac... ale mozna tez robic jedno wielkie nic na kanapie po opio. jesli ktos swoje zycie ma sobie za nic to bedzie uciekal i sie wjebie... ja to tak właśnie widzę. wszystkie ciągoty, które miałam w życiu miały miejsce podczas załamania psychicznego. ale to oczywiście wszystko sprawa indywidualna... jesli masz depresje, pogorszenie borderline czy lęki, jakiekolwiek zaburzenia i zaczniesz uciekac w dragi... sam się o to prosisz. nie lepiej ogarnac wpierw życie i miec po co żyć, a dragi traktowac jako wspomagacz zabawy? jak ktos odczuwa na codzien silny stres i nagle dowie sie, ze w aptece kupi najlepszy na świecie uspokajacz - no jak to sie moze skonczyc? ;) granice są zawsze bardzo cienkie.
Wszystko super, tylko właśnie są osoby, które mogą wykonywać lepiej swoje obowiązki po niewielkich dawkach opio. Ten temat właśnie został poruszony przez [mention]Syropik[/mention], jakoby każdy opiowrak tylko leżał na łóżku co jest bzdurą. Opio mają wiele zalet, ja osobiście wpieprzyłem się m.in. z powodu wyciszenia układu nerwowego, opio mi zaleczyło nerwicę. A życie bez niepotrzebnych nerwów jest piękne. Nie mówię o normalnym stresie, który czuję każdy, ale nerwicowcy wiedzą o co mi chodzi. To nie jest normalne, że gdy chcesz zrobić krok do przodu w życiu, Twój mózg tak silnie chce pozostać w strefie komfortu, że po prostu fizycznie nie dajesz rady. Wiele lat próbowałem na siłę z tym walczyc, na siłę wchodzić w stresowe sytuacje, nic się nie zmieniło, absolutnie nic, nawet było gorzej. Swoją drogą, ta nerwica zaczęła się właśnie po kilku latach palenia mj, mogła mieć wpływ na jej rozwój. Dopiero przypadkowo odkryłem to kojące działanie dla duszy, a bez tego ciężko żyć. Wiele nerwicowców wpieprza się z tego powodu życia bez stresu w benzo, ale opio również idealnie się do tego sprawdzają. Niewielkie dawki, to jest bardzo istotne i słabych opio, bo po heroinie raczej ciężko ogarniać różne sprawy, chociaż i tacy by się znaleźli. Do tego ta zajebista faza jak się zwiększy dawkę, wszystko jest prostsze i przyjemniejsze, łatwo wytrwać ciężkie sytuacje w życiu, oczywiście pracując nad wychodzeniem z nich! To jest bardzo ważne, żeby nie olewać wszystkiego na rzecz nałogu. Nałóg niejedno ma imię, niektórzy też zaleczyli dzięki opio depresję. Też potrafiłem zawsze wszystkiego odmówić, speeda, jarałem dzień w dzień przez lata i rzuciłem z dnia na dzień, piguł też zjadłem bardzo dużo w życiu i tak samo myślałem, jak sie można od tego uzależnić? kodeinę brałem na sportowo około 3 lata, też myślałem że się nie wpieprzę w nałóg. Ale sytuacja zyciowa, podczas której brałem codziennie "bo skoro ogarniam na sportowo to krótki ciąg nie zaszkodzi", skończyła się wieloletnim ciągiem. Ciągiem, z którego wyniosłem więcej dobrego z opio, niż złego na ten moment.

Proszę, nie piszcie o cenie za to wszystko, bo każdy wie o ciemnej stronie opio nałogu, chcę tylko pokazać, że opio to nie jest samo zło. Zdaję sobie sprawę, że negatywne cechy nałogu wyjdą w przyszłości, nie jestem zapatrzony w opio, już teraz widzę niektóre skutki uboczne, które są irytujące. Niczego nie jestem pewien, mam ogromną pokorę wobec opio, zobaczymy co czas przyniesie. Jako ciekawostkę też napiszę, że stan zdrowia fizycznego po kilku latach ciągu jest idealny, robię badania co jakiś czas. Jedynie czuć zmniejszony testosteron, ale na to są sposoby.

[mention]Gazyfikacja plazmy[/mention] bardzo fajnie to opisał,
11 sierpnia 2018gazyfikacja plazmy pisze:
Jak dla mnie to osoby, którym opio dają energię i motywację wpierdalają się nadzwyczaj łatwo. Ja po żadnych stymulantach nie potrafiłem się tak pozytywnie nakręcić do działania co po naturalnych opio. Odkrywa się, że można przyćpać i wszystko pozałatwiać, przyjemne z pożytecznym. Nie trzeba mieć dnia wolnego, nie zawala się obowiązków (jak nie trzeba ciągle biegać za towarem) i pozornie wszystko wydaje się ok. Najmocniej i najszybciej wpierdalają się osoby, które w ten sposób radzą sobie z trudnymi stanami emocjonalnymi, jak przy każdej używce.

Aha, można brać opio opkazjonalnie i nigdy się nie wjebać jak mamy inny nałóg dominujący. Zapomniałem o tej ipcji. To ciekawe, że silny nałóg częściowo chroni przed pozostałymi.
Bardzo dobrze opisuje to, co napisałem o sobie, energia i motywacja + brak stresu do codziennego zycia. O tych cechach opio nie mówi się aż tak dużo, a są one nieocenione. Dodam jeszcze, że wszystko najlepiej było jak brałem tylko kodeinę w ciągu, przechodząc na mocniejsze opio już czuć mocniejsze wyjałowienie, przekraczanie kolejnych granic, takie książkowe przykłady nałogu. Także jak kogoś robi kodeina, niech trzyma się jej kurczowo, zamiast wchodzić w mocniejsze opio.

Największą szansę na uniknięcie nałogu mają osoby, które nie lubią przesadnego spokoju i relaksu, można by rzec typowi spidziarze. A wśród zdrowych osób, które nie ćpają, szczęśliwe życie, zaplecze finansowe, zdrowie, wsparcie rodziny, zdrowe dzieci, wspracie żony/męża... te kwestie mogą zmniejszyć procentowo szansę na wpadniecie w nałóg. O ile takie osoby by w ogóle chciały spróbować opio. Ale nigdy nic nie wiadomo, pokora wobec tak silnego narkotyku jest potrzebna każdemu, kim by nie był.
Uwaga! Użytkownik 52eu126Iz60j nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 8103 / 913 / 0
Gdbym miał w miarę łatwy dostęp do kodeiny wjebałbym się na pewno.Ostatnio miałem 300 mg to poszło w 2 dni.Nie potrafiłem odłożyć na kolejny dzień.
Lekoman :tabletki:
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
  • 12733 / 2466 / 0
^
Zrobienie zapasu na następny dzień rano to podstawa : ) (o ile oczywiście ma się za co).
Jak byłem w to wjebany, to pierwszą myślą po przebudzeniu było "czy mam na rano co / za co zjeść". Jaka ulga następowała, gdy mózg już zatrybił, że wczoraj było zakupione z wyprzedzeniem (i nie trzeba nawet z domu wychodzić), wie chyba każdy, kto tak robił.

Najtrudniejsze logistycznie były dla mnie święta BN / WLK - trzeba było 1 dnia zrobić zapas nawet na 4 dni (co przy tolerancji 1.5 g było prawdziwym wyzwaniem)
  • 227 / 12 / 0
Sam wpierdalam od czasu do czasu, prędzej wjebałbym się w trampka, którego miałem na kilka srogich tripów i również szamałem co jakiś czas, by się nie wjebać i nie zrobić sobie za dużej tolerki...

Wjebanie się w kodeinę, na samą myśl mi się chce śmiać xD To chyba tylko gimby potrafią.
Dawniej dzieciaki wychowywały się przy Panu Kleksie
Teraz wychowują się przy Panu Deksie
  • 52 / 1 / 0
@guccilui - faktycznie, zabrzmiałam troszkę jak ignorant ale... brnijmy dalej.
skoro nerwica to czemu nie pomoc psychiatry? czemu samemu iść w benzo, na własną rękę, bez leczenia, prowadzenia, terapii?
czemu koda, skoro można podjąć się leczenia najzwyczajniej w świecie? paczka antidolu to 13zł, paczka losowo wybranego antydepresantu (nie znam się na nerwicy więc nie mogę się wypowiadać) np. Venlectine 150mg to 40zł. tylko, że to cena za miesiąc. a ile razy w miesiącu bierze się kodę aby było lepiej?
autentycznie, cenowo wyjdzie w pizdu taniej iść do psychiatry i brać leki w odpowiedniej dawce w dodatku ze zniżką jeśli jest się ubezpieczonym.

(dla mnie osobiście benzo są bardzo ciężkie, raz jeden 'mądry' pan zalecił mi branie relanium z rana co skutkowało jedynie snem - spałam jak dziecko dzień i noc... powodem była depresja + agresja - nie pojmuję jak można to ćpać)

jeśli ja mam myśli samobójcze to zgodnie z twoją logiką powinnam brać non stop stymulanty aby czuć energię, chcieć żyć, wykonywać swoje obowiązki i się bawić... dać sobie kopa albo troszkę euforii w tym gównianym życiu.

nie podoba mi się ta logika. narkotyk to odskocznia a nie sposób na życie...
jeśli nie możesz funkcjonować ze względu na zaburzenia/choroby psychiczne to szukanie pomocy na własną rękę w benzo/opiatach/mj ewentualnie to głupota i proszenie się o jeszcze większe problemy.
Uwaga! Użytkownik Rathy nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
ODPOWIEDZ
Posty: 148 • Strona 7 z 15
Newsy
[img]
Trump podpisuje nakaz przyspieszenia badań nad lekami psychodelicznymi

Trump podpisał w sobotę rozporządzenie wykonawcze mające na celu złagodzenie ograniczeń badawczych dotyczących leków psychodelicznych, takich jak psylocybina i LSD, dążąc do przyspieszenia badań nad ich potencjałem w leczeniu chorób psychicznych.

[img]
KAS: 88 kapsułek z kokainą w żołądku + 1 w saszetce

Funkcjonariusze z Pomorskiego Urzędu Celno-skarbowego w Gdyni (PUCS) wykryli przemyt znacznej ilości kokainy na terenie Portu Lotniczego Gdańsk-Rębiechowo. Do rutynowej kontroli został skierowany podróżny, który przyleciał z Londynu.

[img]
Holenderski eksperyment z regulowaną uprawą marihuany okazał się sukcesem

Minął dokładnie rok, odkąd holenderskie coffeeshopy w wybranych gminach zaczęły sprzedawać wyłącznie legalnie uprawianą marihuanę. Eksperyment, który miał uderzyć w czarny rynek, przynosi pierwsze wymierne efekty. Choć nie obyło się bez kar finansowych, ogólny bilans jest zaskakująco pozytywny.