Każdy, kto przez to przeszedł (tudzież nadal w tym tkwi), wie o tym doskonale.
Początkujący zwykle widzą w sobie "boskiego ćpuna", który będzie trzymał opio pod kontrolą siłą swojej żelaznej woli.
A zupełnie poważnie, oczywiście, że można brać kodeinę okazjonalnie, jeśli tylko powód do jej brania występuje okazjonalnie.
05 sierpnia 2018Syropik pisze: Jestem wjebana jedynie w kofeinę.
PS: Mam taki charakter, że im bardziej mi ktoś pierdoli nad uchem, że nie dam rady, tym bardziej chcę go wkurwić i udowodnić, że dam %-D Zapytajcie mnie o stan wpierdolenia za rok, pogadamy.
Używam opio w zupełnie innych celach niż opiowraki. Nie widzi mi się leżenie cały dzień.
05 sierpnia 2018Syropik pisze: Już nie chodzi mi o ciągłe przygadywanie mi, że się wjebie, tylko, że niektórzy nie potrafią przyjąć do wiadomości, że można wykorzystywać ich cukierki w innym celu niż leżenie w łóżku i ujebanie.
Jak mówię o tym, że tańczę i biegam na opio, to zawsze są oczy i niedowierzanie, i jak kurwa pytam o coś tak normalnego jak zastąpienie kofeiny guaraną, to dostaje odpowiedź, którą można interpretować jako "spierdalaj, nie da się tak". Jak się nie da, jak ja tak się bawię od miesięcy XDD ? Co kurde, jeszcze zaczniecie mi wmawiać, że mam jakiś lipny thio w aptekach, co?
"Używam opio w zupełnie innych celach niż opiowraki" xD
to tak jakby napisac "Nie jestem opiowrakiem bo opio robi mnie w inny sposob"
Poczytaj sobie o takim czlowieku jak Rush Limbaugh, wpierdalal albo i wpierdala nadal garsc oxykodonu dziennie, podczas ujebania tysiace razy prowadzil swoja audycje radiowa ktora jest najpopularniejsza wsrod prawicowych sluchaczy w USA
w tym artykule jest o nim wzmianka https://hyperreal.info/news/narkotyki-sa-dla-wygranych
polecam, bardzo ciekawy tekst
Aha, można brać opio opkazjonalnie i nigdy się nie wjebać jak mamy inny nałóg dominujący. Zapomniałem o tej ipcji. To ciekawe, że silny nałóg częściowo chroni przed pozostałymi.
Na terapiach można się spotkać z opinią, że jak pacjent coś brał w czasie uzależnienia to jest od tego uzależniony. Ja widzę różnicę między dobieraniem innych rzeczy z powodu zachcianki a przymusem ich brania. Dlatego politoksykomanią nazywam tylko sytację gdy ktoś przykładowo będąc na skręcie nie puknie helu dopuki nie ogarnie spida a znam takie przypadki. Albo jak stosuje naprzemiennie. Jak ktoś puka hel i spida bierze tylko jak go ktoś poczęstuje albo przy wyjątkowej okazji to IMO jest po prostu helupiarzem a nie żadnym poli. Takie swobodne przemyslenia.
16 sierpnia 2018Rathy pisze: każdy narkotyk można stosować okazjonalnie - proszę nie powtarzać oparcie, że "na bank sie wjebiesz"... zdrowy rozsądek i priorytety, siła charakteru i psychiki. kochani moi, wiem po sobie. brałam pigułkę w klubie raz w tygodniu przez okres miesiąca, półtora. poczułam, ze bez pigułki bawić sie nie umiem. ze cos sie dzieje nie tak, ze za bardzo pigułki potrzebuję. odpuscilam temat. bralam amfetamine zaledwie kilka do kilkunastu razy w życiu, mefedron kilka razy... a dostęp przecież te kilka lat temu był banalny! wydaje mi sie, ze motywacja u nałogowca jest podstawą. jest ci smutno? walnij kode. nie masz laski, nie masz planów na weekend? walnij kode! jest ci źle, rozważasz samobója, placzesz pol dnia? wyjatkowo bedzie cie ciągnąć... ukojenie. walisz non stop sam, olewasz obowiazki na rzecz biegania po aptekach... no oczywiście, że to cienka granica! można iść do lasu, na rower, poplywac, zdobywac wiedze, pracowac... ale mozna tez robic jedno wielkie nic na kanapie po opio. jesli ktos swoje zycie ma sobie za nic to bedzie uciekal i sie wjebie... ja to tak właśnie widzę. wszystkie ciągoty, które miałam w życiu miały miejsce podczas załamania psychicznego. ale to oczywiście wszystko sprawa indywidualna... jesli masz depresje, pogorszenie borderline czy lęki, jakiekolwiek zaburzenia i zaczniesz uciekac w dragi... sam się o to prosisz. nie lepiej ogarnac wpierw życie i miec po co żyć, a dragi traktowac jako wspomagacz zabawy? jak ktos odczuwa na codzien silny stres i nagle dowie sie, ze w aptece kupi najlepszy na świecie uspokajacz - no jak to sie moze skonczyc? ;) granice są zawsze bardzo cienkie.
Proszę, nie piszcie o cenie za to wszystko, bo każdy wie o ciemnej stronie opio nałogu, chcę tylko pokazać, że opio to nie jest samo zło. Zdaję sobie sprawę, że negatywne cechy nałogu wyjdą w przyszłości, nie jestem zapatrzony w opio, już teraz widzę niektóre skutki uboczne, które są irytujące. Niczego nie jestem pewien, mam ogromną pokorę wobec opio, zobaczymy co czas przyniesie. Jako ciekawostkę też napiszę, że stan zdrowia fizycznego po kilku latach ciągu jest idealny, robię badania co jakiś czas. Jedynie czuć zmniejszony testosteron, ale na to są sposoby.
[mention]Gazyfikacja plazmy[/mention] bardzo fajnie to opisał,
11 sierpnia 2018gazyfikacja plazmy pisze: Jak dla mnie to osoby, którym opio dają energię i motywację wpierdalają się nadzwyczaj łatwo. Ja po żadnych stymulantach nie potrafiłem się tak pozytywnie nakręcić do działania co po naturalnych opio. Odkrywa się, że można przyćpać i wszystko pozałatwiać, przyjemne z pożytecznym. Nie trzeba mieć dnia wolnego, nie zawala się obowiązków (jak nie trzeba ciągle biegać za towarem) i pozornie wszystko wydaje się ok. Najmocniej i najszybciej wpierdalają się osoby, które w ten sposób radzą sobie z trudnymi stanami emocjonalnymi, jak przy każdej używce.
Aha, można brać opio opkazjonalnie i nigdy się nie wjebać jak mamy inny nałóg dominujący. Zapomniałem o tej ipcji. To ciekawe, że silny nałóg częściowo chroni przed pozostałymi.
Największą szansę na uniknięcie nałogu mają osoby, które nie lubią przesadnego spokoju i relaksu, można by rzec typowi spidziarze. A wśród zdrowych osób, które nie ćpają, szczęśliwe życie, zaplecze finansowe, zdrowie, wsparcie rodziny, zdrowe dzieci, wspracie żony/męża... te kwestie mogą zmniejszyć procentowo szansę na wpadniecie w nałóg. O ile takie osoby by w ogóle chciały spróbować opio. Ale nigdy nic nie wiadomo, pokora wobec tak silnego narkotyku jest potrzebna każdemu, kim by nie był.
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
Zrobienie zapasu na następny dzień rano to podstawa : ) (o ile oczywiście ma się za co).
Jak byłem w to wjebany, to pierwszą myślą po przebudzeniu było "czy mam na rano co / za co zjeść". Jaka ulga następowała, gdy mózg już zatrybił, że wczoraj było zakupione z wyprzedzeniem (i nie trzeba nawet z domu wychodzić), wie chyba każdy, kto tak robił.
Najtrudniejsze logistycznie były dla mnie święta BN / WLK - trzeba było 1 dnia zrobić zapas nawet na 4 dni (co przy tolerancji 1.5 g było prawdziwym wyzwaniem)
Wjebanie się w kodeinę, na samą myśl mi się chce śmiać xD To chyba tylko gimby potrafią.
Teraz wychowują się przy Panu Deksie
skoro nerwica to czemu nie pomoc psychiatry? czemu samemu iść w benzo, na własną rękę, bez leczenia, prowadzenia, terapii?
czemu koda, skoro można podjąć się leczenia najzwyczajniej w świecie? paczka antidolu to 13zł, paczka losowo wybranego antydepresantu (nie znam się na nerwicy więc nie mogę się wypowiadać) np. Venlectine 150mg to 40zł. tylko, że to cena za miesiąc. a ile razy w miesiącu bierze się kodę aby było lepiej?
autentycznie, cenowo wyjdzie w pizdu taniej iść do psychiatry i brać leki w odpowiedniej dawce w dodatku ze zniżką jeśli jest się ubezpieczonym.
(dla mnie osobiście benzo są bardzo ciężkie, raz jeden 'mądry' pan zalecił mi branie relanium z rana co skutkowało jedynie snem - spałam jak dziecko dzień i noc... powodem była depresja + agresja - nie pojmuję jak można to ćpać)
jeśli ja mam myśli samobójcze to zgodnie z twoją logiką powinnam brać non stop stymulanty aby czuć energię, chcieć żyć, wykonywać swoje obowiązki i się bawić... dać sobie kopa albo troszkę euforii w tym gównianym życiu.
nie podoba mi się ta logika. narkotyk to odskocznia a nie sposób na życie...
jeśli nie możesz funkcjonować ze względu na zaburzenia/choroby psychiczne to szukanie pomocy na własną rękę w benzo/opiatach/mj ewentualnie to głupota i proszenie się o jeszcze większe problemy.
Rekordowe konsultacje: Polacy mają dość karania za roślinę.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Alkohol wciąż na czele uzależnień w Holandii
Alkohol pozostaje najczęstszą przyczyną leczenia uzależnień w Holandii i odpowiada za 43 procent wszystkich przypadków terapii. Tak wynika z najnowszych danych krajowego systemu monitorowania problemów związanych z alkoholem i narkotykami za 2025 rok.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
KAS: Przemyt ketaminy w świecach zapachowych
Podczas kontroli w jednej z firm kurierskich, funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej (SCS) z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (MUCS) w Warszawie zwrócili uwagę na przesyłkę zaadresowaną do odbiorcy w Filadelfii (USA). Zgodnie z deklaracją nadawcy, miały się w niej znajdować świece zapachowe o wartości ok. 111 euro.
